Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,12 (153 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
6
8
18
7
38
6
38
5
19
4
10
3
9
2
4
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376488400
liczba stron
264
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Skrajność charakterów, zaskakujące wydarzenia, oczarowania i frustracje – to wątki pełnej humoru i trafnych obserwacji społecznych powieści o odkrywaniu samego siebie, o niebezpieczeństwie utknięcia wśród szablonów i komunałów, o odwadze przełamywania tabu i eksponowania odmienności. Powieści o fascynacji niespodziewaną metamorfozą, o mozolnym tworzeniu własnego świata i wyzwalaniu się z objęć...

Skrajność charakterów, zaskakujące wydarzenia, oczarowania i frustracje – to wątki pełnej humoru i trafnych obserwacji społecznych powieści o odkrywaniu samego siebie, o niebezpieczeństwie utknięcia wśród szablonów i komunałów, o odwadze przełamywania tabu i eksponowania odmienności. Powieści o fascynacji niespodziewaną metamorfozą, o mozolnym tworzeniu własnego świata i wyzwalaniu się z objęć jednych stereotypów, by z impetem wpaść w kolejne.

Kuba – wycofany, niepozorny facet, kontra Emil – otoczony chmarą znajomych egocentryczny i ekscentryczny artysta. Ich spotkanie na szalonej imprezie staje się początkiem niezwykłego związku, z którego każdy z nich wyjdzie odmieniony…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2011

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Siedem_szklanek-p-30759-1-30-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1172
Dociekliwy_Kotek | 2012-01-19
Przeczytana: styczeń 2012

"Skrajność charakterów", "zaskakujące wydarzenia", "odwaga przełamywania tabu", "fascynacja niespodziewaną metamorfozą", przeczytałam na tylnej stronie okładki. Cóż.

Nic, nic tak nie boli, jak książka, która rozczarowuje albo książka ze zmarnowanym potencjałem - a tak się składa, że dziełko pani Zych wpasowuje się w obie kategorie, niestety.

Nie ma tu elementu, który by nie mierził.
Postacie są zlepkami najbardziej trywialnych i pretensjonalnych zachowań, w gruncie rzeczy pozbawionymi charakterów i osobowości - a to boli, bo przecież potencjał był niesamowity. Dlatego zamiast charyzmatycznego Emila jest facet, którego stać tylko na noszenie kobiecych dodatków, który momentalnie pokornieje w chwili zagrożenia (zresztą, spacer przez Pola Mokotowskie to najbardziej żenujący fragment całej powieści) i wygłaszanie wyświechtanych frazesów o dziełach sztuki, które zna każdy maturzysta przygotowujący się do egzaminu z historii sztuki - i naprawdę nie wiem, komu mogłoby to zaimponować. Jest też Daria, kto wie, czy nie porte parole autorki, zachwycona Velvet Goldmine i Śniadaniem na Plutonie, dlatego tak bardzo zafascynowana Emilem: niewiele więcej brakuje, żeby zamienić Siedem szklanek w telenowelę wtórności. Są również inne postacie, podobno bliscy przyjaciele bohaterów - Ewa, Karolina, Rafał - skądinąd bliscy, ale nie na tyle, żeby zajmowali jakiekolwiek miejsce w ich życiu. Mam wrażenie, że osławieni przyjaciele, nieodłączny, obok imprez i barów, element współczesnej powieści (czy autorów nie stać na nic lepszego?), pojawiają się tylko po to, żeby usprawiedliwić taki czy inny idiotyzm w zachowaniu Kuby albo Emila.
Nie wiem nawet, czy można tu mówić o jakiejkolwiek akcji: od momentu, w którym Kuba zachwyci się śliczną dziewczyną, do której wpadł na imprezę (a jak, pewnie, widział ktoś powieść bez imprezy?), wiadomo, że dziewczyną okaże się Emil i że Kuba prędzej czy później wyląduje w jego łóżku. Już kiedy Emil wspomina swoją dawno utraconą miłość wiadomo, że nastąpi happy end i Kuba, jako przelotna miłostka, pójdzie w odstawkę na rzecz wiarołomnego ukochanego sprzed lat. I od początku niemal wiadomo, że Emil "znormalnieje", że porzuci swoje "ekscentryczne" zwyczaje na rzecz przyjemnego ciepełka małej francuskiej stabilizacji.
Gdzieś podobno mijają dwa lata związku Emila i Kuby, ale gdzie? na czym? tego dokładnie nie wiadomo, skoro początek niczym tak naprawdę nie różni się od "dramatycznego" końca: Kuba ciągle nie jest pewny, czy może zostać u Emila na noc i na wszelki wypadek się nie odzywa, żeby nie obrazić niczym foszastej księżniczki (to chyba jest ten ekscentryzm i egocentryzm Emila), po czym od czasu do czasu idą do baru poodgrywać sceny zazdrości albo w drodze powrotnej powspominać niegdysiejszą miłość - oba typy sytuacji doskonałe do przypomnienia, że przecież są jeszcze jacyś przyjaciele i znajomi.
Klisza goni kliszę i klisza pogania: przecież jest oczywiste, że odejście będzie końcem świata, który wymaga metafor jałowej ziemi, a trwanie w związku kojarzone z marazmem da szerszy wybór: bagna, trzęsawiska, błocko). Kuba uświadamia sobie, że ma ochotę na seks z Emilem? No to dalejże, najbardziej oczywiste z oczywistych, prąd i napięcie! Zresztą, wszystko jedno, czy któryś z panów będzie przeżywać euforię, czy pogrąży się w najgłębszych otchłaniach smutku, jest w tym zawsze tak samo nieprzekonujący. Zresztą, trudno uwierzyć w jakikolwiek obraz tego związku, jeśli wyboru między Kubą a Darią Emil dokonuje za pomocą rzutu monetą. Ekscentrycznie, awangardowo, gówniarsko i szczeniacko.
No i oczywiście język autorki, a jakże, ta cała banalna lekkość, te sztuczne udziwnienia znamionujące dowcip. To w najwyższym stopniu irytujące wsadzanie do powieści wszystkiego, co dusza zapragnie: chciałabym wiedzieć, jaką funkcję pełnią opisy snów Kuby albo jaki wpływ na bieg wydarzeń ma lanie wody na temat stosunku tego ostatniego do Kościoła - lanie wody, jak sama nazwa wskazuje, pozbawione głębszej i godnej wzmianki refleksji, kolejny stek komunałów w tej do bólu przewidywalnej książeczce.
Chciałabym przy tym zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko powieściom zbudowanym na stereotypach, jak chociażby bardzo subtelne i dobrze napisane powieści Bessona, albo przeciwko grom ze stereotypami - ale uleganie stereotypom właśnie tam, gdzie potrzebna by była szczypta krytyki i ironii to grzech niewybaczalny. Jedyne, na co zdobyła się autorka, to płomienna tyrada Emila przeciwko środowisku LGBT - całe dwa akapity. Brawo.

Wracam jeszcze raz do tylnej strony okładki: "Skrajność charakterów" okazała się nijakim studentem anglistyki i tak samo nijakim Ahtystą, tyle tylko, że Ahtysta obejrzał kilka filmów i wyskoczył do galerii - aha, przecież, obowiązkowo był jeszcze w Paryżu, kto widział być dekadenckim i nie być w Paryżu! "Zaskakujące wydarzenia" to po prostu romansowanie na zasadzie każdy z każdym, a szokować może co najwyżej, że żona od pierwszej chwili zaczyna żywić sympatię do kochanka swojego byłego męża. Czy kogoś jeszcze szokuje zblazowanie i ten szczeniacki cynizm gówniarzy co noc sprowadzających sobie do łóżka kogoś innego? "Odwaga przełamywania tabu" to pewnie ten krypto-gej, którego stać tylko na noszenie sukienek, a "fascynacja niespodziewaną metamorfozą" dotyczy tychże sukienek właśnie. Cóż. Przynajmniej całość jest krótka, cierpienie nie trwa długo.

Absolutnie nie wątpię, że dla kogoś, kto nigdy w życiu nie przeczytał ani jednego opowiadanka pisanego przez fankę Placebo o wokaliście tejże grupy najgorszego sortu grafomania Zych będzie objawieniem. Gdyby ktoś miał apetyt na więcej, zachęcam do przejrzenia Internetu: te szokujące, rzekomo tak nietypowe sytuacje, którym Zych odebrała cały urok, to temat numer jeden dla fanowskich opowiadań, nierzadko znacznie lepszych niż "Siedem szklanek", a opiewany przez nią androginiczny typ urody zaludnia całe szpalty tzw. modowych periodyków.

Aha, czy ktoś może mi wyjaśnić, dlaczego cytowanie Kalibra 44 nie jest rzeczą wstydliwą, ale słuchanie Metalliki już tak (s.157?)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zanim nadejdzie monsun

"Jeśli płaczesz, bo słońce zniknęło z twojego życia, przez łzy nie zobaczysz gwiazd." Rabindranath Tagore Ciepłe, przyjemne i wzruszające z...

zgłoś błąd zgłoś błąd