Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Słoneczniki

Tłumaczenie: Maciejka Mazan
Wydawnictwo: Świat Książki
7,15 (143 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
14
9
13
8
29
7
44
6
28
5
8
4
1
3
4
2
0
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sunflowers
data wydania
ISBN
9788324718412
liczba stron
400
słowa kluczowe
van gogh, malarstwo
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
pilar1194

"Słyszałam o nim, ale go nie widziałam-tego cudzoziemca o dziwnym nazwisku, włóczącego się po okolicy i malującego obrazy". Niepokojąca i intensywna historia o twórczości, pożądaniu, namiętności, szaleństwie,sztuce i miłości. Młoda prostytutka Rachel szuka w pięknym parku w Arles chwilowej ucieczki przed rzeczywistością domu publicznego. Tu szkicuje ją rudowłosy mężczyzna w słomkowym...

"Słyszałam o nim, ale go nie widziałam-tego cudzoziemca o dziwnym nazwisku, włóczącego się po okolicy i malującego obrazy".
Niepokojąca i intensywna historia o twórczości, pożądaniu, namiętności, szaleństwie,sztuce i miłości.
Młoda prostytutka Rachel szuka w pięknym parku w Arles chwilowej ucieczki przed rzeczywistością domu publicznego. Tu szkicuje ją rudowłosy mężczyzna w słomkowym kapeluszu. Nie jest to zwykły malarz, lecz ekscentryczny artysta Vincent van Gogh-a ich spotkanie staje się początkiem niezwykłego związku...

 

źródło opisu: Świat Książki 2011

źródło okładki: www.weltbild.pl

pokaż więcej

książek: 727
Dominika Pawelec | 2012-03-14
Na półkach: Z biblioteki, Przeczytane
Przeczytana: 14 marca 2012

Kiedy na ulicach francuskiej miejscowości Arles, pojawił się pewien malarz, zaczął wzbudzać zainteresowanie, a z czasem nawet kontrowersje. Obdarty, borykający się z problemami finansowymi oraz zdrowotnymi, uginał się pod ciężarem sztalug, które nosił. Nazywał się Vincent van Gogh i choć współcześnie nie ma osoby, która nie zna jego imienia czy nazwiska, był jednym z największych pechowych geniuszy tworzenia.
Dzisiaj z reprodukcjami obrazów impresjonisty możemy kupić dosłownie wszystko, lecz sam artysta w ciągu całego swojego życia sprzedał tylko jeden obraz, namalowany w Arles właśnie.


"Słoneczniki" Sheramy Bundrick to fantazja autorki na temat postaci, historia dopisana do wycinka prasowego, który udało się przeczytać autorce. Postacią tą jest lokalna prostytutka, Rachel, z którą w książce był związany Vincent.

Muszę przyznać, że Sheramy Bundrick poruszyła w "Słonecznikach" wiele aspektów związku z artystą i samego życia z nim. Podobała mi się historia Rachel, którą przedstawiono jako kobietę zakochaną w van Goghu do granic możliwości. Zdesperowaną do tego, aby pójść za swoim wybrankiem wszędzie i zrobić dla jego dobra wszystko.
Na kartach powieści odnosiłam takie wrażenie, że te postacie do siebie pasowały. Obydwoje byli w pewien sposób spętani kajdanami społecznymi, chociażby z powodu swoich aktywności zawodowych.
Skłamałabym, gdybym napisała, że ta książka mnie nie wzruszyła. Było kilka momentów, które wycisnęły ze mnie łzy, bo pomimo płomiennej miłości, ta historia należy do smutnych.
Bardzo ciekawie poruszony w "Słonecznikach" były kontrowersje, jakie wzbudzał w Arles, pojawiły się one tylko w kilku momentach książki, jednak był on tematem do plotek przez cały swój pobyt w miejscowości.

Sheramy Bundrick stanęła na wysokości zadania i sprawiła, że kończąc książkę czułam, że żal mi rozstać się z bohaterami. Postacie były ciekawie opisane, lekkim językiem. Wszystko to sprawiło, że "Słoneczniki" przeczytałam błyskawicznie, nie mogąc się od książki oderwać.

Autorce udało się stworzyć na kartach powieści niesamowitą atmosferę. Prawdziwej pasji tworzenia, połączonej z nieszczęśliwą miłością, chorobą psychiczną i brakiem akceptacji ze strony społeczeństwa. Choć ta sytuacja brzmi wręcz tragicznie, to musimy uświadomić sobie, że duża część tej historii jest prawdą. Smutnym, ostatnim etapem życia bardzo utalentowanego człowieka, który musiał umrzeć, żeby zostać docenionym.

[Recenzja pochodzi z bloga http://www.moje-wysypisko.blogspot.com]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Maybe Someday

Jeśli mam być szczera... To nie mam bladego pojęcia co napisać, naprawdę. Jestem parę minut po przeczytaniu i to jak ta historia jest piękna oraz jak...

zgłoś błąd zgłoś błąd