Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 98 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 227 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Naga cytra

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Krystyna Sławińska
wydawnictwo: MUZA
ISBN: 978-83-7495-517-1
liczba stron: 272
kategoria: historyczna
język: polski
typ: papier
dodał: Molly
6.56 (18 ocen i 10 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 21,40 zł

· kolejna po Cesarzowej wielowątkowa powieść historyczna autorki Shan Sa, której akcja toczy się na początku IV w. i pod koniec VI w. · galeria wspaniale narysowanych, wyrazistych i różnorodnych posta... · kolejna po Cesarzowej wielowątkowa powieść historyczna autorki Shan Sa, której akcja toczy się na początku IV w. i pod koniec VI w.
· galeria wspaniale narysowanych, wyrazistych i różnorodnych postaci.
· barwny fresk historyczny i obyczajowy, w którym autorka ukazuje życie biedoty i bogaczy, prezentuje urok arystokratycznej etykiety, dworskich rytuałów i obyczajów.

Na początku IV w. młoda kobieta z arystokratycznego rodu została uprowadzona przez wojownika o imieniu Liu. Choć zdobył ją siłą i był niskiego pochodzenia Młoda Matka została jego wierną towarzyszką. Dzieliła z nim trudy życia i stopniowo razem wspinali się po kolejnych szczeblach drabiny społecznej. W końcu ambitny Liu został cesarzem i założył nową dynastię a Młoda Matka cesarzową. Wkrótce Liu zmarł a cesarzowa schroniła się w buddyjskim klasztorze. Żyła tam spokojnie przez dwadzieścia lat aż do czasu gdy oskarżona o spisek została zmuszona do popełnienia samobójstwa.

Pod koniec VI w. Shen Feng wybitnie uzdolniony lutnik pomaga przyjacielowi zakochanemu w mniszce z buddyjskiego klasztoru zdobyć pieniądze. W tym celu postanawiają ograbić grobowiec pewnej arystokratki. Nie znajdując bogactw kradną wieko trumny wykonane z wyjątkowego drewna. Materiał idealnie nadaje się na cytrę. Shen Feng ucieka na statek rzecznych piratów, towarzyszy mu widmowa piękna kobieta, której duch wniknął w wieko trumny i którą Shen przywołał z powrotem na świat. Zakochał się w niej bez pamięci. Nikt inny jej nie widział ale Młoda Matka wiernie mu towarzyszyła.
pokaż więcej.


źródło opisu: MUZA, 2011

źródło okładki: http://www.muza.com.pl/?module=okladki&id=42195



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (5)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 08 grudnia, 2011

http://miqaisonfire.wordpress.com/2011/12/08/111-naga-cytra-shan-sa/


Przeczytana: 16 grudnia, 2011

Daleki Wschód, a dokładnie Chiny, tajemniczy tytuł z cytrą - niecodziennym instrumentem, piękna okładka – oto co sprawiło, że uznałam to zestawienie idealne dla mnie. W trakcie czytania trafność wyboru potwierdzała się strona po stronie. Ta niebanalna powieść trudnego do określenia gatunku przesycona jest poetyką, barwnym, obrazowym językiem, plastycznymi obrazkami stworzonymi ze słów, z subtelnością i delikatnością, jakich mało. Oprócz elementów fantastyki i magii Shan Sa wprowadza tło historyczne i kulturowe dawnych Chin oraz pokazuje bogactwo zwyczajów i tradycji. Tworzy ciekawą przeplatankę składającą się z dwóch opowieści, z których każda ma swojego głównego bohatera: jedna Młodą Matkę, druga lutnika Shen Fenga. Opowieści te są umiejscowione w czasie dzielącym je o około dwieście lat.

Szczerze powiedziawszy, na początku trochę trudno mi było skoncentrować się na długich opisach i nadążać za zmieniającym się czasem akcji, bo bardziej chłonęłam piękno języka niż bieg wydarzeń. Teraz – kiedy patrzę na tę powieść jako całość - mogę śmiało stwierdzić, że jest niezwykła: przemyślana i bliska doskonałości. Nie będę streszczać tych historii, bo najciekawsze jest to, co je łączy - to coś niewypowiedzianego, magicznego, zmysłowego, nierealnego. Świetne jest również zakończenie - dawno żadna z przeczytanych książek tak mnie nie zaskoczyła.

Cytra - symbol tego, co w życiu cenne – rodzinnych wspomnień , miłości, historii, tradycji, ale też tego co w życiu nieuchronne - bólu i samotności, przyciąga i czaruje. Dałam jej się zaczarować kompletnie. Wam proponuję to samo.


Przeczytana: 02 stycznia, 2012

Przenieś się do świata malowniczych i pięknych Starożytnych Chin. Przeżyj przygodę wraz z bardzo urodziwą Młodą Matką oraz z młodym lutnikiem o imieniu Sheng. Na początku tej książki poznajemy Młodą Matkę, która rodzi dziecko w powozie podczas ucieczki z niebezpiecznego miejsca. Jak później się okazuje ta wysoko urodzona młoda dziewczyna zaledwie 16 letnia żyjąca w IV n.e. została porwana z rąk narzeczonego przez młodego wojownika wywodzącego się z chłopskiej rodziny. Mężczyzna ten jest bardzo podstępny i zaradny. Wraz z żoną zaczyna się wspinać po drabinie społecznej, nie zważając na krzywdy, które dotykają jego żonę oraz pozostałych członków rodziny. Dla swego zysku nie powstrzymuje się przed niczym. Młoda żona pozostaje przy nim do końca jego dni, mimo iż nie czuje się szczęśliwa. Swoje smutki topi w muzyce grając na cytrze, która jest instrumentem samotników.

Naprzemiennie z historią Młodej Matki poznajemy opowieść o 20 letnim lutniku Shen Fengu, które jest jednym z najlepszych twórców cytr. Chłopak ten pochodzi z VI w. Jest sierotą wychowywaną przez swojego mistrza. Znaleziony przez mężczyznę przy zwłokach matki Shen Feng stał się jego najbliższą rodziną. Razem wiodą bardzo biedny i smutny żywot. Jedyne pieniądze otrzymują z wyrobu cytr, na których wykonanie potrzeba bardzo drogiego i dobrego drewna oraz trzeba im poświęcić dwa lata pracy. Pewnego dnia Shen Feng poznaje sekret swojego przyjaciela, który zmienia całe jego życie...

Książka Naga cytra to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Shan Sa oraz z literaturą dotyczącą Starożytnych Chin. Shan Sa posługuje się bardzo pięknym językiem, pełnym epitetów, metafor, fragmentów wierszy. Bardzo podoba mi się jej opisywanie momentów zbliżeń małżonków, które wcale nie są wulgarne natomiast przedstawiają ten moment jak coś świętego, doskonałego, a małżonkowie mają do siebie wielki szacunek i przekazują sobie wiele uczuć i miłości. W książce tej widać miłość autorki do jej ojczyzny i to, ze chcę ona na zawsze zatrzymać to co w tym kraju najpiękniejsze. Krajobrazy pełne kolorowych roślin, niewielkie wzniesienia pokryte wiecznie zieloną trawą, pola ryżu, ale również piękne młode kobiety, ubrane w zwiewne szaty, pokryte ciekawymi wzorami roślinno-zwierzęcymi. Bardzo ciekawymi fragmentami książki są opisy tradycyjnych zachowań m.in. takie, że młoda żona musi w noc poślubną umyć włosy męża, witać go zawsze przed bramą kłaniając się mu i wiele wiele innych.

Naga cytra to dość dobra książka, przy której można odpocząć po ciężkim dniu pracy. Magiczny świat w niej przedstawiony wciąga niemiłosiernie i powoduje, ze chce się tam pojechać i zobaczyć na własne oczy. Jedyny maleńki minus tej książki to przewaga opisów nad dialogami przez co akcja rozwija się dość wolno, ale i tak nie można żałować czasu, który się jej poświęci. Przy okazji czytania tej książki można poznać kawałek ciekawej historii Chin, poznać największych sabotażystów oraz przyjrzeć się rządom złych i dobrych Cesarzy. Okładka muszę powiedzieć, że urzekła mnie. Idealnie pasuje do tematyki książki i do tego przedstawia piękną młodą Chinkę, która musi wywodzić się z jakiegoś bogatego, arystokratycznego rodu ;].

Zapraszam do dzielenia się wrażeniami :]
ksiazkimolaksiazkowegoxp.blogspot.com


Na półkach: Przeczytane, Wymienię, 2011
Przeczytana: 12 listopada, 2011

"Moje królestwo i moja rodzina legły w gruzach, od tego czasu pragnę tylko śmierci. Siostro, nie wahaj się. Zabij mnie, proszę."

Shan Sa urodziła się w Pekinie w 1972 roku. Mieszka w Paryżu i pisze po francusku. Dotąd w Polsce nakładem wydawnictwa MUZA kazało się jej sześć książek, m.in. "Cztery życia wierzby", "Brama Niebiańskiego Spokoju", "Dziewczyna grająca w go" czy "Cesarzowa". Osobiście nie miałam z nią jeszcze kontaktu. Czy źle, czy dobrze - sami musicie ocenić.

Książka pisana jest z dwóch perspektywa: Shen Fenga i Młodej Matki.

Młodą Matkę poznajemy, kiedy zaczyna rodzić w wozie. Przez całą książkę stopniowo poznajemy jej historię: jak została wzięta za żonę przez chińskiego wojownika Liu, jak matka odwróciła się od niej i nie odpisywała na jej listy. Zagłębiamy się w jej dzieje. Czujemy jej emocje, które towarzyszom wspomnieniom, a także szczęśliwym chwilom oraz tym smutnym. Przez większość powieści zastanawiałam się, czy określenie "Młoda Matka" jest jej imieniem. Teraz dochodzę do wniosku, że jednak nie, a co za tym idzie - nigdy nie poznamy jej imienia.

Shen Feng - młody lutnik, to do niego możemy użyć słów "uczeń przerósł mistrza". Tak jak w przypadku Młodej Matki, z czasem poznajemy jego historię. Jak zaczął grać, jak zaczął robić cytry.
Pewnego dnia, czy raczej nocy, chce pomóc przyjacielowi zdobyć pieniądze, gdyż jedna mniszka jest z nim w ciąży. Wkradają się do grobowca, gdy okazuje się, że ten niestety nie kryje w sobie żadnych bogactw, kradną pokrywę trumny pewnej arystokratki. Duch pięknej kobiety, który wniknął w drewno wieka towarzyszy mu. Okazuje się, iż jest to duch Młodej Matki, smaczku dodaje fakt, że Shen Feng zakochuje się w niej bez pamięci...

Nawiązując do tytułu chciałabym Wam wyjaśnić, czym jest cytra. Jest to instrument strunowy szarpany o płaskim pudle rezonansowym. Jeżeli ktoś nie potrafi sobie tego zobrazować to odsyłam do Wikipedii czy Googli.

Mam silnie mieszane uczucia co do książki Shan Sa.
Nie powiem, bym od zawsze fascynowała mnie kultura azjatycka. Jednak wydaje mi się, że dzięki tej powieści zainteresuję się nią bardziej, dzięki przypisom już poznałam malutką cząstkę historii Chin.
Przez krótką, choć znaczącą, chwilę w mojej głowie jawiła się wizja rodem z animowanej bajki Mulan. Widziałam nawlekane na sznurek sapeki, swatki, które starają się związać pary... Ach!
Wadą, ogromną i największą jaką zauważyłam jest... mnogość opisów. W całej książce dialogi są znikome, znalazłam jeden bądź dwa. Ciągłe czytanie dość zawiłego tekstu jest trudne i momentami nie przyjemne.

Ostatnio przyłapałam się na pewnym nawyku, a mianowicie po zakończonej lekturze siadam, przypatruję się okładce i zastanawiam się, czy książka spełniła moje oczekiwania. W tym przypadku jestem niezdecydowana. Z jednej strony tak, a z drugiej nie.

Podsumowując.
Trudno mi ocenić książkę. Jest dobra, ale nie wybitna. Polecam ją osobom, które wolą szczegółowe opisy wszystkiego i wszystkich, ponieważ oni będą zachwyceni. Nie mniej - nie polecam osobom, które od tekstu ciągłego wolą dialogi, ponieważ po kilku/kilkunastu stronach rzucą książką w kąt.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Tak jak ludzie, przedmioty też mają jakieś życie, jakąś drogę, myśli. Niektóre w cudowny sposób unikają zagłady, pokonują meandry przypadku i powracają do świata żywych”.

Rok 400. Pochodzącą z arystokratycznego rodu Równiny Środka Młodą Matkę poznajemy w momencie, kiedy rodzi swoje pierwsze dziecko. Z biegiem czasu odkrywamy jej smutną historię. Jako młodziutka dziewczyna została porwana przez chińskiego wojownika Liu. Ten, pomimo swojego niskiego pochodzenia, ma ambicję zostać cesarzem. Młoda Matka dzielnie znosi samotność i dzieli z mężem wszelkie trudy życia, wiernie trwając u jego boku. W końcu marzenie Liu się spełnia- zostaje cesarzem, a Młoda Matka cesarzową. Niedługo potem Liu umiera, a jego żona postanawia zamknąć się w buddyjskim klasztorze. Przez ponad dwadzieścia lat wiedzie tam spokojne życie, po czym zostaje oskarżona o spisek i zmuszona do popełnienia samobójstwa.

Rok 581. Zhu Bao zakochany w buddyjskiej mniszce spodziewającej się jego dziecka postanawia splądrować grobowiec pewnej arystokratki. O pomoc prosi swojego przyjaciela, młodego lutnika Shan Fenga. Niestety okazuje się, że grobowiec nie kryje żadnych bogactw i mężczyźni kradną wykonane z niezwykłego drewna wieko trumny, które idealnie nadaje się na cytrę. Szybko okazuje się, że wieko trumny rzeczywiście jest niezwykłe- wniknął w nie duch pięknej kobiety. Shang Feng kradnąc je, przywołał z powrotem na świat Młodą Matkę, która odtąd mu towarzyszy i kradnie serce… W taki właśnie niezwykły sposób w Nagiej cytrze splatają się historie dwóch, żyjących w różnych czasach, osób.

Książka ukazuje fragment historii Chin. Autorka za pomocą barwnego i niezwykle plastycznego języka stwarza niesamowity klimat w powieści. Poznajemy dwie, umiejscowione w różnym czasie, historie, które jednakowo nas absorbują. Jest w nich coś niezwykłego, poetyckiego i trudnego do uchwycenia- niezwykły klimat, tak charakterystyczny dla wschodnich pisarzy.

Niestety, książka ma również swoje wady. Dla mnie największą z nich była mnogość opisów. Dialogi, jeśli w ogóle się pojawiają, są bardzo krótkie. Zanim przyzwyczaiłam się do tego specyficznego stylu autorki, niektóre fragmenty były dla mnie dosyć trudne w odbiorze, a czytanie męczące. Momentami nawet traciłam wątek. Na szczęście im dalej zagłębiałam się w tę historię, tym bardziej potrafiłam docenić taką, a nie inną konstrukcję powieści. Nagą cytrę polecam wszystkim, którzy nie boją się długich opisów i lubią tego typu historie. Ze swojej strony dodam jeszcze, że książka do najłatwiejszych nie należy i wymaga skupienia podczas czytania. Raczej nie nadaje się na lekturę po ciężkim dniu.


Przeczytana: 30 grudnia, 2011

Powieści pisane przez Chińczyków i Japończyków o ich ojczyznach są niezwykłe, pełne magii. Zawierają w sobie charakterystyczny spokój i subtelność, ciche piękno niespotykane nigdzie indziej. Potrafią przenieść w opisywany świat powoli, spokojnie, niemal niezauważalnie. Przedstawiają świat jakże odmienny od naszego, europejskiego. Tam wszystko się może zdarzyć, nawet taki sceptyk jak ja, który kręci nosem nad powieściami obyczajowymi, w które wplatane są elementy fantastyczne, potrafi to docenić i zaaprobować.


Książka rozpoczyna się krótkim przedstawieniem niewielkiej części historii Chin, która będzie rozgrywać się na kartach Nagiej cytry.
Następnie poznajemy młodą Chinkę w roku 400, którą nazywają Młodą Matką w dniu kiedy rodzi swoje pierwsze dziecko. Stopniowo poznajemy jej historię, wspomnienia z dzieciństwa, widzimy także dzień, w którym została porwana przez wojownika. Wkrótce staje się częścią planu jej męża, przy którym wiernie trwa, nie skarżąc się pomimo samotności wynikłej z ciągłych wyjazdów małżonka na kolejne podboje i wojny.
Drugim bohaterem Nagiej cytry jest Shen Feng, młody chłopak żyjący w roku 581. Dowiadujemy się, że jest lutnikiem wyrabiającym cytry, właśnie sprzedaje swoje najnowsze dzieło, które nazwał "Przepływające fale". Shen Feng jest ubogim wieśniakiem mieszkającym w górach ze swoim mistrzem, który nauczył go grać i wyrabiać cytry.



Shan Sa przedstawia ułamek historii Chin, ich kulturę, losy dynastii Song, jednak nie zapomina o tym, że w kraju żyła nie tylko arystokracja, ale i biedota. Świetnie kontrastuje swoich bohaterów. Widać przy tym pewną ironię, bo chociaż Młoda Matka ma z pozoru wszystko czego można zapragnąć nie jest szczęśliwa. Mało tego żony możnych są ukazane jako ciche, cierpiące kobiety, izolowane od świata zewnętrznego, nie widzące tego, że za bramami ich pełnych przepychu i bogactwa pawilonów ludzie umierają z głodu, bądź z powodu wojen wywołanych przez ich mężów. Komiczna jest scena kiedy Młoda Matka nie płaci w restauracji, a kiedy kelner pyta o pieniądze, dziwi się i nie zna znaczenia ani słowa "płacić", ani "pieniądze".
Ironią jest także to, że kiedy jej mąż, Liu, osiąga w końcu swój cel nie jest z tego zadowolony i wkrótce umiera.
Shen Feng natomiast z nimi kontrastuje. Nigdy nie marzył o pieniądzach, bo wie, że bycie bogaczem nie jest mu pisane. Sam tłumaczy przyjacielowi:

"Ludzie źle urodzeni, jak ty i ja, nigdy nie będą bogaci. Nie warto o tym marzyć. Jeśli ktoś chce być bogaty, tym bardziej będzie cierpiał z powodu biedy. Jeśli nie myśli o bogactwie, nie myśli również o tym, że jest biedny."

Czuje się szczęśliwy wyrabiając cytry, grając na nich, obcując z naturą i słuchając jej muzyki.

Naga cytra pełna jest muzyki, można ją wręcz usłyszeć, widać tu wyraźną pasję. Można się pokusić o stwierdzenie, że oprócz losów dynastii Liu Song książka jest o cytrach, o muzyce.
Sama cytra jest to tzw. instrument szarpany. Jest zbudowana z dwóch drewnianych płyt tworzących pudło rezonansowe i 5 lub 7 jedwabnych strun. Wszystko jest na kartach powieści dokładnie opisane i wyjaśnione. Na przykład różnica pomiędzy ilością strun:

"Na początku cytra miała tylko pięć strun. Pierwsza struna, gong, odpowiada Ziemi, która karmi cztery pory roku. Składa się z osiemdziesięciu i jednej jedwabnej nitki, to najgrubsza z siedmiu strun. Daje niski ton, dostojny, reprezentujący króla. Druga, shang, odpowiada metalowi i jesieni. Zrobiona jest z siedemdziesięciu dwóch jedwabnych nitek, daje dźwięk jasny. Jest symbolem ministra. Trzecia, jiao, to drzewo i wiosna. Składa się z sześćdziesięciu czterech jedwabnych nitek. Na wiosnę świat się odradza. Jak łodyżki wysuwające się z ziemi, by wyrosnąć, trzecia struna jest delikatna. Drży, gdy tylko ją tknąć. Dlatego też symbolizuje lud. Czwarta struna, hui, to ogień i lato. Ma pięćdziesiąt cztery jedwabne nitki. Jej dźwięk opisuje obfitość i pomyślność. Symbolizuje Żywioły. Piąta struna, yu, to woda i zima. W zimie liście opadają, ziemia się obnaża. Świat traci swoje barwy ochronne i się odsłania. Ta struna symbolizuje żywych. Szósta struna została dodana przez cesarza Wen ze starożytnej dynastii Zhou. Siódma zaś przez cesarza Wu z dynastii Zhou."

Oprócz historii dynastii Liu Song poznajemy wiele legend chińskich. Jednak przede wszystkim kulturę Chin. Zdziwiło mnie to jak przedstawiane są związki arystokracji, bowiem w słuchanym (audiobook) przeze mnie Shogunie, którego akcja toczy się w Japonii, relacje między choćby konkubinami wydają się naturalne i na stopniu w miarę przyjacielskim, wszystko wydaje się ze sobą harmonizować.



Długie opisy mogą zniechęcić, mnie ani trochę nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie dodawały książce nastroju typowego dla Chin, z przyjemnością się nimi delektowałam.
Właściwie nie znajduję w tej książce wad. Nawet zakończenie, choć trąciło fantastyką podobało mi się. Idealnie wpasowało się w klimat książki i pięknie ukazywało to, że instrumenty mają duszę, a także w pewnym sensie reinkarnację.
Z przyjemności mogę polecić Nagą cytrę wszystkim, ale przede wszystkim miłośnikom Chin, Japonii, historii, ale i... muzyki.


Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 31 grudnia, 2011

To moja pierwsza książka tej autorki , którą miałam możliwość przeczytać . Jakoś mam złe wspomnienia z pisarzami azjatyckiego pochodzenia (niektórymi oczywiście:)), ale piękna szata graficzna okładki skutecznie mnie zachęciła do sięgnięcia po te książkę . Nie żałuję , uwielbiam historię krajów Dalekiego Wschodu , mistyczne miejsca i niezwykłe opowieści mieszające realizm z przeszłością. Trochę za mało jest teraźniejszości , ale to bynajmniej nie wada , a mała uwaga z mojej strony. Ale gdzie mi do pouczania kogokolwiek:) Trzeba czytać uważnie , ponieważ imiona są tak do siebie podobne , że można stracić wątek. Czytałam ją w nocy , całą sobą , by pięknie i niezwykle magicznie zakończyć ten stary rok i wejść z nadzieją w nowy. Polecam.


Przeczytana: 20 grudnia, 2011

Niesamowicie przepiękna historia, Shan Sa czaruje słowami, zabiera w przeszłość do starożytnych Chin - czasów dynastii Jin, Song i Chen.
Chwile spędzone z tą książką to jak oderwanie się od rzeczywistości.


Na półkach: Przeczytane, Pożyczone
Przeczytana: 10 marca, 2012

Świat jest ogromny i ogromna jest różnorodność kultur. Chiny, Japonia, czy też kraje afrykańskie porywają mnie i zadziwiają zachowaniami, które w naszej kulturze nikomu nie przyszłyby do głowy. Z jednej strony przeraża mnie to, a z drugiej niezmiernie fascynuje. Książki o Chinach, Japonii, Kenii czy Iranie pochłaniam od razu. Nie znaczy to jednak, że wszystkie jednakowo mi się podobają... o nie...
Akcja książki toczy się na przełomie trzech stuleci (IV w.- VI w.) Poznajemy Młodą Matkę, która w młodości została porwana przez dość gburowatego wojownika o imieniu Liu. Kobieta początkowo jest bardzo nieszczęśliwa, jednak z czasem staje się wierną towarzyszką życia, i matką wspólnych dzieci. Długi czas poddaje się losowi, jednak tragedia jej dzieci doprowadza kobietę do załamania ,wskutek czego postanawia schronić się w klasztorze. Równolegle z historią Młodej Matki poznajemy losy młodego lutnika Shen Feng. Chłopak jest bardzo zdesperowany i na gwałt potrzebuje pieniędzy. Postanawia wraz z przyjacielem splądrować grobowiec leżący na terenach klasztoru. Bogactw w potocznym tego słowa znaczeniu nie znajdują, jednak dla lutnika skarbem jest wieko trumny, które jest idealnym materiałem na cytrę.
Obie historie łączą się w zaskakujący sposób i prowadzą czytelnika do ... zakończenia, które jak dla mnie jest świetne, choć nieco przekombinowane.
Urzekła mnie część opisująca losy Młodej Matki. Chiny jako cesarstwo bogate w tradycje i opływające w dostatki zawsze mnie urzekały. Zakazane miasto, setki konkubin, rytuały, wśród których prawdziwe życie nie miało żadnego znaczenia - to wszystko jest sercem Chin a jednocześnie ich przekleństwem. Czytałam tę część jak bajkę chłonąc każdą literkę.
Gorzej było z losami Fenga. Miałam poczucie, że autorka poświęciła mu swój czas tylko z konieczności. Jego postać potrzebna była do mistycznego zakończenia, ale jego losy przedstawione są bez większych emocji. Niby chłopak przeżywa tragedię, życie mu nieźle dało w kość, jednak mimo wszystko nie urzekło mnie.
A zakończenie? Zakończenie czytałam dwa razy. W momencie, kiedy dwa wątki w przedziwny sposób splatają się ze sobą, czytelnik zostaje porwany przez rwącą rzekę, nad którą trudno zapanować. Nie chcąc psuć wrażenia nie będę się wdawać w szczegóły, dodam tylko, że urok książki to właśnie jej zakończenie. To właśnie zakończenie pozostawia w czytelniku niedosyt. Miałam wrażenie, że otarłam się o magię, jednak nie będąc rodowitym Chińczykiem nigdy nie pojmę do końca o co w tym wszystkim chodzi....
Książka mnie urzekła jednak nie zachwyciła. Wrażenie braku spójności pomiędzy losami dwóch bohaterów towarzyszyło mi przez całą powieść. Zakończenie wynagrodziło wszystkie niedoróbki.
Na zakończenie dodam, że książka idealnie się wpasowała w charakter moich ostatnich lektur. Mogę z całą stanowczością napisać, że ostatnio prześladują mnie książki, których magią jest muzyka. W nagiej cytrze muzyka dodaje smaczku, jest czymś zmysłowym i niewypowiedzianym, towarzyszy bohaterom w smutkach i cierpieniach. Cytra jest tu przedstawiona jako instrument, który ma własną duszę, a muzyk grając może jedynie zobrazować nastrój cytry. Urzekło mnie stwierdzenie, że cytra to najbardziej samotny instrument na świecie, ponieważ nie znosi duetów, tercetów i innych utworów, w których musiałaby dzielić się swoim brzmieniem...


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 29 stycznia, 2012

To co zwraca najbardziej uwagę w tej książce, to przepiękny, bardzo liryczny język, którym autorka wykreowała na wpół magiczny świat starożytnych Chin.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 kwietnia, 2012

Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 stycznia, 2012

Na półkach: Przeczytane, 2012, Japonia Chiny
Przeczytana: 20 marca, 2012

Przeczytana: 04 lutego, 2012