Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Irlandzka krew

Cykl: Irlandzka wróżka (tom 1)
Wydawnictwo: HarperCollins
6,81 (270 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
18
8
41
7
76
6
67
5
20
4
15
3
6
2
4
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Irish Thoroughbred
data wydania
ISBN
9788323881452
liczba stron
224
słowa kluczowe
kobieta, mężczyzna, związek, miłość,
język
polski
dodała
Sabinka

UWAGA - książka wydana też jako "Irlandzka wróżka" ****************************************** Marzenie Adelii Cunnane spełniło się: będzie pracować w sławnej stadninie jako trener koni wyścigowych. Dla młodej Irlandki to prawdziwa odmiana losu. Jako dziesięciolatka straciła oboje rodziców, a kolejne lata życia spędziła, ciężko pracując na farmie swojej ciotki. Gdy szczęście wreszcie...

UWAGA - książka wydana też jako "Irlandzka wróżka"

******************************************

Marzenie Adelii Cunnane spełniło się: będzie pracować w sławnej stadninie jako trener koni wyścigowych. Dla młodej Irlandki to prawdziwa odmiana losu. Jako dziesięciolatka straciła oboje rodziców, a kolejne lata życia spędziła, ciężko pracując na farmie swojej ciotki. Gdy szczęście wreszcie uśmiechnęło się do niej, zrobi wszystko, aby go nie stracić. Jest tylko jeden haczyk – jak przekonać do siebie właściciela stadniny, Travisa Granta, mężczyznę dumnego i obstającego przy swoim zdaniu równie twardo, jak… ona?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Mira, 2011

źródło okładki: Wydawnictwo

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 433
toska1982 | 2013-02-09
Na półkach: Własna biblioteczka

Ostatnimi czasy znów co raz częściej sięgam po książki Nory Roberts. Jestem wielką fanką jej twórczości i choć wolę jej książki z wątkiem kryminalnym, to zdecydowanie nie pogardzę i romansem. Nora Roberts ma to do siebie, że potrafi stworzyć niecodziennych bohaterów, takich z charakterem, temperamentem i osadzić ich w wyjątkowej scenerii.

Adella Cunnan nie miała łatwego dzieciństwa, jej rodzice zginęli w wypadku gdy miała zaledwie dziesięć lat. Pod opiekę wzięła ją jej ciotka, która choć nigdy nie wyrządziła jej żadnej krzywdy, to jednak nie potrafiła dać jej najważniejszego: miłości i poczucia bycia kochaną. Mała Dell szybko musiała nauczyć się co to jest ciężka praca, gdyż na farmie ciotki, każda para rąk się liczyła, ale dzięki temu też wiele zyskała, przede wszystkim wiedzę niezbędną przy hodowli koni. Jednak i ciotka umiera a jej nie pozostaje nic innego jak tylko sprzedać farmę i wyjechać do wujka do Ameryki. Brat jej ojca jest bardzo szczęśliwy na myśl o przyjeździe małej Dell, a Dell, że trafi do prawdziwej hodowli koni, gdzie już pierwszego dnia pokazuje co umie. Dell to prawdziwa czarodziejka, potrafi uspokoić najbardziej gorącokrwistego ogiera, ujeździć najbardziej narowistego konia, jednak nie potrafi poskromić swojego temperamentu w obecności właściciela stadniny.

Książka „Irlandzka krew” to nie tylko romans, to historia samotnego dzieciństwa pełnego cierpień, wyrzeczeń i ciężkiej pracy. To historia młodej dziewczyny, której największą pasją są konie a największym marzeniem praca w prawdziwej stadninie. Kiedy poznajemy Dell, pomimo, że jest już ona osobą pełnoletnią i mogłoby się wydawać, że trudne warunki w jakich żyła, wiele ja nauczyły, to jednak jest ona jak dziecko, ciekawe świata, ufne w stosunku do ludzi, i zupełnie nieświadome tego co może jej przynieść życie. A życie szykuje jej jeszcze wiele niespodzianek.

„Rozejrzała się z nabożnym zdumieniem i uświadomiła sobie, że jej przyjazd do Ameryki to coś znacznie więcej niż zamiana jednej farmy na drugą. Z dnia na dzień znalazła się w innym świecie. W domu, w Irlandii, farma oznaczała ziemię z jej darami i kłopotami, które za sobą pociągała, małą oborę wiecznie wymagającą naprawy, spłacheć pastwiska. Tutaj na sam widok bezkresnej przestrzeni oczy Adelli zrobiły się jeszcze większe. ... w oddali, na łagodnych wzniesieniach, dostrzegła klacze skubiące trawę w towarzystwie rozbrykanych źrebiąt, kwintesencji wiosny i młodości.”

Oprócz życia Adelli i jej bujnego i pełnego temperamentu Nora Roberts przedstawia nam też w bardzo piękny i malowniczy sposób Wirginię i posiadłość Travisa Granta, i to nie byle jaką posiadłość a stadninę z prawdziwego zdarzenia. Ja uwielbiam konie i nie raz już bywałam w różnych stadninach, dlatego ta zrobiła na mnie wielkie wrażenie. W ogóle dla mnie środowisko ludzi związanymi z hodowlą koni jest bardzo specyficzne i mogłabym z nimi przebywać na okrągło.

Polecam „Irlandzką krew” Nory Roberts wszystkim tym, którzy mają ochotę poznać niesamowitą Adellę Cunnan, która z równą gorliwością się kłoci jak i przeprasza, która jeśli coś robi, to robi to całym sercem i duszą. Której głos potrafi zaczarować nie tylko konie ale i pewnego pana :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Człowiek, który musiał umrzeć

Kolejna powieść sensacyjna M. Zielke - rewelacyjna, wielowątkowa powieść, o niezłym klimacie. Dziennikarz Jakub Zimny jest tutaj postacią raczej drugo...

zgłoś błąd zgłoś błąd