Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Północny sztorm

Cykl: Stalowa kurtyna (tom 4) | Seria: WarBook
Wydawnictwo: Ender
6,62 (154 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
4
8
28
7
44
6
43
5
19
4
4
3
3
2
1
1
1
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362730032
liczba stron
368
język
polski
dodał
Marcin

Rosja znalazła sposób, by znów realizować imperialne marzenia. Rozwiązaniem jej problemów ekonomicznych ma być ekspansja na terenach Arktyki i aneksja dwudziestu pięciu procent światowych złóż ropy. Kurs potężnych lodołamaczy atomowych „Jamał” i „Rassija” staje się kursem zdeterminowanego państwa. Błyskawicznie rosną bazy wojskowe i porty na syberyjskich wybrzeżach, wzmocniona zostaje potężna...

Rosja znalazła sposób, by znów realizować imperialne marzenia. Rozwiązaniem jej problemów ekonomicznych ma być ekspansja na terenach Arktyki i aneksja dwudziestu pięciu procent światowych złóż ropy.

Kurs potężnych lodołamaczy atomowych „Jamał” i „Rassija” staje się kursem zdeterminowanego państwa. Błyskawicznie rosną bazy wojskowe i porty na syberyjskich wybrzeżach, wzmocniona zostaje potężna Flota Północna.

Problemy techniczne związane z wydobyciem cennych kopalin w tak ekstremalnie trudnych warunkach klimatycznych są jednak niczym wobec groźby, jaką stanowią pozostali chętni do podziału złóż.

Norwegia wraz ze Szwecją tworzą pakt o wzajemnej pomocy i zwiększają swój potencjał militarny. Nie oddadzą bez walki ani kropli ropy.

Amerykanie i Brytyjczycy, również zaniepokojeni poczynaniami Rosji, wysyłają na Morze Barentsa okręt podwodny klasy Virginia. Dowodzący nim komandor William Kent, as marynarki podwodnej, musi zebrać jak najwięcej informacji i jednocześnie pozostać w ukryciu. Trafia jednak na godnego przeciwnika.

Stojący na czele Floty Północnej Michaił Lipatow długo czekał na taką chwilę. Zrobi wszystko, żeby ochronić wody, które uważa za rosyjskie. Nie powstrzyma go nawet groźba wybuchu trzeciej wojny światowej.

Napięcie rośnie, sytuacja komplikuje się z każdą chwilą, a o swój interes musi walczyć także Polska. Kapitan Andrzej Wirski wyrusza w kolejną misję. Tym razem jednak nie może wystąpić w mundurze z biało-czerwoną naszywką.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Warbook, 2011

źródło okładki: http://warbook.pl/

pokaż więcej

książek: 931
Mamerkus | 2012-10-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 lutego 2012

Seria Warbook wypłynęła na szerokie wody polskiego rynku księgarskiego dzięki Marcinowi Ciszewskiemu, którego cykl o dywizji polskiego wojska przeniesionej w czasie na arenę II wojny światowej dzięki literackim i marketingowym walorom zyskał pewną popularność. Protagoniści z wydawnictwa Sol dostrzegli w serii żyłę złota i postanowili pociągnąć temat; w krótkim czasie zostało wydanych około 10 książek o tematyce militarnej.

O powieściach Ciszewskiego wypowiedziałem się dosyć entuzjastycznie w odpowiednim miejscu. Pozycja Wolffa jest pierwszą spośród pozostałych książek z serii Warbook, którą miałem niewątpliwą nieprzyjemność przeczytać. Jest to rzecz o katastrofalnym wręcz poziomie literackim i fabularnym.

Z okładkowego założenia intryga przedstawia się następująco: Gdzieś pod Grzbietem Łomonosowa (spore wybrzuszenie dna pod Arktyką) znajduje się 25% światowych zapasów ropy naftowej. A że Matiuszka Rosja znajduje się kryzysie (o czym nie od dziś indoktrynowany jest każdy widz "Faktów" TVN), to nie ma lepszego kroku do poprawy sytuacji, jak sięgnąć sobie po tę ropę, co by doprowadzić do zmiany układu sił na rynku energetycznym. Matiuszka Rosja z jak na siebie podziwu godną energią i skutecznością w działaniu rusza, by zrealizować swój diabelski plan. Rozpoczynają się roszady w położeniu poszczególnych zabawek marynarki wojennej (przesunięcie Floty Bałtyxkiej na Morze Barentsa), Putin rzuca ostatnie rezerwy finansowe Kremla na rozwój i rozbudowę infrastruktury Syberii niezbędnej do obsługi ropy płynącej z północy. Równomiernie autor wprowadza na scenę adwersarzy z US and A (oczywiście Barack i Hillary + postaci fikcyjne), jacyś Polacy (po co?), tudzież Norwedzy (dwóch), Szwedzi (z nazwy) i Brytyjczycy. Możnaby rzec - cóż za rozmach, jaka niesamowita wizja i pomysł fabularny, to nie może być złe. Czyżby?

Czytelnik się głęboko rozczaruje. To, co zaprezentował autor ukrywający się pod pseudonimem Wolff (się mu nie dziwię), to jest jakaś radosna popierdółka napisana zapewne jako żart primaaprilisowy, przez omyłkę wysłany pocztą do wydawnictwa Sol. Ta książka to jest istny koszmar stylu i konceptu. Co prawda US and A wysyła na Morze Barentsa swoich dzielnych wojów w osobach marynarzy w łodzi podwodnej + gromadę nieudolnych karków udających marines i gęsta intryga aż się powinna dać pokroić na plasterki. Ale tutaj się nic nie dzieje! Zamiast akcji i napiętej rywalizacji amerykańskiej łodzi podwodnej z flotą rosyjską mamy przez 3/4 książki akcję ratowania 3 komandosów oraz marynarza, co się z tej łodzi podwodnej zgubili gdzieś w okolicach Archangielska. Zero napięcia, emocji, zaskoczenia, czegokolwiek interesującego. Przez pierwsze 120 stron trwają przygotowania do wypłynięcia łodzi podwodnej z bazy Norfolk. Same jałowe i puste gadki pełne frazesów i ogólników. No dobra, ale może to złe dobrego początki. Jednak, gdy po tym czasie okręt wpływa na wody rosyjskie, to nagle łapie jakąś awarię, która powoduje, że sobie przez kolejne 120 stron dryfuje po Morzu Barentsa gubiąc po drodze wspomnianych wyżej komandosów, na których następnie skupia się już akcja do końca książki! To ja sie pytam po, co to całe zawiązanie intrygi z ropą na Arktyce, skoro nawet na tej Arktyce nie lądujemy, a samo rozwiązanie konfliktu arktyckiego zostało przez Wolffa, za przeproszeniem, olane. Na okładce pada nawet sugestia trzeciej wojny światowej, co po lekturze wywołuje śmiech na sali.

Czyli fabuła leży. Do tego dochodzi psychologia postaci na poziomie zabawy klockami Lego albo figurek na planszy działań wojennych w sztabie wojskowym. Nawet nie można stwierdzić, że postaci są papierowe, to by było za dużo. Polityka w wyobrażeniu Wolffa wygląda mniej więcej tak jak przeciętny zjadacz chleba ją sobie wykoncypuje w oparciu o informacje telewizyjne. Decyzje polityczne są podejmowane w stylu przepychanek na licealnym korytarzu, a skutki działań wojennych o globalnym znaczeniu zbywane machnięciem ręki przez polityków dzierżących w swych rękach ogromną władzę i odpowiedzialność. Masakra.

Wolff ma niesamowite problemy z tworzeniem zdań wielokrotnie złożonych, a nawet samych zdań. Oczywiście zabieg literacki polegający na pisaniu w formie policyjnego stenogramu z przesłuchania świadków można zastosować w treści, ale nie wtedy, gdy tak wygląda cała książka. To powoduje, że Wolff pisze sucho. Kiedy przychodzi do pisania o emocjach głębszych niż przedszkole albo o akcji, to Wolff swoim brakiem umiejętności masakruje czytelnika i niweczy wszelką nadzieję na cokolwiek wartościowego w swojej książce.

Z uwagi na powyższe czytelnikom proponuję trzymać się od tego gniota z daleka, a z political fiction zdecydowanie sięgnąć po Toma Clancy, zaś w kwestiach rosyjskich po Wiktora Suworowa.

Jedynym plusem jest klimatyczna okładka, ale tę to można sobie pooglądać na półce w księgarni lub bibliotece.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opiekunka do dzieci

Joahim Verkau wydaje się mieć wszystko zaplanowane. Jego związek z Sigrun Zernikow pomoże mu nie tylko w osiągnięciu wyższego statusu społecznego, ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd