Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Blondynka na językach - Hiszpański Latynoski

Seria: Blondynka na Językach
Wydawnictwo: G+J
6,64 (25 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
5
7
8
6
6
5
2
4
1
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362343645
liczba stron
240
język
polski
dodał
Natu

To nie jest zwykły podręcznik do nauki języka obcego. Jest to kurs rozmawiania w języku obcym. Uczy mówienia i rozumienia. Zero gramatyki, zero wykuwania słówek, zero odmian czasowników, które trzeba na pamięć wbić sobie do głowy. „Blondynka na językach” to kurs nauki języków obcych, oparty o zupełnie nową metodę uczenia. Powstała ona w oparciu o moje doświadczenia w nauce języków obcych. Bo...

To nie jest zwykły podręcznik do nauki języka obcego. Jest to kurs rozmawiania w języku obcym. Uczy mówienia i rozumienia. Zero gramatyki, zero wykuwania słówek, zero odmian czasowników, które trzeba na pamięć wbić sobie do głowy.

„Blondynka na językach” to kurs nauki języków obcych, oparty o zupełnie nową metodę uczenia. Powstała ona w oparciu o moje doświadczenia w nauce języków obcych. Bo pewnego dnia zorientowałam się, że języka obcego można się uczyć na zasadzie logicznej układanki.

Języka obcego można się nauczyć instynktownie – najpierw zapamiętać dane wyrażenia i zdania poprzez systematyczne powtarzanie ich na głos, a potem zgodnie z zasadą logiki budować z nich własne przykłady. Pomoże Ci w tym specjalnie zaprojektowana książka oraz płyta CD. Powodzenia!

 

źródło opisu: http://www.empik.com/blondynka-na-jezykach-hiszpan...(?)

źródło okładki: http://www.empik.com/blondynka-na-jezykach-hiszpan...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 460
alison2 | 2012-05-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Beaty Pawlikowskiej nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, to niewątpliwie jedna z najbardziej rozpoznawanych Polek. Kobieta o niezwykłych pasjach, którą wiecznie ciągnie w najdalsze zakątki świata. Gdy odkryłam, że pojawiła się cała seria kursów językowych, opatrzonych jej nazwiskiem, po prostu nie mogłam się oprzeć, by zapoznać się z nimi nieco bliżej. Wybrałam Blondynka na językach – Hiszpański Latynoski, czyli dokładnie to, czego mi w tym momencie potrzeba. Celowo też zaczęłam naukę właśnie od tej książki, ponieważ zachęca innowacyjną metodą, której nie chciałam zakłócić jakimikolwiek innymi pomocami naukowymi. Dla przypomnienia – mój hiszpański ogranicza się głównie do słówek i zwrotów, które poznałam dzięki kontaktom z moimi hiszpańskojęzycznymi znajomymi – nigdy nie brałam udziału w żadnym kursie, nigdy też tak naprawdę nie uczyłam się tego języka.

A więc do dzieła! Już sama okładka aż prosi się, by wziąść książkę do ręki – jej autorka niesie na ramieniu kosz smakowitych owoców – ananasy, winogrona, banany ... od razu robi się tak egzotycznie...
Lektura tylniej części okładki napawa optymizmem – koniec wkuwania słówek, koniec z gramatyką, koniec z odmianą czasowników (hmmm chyba coś przespałam w szkole, zawsze myślałam, że odmiana czasowników to zagadnienie gramatyczne...) Podejrzewam, że część z Was już zaczyna się zastanawiać, jak można w coś takiego w ogóle uwierzyć. Ano można. Pani Pawlikowska jest podróżniczką i często ma kontakt z ludzmi, którzy niekoniecznie władają językiem angielskim. A porozumieć się jakoś trzeba. W przypadku hiszpańskiego często stawałam w podobnej sytuacji. Po prostu musiałam zrozumieć, co mówi druga osoba, a gdy mi się to już udało, zwykle słówko czy zwrot trwale zapisywało się w mojej pamięci i praktycznie w ogóle nie musiałam go powtarzać. Całkowicie bezbolesna metoda. Zaopatrując się w tą książkę wierzyłam, że sławnej podróżniczce udało się jakoś wykorzystać tą metodę, jakże odmienną od standardowych technik. Co otrzymałam?

Książka podzielona jest na pięć części, a właściwie poziomów. Nie byłabym sobą, gdybym nie omówiła każdego z osobna.

Poziom I

Zdecydowanie najbardziej obszerny, liczący sobie aż 177 stron. W tej części naszym zadaniem jest opanować najbardziej podstawowe zwroty i wyrażenia. Przewracając kolejne kartki zawsze po lewej stronie znajdziemy słówka i wyrażenia po polsku a po prawej ich hiszpańskie odpowiedniki. Kolejne grupy słówek i zdań opatrzone są numerami, dzięki którym bez problemu odnajdziemy właściwą ścieżkę na dołączonej do książki płyty CD. Naszym zadaniem jest bądź to przysłonięcie prawej strony, czytanie polskich słów i tłumaczenie ich na hiszpański bądź to słuchanie płyty, na której autorka powie słówko po polsku, następnie będziemy mieli chwilę ciszy, tak by móc samemu na głos je przetłumaczyć, by w końcu ułyszeć głos Hiszpana, który poda nam właściwe rozwiązanie. Autorka podkreśla, by nie przechodzić do kolejnej ścieżki, jeżeli nie opanowaliśmy pierwszych dwudziestu zwrotów (sprawdziłam – zwrotów było osiemnaście, podejrzewam więc że wstęp najzwyczajniej przekopiowano do wszystkich książek z tej serii). Chwila moment... Polskie słówko, ja tłumaczę i jeśli nie pamiętam tłumaczenia to zaczynam od nowa... Nie wiem jak Wy, ale ja dokładnie tak wyobrażam sobie wkuwanie czegoś na pamięć. Słowa, które zachęcały mnie do zakupu, przeobrażają się w delikatną kpinę... I tak przez kolejne strony mam w kółko powtarzać słówka i zwroty, nie ma żadnych ćwiczeń, pewnie dlatego, że ma to być kurs rozmawiania no i choćby łączenie wyrazu z tłumaczeniem zaburzyłoby cały koncept... A więc powtarzam w kółko różne zwroty i potwornie się nudzę... Momenty otrzeźwienia pojawiają się tylko czasami, za sprawą wyjątkowych perełek, jakie mamy opanować. Śmiem szczerze wątpić, że kiedykolwiek przyjdzie mi np poprosić w restauracji o masło bez jajecznicy (str. 38) ale skoro mam to opanować to opanowuję... Jeszcze ciekawiej robi się w znienawidzonym przeze mnie dziale na temat pogody. Nie zrozumcie mnie źle ale na początkowym etapie nauki, gdy język ma przede wszystkim pomóc nam odnaleźć się w obcym kraju, absolutne maksimum w tematyce pogodowej, jakie będzie nam potrzebne to: dziś, jutro, ciepło, zimno, słońce, deszcz. A pewnie i bez tego uda nam się przeżyć . Pani Pawlikowska wpadła za to na pomysł, by początkująca osoba była w stnie przeprowadzić pasjonującą rozmowę na temat pogody w Finlandii. I tak po opanowaniu tego działu będziemy w stanie uświadomić każdą hiszpańskojęzyczną osobę, że w Finlandii przez pół roku w ogóle nie ma słońca, konkretniej w zimie, a ludzie są w stanie tam przetrwać, ponieważ posiadają specjalne lampy. (str. 142) Niech tylko broń Boże nasz słuchacz nie zapyta na czym polega niezwykłość tych lamp, bo tego już niestety się nie dowiemy... Takich perełek znalazłam o wiele więcej, pozwólcie jednak, że pominę je milczeniem.

Poziom II

Udało się, opanowaliśmy niezbędne podstawy. Wiemy już jak poinformować o fakcie, że nasz samochód ma pięć kół, potrafimy się również wykręcić od spożywania mięsa ze szczura... Poziom drugi (str. 178-196) to niejako powtórka z części pierwszej, z tą różnicą, że tu usłyszymy wyuczone zwroty po hiszpańsku i to w potocznej jego wersji, a naszym zadaniem będzie przetłumaczenie ich na polski. Kto faktycznie przyłożył się do pierwszej części, bez problemu odgadnie, że nasz hiszpańki spiker, pragnie przykładowo wynając delfina dla narzeczonej i bardzo szybko przejdzie do kolejnego poziomu...

Poziom III

Zbudowany na tej samej zasadzie co poziom pierwszy, tym razem do wykucia mamy nieco bardziej złożone zdania, składające się przede wsztstkim z tego, co opanowaliśmy na poprzednich poziomach. Nic nie jest w stanie nas zaskoczyć, już nawet mięso ze szczura nie bawi...

Poziom IV

Już nie zdania a małe opowiastki z wykorzystaniem poznanych wcześniej słów i zwrotów. Przykład? Mała zagadka – jak nazywa się krótki film, opowiadający o jednej rzeczy, mówiący że jest najlepsza? Stawiałam na to, że rozmawiamy o Krótkim filmie o miłości... I wychodzi na jaw, że chyba nie do końca przykładałam się do kursu, chodziło o reklamę...

Poziom V

Poziom szumnie nazywany egzaminem. Tutaj usłyszycie szereg pytań po hiszpańsku, na które macie w tym samym języku odpowiedzieć. Biada Wam, jeśli nie wiecie co robić gdy na Waszej drodze pojawi się lew ... Egzaminu nie zaliczycie...

Do dyspozycji mamy jeszcze liczący pięć stron niezbędnik gramatyczny. Właściwie można było sobie nawet to podarować. Na temat rzeczownika dowiemy się jedynie, że występuje w formie męskiej lub żeńskiej, o przymiotniku, że może mieć albo żeńską albo męską końcówkę, ewentualnie pozostać bez zmian. Więcej na ten temat wiedzieć nie musimy, bo i po co...

Muszę przyznać, że kurs bardzo mnie rozczarował i nie mogę się nadziwić, że zdobył już tyle pozytywnych recenzji. Nie znalazłam w nim nic innowacyjnego, raczej monotonne klepanie zwrotów, po części tak egzotycznych, że najprawdopodobniej nigdy z nich nie skorzystam. Może miało być zabawnie i światowo, jak wyszło pozostawiam ocenie tym, którzy odważą się uczyć języka z tym kursem. Polecam co najwyżej osobom, które pragną odświeżyć znajomość hiszpańskiego i poćwiczyć właściwą wymowę. Sama na pewno już nigdy nie sięgnę po żadną książkę z tej serii...

(http://alison-2.blogspot.com/2012/05/projekt-boliwia-hiszpanski-z-blondynka.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nic miłości nie pokona

Książka która ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Dostałam w prezencie. Podarowana przez była, niedoszłą teściową. Prezent na pożegnanie.Nie jestem fanką...

zgłoś błąd zgłoś błąd