7,76 (12693 ocen i 783 opinie) Zobacz oceny
10
2 287
9
2 940
8
2 329
7
2 631
6
1 088
5
684
4
252
3
322
2
75
1
85
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Cien años de soledad
data wydania
ISBN
8372000123
liczba stron
440
słowa kluczowe
Macondo, czas, realizm magiczny
język
polski

Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał od dziecka historię Macondo i dzieje rodziny Buendía, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jak zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował...

Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał od dziecka historię Macondo i dzieje rodziny Buendía, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jak zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż dwudziestu lat, by wreszcie spisać te rodzinne opowieści z całym dobrodziejstwem i przekleństwem odniesień biblijnych, baśniowych, literackich, politycznych; uświadomił nam, że „plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi”.

 

źródło opisu: Wyd. Muza, 1997

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1609
Marcin | 2015-03-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 marca 2015

Gdybym przez sto lat swojej własnej samotności czytał dzieło Marqueza to może i bym je w końcu docenił. Ale nie. Przepraszam, nie potrafię się zachwycić. Chodzi głównie o to jak to jest napisane. Nie angażuje mnie to ani emocjonalnie, ani intelektualnie. Z początku myślałem że to typowy przykład przerostu formy nad treścią, ale to jeszcze coś innego. Tu forma nie pozwala mi docenić treści, ani nawet "wejść" w treść. Cholernie mi przeszkadza ta narracja Marqueza. Prawda że pięknie to napisane i pięknie się to czyta, a niejeden autor pewnie chciałby tak pisać. Tylko że ten marquezowski narrator jest tak zewnętrzny względem powieści, tak pasywny, tak non-stop beznamiętny i tak zdystansowany, że miałem wrażenie że nie czytam sagi rodzinnej a kronikę, skrupulatną barwną i pełną szczegółów ale kronikę, zapis faktów i zdarzeń, a nie powieść sensu stricto. Całość pisana przez noblistę na długich wdechach z bardzo sporadycznym oddawaniem głosu bohaterom. Wszystko zmierza gdzieś, a właściwie donikąd, nic z tego nie wynika, bez punktów kulminacyjnych, Marquez pisze tak bardzo o wszystkim że aż o niczym. Nie przepadam za takim stylem pisarstwa, nie pozwala mi on uwierzyć w historię i w nią "wsiąknąć".

Co do samej treści to również nie jestem jakoś zachwycony. Ja wiem że cykliczność dziejów i pokoleń, że fatum nieszczęść, kazirodztwa i samotności przenoszone z pokolenia na pokolenie. Fabularnie jednak wygląda to tak (trywializując nieco) że wszystko kręci się w kółko. Nawiązania biblijne? No są przyznaję, bo wyłapałem i Genesis i Exodus i Apokalipsę i pewnie jeszcze parę innych odniesień jest. Odwołania do ludowych mitów, baśni i legend? Tutaj nie jestem specjalistą, mogę tylko powiedzieć czy charakterystyczne elementy realizmu magicznego mi się podobały. W moim odczuciu absurdalne zjawiska działały na niekorzyść, bowiem opowiedziane identycznym tonem jak zdarzenia tragiczne spłycały te drugie i na odwrót, w konsekwencji zatem wszystkie spływały po mnie jak po kaczce. Wydarzenia historyczne i polityczne odnoszące się bezpośrednio do ojczyzny autora? Tutaj Marquez odwalił z pewnością kawał roboty i dla kręgu latynoamerykańskiego rozumiem że ta powieść choćby z tego jednego powodu jest ważna. I tu znowu ""Sto lat samotności" trafia na opór z mojej strony: zwyczajnie mnie to nie interesuje. I wydaje mi się że nie jest to przejaw mojej ignorancji. Po prostu kolumbijskie wojny domowe nie leżą w mojej strefie historycznych zainteresowań.

Samotność dziejowa, pokoleniowa, dziedziczna. Mnie osobiście w literaturze interesuje przede wszystkim samotność w ujęciu jednostkowym, taka mnie najbardziej fascynuje i porusza. Tutaj mi tego zabrakło. Ale tak to zwykle jest w powieściach gdzie główny bohater jest bohaterem zbiorowym. Marquez widocznie nie dla mnie. To nie moje pierwsze spotkanie z jego piórem, ale odczucia po czytaniu niezmiennie te same, niestety niezmiennie negatywne. Przyznaję że przeczytałem raczej z obowiązku szanującego się czytelnika, niż z czystego zainteresowania literaturą iberoamerykańską, która niestety coraz bardziej to czuje, nie przemawia do mnie. Może trzeba dojrzeć do dzieł tego noblisty? Na dzień dzisiejszy nie potrafię jednak wykrzesać z siebie nad nim choćby cienia zachwytu. Skazuje więc tą książkę na sto lat samotności na mojej półce (no może krócej, ale nieprędko się z nią ponownie zmierzę).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W towarzystwie aniołów

Opowieści ludzi, które zawarte sa w tej książce stanowią podstawę do tego, że aniołowie pomagają nam i chronia nas przed niebezpieczeństwami. Osobiści...

zgłoś błąd zgłoś błąd