Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W poszukiwaniu straconego czasu. Tom 7: Czas odnaleziony

Tłumaczenie: Julian Rogoziński
Cykl: W poszukiwaniu straconego czasu (tom 7)
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
8,42 (219 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
71
9
57
8
29
7
33
6
20
5
4
4
2
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
À la recherche du temps perdu. Le Temps retrouvé
data wydania
liczba stron
652
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

„Gdy tylko dźwięk jakiś zasłyszany dawniej lub zapach kiedyś odczuwany przypominają się naszej pamięci i zaczynają istnieć zarazem w teraźniejszości i w przyszłości, wówczas trwała i zwykle ukryta istota rzeczy natychmiast zostaje wyzwolona i nasze prawdziwe ja budzi się i ożywa w owej chwili.”

 

źródło opisu: proszynski.pl

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 332
czytający | 2015-10-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 31 października 2015

Dokądkolwiek bym się udał zatapiając swoją pamięć w oceanie przeszłości, to upływający czas wciąż kołysze moimi wrażeniami. Wystukuje rytm życia, wyławia dawno zapomniane szczątki z odmętów burzliwego istnienia. Nie zwraca uwagi na moje przemijanie. Przewala się swoimi falami ponad mną i odpływa dalej, unosząc to wszystko co kiedyś było mi drogie i bliskie a teraz jest niczym więcej jak wspomnieniem. Czas jest bezlitosny. Można nad nim dumać. Można nawet odnaleźć dawno już zapomniany świat i połączyć siecią wspomnień, jednak czas i tak to wszystko zerwie, zniszczy wszystkie nici łączące ludzi. To co jest kunsztownie wykonanym odczuciem, za chwilę i tak pogrąża się w nicości. Gdybym nigdy nie przeczytał "W poszukiwaniu straconego czasu", to zapewne nie miałbym tak wspaniałej okazji aby przyjrzeć się budującej i jednocześnie niszczącej pracy czasu.

Marcel Proust sprowadził mnie na manowce i zgubił w pojęciach czasu minionego i utraconego. Błądząc po tych określeniach wcale nie oczekuję, że wyjdę na prostą drogę i poznam prawdę. Wręcz przeciwnie, chcę wiedzieć, że kończąc ostatni już, siódmy tom cyklu, nie czeka mnie żadne nowe odkrycie. Chcę zostać na zawsze zakochany w tej nazywanej przez niektórych prozie spraw niezrozumiałych. To już koniec wyprawy z wrażliwością Prousta i jego "Czasem odnalezionym". Można spokojnie odłożyć na bok wszelkie przypuszczenia co nastąpi potem i co by przyniosły kolejne rozdziały. Bo potem nastanie tylko cisza i przyswajanie przeczytanych tomów. Próba dostosowania chociaż w najmniejszym stopniu tego, co sobie wyobraziłem do współczesnych sposobów postrzegania świata. I chociaż sam powieściopisarz nie był do końca przeświadczony o swoim talencie, to jednak gdyby żył, sam mógłbym mu podziękować za wzbogacenie mojej wrażliwości na otoczenie. W literaturze Marcela Prousta można odnaleźć świat dawno już zapomniany, takich właśnie tajemnic szukałem i odnalazłem je.

Retrospektywne przedstawianie wydarzeń, może w niektórych czytelnikach wzbudzić niechęć i nudę. Jednak dla mnie ta wizja którą przedstawia Proust, unosi go w moich oczach do rangi najwybitniejszego malarza zachwytu i wielkiego filozofa ludzkich zachowań. To, w jaki sposób podnosi dla nas z głębin pamięci wszystkie zapomniane odłamki wspomnień i wynosi je na wyżyny wyobraźni, skłania do refleksji nad jego dziełem. Czytając "Czas odnaleziony" mimowolnie miałem wrażenie, że jestem świadkiem spowiedzi emocjonalnej strony życia człowieka, którego proza jest określana arcydziełem literatury światowej. Jemu nie sprawia już przyjemności to o czym pisze. On tym żyje ze wszelkimi tego złymi konsekwencjami a wyobraźnia jest najważniejszym organem i tak ciężko chorego organizmu. Marcel Proust to synonim artystycznego taktu i intelektualnej szlachetności. To prawdziwy światowiec na salonach literatury, potrafiący pisać elegancko nawet o sprawach przyziemnych. To pisarz, którego głębokie przemyślenia są bardzo subtelne. W jego twórczości bardzo podoba mi się to, że nie maskuje swoich uczuć pod przykryciem poprawności ale odkrywa swoje prawdziwe Ja. I właśnie za to wciągnięcie mnie do wnętrza jego wrażliwej psychiki oraz pokazanie malowniczości nastrojów, należą mu się najlepsze oceny.

Literatura zdradza prawdę o człowieku który ją tworzy. Ale też o tym, który ją czyta. Tysiące szczegółów, które zostaną przez nas zauważone, mogą dać nam osąd nie tylko o tym kogo czytamy ale też kim jesteśmy. I czasami się zdarza, że z takim pisarzem jakim jest Proust można osiągnąć dal o której w innym przypadku moglibyśmy pomarzyć. Jego twórczość jest jak łódź, która żegluje przez zaczarowane przestrzenie a ich dotknięcie może odmienić życie. Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzenie, że ten francuski pisarz osiągnął to, co nie mogło się udać, poznał mnie samego. Stąd mój szacunek dla niego i fascynacja dziełem w którym wspomnienie stanęło na piedestale.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pustkowia

"Intuicja to nic innego jak skoncentrowane doświadczenie." Wartościowa propozycja czytelnicza, rewelacyjnie mi się ją czytało, mocno trzy...

zgłoś błąd zgłoś błąd