Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Biała kobieta na zielonym rowerze

Tłumaczenie: Anna Studniarek-Więch
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
6,23 (96 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
5
8
13
7
22
6
33
5
13
4
4
3
5
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The White Woman on the Green Bicycle
data wydania
ISBN
9788310119636
liczba stron
424
słowa kluczowe
przeprowadzka, Trynidad, obsesja, listy
język
polski
dodała
Livre

Poruszająca i ponadczasowa historia miłosna. Niezapomniana opowieść o Trynidadzie, który czaruje i zniewala, przytłacza i przeraża. George i Sabine Harwood przenoszą się z Anglii na Trynidad. George szybko adaptuje się w egzotycznym miejscu, lecz jego żonę, osamotnioną i wyczerpaną upałem, niepokoi nieuchronne nadejście nowej epoki. Sabine zaczyna obsesyjnie interesować się Erikiem...

Poruszająca i ponadczasowa historia miłosna.

Niezapomniana opowieść o Trynidadzie, który czaruje i zniewala, przytłacza i przeraża.

George i Sabine Harwood przenoszą się z Anglii na Trynidad. George szybko adaptuje się w egzotycznym miejscu, lecz jego żonę, osamotnioną i wyczerpaną upałem, niepokoi nieuchronne nadejście nowej epoki. Sabine zaczyna obsesyjnie interesować się Erikiem Williamsem, charyzmatycznym przywódcą powstającej właśnie narodowej partii Trynidadu. Ukojenie przynosi jej pisanie listów do Williamsa, w których zawiera wszystkie nadzieje i obawy związane z przyszłością. Nigdy ich jednak nie wysyła.
Lata mijają, a małżeństwo George’a i Sabine trwa na dobre i na złe. Kiedy George odnajduje listy Sabine, zaczyna rozumieć, jak wiele żona przed nim ukrywała. I odczuwa nagłą, rozpaczliwą potrzebę, by udowodnić jej swoją miłość.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2011

źródło okładki: http://www.nk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1003
Kasia | 2012-06-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 czerwca 2012

Na okładce „Białej kobiety na zielonym rowerze” można przeczytać zapowiedź, że jest to „poruszająca i ponadczasowa historia miłosna”, dlatego też sięgając po nią spodziewałam się odprężającej, wakacyjnej lektury. Jednak już po kilkunastu stronach zdałam sobie sprawę, że co jak co, ale z pewnością nie jest to lekki romans. Książka wciąga od pierwszych stron, porusza i wstrząsa do głębi. To nie tylko historia związku dwojga ludzi, których łączy miłość, a dzieli nienawiść i całkowite niezrozumienie, ale także opowieść o rasizmie, władzy oraz złudnej wierze w lepsze jutro i drugiego człowieka.

Głównymi bohaterami powieści są George i Sabine Hardwoodowie, para 75-latków od ponad pięćdziesięciu lat mieszkające na Trynidadzie, niewielkiej wyspie na Morzu Karaibskim. Ich małżeństwo jest w rozsypce już od wielu lat, nieustanne pretensje, niewypowiedziane żale i wzajemne niezrozumienie oddaliły ich od siebie już dawno temu. Mężczyzna obsesyjnie wręcz zauroczony egzotyką tego miejsca od początku ich pobytu na wyspie korzystał z jego dobrodziejstw – pracy na wyższym stanowisku niż w Anglii, wdzięków pięknych ciemnoskórych kobiet i możliwości wykupywania gruntów za bezcen. Nie dostrzegał przy tym lub nie chciał dostrzec niechęci swojej żony do życia w tak odmiennym świecie, która stopniowo przerodziła się w nienawiść do tego miejsca i otaczających ją ludzi.

Pewnego dnia George odnajduje listy, jakie przed laty Sabine pisała do Erika Williama, charyzmatycznego przywódcy partii narodowej PNM, a potem premiera Trynidadu i Tobago. Listy te nigdy nie zostały wysłane, pozwalały jednak kobiecie wylać z siebie frustrację i rodzące się pytania, pomagały uporządkować swoje myśli i zrozumieć otaczający ją świat, który tak różnił się od tego, jaki znała w Europie. Z zapisków wyłania się obraz niepokornej i zbuntowanej kobiety, która miała odwagę stawiać niewygodne pytania. Jej duch został ostatecznie złamany przez brak zrozumienia i wsparcia ze strony męża, a przede wszystkim przez kraj, w jakim przyszło jej spędzić cały życie. Sabine od pierwszych chwil nie znosiła Trynidadu – jego namacalnego wręcz gorąca i niechęci miejscowej ludności do białych mieszkańców. Dopiero listy otwierają George’owi oczy na to, jak nieszczęśliwa i osamotniona jest jego żona. Postanawia ponownie zasłużyć na jej szacunek i miłość, co nieuchronnie prowadzi do tragedii.

Monigue Roffey świetnie przedstawiła ludzkie charaktery, bohaterzy są wiarygodni i zwyczajnie ludzcy. Dotyczy to także postaci drugoplanowych, choć autorka skupia się na Sabine i George’u. Tak jak w życiu, nic nie jest tu czarno-białe, a dzięki przedstawieniu dwóch punktów widzenia, ciężko jest jednoznacznie oceniać ich postępowanie.

Drugim istotnym wątkiem jest przedstawienie realiów życia na Trynidadzie i panującego na nim rasizmu, i to rasizmu dwustronnego. Zanim do władzy doszła partia Erika Williama, wyspa była podległa Wielkiej Brytanii, a biali posiadali znaczne przywileje kosztem pozostałych mieszkańców. Powszechne było upokarzanie lub obraźliwe ignorowanie czarnoskórej służby w domach i obsługi w lokalach publicznych. Jednak po rewolucji, jaka ogarnęła Trynidad na przełomie lat 50-tych i 60-tych, sytuacja się odwróciła. Większość Europejczyków opuściła wyspę, a ci, którzy zostali musieli się zmierzyć z prześladowaniem ze strony miejscowej ludności.

Roffey ukazuje jak silny wpływ na całą wyspę miały lata niewolnictwa. „Koniec ery jaśniepaństwa”, hasło wyborcze Williama, brzmiało dla ciemnoskórej ludności jak objawienie, lecz okazuje się, że „czarna władza” może być równie zła jak i ta „biała”. A czasem nawet gorsza. Lata kolonializmu miały także duży wpływ na mentalność Europejczyków, którzy byli przyzwyczajeni do tego, że „im się należy”. Poczucie władzy uderza do głowy i utrwala rozpowszechnione stereotypy. Polityczna poprawność jest tak naprawdę jednym wielkim mitem, który w wielu miejscach po prostu nie istnieje i jeszcze bardzo długo nie będzie.

Książka porusza trudne problemy i stawia pytania, na które wielu nie chciałoby poznać odpowiedzi. Czy jest książką łatwa i przyjemna? Nie. Czy zatem powieść jest warta przeczytania? Zdecydowanie tak. Polecam!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Dożywocie

To, co trzeba powiedzieć głośno po lekturze tej książki, to chapeau bas dla pani Marty za warsztat językowy. Ta niepozorna książeczka jest językową p...

zgłoś błąd zgłoś błąd