Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nieświadomy mag

Tłumaczenie: Beata Misiek
Cykl: Królotwórca, Królobójca (tom 1)
Wydawnictwo: Galeria Książki
6,87 (446 ocen i 53 opinie) Zobacz oceny
10
25
9
31
8
98
7
117
6
103
5
41
4
18
3
10
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Innocent Mage
data wydania
ISBN
9788362170302
liczba stron
568
język
polski
dodała
R_xxoo

Witajcie w królestwie Lur, gdzie stosowanie czarów niezgodnie z literą prawa oznacza śmierć. Dawno temu, zdesperowane plemię Doranów - obdarzonych magiczną mocą wojowników, opuściło spustoszony wojnami rodzinny kraj. Uciekali przed Morganem – okrutnym czarownikiem, który dla władzy gotów był zrobić wszystko. W końcu przybywają do Lur, gdzie zawierają pakt z jego olkińskimi mieszkańcami –...

Witajcie w królestwie Lur, gdzie stosowanie czarów niezgodnie z literą prawa oznacza śmierć. Dawno temu, zdesperowane plemię Doranów - obdarzonych magiczną mocą wojowników, opuściło spustoszony wojnami rodzinny kraj. Uciekali przed Morganem – okrutnym czarownikiem, który dla władzy gotów był zrobić wszystko. W końcu przybywają do Lur, gdzie zawierają pakt z jego olkińskimi mieszkańcami – jeżeli ci poddadzą się ich magicznym prawom, Doranie zapewnią całemu państwu bezpieczeństwo i dobrobyt. Jednak grupa Olków ślubuje strzec swych własnych, zakazanych przez dorańskie prawo, rytuałów. Czekają na wybawcę - nieświadomego swego daru maga, który przywróci im ich dziedzictwo. Tymczasem do miasta przybywa w poszukiwaniu pracy młody Olk Asher. Po tym, jak przychodzi z pomocą dorańskiemu księciu, jego życie przybiera nowy, dramatyczny obrót...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Galeria Książki, 2011

źródło okładki: http://www.galeriaksiazki.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 624
Ascello | 2011-12-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 grudnia 2011

Witajcie w królestwie Lur, gdzie stosowanie czarów niezgodnie z literą prawa oznacza śmierć.*

Wyobraźcie sobie, że żyjecie w kraju swoich przodków, który nie należy już do was. Przed sześciuset laty do państwa Olków, Lur, przybyli Doranie, plemię magicznych wojowników, uciekający przed okrutnym czarownikiem, Morganem i wojną, którą rozpętał w ich własnym państwie. Podpisali oni z Olkami przymierze, mówiące, że gdy Olkowie poddadzą się prawom Doran, ci zapewnią państwu bezpieczeństwo i dobrobyt. A jednak grupa Olków nie zgadza się z nowo panującymi zasadami i po kryjomu się im sprzeciwia.

W takim właśnie królestwie żyje Asher, dwudziestoletni syn rybaka, który w pogoni za zarobkiem odchodzi z rodzinnej wioski do Dorany, stolicy Lur, z zamiarem powrotu za rok. Jednak niespodziewany zbieg wydarzeń (czy aby na pewno?) rzucający go naprzeciw Dorańskiemu księciu, sprawia, że jego życie przybiera zupełnie nieoczekiwany obrót.

Książka jest stylistycznie dobrze napisana, naprawdę. Czyta się ja szybko, łatwo i przyjemnie, idealna jest do poduszki, pociągu i do ukradkowego czytania na lekcji pod ławką. Brawa należą się także wydawcy, bo literówek czy innych błędów nie znalazłam.

Do czytania tej książki podeszłam z pewnym nadziejami. Było parę niedopracowanych momentów, lecz nic bardziej rzucającego się w oczy. Jednak po przeczytaniu jej całej... cóż mimo wszystko fabuła zawiodła mnie.

Na pierwszy ogień: bohaterowie. W gruncie rzeczy są wykreowani dobrze. Zwłaszcza podobała mi się Dathne, która z wierzchu wydaje się zimna, lecz w środku niej emocje wręcz się kotłują. Przez całą powieść brakowało mi też Matta, który wydawał się być kolejną ciekawą postacią. Jeśli jednak chodzi o Ashera i Gara... oni mieli po dwadzieścia lat? Cóż, na początku książki naprawdę ciężko było w to uwierzyć. Zwłaszcza jeśli chodzi o Ashera. Jego wiek pojawił się już na pierwszych stronach prologu (który de facto, jest dość przestarzałą formą wypowiedzi i książka tylko by zyskała na jego braku, bo ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem) i gdy tylko go zobaczyłam musiałam zamrugać oczami, bo nie dowierzałam. Wielokrotnie miałam w trakcie czytania wrażenie, że ci dwaj zachowują się niczym para przekomarzających się dzieci, nie jak, w gruncie rzeczy dorośli ludzie, zwłaszcza, że w tych czasach (paraśredniowiecznych) ludzie szybciej dojrzewali. Prawdę mówiąc, gdyby nie wyraźnie wskazanie narratora, przez pierwsze pół książki, pewnie zupełnie bym nie wiedziała czy starszy jest Gar, czy jego siostra Fane. Jednak mimo to Asher wciąż pozostaje postacią dość oryginalną, zwłaszcza ze względu na swoją prostolinijność i brak ogłady. Zawsze mówi co mu ślina na język przyniesie. I do jest właśnie cudowne, książki w których chłop od pana różni się tylko strojem a zachowanie jest nie do rozróżnienia, już dawno mi się przejadły. Trochę gorzej z Garem, ale i tak da się lubić.

Jednak co kuleje najbardziej to, aż przykro mówić, fabuła. Cały zamysł wydaje się interesujący jednakże ma parę niedociągnięć, których przemilczeć nie można. Dobrym przykładem jest propozycja Gara. Szczerze mówiąc miałam problem ze zdecydowaniem się czy jest ona bardzie... wspaniałomyślna, czy irracjonalna. Oficjalnie stanęło na wysoce nieprawdopodobnej. Owszem, danie pracy w stajni wiejskiemu chłopakowi w nagrodę za uratowanie życia, jak najbardziej, książę mógł coś takiego zrobić. Ale jego kolejne decyzje wydają mi się nieprzemyślane... krótko mówiąc: Jak syn króla mógł wpaść na taki pomysł? Gdyby fabuła książki toczyła się w miarę "realnymi" torami Asher po prostu zostałby w tej stajni, ale tu widać autorce brakowało pomysłów jak go z niej wydostać.

Dalej: Krąg. Grupa Olkińskich magów "opierająca się" władzy Doran. Tak, cudzysłów jest tu wskazany. Opis z okładki twierdzi, że "Czekają na wybawcę" i ma on absolutną rację. Bo oni od sześciu stuleci na niego czekają, rozmawiają o nim, a gdy już dowiadują się kim jest... nic nie robią. Właściwie powoływanie się raz po raz na starzejącą się przepowiednie to jedyna ich forma "oporu".

I to jest dziwne, bo w tej książce właśnie niesamowicie brakuje jakiejkolwiek formy oporu ze strony Olków. Ich własne państwo jest rządzone przez obcy naród, a on sami zostali zniżeni do roli sług i podnóżków pod nogi. Do tego jeszcze podlegają restrykcyjnym prawom, mówiącym, że tylko Doranie mogą używać magii, że Olkom z "narodem panów" nie wolno się spoufalać, itd. Złamanie każdego jest karane śmiercią. I pomimo tego wszystkiego autorka nazywa to przymierzem, a Olkowie nie protestują. Gdybyśmy my tak działali na przełomie XIX i XX wieku, to Polski do tej pory by nie było na mapach. Zresztą zawsze wydawało mi się, że okupacja to trochę co innego niż przymierze, które to słowo w tej książce jest na siłę forsowane.

Co więcej: Nie bardzo mogłam znaleźć tu jakiś wątek główny. Owszem fabuła rozwija się, całkiem ładnie nawet, ale nie bardzo wiadomo w którą stronę. Całkiem prawdopodobne, że to i brak oporu są kwestią tego, że cały ten tom, to de facto tylko połowa powieści. Książka kończy się strasznym cliffhangerem, a połowa wątków nie zostaje nawet dostatecznie rozwinięta. Kiedy okazało się, że następna strona nosi tytuł "Podziękowania", mocno się zdziwiłam, bo spodziewałam się dwutomowej serii, nie dwutomowej książki, co mocno zmieniło mój pogląd na nią i bynajmniej nie na plus.

Problemem też jest tłumaczenie. Podczas gdy w tytuł brzmi skromnie, w samej lekturze co rusz przewija się, ociekające patosem, wyrażenie "nieoświecony cudotwórca".

Ale, z drugiej strony: Obowiązki króla były naprawdę niebanalne. Nie widziałam jeszcze nigdzie takiego pomysłu, więc ratuje on nieco kulejącą fabułę i pomaga jej dalej iść na przód, choć oprócz tego niczym nie ona zaskakuje, ba, wydaje mi się wręcz jakby brakowało jej sporej części (i nie mam tu na myśli barku drugiego tomu, a raczej niedopracowane momenty pierwszego). Jednakże, jak wspominałam na samym początku książkę, czyta się łatwo i naprawdę przyjemnie. Myślę więc, że ma ona przed sobą całkiem niezłą przyszłość w Polsce. Powinna spodobać się szeroko pojmowanej młodzieży, zwłaszcza fanom "Trylogii Czarnego Maga" z którą ma całkiem sporo wspólnego. Dlatego też, dam dobrą ocenę, jak na całkiem dobrą książkę dla niewymagających przystało.

***
PS Najbardziej jednak śmieszy mnie zapowiedź kolejnej części: "Wspólnie ze swoim przyjacielem, księciem Garem, obronił królestwo przed jego najbardziej zapiekłym wrogiem, lecz cena za to okazała się wysoka." Ha ha, chyba jakimś cudem przegapiłam ten moment w książce. Bo tak całkowitej nieudolności wroga nie można nazwać "pokonaniem go" w żaden sposób. Zresztą... a nie ważne. Przeczytajcie, a się dowiecie.

*Cytat z opisu na okładce książki.

***
Opublikowano też na http://wypiekane-recenzje.blogspot.com/2011/12/nieswiadomy-mag-karen-miller.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pracownia dobrych myśli

Uwielbiam książki, które są pozytywne i wprawiają mnie w cudowny nastrój tuż po ich przeczytaniu. Ta zdecydowanie do takich należy i będzie jedną z mo...

zgłoś błąd zgłoś błąd