Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cieplarnia nad Rzeką Wschodnią

Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
6,63 (8 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
2
7
1
6
2
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Hothouse by the East River
ISBN
9788306001570
język
polski
dodała
Bastet

 

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 338
Luna | 2012-08-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: lipiec 2012

Kiedy w książce wspomina się o innej książce, moja czujność automatycznie zwiększa się x2. Jeżeli jest to pozytywna opinia, a czytana pozycja na poziomie, dla mnie to najlepsza reklama. I nie tylko taka sytuacja doprowadziła mnie do Cieplarni. Jestem takim dziwnym człowiekiem, który naprawdę zwraca uwagę na brzmienie słów. Cały cykl Montgomery o Ani znacznie zyskał dzięki temu jednemu słowu- Avonlea. A kiedy w "Jednym dniu" pojawiły się słowa Muriel Spark, byłam przekonana, że prędzej czy później autorka zagości na mojej półce.

Nowy Jork, okres powojenny. Elsa i jej mąż Paul mieszkają w apartamencie z widokiem na Rzekę Wschodnią. Nie można ich nazwać parą normalną: kobieta spędza prawie cały swój czas wolny przy oknie, śmiejąc się do szyby. Od czasu do czasu idzie kupić buty. A za nią jej cień- padający w całkowicie innym kierunku, niż reszty ludzi. Na jednym z takich wypadów rozpoznaje byłego niemieckiego agenta w brytyjskim wywiadzie. Sytuacja zaczyna być niewygodna dla Paula, który w przeszłości doprowadził do jego zaaresztowania. Mężczyzna prowadzi swoje poszukiwania pośród tysięcy wydarzeń wirujących wokół niego: premiery spektaklu jego syna, konszachtów z psychoanalitykiem swojej żony. Wciąż pojawiają się nowe postacie z przeszłości, aż w końcu wizja się klaruje i pojawia się jakże wyczekiwane zrozumienie i spokój...

"Cieplarnia nad Rzeką Wschodnią" to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno streścić. Nie podjęło się tego nawet wydawnictwo; czy to o czymś nie świadczy? Konstrukcja fabuły niezbyt to ułatwia: nie ma konkretnej głównej osi, wszystko jest względne, przerywane retrospekcjami wyrwanymi znikąd. Pojawiają się strzępy niepowiązanych z sobą zdarzeń, które później mają jakiś wpływ na akcję. Wszystko jest takie wartkie, niewyjaśnione... Praca narratora w dialogach jest uproszczona do minimum, a nawet żadna. Trudno w takiej sytuacji mówić o jakiejkolwiek przewidywalności albo schematyczności. Tym bardziej zaskakuje prawdziwie składne zakończenie, które kładzie kres wszelkim wątpliwościom.

To samo tyczy się języka. Zamiast opisów z prawdziwego zdarzenia pełno tu pojedynczych słów. Bo u Spark nie liczą się słowa, liczą się znaczenia. Jej styl jest niesamowicie plastyczny, co nie jest równoznaczne z łatwym odbiorem. Autorka kładzie nacisk na poszczególne ważniejsze słowa, budujące nastrój poszczególnych chwil. Metodą skojarzeń podsuwa bardzo sugestywny obraz sytuacji, składający się racze z emocji niż konkretnych przedmiotów.

Postacie podporządkowane są ogólnemu rytmowi utworu. Pojawiają się i znikają, kiedy tylko mogą. Sieją zamęt, gdzie tylko mogą. Zderzają się przypadkowo, uruchamiają lawinę zdarzeń, znowu nikną. Tu również nie ma miejsca na cechy, są za to emocje.

Głównym pytaniem jest jednak, jak interpretować ten chaos? To mogła być zwykła nieporadność, widoczna w niektórych mniej dopracowanych momentach, w połączeniu ze zwykłym szczęściem. Intuicją, jakkolwiek by tu nazwać. Ale to równie dobrze mógł być najbardziej genialny z genialnych zabiegów: tworzenie nieporządku kontrolowanego jedynie przez autora. Lekkie pociągnięcia piórem ujarzmiające tok wydarzeń- choć Czytelnik zauważa to dopiero po przeczytaniu. Wbrew wszystkiemu skłaniałabym się raczej ku drugiej tezie: władza nad przewrotną istotą słowa jest tu oznaką kunsztu. A przekonało mnie o tym najbardziej właśnie zakończenie...

Z czymś takim jak "Cieplarnia nad Rzeką Wschodnią" się jeszcze nie spotkałam. Kto potrafi docenić sposób, w jaki autorka dała słowom swobodę, wykorzystując mistrzowsko dzierżone w ręku pisarskie wodze, poczuje się jak ryba w wodzie. Narracja, która wrażeniem płytkiej kamufluje swoją misterność-to już klasa sama za siebie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Graffiti Moon

Autorka postawiła na fragment wyjęty z życia ludzi wkraczających w dorosłe życie. W rezultacie stworzyła historię z wieczorem, nocą i porankiem pełnym...

zgłoś błąd zgłoś błąd