Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mocne uderzenie

Cykl: Milicjanci z Poznania (tom 4) | Seria: Mroczna Seria
Wydawnictwo: W.A.B.
7,18 (192 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
15
8
44
7
67
6
34
5
11
4
5
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377475294
liczba stron
424
słowa kluczowe
PRL, Jarocin, literatura polska
język
polski
dodała
boska_bestia

Lato 1988 roku, PRL jeszcze się trzyma, choć system chwieje się w posadach. Kończy się wszechwładza Służby Bezpieczeństwa. Jarocin, pogodny poranek, ostatni dzień festiwalu. Młodzi funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej wtapiają się w tłum fanów muzyki i mają na wszystko oko. Są oczywiście po cywilu. Kapral Blaszkowski obserwuje małe zbiegowisko na polu biwakowym. Chwilę potem okazuje się, że w...

Lato 1988 roku, PRL jeszcze się trzyma, choć system chwieje się w posadach. Kończy się wszechwładza Służby Bezpieczeństwa. Jarocin, pogodny poranek, ostatni dzień festiwalu. Młodzi funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej wtapiają się w tłum fanów muzyki i mają na wszystko oko. Są oczywiście po cywilu. Kapral Blaszkowski obserwuje małe zbiegowisko na polu biwakowym. Chwilę potem okazuje się, że w jednym z namiotów znajduje się martwa dziewczyna. Po dwu godzinach przybywa wsparcie z Teodorem Olkiewiczem na czele. Sympatyczni poznańscy milicjanci - znani z Ręcznej roboty - oraz esbecy, którzy kręcą się wokół festiwalu, patrzą na siebie krzywo. Służba Bezpieczeństwa chce być informowana o postępach śledztwa. Milicjanci uwijają się jak w ukropie i ustalają, że ofiara została zamordowana tępym narzędziem, a wcześniej zgwałciło ją kilku festiwalowiczów. Funkcjonariusze jeszcze nie wiedzą, że w Jarocinie pojawił się niejaki Charon. Mężczyzna nienawidzi słabych i owładnięty jest myślą o radykalnej naprawie świata. Poznań, tego samego dnia wieczorem: Tunio Ząbek, cinkciarz, dostaje w głowę i traci dzienny utarg - marki i dolary. Jego szef, Gruby Rychu, jest z tego bardzo niezadowolony i wdraża „dochodzenie". Milicjanci, esbecy i złodzieje mają pełne ręce roboty, a ich drogi nieoczekiwanie się przetną...

 

źródło opisu: www.wab.com.pl

źródło okładki: www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 809
Meehoow | 2012-08-04
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 04 sierpnia 2012

Wielbiciele kryminałów, którzy lubią wartką akcję, poczują chyba zawód, bo "Mocne uderzenie" należałoby rozpatrywać raczej w kategoriach dramatu obyczajowego z elementami kryminału. Jarociński festiwal i poznańska ulica powinny w zasadzie być tłem opisywanych wydarzeń, tymczasem odnosi się nieodparte wrażenie, że jest na odwrót i to jednak one grają pierwsze skrzypce. Stąd liczne przestoje, podkolorowane prl-owskimi realiami i klimatami, tudzież okraszone lokalną gwarą, która, mimo załączonego słowniczka, może jednak denerwować osoby niewtajemniczone.

Autor nie ustrzegł się też od paru pomniejszych błędów:
1. W Jarocinie nie było kiosku na żadnym z peronów, a już na pewno nie w 1988r., chyba, że uznać za niego... budkę zawiadowcy.
2. Żeby można było wejść na widownię stadionu, trzeba było mieć karnet/bilet, bo był to już teren festiwalowy (raczej należy wątpić, by takowy posiadał miejscowy żulik Zenuś, który został zwabiony na stadion).
3. Łuk widowni to pojęcie obce dla jarocińskiego stadionu. Trybuny były dwie, równoległe do dłuższych boków boiska.
4. Z Jarocina do Poznania nie jedzie się przez Pleszew, bo... to w zupełnie przeciwną stronę.
5. Kto, chcący wywołać wrażenie, że jest w mieście tylko przejazdem (pozorny kurs na poznański dworzec), chwali się znajomością jego topografii (AWF, Strzelecka)? - podróż Blaszkowskiego i Zalewskiego "okazją" do Poznania.
6. Żetony telefoniczne w 1988r. nie miały racji bytu (automaty przyjmowały wyłącznie monety), bo zostały wprowadzone dopiero w 1990r. (na skutek galopującej inflacji).
7. Za ostrość zdjęcia zrobionego klasycznym aparatem fotograficznym nie odpowiada przysłona ani czas naświetlania, a prawidłowo ustawiona odległość do obiektu.

Minus także za notorycznie (niemal w każdym rozdziale) przywoływanie Wałęsy, aż dziw bierze, że jego Instytut nie objął honorowego patronatu nad książką... W kontekście festiwalu z 1988r. można było też choćby wspomnieć o "Pomarańczowej Alternatywie", która nie mogła przejść bez echa, zwłaszcza w środowisku MO/SB. Ogólnie dla mnie: mocne "6/10".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Anielskie rozmowy nocą

Każdy z nas ma swojego Anioła Stróża. Nie widzimy Ich, ale Oni nieustannie czuwają nad nami, dbając o nasze zdrowo, życie oraz zdrowie. Książka to z...

zgłoś błąd zgłoś błąd