HHhH. Zamach na kata Pragi

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Historia. Literatura faktu". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,07 (149 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
13
9
7
8
35
7
57
6
18
5
8
4
4
3
4
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
HHhH
data wydania
ISBN
978-83-08-04767-5
liczba stron
378
kategoria
historyczna
język
polski
dodała
a_iwka

Historia o czeskich bohaterach i niemieckim kacie. Nagroda Goncourtów 2010. Kolejna po "Łaskawych" i "Janie Karskim" powieść, która wywołała burzliwą dyskusję we Francji. HHhH – Himmlers Hirn heisst Heydrich, mózg Hitlera nazywa się Heydrich. Reinhard Heydrich – „blond bestia”, „człowiek o sercu z żelaza” jak nazywał go Hitler – uchodził za „najniebezpieczniejszego człowieka w III Rzeszy”,...

Historia o czeskich bohaterach i niemieckim kacie. Nagroda Goncourtów 2010. Kolejna po "Łaskawych" i "Janie Karskim" powieść, która wywołała burzliwą dyskusję we Francji.

HHhH – Himmlers Hirn heisst Heydrich, mózg Hitlera nazywa się Heydrich. Reinhard Heydrich – „blond bestia”, „człowiek o sercu z żelaza” jak nazywał go Hitler – uchodził za „najniebezpieczniejszego człowieka w III Rzeszy”, „Archanioła Zła”. Był jednym z czołowych nazistów, prawą ręką Himmlera, współtwórcą koncepcji Ostatecznego Rozwiązania. Od 1941 roku jako gestapowski namiestnik z zamku na Hradczanach rządził okupowaną Czechosłowacją, zyskując kolejny krwawy przydomek: „rzeźnik z Pragi”. 27 maja 1942 dwóch czeskich spadochroniarzy wysłanych z Londynu, Josef Gabčik i Jan Kubiš przeprowadziło zamach na Heydricha, w wyniku którego poniósł śmierć. Operacja Anthropoid zakończyła się sukcesem, jednakże jej uczestnicy nie zdołali umknąć zemsty Hitlera.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2011

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2800
porządekalfabetyczny | 2011-09-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 września 2011

http://porzadekalfabetyczny.blox.pl/2011/09/are-you-game.html

Jestem na stronie 278 i po stronie złych chłopców, oto do czego doszło.

Nie mam zwyczaju identyfikować się z bohaterami książek, które czytam, ale zdarza mi się kibicować temu lub owemu i teraz mi się przydarzyło.

Może to pozostałość z czasów, kiedy spotykałam się z chłopakiem, który trenował boks, może uważam, że całe życie to gra, może nie umiem czytać.

Ale jeśli autor książki sam się do niej pakuje i karmi nas swoimi wątpliwościami, mądrościami życiowymi i opisami męki twórczej, staje się jednym z bohaterów. I to jednym z mniej ciekawych, a bardziej gadatliwych, niestety.

Wyobrażam sobie spotkanie Heydricha i Bineta, i widzę pułkownika Kurtza który mówi:'Jesteś chłopcem na posyłki wysłanym przez sklepikarzy z zaległym rachunkiem.'

Chłopcem, który, jak wielu innych, zakochał się w Pradze i uważa wschodnioeuropejskie dziewczyny za piękne ('piękną Anną Malinovą o ustach jak maliny'...jak można serio coś takiego napisać? i w tej samej książce zarzucać Burgessowi, że ma przyciężki styl?).

Chłopcem, któremu historia opowiedziana przez ojca w dzieciństwie nie daje spokoju (i dobrze) i dlatego zaczyna pisać o niej książkę (też dobrze),marną książkę, bo pełną jego samego i jego słabości(to już gorzej).

Chłopcem, który żyje w czasach, które wydają mu się byle jakie, podczas gdy do swojego bohatera może powiedzieć:'wkrótce wstąpisz na arenę Dziejów' (nie wiem, jak wy,ale ja źle znoszę patos, a zwłaszcza wyrazy zaczynające się bez potrzeby od dużej litery...ale chłopiec tym się karmi).

Chłopcem, który przez 15 lat nie cierpiał Flauberta, bo wydawał mu się 'ojcem pewnego typu literatury francuskiej, odartej z wielkości i fantazji'.

Ok, wiemy, że Hitler&Co to byli źli chłopcy, Binet też tak uważa, ale dawać temu wyraz pisząc złośliwie o ich _wyglądzie_?? Hilsenrath cudownie wyśmiał ten obłęd na punkcie wyglądu ('Nazista i fryzjer'), w ogóle im bardziej czytam 'HHhH', tym bardziej tęsknię za stylem Hilsenratha.

Myślę, że czas też przeczytać wreszcie Littella, którego próbuje zaatakować Binet - i wbija ząbki w jego nogawkę,nic więcej.

Zarzut: skąd Littell wie, że Heydrich jeździł oplem? Staram się zrozumieć bzik Bineta na punkcie faktów, podoba mi się też stwierdzenie jego przyrodniego brata:'[wymyślanie postaci, żeby zrozumieć fakty historyczne] jest jak przynoszenie na miejsce zbrodni elementów obciążających, podczas gdy dowody walają się po ziemi...'.Rozumiem, że jeśli autor kłamie w jakiejś drobnej sprawie, tracimy do niego zaufanie w ogóle.

Ale w przypadku 'Łaskawych' i 'HHhH' mówimy o powieściach. Można, jak pisze Binet już na pierwszej stronie,zachowywać się jak Kundera, 'który trochę się wstydzi, nadając swoim bohaterom imiona', ale ten wstyd, jak zauważa sam Binet, 'nie jest dostrzegalny w jego powieściach', i, dodam od siebie, nie jest też paraliżujący dla autora i nudny dla czytelnika. Znowu powraca Vargas Llosa, i jego 'Prawda kłamstw': 'Każda dobra powieść mówi prawdę, a każda zła kłamie'. Jeśli to prawda, skrupuły Bineta to mazgajstwo i małostkowość.

J.szern pisała ostatnio na swoim blogu o przyjemności czytania Marqueza. Swoją drogą, czytanie o cudzych przyjemnościach bywa bardzo przyjemne,dziękuję:) Panna J.szern wyznaje: 'przy tej książce przeżyłam absolutnie doskonały i wszechogarniający czytelniczy orgazm :D' Pozostając w tej stylistyce mogę napisać, że czytanie Bineta wygląda tak: leżę i marznę w łóżku a pan Binet rozbiera się, składając wszystkie ubrania w schludną kostkę. A zostało mu tylko 100 stron, żeby pokazać, że zasłużył na nagrodę Akademii Goncourtów;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Trzymaj się, Mańka!

W czasie choroby sprawdziła się jako nieskomplikowana, nie wymagająca szczególnego skupienia pozycja. Można przeczytać by sobie zrobić reset od poważn...

zgłoś błąd zgłoś błąd