Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Matka Wszystkich Lalek

Wydawnictwo: Sol
7,36 (1012 ocen i 133 opinie) Zobacz oceny
10
103
9
89
8
242
7
331
6
180
5
37
4
18
3
7
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-62405-23-7
liczba stron
350
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Korrigany, małe bretońskie duszki, potrafią porządnie zamieszać w ludzkich losach. Może to jakiś korrigan postanowił zburzyć spokój Claire Autret z maleńkiej wyspy u brzegów Bretanii? Wysłał ją w polskie góry, aby tam spotkała dziwną i tragiczną postać Matki Wszystkich Lalek? Kazał jej przewartościować całe swoje dotychczasowe życie? Pamiętajmy jednak, że korrigany umieją też leczyć rany i...

Korrigany, małe bretońskie duszki, potrafią porządnie zamieszać w ludzkich losach. Może to jakiś korrigan postanowił zburzyć spokój Claire Autret z maleńkiej wyspy u brzegów Bretanii?

Wysłał ją w polskie góry, aby tam spotkała dziwną i tragiczną postać Matki Wszystkich Lalek? Kazał jej przewartościować całe swoje dotychczasowe życie?

Pamiętajmy jednak, że korrigany umieją też leczyć rany i naprawić to, co same zepsuły...

 

źródło opisu: Wydawnictwo SOL, 2011

źródło okładki: http://wydawnictwosol.pl/ksiazki/matka-wszystkich-lalek

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1041
Kasia | 2012-09-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 września 2012

„Matka wszystkich lalek” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Moniki Szwai, pisarki cenionej i płodnej, bo mającej na swoim koncie już kilkanaście powieści. Co z niego wynikło? Cóż, książka zauroczyła mnie już od pierwszych stron i wszystko wskazuje na to, że pani Szwaja zyskała nową czytelniczkę.

Akcja „Matki…” toczy się dwutorowo, w kolejnych krótkich rozdziałach przeplatają się ze sobą historie dwóch kobiet, Claire (bądź też Klary) Autret i Elżuni Szumacher. Dzieli je wszystko – wiek, pochodzenie, doświadczenia, a jednak ich drogi ostatecznie zbiegają się ze sobą, co pozwala przynajmniej jednej z nich uporządkować swoje życie.

Urodzona i wychowana na maleńkiej bretońskiej wyspie Claire, dwudziestoośmioletnia artystyczna dusza z polskimi korzeniami, otrzymuje list, który wywraca jej uporządkowaną codzienność do góry nogami. Pewien mężczyzna z Polski twierdzi, że jest jej ojcem i w ostatnich tygodniach swojego życia chciałby ją poznać. Po rozmowie z rodzicami Claire przekonuje się, że to prawda, postanawia więc przyjąć zaproszenie do Polski. Co czeka ją w nowym, nieznanym miejscu i kim okaże się jej prawdziwy ojciec?

Jednocześnie poznajemy historię Elżuni, która jako kilkuletnia dziewczynka została w czasie II Wojny Światowej uprowadzona przez niemiecką organizację Lebensborn – odbierającą polskim rodzicom dzieci o aryjskiej urodzie i przekazującą je do adopcji niemieckim małżeństwom. Poddane praniu mózgu i germanizacji dziecko stopniowo zapomniało swoich bliskich, stając się wierną i oddaną obywatelką niemiecką. Osamotniona i nierozumiejąca wszystkiego, co dzieje się wokół niej dziewczynka jedynych prawdziwych przyjaciół znalazła w lalkach, którym powierzała swoje smutki i radości. Z każdą znaczącą zmianą w życiu, utożsamiała się z kolejną kukiełką, która symbolizowała nową „Elżunię”, „Elizabeth”, „Lieschen”, itd.

Powieść porusza bardzo trudne tematy – z jednej strony mamy okres wojny, obozy koncentracyjne i Lebensborn, z drugiej życie rodzinne zbudowane na kłamstwie, nieszczęśliwą miłość i egoizm jednej osoby, który niszczy życie otaczających ją ludzi. Jednak nie jest to książka przygnębiająca, a wręcz przeciwnie – czyta się ją lekko i przyjemnie, napawa optymizmem i tchnie radością życia. Autorce udało się znaleźć złoty środek – nie popada w w skrajną melancholię i żałość, ale też nie bagatelizuje poruszanych przez siebie problemów. I chyba dzięki temu naprawdę skłania do przemyśleń i porusza.

W książce nie brak także zabawnych momentów, zwłaszcza kiedy do akcji wkracza nietuzinkowa rodzina głównej bohaterki, Klary. Do babci Any (lub jak ktoś woli – Hanny) zapałałam ogromną sympatią już od pierwszych chwil, gdy pojawiła się na kartach powieści. Jest obdarzona ogromnym poczuciem humoru, inteligencją i sprytem, a przy tym zamiłowaniem do gotowania i swatania swojej ukochanej wnuczki – i jak tu jej nie polubić? Jednak wisienką na torcie okazała się para sześcioletnich bliźniąt, Kinia i Minio, bezlitośnie szydzących z wszystkich dookoła i wściubiających nosy nie tam, gdzie trzeba.

Jedynym mankamentem, choć niezbyt dokuczliwym, okazało się zakończenie powieści. Spodziewałam się silniejszego związku pomiędzy obydwiema bohaterkami, Klary i Elżuni, a przede wszystkim mocniejszego akcentu w podsumowaniu historii tej drugiej.

„Matka wszystkich lalek” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, jest poruszającą, choć pełną ciepła opowieścią, którą mogę Wam szczerze polecić, zwłaszcza na zbliżające się wielkimi krokami jesienne wieczory.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Modyfikowany węgiel

"Modyfikowany człowiek" Takeshi Kovacs, były członek Korpusu Emisariuszy, zostaje przetransportowany ze swojego domu w Świecie Harlana na...

zgłoś błąd zgłoś błąd