Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rzeźnia numer pięć

Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Seria: Klub Interesującej Książki
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,61 (2563 ocen i 113 opinii) Zobacz oceny
10
210
9
633
8
500
7
768
6
209
5
173
4
20
3
32
2
6
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Slauterhouse-five or the Children’s Crusade
data wydania
ISBN
8306018664
liczba stron
180
język
polski

Inne wydania

„Rzeźnia numer pięć” (1969, pierwsze wyd. pol. PIW 1972) to zgoła niekonwencjonalna, przepojona czarnym humorem, a zarazem pełna wstrząsającej wymowy powieść antywojenna, osnuta na własnych przeżyciach autora, który jako jeniec wojenny był świadkiem bombardowania i zburzenia Drezna w 1945 roku.

 

źródło opisu: PIW, 1990

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 393
Katarzyna Busłowska | 2014-12-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 grudnia 2014

Nie ocenię tej powieści, bo nie czuję się na siłach. Sama nie wiem, co o niej myślę.

Przede wszystkim zawiera ona dwa najbardziej znienawidzone przeze mnie wątki: II Wojnę Światową (jak dla mnie jest to tak obrzydliwy okres w dziejach ludzkości, że wolę wyprzeć go ze świadomości) i kosmitów (mój ciasny umysł nigdy nie ogarniał tematu i od ufoludków trzymam się z daleka).

Jednak doceniam czarny humor Kurta Vonneguta. Fragment o tym jak Billy szukał kierownicy w swoim samochodzie czytałam ze trzy razy i nie mogłam przestać się śmiać.

Jeżeli dobrze zrozumiałam autora, przedstawia on wojnę jako coś absurdalnego i zupełnie niepotrzebnego. Żołnierze nie są bohaterskimi twardzielami, tylko trzęsącymi się ze strachu, zmęczenia i bezsilności ludźmi zbyt młodymi, by wiedzieć, na co się skazali, zaciągając się do armii.

Przeczytałam "Rzeźnię...", by się "odchamić". Czytanie dla rozrywki to jedno, ale zapoznanie się z tytułami należącymi do czołówki światowej literatury to zupełnie co innego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ostatnia arystokratka

Zamiast opisu akcji wystarczyłoby jedno zdanie: "w oparach czeskiego humoru". Kwintesencja gatunku gdzie absurdalność sytuacji osiąga takie...

zgłoś błąd zgłoś błąd