Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Królestwo cieni

Tłumaczenie: Joanna Nykiel
Cykl: Moorehawke (tom 2)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,88 (357 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
54
9
70
8
99
7
78
6
33
5
17
4
5
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Crowded Shadows
data wydania
ISBN
9788324590742
liczba stron
506
język
polski
dodała
Monika

Wynter Moorehawke podróżuje przez nieprzebyte lasy w poszukiwaniu zbuntowanego księcia. W ciemnościach czai się wielu nieprzyjaciół. Dziewczyna nabiera otuchy, gdy spotyka Raziego i Christophera. W ślad za przyjaciółmi podążają też dawni wrogowie, a Wynter musi stawić goła strasznym Wilkom. Bohaterowie szukają schronienia u Merronów – tajemniczych ludzi z Północy. Okazuje się jednak, że...

Wynter Moorehawke podróżuje przez nieprzebyte lasy w poszukiwaniu zbuntowanego księcia. W ciemnościach czai się wielu nieprzyjaciół. Dziewczyna nabiera otuchy, gdy spotyka Raziego i Christophera. W ślad za przyjaciółmi podążają też dawni wrogowie, a Wynter musi stawić goła strasznym Wilkom. Bohaterowie szukają schronienia u Merronów – tajemniczych ludzi z Północy. Okazuje się jednak, że Merroni sprzymierzyli się z odwiecznym wrogiem królestwa…

 

źródło opisu: http://paranormalbooks.pl/2011/08/03/zapowiedz-krolestwo-cieni/

źródło okładki: http://paranormalbooks.pl/2011/08/03/zapowiedz-krolestwo-cieni/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 361
UczulonaNaCzekoladę | 2012-02-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2012

„Wśród dzikiej puszczy”

„Zatruty Tron” to jedna z najlepszych książek fantasy, jakie udało mi się przeczytać. Jest pierwszą częścią „Trylogii Moorehawke”, niesamowitej, utrzymanej w pięknym, średniowiecznym klimacie z odrobiną magii. Ma w sobie to coś, co czyni ją wyjątkową. Stęskniona za bohaterami, z głową pełną domysłów i niedopowiedzi rozpoczęłam lekturę części drugiej – „Królestwa Cieni”.

Tym razem wraz z Wynter opuszczamy bramy miasta i wyruszamy w pełną niebezpieczeństw podróż przez las na poszukiwanie zbuntowanego księcia. Całkiem niespodziewanie spotyka swoich przyjaciół, którzy mieli już dawno wyruszyć w dalekie podróże. Jak się okazuje, oni również szukają Alberona. Postanawiają razem kontynuować wędrówkę.

W tej części „zwiedzamy” lasy, że tak powiem. Akcja poprzedniej rozgrywała się na dworze Jonathana, zaś ta pozwala nam zapuścić głębiej korzenie. Opowieść wyzwala naszą wyobraźnię i wznosi ją na pełne obroty. Niesamowity świat wykreowany przez panią Kiernan jest połączeniem średniowiecza z odrobiną magii. Stylizacja językowa i niezwykłe opisy stwarzają ten niepowtarzalny klimat, który pozwala się porwać i zapomnieć o rzeczywistości. Autorka zadbała o wszystkie detale, więc nie mam do czego się przyczepić.

Jak już wspomniałam, autorka zastosowała stylizację językową, jednak z nią nie przesadziła. Swój styl stworzyła tak, by był przyjemny i lekki w odbiorze, a zarazem by powieść nie traciła swojego fantastyczno-średniowiecznego uroku, który nadaje już sama okładka.

Akcja toczy się gładko. Nie jest to powieść typowo wojenno-bitewna, bo skupia się na intrygach i podstępach, które do niej doprowadzą, a także kłótniach i waśniach wśród rodziny królewskiej i jej otoczenia, jak również ich skutkach. Są one tak zaplątane, że trzeba uważnie czytać, by się nie zgubić. Autorka, choć pisze w trzeciej osobie, to na główną bohaterkę wybrała Winter – jeśli ona czegoś nie wiem , my także tego nie wiemy. Fabuła jest niesamowicie bogata, więc nic dziwnego, że „Królestwo Cieni” to taka cegła, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bo nadgarstki bolą, ale ta powieść to prawdziwy skarb – piękna i ciekawa, zarówno na zewnątrz, jak i w środku.

Bohaterowie nie zmienili się od poprzedniego spotkania. Wciąż mają te same cechy charakteru i zachowują się tak samo. Stęskniłam się za nimi, bo czytając „Zatruty Tron” bardzo się do nich przywiązałam. Winter nigdy mnie nie irytowała, ani nie sprawiała, że łapałabym się za głowę od jej pomysłów. Podczas tych wszystkich chwil, które z nią spędziłam stała się taką moją przyjaciółką na papierze. Była silna i odważna, uparta i wrażliwa, ale nie do przesady, a takie bohaterki lubię i bardzo cenię. Nic też nie można zarzucić Christopherowi, który z każdą kolejną stroną zyskiwał w moich oczach, mimo licznych wad i niedoskonałości. Piękne uczucie łączące dwójkę tych ludzi także zostało ukazane w bardzo poruszająco-łagodny sposób. Nie przesadnie, ale i nie znikomo, z momentami wzlotów i upadków, skutecznie przykrytych innymi wątkami, by nie stanowiły głównego ośrodka książki.

Kreacja bohaterów jest niesamowita. Zostali obdarzeni cechami ludzi średniowiecza – honorem, odwagą, męstwem, a jednak mają coś wspólnego z współczesnymi ludźmi, co sprawiło, że łatwo się z nimi utożsamić i przywiązać.

Ciężko mi porównać tę książkę do jakiejkolwiek innej lektury. Uważam, że jest warta przeczytania. Jej zakończenie wzbudziło moją wielką ochotę na kolejną część – „Zbuntowanego Księcia”, którego już nie mogę się doczekać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szczurki nie dają się wygryźć

Kolejne przygody wesołych szczurków. Szczurki wybrały się na wakacje... po powrocie zaś zastała je przykra niespodzianka - w ich kanale zagnieździły...

zgłoś błąd zgłoś błąd