Imię róży

Tłumaczenie: Adam Szymanowski
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Współczesna Proza Światowa". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,8 (12963 ocen i 678 opinii) Zobacz oceny
10
1 736
9
3 040
8
2 842
7
3 341
6
1 024
5
579
4
137
3
173
2
43
1
48
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Il nome della rosa
data wydania
ISBN
8306015622
liczba stron
628
język
polski

„Imię róży” jest pierwszą powieścią tego autora. Rzecz dzieje się w 1327 roku w jednym z opactw benedyktyńskich w północnych Włoszech. Do opactwa przybywa angielski franciszkanin Wilhelm z Baskerville ze swym sekretarzem i uczniem, nowicjuszem benedyktyńskim Adsem z Melk. W starym, bogatym i szanowanym w Europie opactwie ma się odbyć ważne spotkanie o charakterze polityczno-religijnym,...

„Imię róży” jest pierwszą powieścią tego autora.
Rzecz dzieje się w 1327 roku w jednym z opactw benedyktyńskich w północnych Włoszech. Do opactwa przybywa angielski franciszkanin Wilhelm z Baskerville ze swym sekretarzem i uczniem, nowicjuszem benedyktyńskim Adsem z Melk. W starym, bogatym i szanowanym w Europie opactwie ma się odbyć ważne spotkanie o charakterze polityczno-religijnym, dotyczące kontrowersji na temat ubóstwa Jezusa Chrystusa.
Równolegle z tym wątkiem rozwija się wątek kryminalny. Tuż przed przybyciem Wilhelma w opactwie ginie w tajemniczych okolicznościach jeden z mnichów. Uczony i inteligentny Anglik prowadzi śledztwo, ale morderstwa się mnożą. Stopniowo okazuje się, że klucz do rozwiązania zagadki kryje się w bibliotece...
Ale nie na tym wyczerpuje się bogactwo treści. „Imię róży” to powieść niezwykła, wielowątkowa, dająca różne możliwości odczytania i interpretacji, świetnie zbudowana i w klasyczny sposób przejrzysta.

 

źródło opisu: PIW, 1991 (tekst z okładki)

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 772
Marlow82 | 2015-11-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 grudnia 2014

Bardzo rzadko wydaję taką opinię, ale ekranizacja w reżyserii
Jean-Jacques Annaud'a była po prostu ciekawsza. Bardziej przekonująca w pokazaniu tego co chciał przekazać Eco w swojej książce niż zrobił to on sam. Klimatu epoki schyłku pełnego średniowiecza, gorączki w pełni wtedy rozwiniętych dyskusji intelektualnych i sporów pomiędzy poszczególnymi stronnictwami wewnątrz zachodniego chrześcijaństwa. A te przekładały się na określone ugrupowania zakonne, które były wyrazicielami tychże. Zwłaszcza, że większość z nich była tworem tego okresu.
Książka powstała w czaszach kiedy już od prawie dekady działali annaliści oraz inne szkoły, które podjęły się trudnego, ale udanego zadania jakim było ukazanie średniowiecza w nowym świetle. Z jednej strony oczyszczały tę, jakże długą epokę, z "romantycznych" "mitów", ale i też skrajnie negatywnych mistyfikacji, z jakimi do dzisiaj mamy jeszcze do czynienia. Odrzuciły, patrzenie na średniowiecze z punktu widzenia tylko politycznej historii, a skupiły się na życiu codziennym oraz próbie odtworzenia mentalności ludzi ówczesnych czasów. Przedstawieniu tej epoki, nie jako mrocznego okresu "miecza i krzyża", ale po prostu jako czasów ciekawych samych w sobie. Nie odrzucono wszakże historii politycznej, ale powiązano ją z tym o czym wyżej napisałem.
I wiele z tych elementów, jest widocznych w " Imieniu róży" Eco. Próbuje, co mu się udaje pokazać średniowiecze jako epokę z jednej strony odległą, specyficzną, kierująca się własną mentalnością. Gdzie, życie jest podporządkowane, religijnemu paradygmatowi, jednak bez negatywnych konotacji. Tak, jakaś część wieków średnich przemawia do czytelnika z kart tej książki. Zima, klasztorne mury opactwa, ciężkie życie i ludzie pośród tego wszystkiego. Ze swoimi sporami i występkami.Które są się motorem powieści.
Ciekawy jest sposób przedstawienia fabuły. Narrator, młody początkujący mnich Adso z Melku,to dość przenikliwy i świetny obserwator. Jest jednak typowym, dość przeciętnym przedstawicielem swojej epoki. Widzi świat poprzez to czego się nauczył i z wielkim trudem przychodzi mu obserwacja i ocena rzeczy których nie rozumie. Nawet swoich uczuć. A już na pewno nie wie co sadzić o postaci swojego opiekuna Williama z Baskerville. Zresztą czytelnik, przynajmniej ja, też ma z nim problem. Fascynuje i jest godny podziwu.Ale z drugiej strony...Pomijając, oczywisty fakt, iż ta postać jest,co świadomie zrobił autor, anachroniczna. Wyprzedza swój czas, aż za bardzo. Głównie w sposobie myślenia. Nieważne, jak bardzo lubimy i bronimy średniowiecze, w tamtej epoce tak skrajnie naukowy i racjonalistyczny, z naszego punktu widzenia, sposób rozumowania nie był możliwy. Oprócz tego przeraża nie tyle jego wiedza co też liczba wybitnych osobistości tamtych czasów, które William zna. Prowadzi to do sytuacji, w której postać ta coraz bardziej, nawet jako twór czysto literacki traci wiarygodność. Niestety.
Wiadomo co nam przypomina takie zestawienia. Narrator nieco naiwny, poirytowany Watson oraz bohater jego notatek czyli trudny do ogarnięcia i wytrzymania Holmes. I tutaj mogę przejść do tego co autor analizowanej powieści próbował zrobić. Połączyć swoją fascynację średniowieczem, co zdrada w "Notatkach na marginesie Imienia róży", z tym czym się naukowo zajmował, w świetny zresztą sposób, czyli powieścią popularną XIX i XX w. W tym dziełami detektywistycznymi. I wyszło mu to po prostu to po prostu słabo. To co dodatkowo irytuje, to przegadanie w tej książce. Całą intrygę kryminalną, która jest rdzeniem dzieła, ukazał na tle sporów doktrynalnych i intelektualnych epoki. Które ukazu w tej powieści niemalże w pełni. Są one powiązane ze wspomnianą intrygą, ale z drugiej strony rozmywają całą fabułę. Wprowadzają zamęt i męczą. Może gdyby lepiej je przedstawić, albo wpleść w fabułę, wyszło by ciekawiej. Zresztą, że można to bardzo dobrze zrobić pokazał Sapkowski w "Narrenturm", swoja drogą powieści wyrastającej w znacznym stopniu z "Imienia róży".
Na szczęście " Imię róży" nie jest w stanie zmienić mojego zdania o Umberto Eco. Kapitalnym semiotyku, badaczu kultury popularnej, człowieku, który w godny podziwu sposób broni udziału odbiorców w interpretacji wszelkich dzieł kultury. Dla mnie jest po prostu lepszym naukowcem niż pisarzem. I dlatego puki co na razie nie sięgnę po inne jego beletrystyczne próby. Zaznaczam: puki co.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Co słychać w Londynie

Czy da się napisać romans historyczny, który zaskoczy? Julia Quin udowadnia że tak! Inteligentny humor w połączeniu z inteligentnymi bohaterami daje b...

zgłoś błąd zgłoś błąd