Science Fiction, Fantasy & Horror 70 (8/2011)

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Science Fiction, Fantasy & Horror". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
5,91 (11 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
0
7
3
6
3
5
2
4
0
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
80
kategoria
czasopisma
język
polski
dodał
Pablos

Literatura:
Przemysław Borkowski "Przynajmniej bym pana zjadł"
Magdalena Kubasiewicz "Echa zza Lustra"
Łukasz Czarnecki "Ofiarnicy"
Paweł Ciećwierz "Dead Girl Superstar"
Grzegorz Gajek "Węprzyn by night"
Mikołaj Juliusz Wachowicz "Zdrajca"

 

źródło opisu: www.science-fiction.com.pl

źródło okładki: www.science-fiction.com.pl

Brak materiałów.
książek: 304
marichetti | 2012-04-13
Przeczytana: 08 kwietnia 2012

Właściwie ta pozycja to pierwszy magazyn typu science fiction, fantasy, horror - w ogóle pierwszy magazyn zawierający opowiadania i informacje o książkach (chyba jestem troszkę zacofana). Właściwie to sięgnęłam po ten numer tylko dlatego, że do paczki z wymiany dorzucono mi go (oraz numer 71). Jeśli ktoś się bardziej przyjrzy to zauważy, że to nie jest nowe wydanie, tylko sierpniowe z poprzedniego roku. No ale nie ma co wybrzydzać ;)
Tak więc zabrałam się za czytanie. Byłam ciekawa jak takie coś może wyglądać. Odpowiem: ten magazyn jest świetny (albo raczej był, bo niestety kupować go nie będę z racji wiecznego braku funduszy i wydatków na inne cele). Krótkie recenzje książek w nim zawarte są ciekawe i zazwyczaj zachęcające - skutecznie przybliżają fabułę danego dzieła i oceniają je. A opowiadania? No cóż: świetne. Ale po kolei.
Pierwsza historyjka (historyjka bo raptem niecałe 5 stron) pt. "Przynajmniej bym Pana zjadł" jest według mnie najlepszą ze wszystkich tu opublikowanych pozycji. Jest ciekawa i po prostu budzi dziwny uśmiech na twarzy. Opowiada o naukowcu który przybył do wioski "żywych skamieniałości" (czyli ludzi odizolowanych od świata, zapomnianych, kultywujących własne tradycje i inaczej wyglądających) i został przez tamtejszych zjedzony. Ha, ha, ha :)
Potem były "Echa zza lustra" czyli opowieść o czarodziejce, która przeniosła się ze swojego zrujnowanego wymiaru przez lustro, do naszego świata. Historia fajna i oryginalna, ale opis Zalustrza był taki mroczny i monotonny, że aż nudny i usypiający. Ale mimo to odniosłam pozytywne wrażenie.
Kolejni byli "Ofiarnicy", czyli historia o państwie borykającym się z problemem wyznawców demonów, przyzywających ich do naszego świata by niszczyły i mordowały. Przedstawiono tu fajną historię biura śledczego, które za wszelką cenę próbuje wytropić okultystów, zaczynających składać krwawe ofiary by przyzwać kolejnego potwora. Jak na tylko opowieść, bardzo dobrze rozwinięto w niej wątek kryminalny, którego nie powstydziłby się żaden dobry kryminał ;)
Kolejną krótką historyjką była "Dead girl superstar". Po tytule spodziewałam się czegoś o wiele lepszego, a nie sztucznej opowiastki o zboczeńcu który chce dla siebie dziewczyny-zombie. To było takie dziwne... że nie ocenię.
A potem "Węprzyn by Night", czyli o chłopaku, który wybrał się do miasta zapełnionego ludźmi, którzy zmarli, ale zostali powołani od życia przez boginię, by jej służyli. Oryginalne i dosyć wciągające - trzeba to przyznać. Niestety pogubiłam się w opisach wali ze Skórzaną Kurtką, a ciągłe przekleństwa częściowo mnie odrzucały.
Czas na "Zdrajcę". Tytuł mnie zaciekawił, ale przez opowieść przebrnęłam dosłownym cudem. Według mnie to była najgorsza część tego numeru. No bo jak długo można czytać o bólu Brutusa i kolejnych etapach piekielnych czeluści? Historia dotyczyła właśnie samej podróży po piekle owego Brutusa, czyli mordercy Cezara. Początkowo nawet zastanawiałam się co będzie dalej, ale przez te kilkanaście stron nie działo się nic wielkiego. Cały czas mężczyzna myślał: "Dlaczego tak cierpię? Dobrze zrobiłem! O jak boli. O koniec cierpienia! A nie, znowu ból! Ooo znowu koniec! Ooo znowu ból!" I tak w kółko. A końcowe kilak stron zajmował opis monotonnego żucia Brutusa przez potwora. Żuł go w paszczy i żuł, aż do znudzenia. Moim zdaniem: kompletna porażka.
Niestety wywiady nigdy mnie nie interesowały, więc i na tamtejsze spojrzałam pobieżnie ;)
Podsumowując: w tym numerze (jak w każdej chyba gazecie) znajdują się artykuły genialne, przeciętne i denne. Robiąc bilans doszłam do wniosku, że warto było jednak chwycić za tę pozycję ;) Teraz to się nawet zastanawiam czy nie zaprenumerować.

Moja ocena:
7/10

http://twoja-poczytajka.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sprzedawca marzeń

Książka z pozoru obyczajówka, ale to książka która zmusza do refleksji, sprawia że czytelnik przystaje i zastanawia się do czego dąży, jakim kosztem....

zgłoś błąd zgłoś błąd