Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,05 (21 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
6
7
9
6
3
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8304017822
liczba stron
303
słowa kluczowe
Ameryka, prezydent, Jefferson, władza
język
polski
dodała
LadyCherry

Tomasz Jefferson był trzecim prezydentem Stanów Zjednoczonych i jednocześnie pierwszym zaprzysiężonym w Waszyngtonie. Wywarł ogromny wpływ na dzieje Ameryki. Prezentowana książka przybliża osobę Jeffersona zarówno jako polityka jak i osobę prywatną.

 

źródło opisu: Ossolineum, 1984

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 74
Larhes | 2013-04-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: kwiecień 2012

Tomasz Jefferson - jeszcze do niedawna jedyne, co o nim wiedziałam, to pewne hasła: Deklaracja niepodległości, ojciec-założyciel, prezydent Stanów Zjednoczonych. Moje większe zainteresowanie jego osobą wzbudził we mnie "Bóg urojony" Richarda Dawkinsa poprzez umieszczone tam cytaty autora Deklaracji Niepodległości dotyczące religii. Chcąc dowiedzieć się o nim czegoś więcej trafiłam na jego biografię napisaną przez Zofię Libiszowską.

Autorka tej biografii odczarowała mi obraz Jeffersona. Do tej pory rozpatrywałam jego osobę jedynie przez pryzmat polityczny. Choć podejrzewam, że nie tylko ja tak go widziałam. A on

"Był przecież nie tylko najwybitniejszym mężem stanu w swej ojczyźnie, politykiem i politycznym pisarzem, ale też rolnikiem, plantatorem, geografem, prawnikiem, filozofem, przyrodnikiem, wrażliwym estetą, utalentowanym architektem, muzykiem i znawcą muzyki. Nie było wiedzy lub sztuki, która by nie wzbudzała jego zainteresowania [...] Umysł żywy, odkrywczy, twórczy, niespokojny. Człowiek Oświecenia o największym wymiarze".

A co dla mnie najciekawsze - był bibliofilem.

To właśnie te niepolityczne kwestie i stosunek do religii przykuły moją uwagę i wpłynęły na odbiór biografii. I dlatego właśnie o tych zagadnieniach będzie ten wpis.

Badacze życia Jeffersona różnie podchodzą do jego wiary. Jedni uważają go za ateistę, inni za agnostyka, a znajdują się i ci, którzy widzą w nim moralistę chrześcijańskiego. Jedno jednak nie ulega wątpliwości: Jefferson miłował rozum.

"Osadź swój rozum mocno na jego tronie i poddaj jego rozstrzygnięciu każdy fakt i każdy pogląd. Pytaj śmiało nawet o istnienie Boga, bo jeśli on istnieje, to bardziej oceni hołd złożony mu przez rozum niż przez ślepą trwogę.[...]"

Kontrowersje wywołał jego bill o wolności religijnej. Jefferson nie negował wartości etycznych chrześcijaństwa. Przeciwny jednak był upaństwowieniu religii, postulował o kategoryczne oddzielenie Kościoła od państwa, pozbawienie duchowieństwa anglikańskiego wszelkich przywilejów, a także o wprowadzenie całkowitej wolności religijnej wszystkich wyznań.

"Nasze prawo sumienia nie może być nikomu podporządkowane. Jest nam dane od Boga. Odpowiadamy za nie przed Bogiem. Prawo władzy państwowej ingerować może jedynie w wypadku krzywdy poniesionej przez inne osoby. Jakąż jednak krzywdę wyrządza mi mój sąsiad głosząc, że jest 20 bogów lub że nie ma żadnego?"

Po wielu latach jego przyjaciel, Adams namawiał go na powrót na łono kościoła. Jefferson jednak w listach do niego odpowiadał: "Religia jest czymś znacznie więcej niż wewnętrznym przekonaniem o istnieniu Stwórcy. Prawdziwą religią jest moralność. Jeśli przez religię rozumiemy dogmaty sekciarskie, co do których nie ma dwu osób zgodnych, można by wykrzyknąć, iż najlepszym ze światów byłby ten bez religii. [...]"

Z biografii tej wyłania się ciekawie obraz Jeffersona-architekta. Skupię się jedynie na zagadnieniach związanych z jego domem, który postanowił wybudować w wybranym przez siebie miejscu, które nazwał Monticello.

Budował go bardzo długo, prawie 40 lat. Wiązało się to z ciągłym jego rozbudowywaniem. Mieściły się tam 33 pokoje mające różne przeznaczenia (12 z nich stanowiły sypialnie). Jefferson projektował nawet meble, których wykonanie zlecał innym. Wnętrze domu dawało wyraz jego zamiłowaniom do sztuki, muzyki, przyrody. Nie sposób opisać wrażenia, jakie wywołuje czytanie tych fragmentów biografii. Jednakże pojawiało się także uczucie nieszczęścia Jeffersona, który ciągle coś zmieniał, przebudowywał i tak naprawdę nie wiem, czy kiedykolwiek był w pełni zadowolony i uspokojony w tej kwestii.

Niewątpliwie jednak jednym z najważniejszym miejsc domu była sypialnia, gabinet i biblioteka. Jak wspominałam wcześniej Jefferson był bibliofilem. Podstawą jego biblioteki był skromny księgozbiór odziedziczony po ojcu, który ciągle samodzielnie uzupełniał. Znajdował się w jego domu rodzinnym w Shadwell, jednakże - z wielkim bólem - został on utracony w pożarze w 1770 r. Jefferson natychmiast postanowił zrekonstruować ten księgozbiór.

Książki były pasją Jeffersona. Jego księgozbiór ciągle się rozrastał. Książki prawnicze, z zakresu nauk przyrodniczych, architektury, budownictwa i wiele innych. Niewątpliwie na powiększenie jego biblioteki wpłynął pobyt w Paryżu.

"Gdy mieszkałem w Paryżu, poświęcałem wolne popołudnia, by penetrować wszystkie księgarnie, trzymając w mym ręku niemal każdą książkę i odkładając wszystko, co dotyczyło Ameryki. Prócz tego składałem u tych księgarzy zamówienia na te wszystkie wydawnictwa mówiące o Ameryce, których w Paryżu nie można było kupić"

W chwili postanowienia przekazania swojej biblioteki narodowi (1815) jego księgozbiór liczył 6000 tomów. Do Waszyngtonu przewoziło go 11 konnych wozów. Oczywiście Jefferson nie oddał wszystkiego. Zostawił sobie około 700 tomów, z którymi nie mógł się rozstać. "Nie mogę żyć bez książek" - pisał do J. Adamsa.

Mimo oddania większości swoich zbiorów nie poprzestał na ciągłym jego uzupełnianiu. Ostatecznie jego księgozbiór zawierał około 2000 książek. Po śmierci Jeffersona zasoby jego biblioteki zostały sprzedane i rozsiane po całym świecie.

Nie jeden raz jego zbiory płonęły, a mi czytając o tym kręciła się łza w oku. W jego zbiorach również znajdowały się dzieła polskich autorów, w tym jednego z jego przyjaciół - Tadeusza Kościuszki.

Tomasz Jefferson jest niezwykle ciekawą postacią. Nie ulega wątpliwości, że obecnie jest o wiele bardziej doceniany, niż za czasów swojego życia. Nie miał prostego życia, jakby się mogło zdawać. Przez większą część życia wisiały nad nim ogromne długi, z którym do końca życia się nie wypłacił. Jednakże jego miłość do książek nie mogła go całkowicie powstrzymać od ich nabywania.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sekretny dziennik Laury Palmer

Dziś opowiem Wam o książce innej niż zwykle. Mam przed sobą „Sekretny dziennik Laury Palmer” Jeniffer Lynch. Oczywiście jest pisany w formie pamiętnik...

zgłoś błąd zgłoś błąd