Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czas wojny

Tłumaczenie: Joanna Boguszewska
Wydawnictwo: Kagero
7,14 (7 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
2
7
2
6
1
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mein Leben in Krieg und Frieden. Część I Kriegszeit
data wydania
ISBN
83-901507-4-3
liczba stron
212
słowa kluczowe
II wojna, lotnictwo
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
justi

Mam „MARATA" na celowniku. Lecimy wprost na niego. Stopniowo urasta do olbrzymich rozmiarów. Wszystkie jego działa skierowane są na nas. Teraz nie liczy się nic, tylko nasz cel. Jeśli to zrobimy, oszczędzimy towarzyszom wiele krwi. Ale co się dzieje? Samolot Steena zostawia mnie daleko w tyle. Leci znacznie szybciej. Czyżby już zwolnił hamulec, żeby zwiększyć prędkość nurkowania? Robię to...

Mam „MARATA" na celowniku. Lecimy wprost na niego. Stopniowo urasta do olbrzymich rozmiarów. Wszystkie jego działa skierowane są na nas. Teraz nie liczy się nic, tylko nasz cel. Jeśli to zrobimy, oszczędzimy towarzyszom wiele krwi. Ale co się dzieje? Samolot Steena zostawia mnie daleko w tyle. Leci znacznie szybciej. Czyżby już zwolnił hamulec, żeby zwiększyć prędkość nurkowania? Robię to samo. Gonię jego wciąż uciekający samolot. Siedzę mu na ogonie, lecąc zbyt szybko, by kontrolować prędkość. Przed sobą widzę przerażoną twarz Lehmanna, tylnego strzelca Steena. Spodziewa się, że w każdej chwili mogę na niego wpaść i Śmiglem obciąć mu ogon. Z całej sity zwiększam kąt nurkowania - to musi być 90 stopni - siedzę sztywno jak na beczce prochu. Czy mam obserwować samolot Steena, czy minąć go bezpiecznie i zejść niżej? Mijam go o grubość włosa. To omen, czy sukces? Okręt mam już na środku celownika. Mój Ju-87 trzyma się prosto, gdy nurkuję, nie zbacza nawet o milimetr. Mam uczucie, że chybienie celu jest niemożliwe. Potem widzę przed sobą wielki korpus „MARATA". Marynarze biegną przez pokład donosząc amunicję. Teraz na drążku sterowym przycisk zwolnienia bomby i ze wszystkich sił ciągnę w górę. Czy uda mi się wyrwać? Wątpię bo nurkuję bez hamulców, a wysokość na jakiej zrzuciłem bombę nie przekracza 300 m. Myślę tylko o zatopieniu „MARATA". Uczepiłem się drążka, bez czucia, po prostu wytężając całą swą siłę. Mam za duże przyśpieszenie. Nic nie widzę, przed oczami mam ciemność.
To dla mnie nowe doświadczenie. Ale jeśli w ogóle da się wyjść, to muszę to zrobić. Nie potrafię jeszcze jasno myśleć, gdy słyszę glos Scharnowskiego:
- Wybuchł, panie poruczniku!
Teraz patrzę i ja. Ślizgamy się 3-4 metry nad wodą kołysząc lekko skrzydłami. A tam, za nami, pancerny kadłub „MARATA" spowity w chmurę dymu wznoszącego się na wysokość 400m.

 

źródło opisu: okładka

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 694
Orzeł | 2013-01-21
Na półkach: Przeczytane

Ilekroć czytam o konflikcie sowiecko-niemieckim mam bardzo mieszane uczucia, bo teoretycznie jako Polak powinienem się cieszyć z tej kłótni brunatnych z czerwonymi, ale tak naprawdę komu tu kibicować? Wybór między dżumą a cholerą.
Tak też miałem podczas lektury "Czasu wojny". Książka opisuje wyczyny wojenne Hansa Rudela, który na swoim Stukasie zniszczył rekordową liczbę sowieckich czołgów stając się jedną z wojennych legend III Rzeszy. Zaliczono mu oficjalnie ich około 1000, co jest skutkiem typowego dla warunków wojennych zawyżania ocen strat zadanych przeciwnikowi. Przez ile trzeba podzielić wspomnianą fantastyczną liczbę, nie wiem, Mark Sołonin w jednej ze swoich książek twierdzi, że szacunki pilotów toczących pojedynki powietrzne były zwykle przeszacowane trzykrotnie. Tu, mam wrażenie, krzywda by się Rudlowi nie stała, gdyby pomniejszyć jego dokonania dziesięciokrotnie.
Książkę czyta się dobrze. Podziwiać trzeba osobistą odwagę i pogardę dla śmierci, jaką wykazywał (a przynajmniej deklaruje na kartach książki, że wykazywał)autor. Rzecz zaciekawi jednak głównie pasjonatów tematyki, są to typowe wojenne wspomnienia.
Wrażenia popsuła mi końcówka książki. Na ostatnich stronach wychodzi bowiem z Rudla stereotypowa teutońska buta, którą my Polacy, tak kochamy. Hans Rudel, pilot niezwyciężony, zakończył wojnę z niewzruszoną wiarą w Fuhrera i końcowe zwycięstwo, pilotując pomimo amputacji nogi swego ukochanego Stukasa, konstrukcję równie solidną i toporną, co sam autor.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bridget Jones. W pogoni za rozumem

Główna bohaterka rozpoczyna swój kolejny pamiętnik niecały miesiąc po wydarzeniach przedstawionych w pierwszym tomie. Wszystko wskazuje na to, że w ko...

zgłoś błąd zgłoś błąd