Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Diabelskie nasienie

Tłumaczenie: Zofia Kunert
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Linia życia". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
7,43 (253 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
23
9
32
8
60
7
74
6
49
5
12
4
2
3
1
2
0
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Suffer the Little Children
data wydania
ISBN
978-83-01-16745-5
liczba stron
284
słowa kluczowe
sierociniec, belfast, przemoc,
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Aga CM

Belfast, Irlandia Północna, grudzień 1956 roku. Trzy siostry, 6-letnia Loretta, 2-letnia Frances i 2-miesięczna Sinead, trafiają do sierocińca prowadzonego przez katolickie zakonnice – Ubogie Siostry z Nazaretu. Dziewczynki do schroniska oddaje ich własna matka. Dlaczego? Przyczyny tej decyzji nigdy nie staną się do końca jasne. To średnia z sióstr, Frances, zdecyduje się po latach opowiedzieć...

Belfast, Irlandia Północna, grudzień 1956 roku. Trzy siostry, 6-letnia Loretta, 2-letnia Frances i 2-miesięczna Sinead, trafiają do sierocińca prowadzonego przez katolickie zakonnice – Ubogie Siostry z Nazaretu. Dziewczynki do schroniska oddaje ich własna matka. Dlaczego? Przyczyny tej decyzji nigdy nie staną się do końca jasne. To średnia z sióstr, Frances, zdecyduje się po latach opowiedzieć swoją historię.

Dzieciństwo spędzone w Zakonnym Domu Nazaretańskim okazało się koszmarnym doświadczeniem. Okrucieństwo zakonnic, które znęcały się nad swoimi podopiecznymi, bijąc je i upokarzając psychicznie oraz cieleśnie, zdawało się nie mieć żadnych granic. Z biegiem lat również stosunki między wychowankami klasztoru stawały się coraz bardziej napięte. Eskalowała przemoc seniorek względem juniorek, a sierocińcem rządziło brutalne prawo pięści.

W tych warunkach wiele dziewcząt marzyło o ucieczce. Także Frances podejmowała wielokrotne próby wyrwania się z więzienia, jakim był Zakonny Dom Nazaretański. Jednak za każdym razem usiłowania te kończyły się fiaskiem – żadna z dziewczyn nie miała dokąd uciec i, prędzej czy później, wpadała w ręce policji.

Nawet podróże na piękną irlandzką wieś nie przynosiły ukojenia. Podczas cyklicznych wyjazdów na farmę rodziny Murphych – która przyjmowała Frances na czas weekendów i wakacji – dziewczynka regularnie padała ofiarą molestowania ze strony braci Toma i Barry’ego... Na mapie dzieciństwa Frances nie było bezpiecznego schronienia.

Po wielu próbach ucieczki Frances i Sinead trafiają do schroniska dla trudnej młodzieży St Joseph’s Training School. Panuje w nim podobny reżim, choć dziewczyny – zbuntowane i harde – nie dają się sprowadzać zakonnicom do roli ofiar. Panuje tam nieustanna walka i próba sił. Właśnie w St Joseph’s dopełnia się wewnętrzna przemiana Frances – nie jest już bezbronną ofiarą, a potrafi bezwzględnie walczyć o swoje...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011

źródło okładki: http://www.pwn.pl/

pokaż więcej

książek: 2236
hiliko | 2011-12-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 grudnia 2011

Jestem w szoku. Ta recenzja nie będzie profesjonalna, broń Boże. Piszę pod wpływem emocji i chociaż wiem, że to duży błąd, jestem pewna, że inaczej nie mogłabym zrecenzować tej książki. I tyle.
Frances Reilly to kobieta, którą pragnę poznać. Być może mi się uda, wątpię. To osoba niezwykle odważna, silna. Osoba, która przeszła w swoim życiu naprawdę wiele. Osoba, która jako dwuletnie dziecko została porzucona przez matkę i oddana pod opiekę do Ubogich Sióstr Nazaretańskich. Wówczas jedynymi bliskimi ludźmi, których miała - ba! których znała! - były jej dwie siostry - sześcioletnia Loretta i kilkumiesięczna Sinead.
Zakonnice, które sprawowały opiekę nad dziewczynką, nawet nie próbowały stworzyć pozorów przed Frances i innymi wychowankami Domu Ubogich Sióstr Nazaretańskich. Nie rozmawiały z nimi. Nie uśmiechały się. Nie starały się nawet w minimalnym stopniu zastąpić im rodziny. Nie chciały nawiązać żadnej więzi ze swoimi podopiecznymi.
No, chyba że bierzemy pod uwagę więź między pięścią a twarzą. Zakonnice biły Frances i resztę. Powodami były naprawdę śmieszne sprawy, typu niedokładne umycie podłogi czy niewłaściwy sposób patrzenia się. Bywało i tak, że młode osoby obrywały za nazwisko. Reilly brzmi przecież iście diabelsko.
Zakonnice opiekujące się Frances i jej rodzeństwem nie wierzyły w Boga. Nie tak naprawdę. Bo jak można jest nazywać siebie katolikiem i znęcać się zarówno psychicznie, jak i fizycznie na małych, bezbronnych i niewinnych dzieciach? Jak można używać środka dezynfekującego do mycia delikatnych ciał? Jak można bić, upokarzać, gwałcić, obrażać? To przede wszystkim banda hipokrytek, do których od pierwszej strony zapałałam żywą nienawiścią.

Książki oparte na faktach, wszelkiego rodzaju dokumentalne, w pewnym stopniu kojarzyły mi się z nudą, statystykami, suchymi informacjami. ,,Diabelskie nasienie" porwało mnie tak, jakbym czytała powieść - jest to utwór przedstawiający w szczegółach dzieciństwo autorki, pani Reilly. Pisanego na faktach, nie można go nazwać powieścią. A jednak czyta się go z zapartym tchem, szeroko otwartymi oczami i opuszczoną szczęką. To nie jest tak, że nie próbowałam jej z powrotem zamknąć. Po prostu się nie dało.
Dlaczego? Ponieważ jest to książka cholernie przerażająca, gdziekolwiek by nie spojrzeć. Szokująca. Straszna. Okropna.
Co nie znaczy, że mi się nie podobała. Wręcz przeciwnie, to właśnie te czynniki wpływają na moją ocenę, a także to, że Frances Reilly mnie ruszyła, co autorom wychodzi naprawdę rzadko - w moim przypadku.
Autorka tego dzieła ma niewątpliwie dar do pisania. Każda strona aż tętni od emocji; im bliżej jesteśmy końca, tym bardziej współczujemy. Ponadto w tych niewielu momentach, gdy nie czytałam, myślami cały czas byłam przy Frances. Czułam się tak, jakbym była w jej skórze. Niemalże sama odczuwałam ten ból, który sprawiły zakonnice. Zaraz pójdę sprawdzić, czy na plecach nie mam żadnych śladów. Poważnie!
I może jestem naiwna, może dałam się ,,złapać", ale tak, wierzę autorce. Niech sobie inni mówią, co chcą, że nie ma dowodów, że jest przesyt i historia przedstawiona oczami dziecka. Ja wierzę. I to mi wystarczy. Nie zamierzam do białego świtu przeczesywać Internetu, szukać czegoś, co pomogłoby mi stwierdzić, iż opowieść jest nieprawdziwa. Bo po co?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kocham Rzym

Tak jak przy dwóch poprzednich częściach, jestem oczarowana. Choć przyznam, że tym razem wciągnęłam się dopiero w połowie książki i dopiero wtedy poch...

zgłoś błąd zgłoś błąd