Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ciepłe ciała

Tłumaczenie: Martyna Plisenko
Wydawnictwo: Replika
6,93 (791 ocen i 135 opinii) Zobacz oceny
10
68
9
66
8
140
7
223
6
161
5
71
4
35
3
15
2
7
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Warm Bodies
data wydania
ISBN
9788376741345
liczba stron
308
słowa kluczowe
zombie, żywe trupy
język
polski
dodała
LonelyBluemoon

Inne wydania

R nie ma imienia, wspomnień, pulsu. Wraz z innymi zombie zamieszkuje opuszczone lotnisko. Żadne z nich nie pamięta, jaka katastrofa zamieniła świat w przerażające i puste miejsce, a ich – w chodzących Martwych. Żeby podtrzymać swoją egzystencję, muszą polować na Żywych, ukrywających się w opuszczonym mieście. Pożeranie Żywych to smakowanie ich wspomnień, odtwarzanie tego, kim byli. Podczas...

R nie ma imienia, wspomnień, pulsu. Wraz z innymi zombie zamieszkuje opuszczone lotnisko. Żadne z nich nie pamięta, jaka katastrofa zamieniła świat w przerażające i puste miejsce, a ich – w chodzących Martwych. Żeby podtrzymać swoją egzystencję, muszą polować na Żywych, ukrywających się w opuszczonym mieście.
Pożeranie Żywych to smakowanie ich wspomnień, odtwarzanie tego, kim byli.
Podczas jednej z krwawych wypraw R znajduje Julie i – zupełnie niespodziewanie dla samego siebie – ocala ją przed śmiercią, zabierając ze sobą. Tak właśnie rozpoczyna się pełna napięcia znajomość, która diametralnie zmieni nie tylko ich samych. Jednak zimny i martwy świat nie podda się bez walki.

 

źródło opisu: Replika, 2011

źródło okładki: http://replika.eu/katalog_ksiazek.php?wyd=1&id...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1018
Cassiel | 2013-03-21
Na półkach: Przeczytane, Do recenzji, 2013
Przeczytana: 16 marca 2013

„Bo gdy już dotrzesz do końca świata, to nie ma wielkiego znaczenia, którą drogę wybierzesz.”

Jeszcze rok temu nie uwierzyłabym w to, że przeczytam książkę o zombie, istotach, które w ogóle mnie nie interesują i nawet nie wydają się ciekawe. Zmieniłam jednak zdanie, kiedy zobaczyłam zwiastun filmu Wiecznie żywy, który powstał na podstawie Ciepłych ciał. Krótka zapowiedź bawi, intryguje i zachęca do pójścia do kina, a ja jako dziecko książek sięgnęłam po pierwowzór z dość dużymi oczekiwaniami. Popełniłam też dość duży błąd bo powieść okazała się dość słaba i na pewno nie ma w niej nic zabawnego i czarującego. W sumie czemu się dziwić, czytając o zjadaniu mózgu można być tylko zniesmaczonym.

Poznajcie R, który nie ma imienia, wspomnień i pulsu. Żyje wraz z innymi zombie na opuszczonym lotnisku, nie robiąc nic pożytecznego i nie odczuwając upływu czasu. Kiedy stają się głodni, idą do miasta w poszukiwaniu Żywych aby ich zabić i zjeść. Zjadanie części ciała powoduje przepływ wspomnień ofiar, obserwowanie tego kim byli. Na jednej z takich wypraw coś się zmienia - R znajduje Julie i ocala ją przed śmiercią. Dziewczynę zabiera razem ze sobą na teren Martwych, nie spodziewając się tego, jak ich znajomość może wpłynąć nie tylko na nich, ale cały świat. Zbliżają się zmiany, którym przeciwni nie będą zombie, a potwory dużo mroczniejsze od nich.

Chciałabym móc napisać o tej powieści same najlepsze rzeczy, że jest ekscytująca, że wciąga, że to zupełnie nowe spojrzenie na przyszłość i że potrafi poruszyć. Problem w tym, że nie mogę, ponieważ ona najzwyczajniej w świecie taka nie jest. Od samego początku jest dziwnie - zostajemy zapoznani z głównym bohaterem, który nie prezentuje sobą nic ciekawego i potrafi mówić tylko o tym, że nic nie pamięta, a pomimo tego różni się od innych. Czym? Lubi mówić, chociaż nie bardzo mu to wychodzi, lubi zjeżdżać ruchomymi schodami przez kilka godzin i się nie ruszać. Czy uważacie takie zachowanie za interesujące? Bo ja w ogóle, a kiedy dorzucimy do tego opisy zjadania, jakże smacznego mózgu, palców czy innych części ciała, uwierzcie mi, nie będzie ciekawiej. Z wielką niecierpliwością oczekiwałam momentu, w którym zombie spotka Julie myśląc, że może dzięki temu będzie zabawnie, ale nie było. Obojętność R praktycznie na wszystko co się wokół dzieje, była mało realistyczna, tak samo jak rozwinięcie wątku z żoną i dziećmi, po czym rzucenie go w kąt. Po co zaczynać coś, co w ogóle nie ma sensu i nie wpłynie nawet w najmniejszym stopniu na całą historię? To jeden z wielu wątków, które były niepotrzebne i nikt nie zauważyłby tego, gdyby zostały wyrzucone.

Autorowi nie można zarzucić z pewnością tego, że nie potrafi pisać - bo potrafi i to dość dobrze. Tylko jego problemem jest nie wiązanie ze sobą pewnych faktów, a przez to powieść traci na wiarygodności. Często punkt A nie zgadzał się z punktem B - tak jakby chciał połączyć ze sobą noc i dzień i zrobić z nich przyjaciół. Isaac Marion budzi w czytelniku coraz większą ciekawość tego co spotka bohaterów na samym końcu, ale zaraz psuje wszystko ich przewidywalnym zachowaniem. Od pewnego momentu wiadome jest, co za chwilę zrobią, co mogą powiedzieć. Zmiany zachodzące we wszystkich, są dość nieoczekiwanie, nie jest wyjaśnione dlaczego i co się za tym wiąże - sami musimy się domyślić, chociaż nie sądzę aby pisarz wiedział wiele więcej od nas. Pomysł na stworzenie takiej opowieści był ciekawy, ale niestety nie został do końca wykorzystany, a właściwie praktycznie w ogóle nie został wykorzystany.

Ciepłe ciała to książka, która ma więcej wad niż zalet, a przez to czytanie jej nie sprawia przyjemności, a zwiększającą się z każdą kolejną stroną irytację. Po jej przeczytaniu uświadomiłam sobie, że zombie to nie moja bajka i wątpię w to, abym kiedyś sięgnęła po coś w tym klimacie. Istoty te wywołały u mnie bardziej zniesmaczenie, niż chęć przeżywania wraz z nimi miłości do Julie. Nie była to fascynująca, cudowna i wspaniała przygoda, jak to jest napisane na okładce - właściwie nie wiem czy można nazwać to jakąkolwiek przygodą. Czyta się ja bardziej z ciekawości i z nadziei że dalej będzie lepiej. Myślę, że ocena 2/6 jest dla tej pozycji i tak wysoka.

http://niebianskie-pioro.blogspot.com/2013/03/ciepe-ciaa-isaac-marion.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kosogłos

Dotarliśmy do ostatniej części kultowych już "Igrzysk Śmierci". Arena uległa zniszczeniu, ruch oporu wyszedł z podziemia, ukrywająca się w D...

zgłoś błąd zgłoś błąd