Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tajne służby kapitalizmu

Wydawnictwo: Znak
5,5 (2 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
0
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-0940-4
liczba stron
234
słowa kluczowe
nauki społeczne, socjologia
język
polski
dodał
Pablos

Czy to możliwe, że Służba Bezpieczeństwa była prekursorem współczesnych badań rynkowych? "Tajne służby kapitalizmu" to książka poświęcona służbom wywiadowczym firm i stosowanym przez nie metodom. Tytułowe tajne służby kapitalizmu to działy badań i marketingu dużych firm, a także pracujące dla nich firmy badawcze, agencje reklamowe i domy mediowe. To one zbierają i przetwarzają coraz bardziej...

Czy to możliwe, że Służba Bezpieczeństwa była prekursorem współczesnych badań rynkowych? "Tajne służby kapitalizmu" to książka poświęcona służbom wywiadowczym firm i stosowanym przez nie metodom. Tytułowe tajne służby kapitalizmu to działy badań i marketingu dużych firm, a także pracujące dla nich firmy badawcze, agencje reklamowe i domy mediowe. To one zbierają i przetwarzają coraz bardziej cenne informacje na nasz temat. W zbieraniu informacji uciekają się one do coraz bardziej wyrafinowanych metod, nierzadko przypominających te, którymi niecałe dwadzieścia lat temu posługiwały się służby specjalne PRL-u. "Tajne służby kapitalizmu" nie stawiają nas wprawdzie przed tak dramatycznymi wyborami, jak kiedyś służby specjalne, ale w gruncie rzeczy są one podobne. Stworzenie portretu klienta pozwala specom od marketingu dokładnie go sobie wyobrazić: jego język, motywacje zakupowe, ulubione gazety, stacje telewizyjne itp. Ważne jest wszystko: w jakiej dzielnicy mieszkamy, jakie mamy wykształcenie, jak często i gdzie robimy zakupy, czy mamy w domu zwierzęta i gdzie jeździmy na wakacje. Makarenko wyróżnił więc w książce trzy główne obszary zbierania informacji, strefy, w których jesteśmy obserwowani: dom, poza domem, pracę. "Tajne służby kapitalizmu. Skąd firmy tyle o nas wiedzą?" to książka, która uświadamia nam, że inwigilacja może mieć różne oblicza.

 

źródło opisu: www.woblink.com

źródło okładki: www.woblink.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 163
Sylwia | 2011-11-30
Na półkach: Przeczytane

Autorem książki „Tajne służby kapitalizmu” jest Vadim Makarenko, od 1999 redaktor w dziale gospodarczym „Gazety Wyborczej. Absolwent Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Jako dziennikarz pisze głównie o reklamie i mediach. Kilkukrotnie był nominowany do nagrody Grand Press.
„Tajne służby kapitalizmu” to literatura faktu przedstawiająca czytelnikowi za pomocą serio artykułów/ historii, w jaki sposób spece od marketingu pozyskują o nas wiedzę. Książka co prawda nie zawiera mniej lub bardziej misternych historii szpiegowskich, ale potwierdza przypuszczenia przeciętnego Kowalskiego, spece od reklamy mają „na nas teczki”. Sposoby pozyskiwania o konsumentach informacji przez agencje reklamowe i agencje statystyczne wynajmowane przez olbrzymie, międzynarodowe koncerny, niczym się nie różnią od szpiegostwa.
Jest podzielona na trzy części: I. „W domu”, II. „Poza domem”, III. „W pracy” . Jest to podział nieprzypadkowy. Dlaczego? Bo to właśnie w tych trzech obszarach jesteśmy obserwowani, wręcz inwigilowani, właśnie w domu, poza nim i w pracy. Czyli wszędzie. Zasze, w każdym wieku, w każdej sytuacji, niezależnie od zasobności portfela, płci, orientacji seksualnej jesteśmy czyjąś grupą docelową. Oczywiście inną markę będzie interesowała zamożna kobieta sukcesu, a inną pan Henio prowadzący kiosk, u którego kupuje się gazety i bilety MZK. W sumie to nawet krzepiąca myśl, że jednak kogoś obchodzę i chce wiedzieć o mnie wszystko.
Mnie najbardziej zainteresował artykuł „Templariusze coca coli” . Przeraziło mnie, że ci młodzi ludzie (w moim wieku), którym koncern coca coli opłacił wycieczkę (oczywiście bez ich wiedzy z kim tak naprawdę jadą), myślą tak jak ja. Martwią się o to czy po studiach znajda pracę, denerwuje ich wyścig szczurów, mogą liczyć na rodziców, z przymrożeniem oka podchodzą o lansowanej samorealizacji i indywidualizmie. Zburzono moje naiwne myślenie, że reklamy tego napoju podobają się mi nie dla tego, że ktoś coś wymyślił i akurat trafił w moje gusta. Tylko dlatego, że jestem jedną z wielu osób grupy docelowej, której gusta są dobrze znane i pod ich potrzeby tworzy się reklamy.
Książka naprawdę warta przeczytania.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyjątkowy depozyt

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron. Każda z osób wnosiła coś ciekawego do historii. Trudny temat z pewnością dla wielu ludzi ale przedstawi...

zgłoś błąd zgłoś błąd