Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Królestwo czarnego łabędzia

Tłumaczenie: Alina Siewior-Kuś
Cykl: Królestwo czarnego łabędzia (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
5,91 (607 ocen i 106 opinii) Zobacz oceny
10
27
9
36
8
45
7
121
6
140
5
114
4
53
3
36
2
24
1
11
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Black Swan Rising
data wydania
ISBN
9788376489117
liczba stron
400
słowa kluczowe
urban fantasy
język
polski
dodała
R_xxoo

Pierwsza część niezwykłej serii z gatunku urban fantasy. Garet James nie jest taka jak inni młodzi, przebojowi single z Nowego Jorku. Tyle tylko, że jeszcze o tym nie wie. Zaczyna się od starej srebrnej szkatułki zamkniętej na amen. Garet ma ją po prostu otworzyć na prośbę słabowitego właściciela sklepu z antykami. Któż by nie odmówił pomocy? Jednak zaraz potem, ni stąd, ni zowąd, wszystko...

Pierwsza część niezwykłej serii z gatunku urban fantasy.

Garet James nie jest taka jak inni młodzi, przebojowi single z Nowego Jorku. Tyle tylko, że jeszcze o tym nie wie. Zaczyna się od starej srebrnej szkatułki zamkniętej na amen. Garet ma ją po prostu otworzyć na prośbę słabowitego właściciela sklepu z antykami. Któż by nie odmówił pomocy? Jednak zaraz potem, ni stąd, ni zowąd, wszystko się zmienia. Miasto, w którym się wychowała, zaczyna ukazywać długo skrywane oblicze – mroczne i niebezpieczne: równoległy świat chaosu, dymu i krwi. Puszka Pandory została otwarta, a to, co z niej wyszło, wcale nie zamierza wracać z powrotem…

 

źródło opisu: www.proszynski.pl

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 559
Dominika | 2011-09-29
Przeczytana: 29 września 2011

Urban fantasy to jeden z podgatunków literatury fantasy, którego cechą charakterystyczną jest to, że akcja rozgrywa się w realiach wielkomiejskich, gdzie pełno jest zarówno techniki, jak i magii. Jak dotąd nie miałam wielkiej styczności z tymże gatunkiem, dlatego w myśl zasady: wszystko, co nowe jest mile widziane, postanowiłam zapoznać się z "Królestwem czarnego łabędzia".


Wracając do domu pewnego wieczoru, Garet James przypadkowo wstępuje do sklepu z antykami. Właściciel tego antykwariatu prosi ją o pomoc przy otwarciu szkatułki, na której widnieje taki sam znak z łabędziem, jak na pierścieniu Garet. Dziewczyna zgadza się, gdyż antykwariusz jest skłonny zapłacić jej za przysługę sporą sumę pieniędzy, która uratowałaby ją i jej ojca przed całkowitym zatonięciem w długach. Jeszcze tego samego wieczoru, gdy Garet wraca do galerii, którą prowadzą wspólnie z ojcem, zostaje ona obrabowana z cennych dzieł sztuki i oczywiście ze szkatułki... Garet, którą nawiedzają wyrzuty sumienia, że utraciła cudzą rzecz, wraca do antykwariatu, aby powiadomić i przeprosić właściciela, ale na miejscu okazuje się, że sklep jest opuszczony i wygląda na nieużytkowany od lat. Garet postanawia rozwiązać tajemnicę szkatułki, a z pomocą przyjdą jej istoty, z jakich istnienia nie zdawała sobie sprawy...

Niewątpliwie plusem powieści jest to, że główną bohaterką nie jest kolejna zdesperowana i na siłę poszukująca miłości nastolatka, która na dodatek za obiekt swych miłosnych wynurzeń wybiera zabójczo przystojnego chłopaka. Nie tym razem. Garet okres nastoletnich miłości ma bowiem już dawno za sobą, ma dwadzieścia sześć lat, wykształcenie i przyjaciół, ale niestety muszę przyznać, że czasami jej zachowanie było równie denerwujące, co takiej zadurzonej nastolatki. Garet bowiem jest niesamowicie ckliwą kobietą. Wzrusza ją wszystko: od obrazu pełnego barw po próby samobójcze przyjaciół. Co chwilę łzy stają jej w oczach i robi jej się czego strasznie żal. Po pewnym czasie zaczyna to być bardzo irytujące i męczące. Poza tym jest postacią dość naiwną. Bez mrugnięcia okiem przyjmuje wyjaśnienia nawet swoich największych wrogów, wierzy prawie we wszystko, co usłyszy.

Reszta bohaterów niestety dość słabo zarysowana. Owszem, na ich ilość nie możemy narzekać, tylko, co z tego, jeśli są oni mało wyraziści. Może autorzy nie do końca chcieli czytelnikom przedstawić, czy dana postać jest dobra, czy zła, po której stronie się opowie, ale mimo wszystko, jak dla mnie troszkę za mało informacji dostałam o samych rasach stworków, które mogłyby prezentować się naprawdę niezwykle ciekawie. W książce pojawiają się bowiem: sylfy, wampiry- ale w całkiem ciekawym przedstawieniu nieco innym, niż to dotychczas znane, jest nawet król stworzeń magicznych i asesor.

To, co jeszcze może drażnić, to zdecydowanie narracja. Choć zazwyczaj lubię narrację pierwszoosobową, to tutaj myślę, że dla samej powieści byłoby lepiej, gdyby autorzy zdecydowali się na pokazanie wydarzeń z perspektywy narratora wszystkowiedzącego. Moglibyśmy wtedy poznać odczucia Willa, Oberona, Lol i innych postaci, co sprawiłoby, że całokształt wypadłby nieco ciekawiej.

Podoba mi się jednak sam pomysł na fabułę. Na uwagę zasługuje także przedstawienie dwóch demonów, które za pomocą Szkatułki przywołuje Dee, a także ciekawe lekcje, które pobiera Garet, aby z nim walczyć. Pomysły dość oryginalne i przykuwające uwagę, zwłaszcza, że wplecione zostały tutaj elementy mitologiczne.

Widać, że autorzy pisząc tę powieść mieli ją zaplanowaną od początku do końca. Nie pozwolili sobie tutaj na żadne nieścisłości, wszystko zostało pięknie wyjaśnione (a przynajmniej to, co miało zostać, bo wiadomo, że skoro jest to seria, to coś trzeba było zostawić bez żadnych wyjaśnień, żeby było o czym pisać w następnych tomach).

Samo zakończenie mnie nie zaskoczyło. Spodziewałam się, że któryś z bohaterów wywinie coś naszej naiwnej Garet pod samym nosem i intuicja mnie nie zawiodła. W sumie nawet cieszę się, że tak się stało. Przynajmniej nie jest nudno i szablonowo i wszystko pięknie się nie kończy- przynajmniej na razie.

Styl jest lekki i prosty, wciąga od pierwszej strony. Niestety potem troszkę się ta tendencja zmienia i w połowie książki spada, ale na szczęście na krótko, by pod koniec znów mocno przykuć uwagę czytelnika.

Wydanie jest przepiękne. Zarówno okładka, bardzo nastrojowa (choć, przyznam, że trochę niepasująca do treści książki), jak i esy- floresy wewnątrz książki, rozpoczynające każdy kolejny rozdział.

Podsumowując, "Królestwo czarnego łabędzia" to całkiem miła lektura na kilka jesiennych wieczorów, jednak jeśli spodziewacie się fajerwerków, to się pomyliliście. Myślę, że to będzie najlepszy wybór dla fanów powieści z tego gatunku literackiego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zakochaj się we mnie

Średnie były te opowiadania, ale Jessica McQuinn i Victoria Michaels zdołały poruszyć moje serduszko z kamienia. Lektura na godzinkę, może dewie. Le...

zgłoś błąd zgłoś błąd