Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 98 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 227 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Open. Autobiografia tenisisty

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Jarosław Rybski
tytuł oryginału: Open. An Autobiography
wydawnictwo: Wydawnictwo Bukowy Las
data wydania: sierpień 2011
ISBN: 978-83-62478-41-5
liczba stron: 448
słowa kluczowe: sport, tenis, autobiografia
język: polski
typ: papier
8.36 (39 ocen i 10 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 33,50 zł

Jeden z najbardziej podziwianych sportowców w historii – Andre Agassi – od wczesnego dzieciństwa nienawidził tenisa. Nakłaniany do machania rakietą od wieku przedszkolnego, nie pogodził się z nieustan... Jeden z najbardziej podziwianych sportowców w historii – Andre Agassi – od wczesnego dzieciństwa nienawidził tenisa. Nakłaniany do machania rakietą od wieku przedszkolnego, nie pogodził się z nieustanną presją nawet wtedy, gdy dotarł na szczyt.
Opowiedział o tym w znakomitej autobiografii, opisując
w niej swoje życie tenisisty balansujące miedzy autodestrukcją i perfekcjonizmem. Samotny, przerażony chłopak rzuca szkołę w 9. klasie i buntuje się: farbuje włosy, przekłuwa uszy i ubiera się jak punk, stając się wkrótce ikoną młodych buntowników. Kiedy w wieku szesnastu lat przechodzi na zawodowstwo, zarówno jego wygląd na korcie, jak i błyskawiczna kontra zapowiadają rewolucyjne zmiany w światowym tenisie. Tymczasem Agassi wciąż zmaga się ze sobą. Czuje zwątpienie, gdy przegrywa
z największymi gwiazdami tenisa, i jest jeszcze bardziej niepewny, kiedy w końcu zaczyna z nimi wygrywać. Zaskakuje cały świat, wygrywając Wimbledon w 1992 r.
W jednej chwili staje się ulubieńcem publiczności i mediów.
Agassi z fotograficzną dokładnością przywołuje każdy swój kluczowy mecz i każdą znajomość. Nigdy wcześniej gra na korcie, ale też i to wszystko, co dzieje się wokół, nie zostało tak precyzyjnie opisane. Ujawnia prawdę o niszczącej depresji i przygodzie z narkotykami, która mogła zniweczyć wszystko, do czego doszedł. Opisuje wreszcie swoje spektakularne odrodzenie, powrót, którego punktem szczytowym były heroiczne zmagania podczas French Open w 1999 r., oraz drogę powrotną na pierwsze miejsce rankingu ATP, kiedy to został najstarszym najlepszym tenisistą na świecie.
Prostymi, emocjonalnymi słowami Agassi opisuje swego lojalnego brata, mądrego trenera, wyrozumiałego opiekuna, wszystkich ludzi, którzy pomagali mu odzyskać równowagę
i znaleźć miłość – Stefanie Graf. Wspierany przez nią walczy z obezwładniającym bólem kręgosłupa, by być groźnym graczem w 21. i zarazem ostatnim roku sportowej kariery. Udziałem w swoim ostatnim turnieju w 2006 r. przypieczętowuje zadziwiającą metamorfozę
z bezkompromisowego buntownika w statecznego mężczyznę, z ucznia porzucającego szkołę w zwolennika starannego wykształcenia. W pamiętnym meczu podczas US Open stawia czoło dużo młodszemu przeciwnikowi, żegnając się z kibicami w najbardziej spektakularny sposób, o jakim słyszano w sporcie.
pokaż więcej.


źródło opisu: Wydawnictwo Bukowy Las, 2011

źródło okładki: http://bukowylas.pl



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce


Opinie czytelników
Przeczytana: 31 stycznia, 2012

Każdy człowiek niesie swoje brzemię, każdy ma swoją historię. A że czasami niektórzy dostają się na szczyt i mają coś więcej do powiedzenia, to chętnie sięgamy po ich autobiografie. Po rozliczenie życia w trasie, porażek, błędów, ciężkich początków i mordęgi, którą trzeba odbyć, aby być najlepszym. Bo bycie najlepszym w czymś nie oznacza, że jesteśmy najlepsi w ogóle. Agassi udowadnia, że swój szczyt przypłacił wieloma błędami i nikt nie jest idealny.

Urodzony w 1970, Amerykanin pochodzenia ormiańskiego, jest ostatnią nadzieją ojca na numer jeden w tenisowym świecie. Jako czwarte dziecko w rodzinie Andre od najmłodszych lat codziennie trenuje tenisa na tyłach domu. Ćwiczenia ponad siły to dopiero początek jego udręki z tenisem. Wysłany do Akademii Nicka Bolletteriego buntuje się i rzuca szkołę. Kiedy zaczyna karierę zawodową w końcu spotyka na swojej drodze ludzi, którzy zostaną z nim do końca kariery, będą go wspierać i wznosić na szczyt tenisowej kariery.

Wygrywając w 1999 French Open zostaje pierwszym tenisistą, który zdobył Złotego Szlema, czyli wszystkie cztery tytuły wielkoszlemowe (Wimbledon, US Open, Australian Open i French Open), do tego zdobywając w 1996 złoty medal olimpijski. Po nieudanym małżeństwie z Brook Shields odnajduje swoją drugą połówkę Stefanie Graf i ma z nią dwójkę dzieci. W 2006 kończy swoją karierę na ostatnich zawodach US Open.

Autobiografia jest brutalnie szczera, pewnie dlatego, że całe życie Agassi cenił sobie prywatność, nikt go też nie uczył rozmowy z mediami, a tym bardziej nie chciał tłumaczyć się ludziom, którzy uważali, że go znają. Oprócz rozliczenia się z przeszłością, podsumowaniem swojego życia Andre rozlicza się również z ludźmi, których spotkał na swojej drodze. Nie szczędzi słów pochwał, jak i krytyki. Docenia każdą osobę, która tworzyła jego zespół i z czułością wspomina najlepsze chwile z Bradem, Gilem, Perry i Phillem. Opowiada o miłości do drugiej żony i szczęściu, jakie dają mu jego dzieci.

Historia to chwile upadku, chwile sławy, ale przede wszystkim nadzieja młodego chłopca, że ten znienawidzony tenis kiedyś okaże się sposobem na życie. Bo jednak Agassi darzył tenis dwoistym uczuciem - pełnym nienawiści za dzieciństwo, młodość i konieczność bunt, przy okazji kochając go, bo to jedyny sposób na jego przyszłość. Żeby docenić swoje zwycięstwo trzeba jeszcze tego chcieć, więc kiedy zostaje numerem jeden wcale go to nie cieszy. Dopiero po podsumowaniu swojego życia i stworzeniu swojej szkoły dla dzieci z problemami czuje, że dzięki tenisowi osiągnął coś ważnego w życiu.

Brawurowa autobiografia, którą czytała z zapartym tchem. Polecam każdemu, bo może zmusić do refleksji nad własnym życiem, zainteresować tenisem, a przede wszystkim pomoże poznać taką legendę jak Agassi. Życzę wam również, żebyście na swojej drodze spotkali takiego człowieka jak Gil. Każdy powienien mieć w swoim życiu takiego Gila. A czemu, to dopowiecie się po przeczytaniu.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 grudnia, 2011

Kiedym byłam jeszcze podstawówkowym podlotkiem zwykłam grywać w badmintona. Nie był to, co prawda tenis, ale z moim partnerem do gry ustaliliśmy zasady niczym w tenisie, graliśmy szlemowe turnieje. I co najważniejsze - codzienna (!!!) gra rozpoczynała się od kłótni, które z nas będzie dzisiaj Agassim (płeć nie miała tu większego znaczenia, chodziło o wielkość nazwiska). Po przeczytaniu autobiografii Agassiego wiem, że gdybym miała okazję przekazać mu tę historię - spaliłby się z zażenowania i wstydu.

"Open. Autobiografia tenisisty" to historia właściciela jednego z najsławniejszych nazwisk tenisowych naszego pokolenia (dzieci lat 80. wystąpić!). Historia spisana przy czynnym współudziale J. R. Moehringera, zdobywcy prestiżowej Nagrody Pulitzera w 2000 roku. Autobiografia napisana niezwykle sprawnie, co sprawia, że czyta się ją niemal jednym tchem. Przed rozpoczęciem czytania zważyłam książkę w dłoni, spojrzałam na liczbę stron i pomyślałam, że czeka mnie ciężka przeprawa. Bardzo, naprawdę bardzo mile się rozczarowałam. Fantastyczny język, lekki dowcip, dawkowanie emocji, niemal fotograficzne opisy meczów - finał: książka wchłonięta w dwa świąteczne popołudnia. I nie zniechęca wręcz opasła lista nazwisk (do których nie mam za grosz pamięci) - Andre Agassi imponuje liczbą przeciwników, w tym również pokonanych. Przeszkodą nie jest mnogość terminów rodem z kortów - sporo zapomniałam w tym temacie i wiele określeń musiałam sobie odświeżyć, ale jestem pewna, że bez ich znajomości lektura nie traci na atrakcyjności.

Jaki obraz Andre Agassiego wyłania się z książki? Poznajemy go w momencie kluczowego meczu, w którym targuje się sam ze sobą - przejść na sportową emeryturę czy udowodnić jeszcze paru osobom, że dobrze gra? Po krótkim rozdziale cofamy się w czasie do dzieciństwa, gdzie poznajemy kilkuletniego Andre zdominowanego kompletnie przez apodyktycznego ojca. To swoista klasyka w przypadku osób, które w dorosłym życiu wiele osiągają - rodzic-tyran, który próbuje przenieść swoje niespełnione ambicje i marzenia na dziecko. Jego przyszła żona, Brooke Shields powiedziała o sobie, Andre Agassim i Michaelu Jacksonie, że są kolejnymi cudownymi dziećmi, które nie miały dzieciństwa. Zamiast uganiać się z kolegami ze szkoły za piłką (co sprawiało Andre niemałą przyjemność), był zmuszany do wielogodzinnego odbijania piłek, wypluwanych przez skonstruowaną przez ojca machinę nazwaną smokiem. Później zostaje wysłany do Akademii Nicka Bollettieriego, w której to panują niemal więzienne zasady. Młody Andre Agassi nienawidzi tenisa z całego serca, jednak chwiejny charakter ojca i niemożność sprzeciwienia się mu, doprowadzają go do perfekcji w tej dyscyplinie sportowej. Płaci za to jednak wysoką cenę - czuje się "starym maleńkim" i jeszcze długo w dorosłym życiu nie będzie mógł odnaleźć spokoju.

Andre Agassi - to nazwisko dla mnie zawsze stanowiło synonim mistrza tenisa. Niezniszczalnego, wiecznego zwycięzcy. Z jego autobiografii wyłania się kompletnie odmienny obraz. Widzimy sfrustrowanego, zagubionego, zakompleksionego chłopaka, który nie potrafi wygrać meczu w swoim umyśle. Pozytywne myślenie nie było mocną stroną Agassiego, gdyż niejednokrotnie podczas meczu sam wykańczał się swoim negatywnym nastawieniem. Kompleksy dotyczyły niemal wszystkiego - stylu, techniki, wyglądu zewnętrznego. Wszystkie zabiegi mające odciągnąć uwagę tłumów dziennikarzy i kibiców od jego "słabych punktów" koncentrowały się na wyróżnianiu się ubiorem (dżinsowe spodenki do gry w tenisa, kolorowe koszulki, szokujące fryzury, kolczyki etc.). Każdy artykuł prasowy, wypowiedź przeciwnika z kortu były odbierane przez Andre bardzo osobiście. Powiem szczerze - dla mnie, jako tej, która staczała tyrady aby móc być Agassim podczas gry w "kometkę" (zdaję sobie sprawę z wagi mojego bluźnierstwa) - kompletny brak wiary w siebie u tego zawodnika wywołał szok. Długotrwała depresja z którą się zmagał - to chyba znak i smak życia wielkich ludzi. "Wygrana nie jest tak dobra jak zła bywa porażka i dobre samopoczucie nie trwa tak długo jak chandra" *.

Książka jest bardzo odważna i z tego, co pobieżnie wyśledziłam - narobiła niemałego szumu w Stanach Zjednoczonych. Paru osobom oberwało się tutaj konkretnie - ojcu, niektórym zawodnikom, trenerom, bliskim osobom. Brooke Shields pewnie nieraz rzuciła tą książką o ścianę. Jednocześnie "Open ..." jest swoistym hołdem dla osób, które były z Andre, pomimo wielu niepowodzeń. Jego osobisty trener, będący jego "ojcem właściwym" - Gil, czy druga żona Steffi Graf musieli czuć się dumni ze słów, które tu padły na ich temat. Andre odkrył pod koniec swojej kariery, jak wielką satysfakcję daje działalność charytatywna. Sam powiedział: "To jedyna doskonałość, perfekcja polegająca na pomaganiu innym. Jest to jedyna rzecz, która ma trwałą wartość i znaczenie. Dlatego żyjemy. Aby inni czuli się z nami bezpiecznie". **

Mam świadomość, że książka nie przypadnie każdemu do gustu. Polecam z paru powodów. Po pierwsze dlatego, że warto czytać (auto)biografie, aby zdać sobie sprawę, że sukces nie jest nikomu dany z góry. Na wszystko trzeba ciężko zapracować. Jak ciężko - można sprawdzić chociażby na przykładzie Andre Agassiego. I nie jest to wyświechtany slogan. Warto przeczytać "Open" również dlatego, że to bardzo dobrze napisana biografia. Językowo i fabularnie. Miejmy nadzieję, że nikt nie skusi się, aby ją zekranizować. Niestety mały przytyk kieruję do Wydawnictwa, które powinno zadbać o najwyższą jakość wydania książki - szkoda, że do druku wkradło się niemal 10 literówek. Ostatni powód dla którego warto przeczytać podsunął sam Andre Agassi: "Sam późno odkryłem magię literatury. Ze wszystkich swoich błędów, przed którymi chciałbym uchronić swoje dzieci, ten wpisuję na początek listy". *** Ale do tego - drogie mole książkowe - chyba nie muszę Was przekonywać ...

* A. Agassi "Open. Autobiografia tenisisty", Wrocław 2011, s. 199.
** tamże, s. 276.
*** tamże, s. 455.

bazgradelko.pl


Na półkach: Przeczytane

Zapewne jestem jedną z tych milionów, którym tenis kojarzy się z białymi strojami, filmami z lat 80 oraz domieszką snobizmu. Jak na ironię losu jeden z najlepszych tenisistów świata jest zaprzeczeniem moich myśli. Skromny i jednocześnie pewny siebie, niepokorny, inteligentny i genialny w tym, co robi. Taki właśnie jest Andre Agassi. Jako jeden z nielicznych już sportowców (może to kwestia starej szkoły) wydał swoją autobiografię w momencie, gdy zakończył karierę sportową. Już nie będzie kolejnego turnieju do opisania, nie będzie też fanów, którzy ku mojemu ogromnemu zdziwieniu głośno skandowali jego imię na trybunach.
Z tej książki wyłania się obraz sportu, który musi być kochanką, żoną i wrogiem jednocześnie, jeśli chcemy wznieść się na wyżyny. Uśmiech zamienia się w łzy i pot, a rekreacyjne spalanie kalorii staje się codziennym wysiłkiem, który swój początek i koniec ma w bólu kręgosłupa. Marzenia małego chłopca zostają zniweczone przez nieustanne treningi. Blichtr, sława i pieniądze, jakie towarzyszą wygraniu Wimbledon’u to jedynie koniec drogi, której długość mierzy się setkach tysięcy kilometrów.
Agassi zjednuje sobie czytelnika od pierwszej strony. Zaskakuje fotograficzną pamięcią i szokuje swoją szczerością o ojcu, który miłość okazywał tyranią, o związku wywróżonym przez przyjaciela, o zażywaniu narkotyków czy choćby kłamstwach, które zdarzają się nawet w tenisie. Nie kreuje się na bohatera, ani też nie kaja się za popełnione błędy. Staje przed czytelnikiem, być może jednym z fanów, i rozbiera się przed nim do naga, obnażając przy tym swoje wady i zalety.
Jednym z miliona powodów, dzięki którym książkę czyta się jednym tchem jest J.R. Moehringer. Tak, nie mylicie się, to autor „Baru dobrych ludzi”, a prywatnie przyjaciel sportowca. Choć nie pozwolił umieścić się jako współautor biografii to jestem przekonana, że to on sprawował pieczę nad spójnością treści i utrzymaniu odpowiedniego tempa narracji. Moehringer jest swoistą wisienką na tym pysznym torcie.
Polecam.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

Autobiografia jednego z najlepszych tenisistów w historii, Andre Agassi opisuje w niej całą swoją sportową karierę, jej jasne i ciemne strony, przybliża wiele aspektów z życia zawodowego tenisisty, jakich nawet zwyczajny człowiek się nie domyśla. Obowiązkowa lektura każdego fana tenisa.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 listopada, 2011

O jej przeczytaniu marzyłem od czasu, gdy dowiedziałem się, że Andre Agasii planuje jej wydanie. Kiedy miałem ją w rękach, czułem że czeka mnie nie zwykła przygoda przez jakiś czas. Tak właśnie było. Czym jest książka? Książka jest bardzo, ale to bardzo osobistą analizą życia tenisisty z różnych perspektyw. Ciekawi mnie, czy autor pisał ją sam, gdyż jeżeli odpowiedź jest twierdząca, to znak że Agasii ma nowy, wcześniej nie odkryty talent – literacki. Książka jest osobisty wyznaniem tenisisty, który odkrywa często bardzo intymne i wstydliwe karty ze swojego życia. Ale myślę, że to jest duży plus tej książki. Ja sam nigdy nie interesowałem się tym sportem, nie byłem fanem Agassiego, ale teraz, kiedy przeczytałem tę książkę kibicuję mu w stu procentach. Czytając tę książkę, zastanawiałem się, czy autor nie uzewnętrznia się zbytnio. Gdy przeczytałem ostatnią stronę, żałowałem , że to już koniec, a ja muszę się rozstać z książką. Książka pokazuje praktycznie całe życie Andrea Agasiiego, od czasów kiedy rozpoczynał pierwsze próby w tej grze z własnym ojcem. Książka wiele mi uświadomiła, o relacjach rodzinnych. To książka nietuzinkowa, traktująca o bohaterze nie tylko znanych z kortów, ale również o kumplu, przyjacielu, ojcu i mężu znanej tenisistki. Czyta się wyśmienicie.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: listopad, 2011

Nie jestem entuzjastką tenisa ziemnego, a biografia Agassiego trafiła w me ręce z przypadku. Zaczęłam czytać od niechcenia i wciągnęła mnie ta lektura bardzo. Napisana w sposób dziennikarski (z dużą pomocą profesjonalisty) rozpoczyna się na kilka godzin przed ostatnim meczem tenisisty. w młodym jak na przeciętnego Kowalskiego wieku (ale jednocześnie w wieku starczym jak na sportowca) mamy do czynienia z wrakiem człowieka - który nie wie w jakim jesyt mieście, ma olbrzymią trudność ze wstaniem z łóżka - spowodowaną przetrenowaniem - nie mówiąc o zabawie z dziećmi. Cofamy się do najłodszych lat, do walki ze sobą, do nienawiści wobec sportu, którą trzeba było zwalczać w sobie. Polecam z całego serca!


Na półkach: Przeczytane, Biografie, 2011
Przeczytana: 12 października, 2011

Biografia mną wstrząsnęła. Nie tylko ze wzglądu na ciężkie dzieciństwo Andre'a ale i jego niepohamowaną niechęć do tenisa. Udowadnia tym samym, że jeśli się czegoś nie nawidzi to nie znaczy, że nie można być w tym najlepszym.


Przeczytana: 02 września, 2011

"A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta..."
Agassi nienawidził tenisa i był jednocześnie od niego uzależniony.
Piękna i smutna książka o walce ze sobą i o siebie.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2012
Przeczytana: 04 maja, 2012

Zaskakująca. Świetnie napisana. Dawkowałam ją sobie by zbyt szybko nie przeczytać. Delektowałam się światem tenisa, tym nieznanym, ukrytym przed zwykłymi kibicami i fanami tenisa.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Biografie
Przeczytana: 04 lutego, 2012

Świetnie napisana biografia. Budzi zainteresowanie tenisem.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 kwietnia, 2012

Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: styczeń, 2012

Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 kwietnia, 2012

Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 lutego, 2012

Przeczytana: grudzień, 2011