Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Wichrołak

Wydawnictwo: Muza
5,51 (47 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
4
8
0
7
10
6
8
5
13
4
8
3
2
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7758-041-7
liczba stron
336
język
polski
dodała
Ag2S

Do góralskiej wioski przyjeżdża młody chłopak, Roman. Właśnie skończył studia i chce zostać dziennikarzem. Aby dostać się do redakcji dziennika krakowskiego, szuka fascynującego materiału. Wydaje się, że właśnie taki odkrył, gdyż w jednej z górskich wiosek trafia na ślad serii zagadkowych samobójstw. Kiedy Roman przyjeżdża do Szremli Małych, nieoczekiwanie spotyka swą dawną miłość, Martę,...

Do góralskiej wioski przyjeżdża młody chłopak, Roman. Właśnie skończył studia i chce zostać dziennikarzem. Aby dostać się do redakcji dziennika krakowskiego, szuka fascynującego materiału. Wydaje się, że właśnie taki odkrył, gdyż w jednej z górskich wiosek trafia na ślad serii zagadkowych samobójstw. Kiedy Roman przyjeżdża do Szremli Małych, nieoczekiwanie spotyka swą dawną miłość, Martę, która, jak się okazuje, jest matką jego dziecka. Bohater zostaje uwikłany w grę, prowadzoną przez nieświadomego prawdy o ojcostwie Romana, gazdę - ojca dziewczyny. Baca przekupuje przybysza, by ten jako "ojciec" podał do chrztu dziecko córki. Wystraszony chłopak podejmuje zaproponowaną grę. Czy zdoła spełnić dane góralowi słowo?

- druga po Zwerbowanej miłości powieść Pawła Szlachetko w MUZIE
- dreszczowiec, mroczna, tajemnicza powieść przywodząca nastrojem film "Dom zły"
- opowieść o destrukcyjnej sile zła, obłudy i zabobonu, które niszczą życie człowieka, doprowadzając go do szaleństwa i zbrodni, a zarazem historia o próbie odnalezienia wielkiej miłości

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2011

źródło okładki: http://www.muza.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 74
marquez | 2012-06-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 czerwca 2012

Wichrołak to ciąg dalszy góralskich wariacji, od których literatura nasza nie może się uwolnić od czasów zachwytów młodopolskich poetów. Tyle że książka Pawła Szlachetki przypomina niestety różę przyszytą do kierpców.

Skoro autor nie jest debiutantem, recenzent nie musi przeznaczać pierwszego akapitu swego tekstu, by życzliwie zachęcać go do dalszej pracy i chwalić jego pomysły. Recenzent może powiedzieć w drugim już zdaniu, nie licząc leadu, że Wichrołak to powieść straconych szans, strojąca się w góralskie parzenice i błyszcząca odblaskami popularności kryminału, który imponująco angażuje coraz to dalsze od swej macierzy literackie dyskursy. To powieść, której zabrakło czujnego redaktora, co by wyplenił coraz to nowe potknięcia, błędy, dłużyzny fabuły i rozliczne powtórzenia tych samych konstrukcji fabularnych.
Wichrołak zaczyna się z pięć razy, choć dokładnie trudno policzyć. Początek, jak mniemam, miał być tajemniczy, a utonął, bo ja wiem, w Morskim Oku albo coraz dalszych symulakrach modernistycznego opisu. Ukrył się pod zwałami niedookreślonych postaci, pokazywanych w migawkach akcji. Znużył do cna, zanim czytelnik (czyli ja, bo czytałem przecież entuzjastyczne recenzje w sieci, które przeczą mojemu niedowidzeniu walorów powieści) zorientował się, że to ma być o zabójstwie i ich tajemniczym sprawcy.
Nie dociekłem, czemu służy poszarpana narracja, która dezorganizuje chronologię powieści daleko mocniej niż zwykła spotykana w kryminałach retrospekcja, za to dość szybko udało mi się zorientować, kto zabił. A wypada zaznaczyć, że niewielu detektywów w swoim lekturowym życiu poznałem, a zasady dedukcji nie ćwiczyłem wciąż na Larssonie. Kiedy odpadł ten właśnie z powodów dalszego czytania, poczułem się obco w stworzonym przez Szlachetkę świecie dużo bardziej niż jeden z jego czołowych bohaterów – aspirujący do dziennikarskiego zajęcia Roman, przypadkowo – w sensie zbiegu fabularnych fal – ojciec dziecka młodej góralki, co to kiedyś miała miastowe przygody.
Góralszczyzna w książce drażni i mami. To świat zbudowany z odłamków wrażeń i przekonań, co niepochlebnie świadczy o autorze intrygi kryminalnej – wszak nie od dziś wiadomo, że jedną trzecią atmosfery tego typu literatury tworzy właśnie atmosfera miejsca, dająca się zawsze zlokalizować i poczuć. Tutaj górale nie różnią się niczym mieszkańców – dajmy na to – Chotowej na Podkarpaciu. A właściwie może się i różnią, tyle że w książce nie ma postaci z krwi i kości, chyba że przyjdzie je zabić – to wtedy okazują się nieco bardziej cielesne.
A więc książka straconych szans. Duszna atmosfera Szremli Małych, w których ktoś zabija po kolei majętnych gospodarzy, pozwalając wierzyć lokalnej społeczności, że to zemsta zza grobu niejakiego Wichrołaka, niegdyś zamordowanego w odwecie za odmienność, czyli formalnie: czary, konszachty z diabłem itp., to doskonały punkt wyjścia dla bogatej w skojarzenia i diagnozy powieści społecznej. Także satyry na polską religijność dusznej prowincji, wciąż przepuszczaną przez wyżymaczkę pogańskich zabobonów i strachów. Punkt wyjścia świetny, a punkt dojścia niezgorszy – nie zdradzę przecież, kto jest mordercą, ale chętnie przyznam rację autorowi, że to właśnie on powinien nim być. Cóż z tego, skoro cały ten etap, kiedy jako czytelnicy uwalniamy się od przekonania o metafizycznej strukturze zbrodni i przechodzimy do szukania jej społecznych przyczyn zostanie maksymalnie spłycony i doprowadzony niemal do śmieszności. Nie wystarczy bójka w gospodzie i duża ilość alkoholu, by uwierzyć, że zawędrowaliśmy na prowincję. A ta nie ma żadnych innych wyznaczników.
Nie chodzi, u kaduka, o to, żeby Paweł Szlachetko pisał powieść społeczną w lewicującym stylu na życzenie moje czy jakiegoś tam środowiska, choć to perspektywa nieobca współczesnym kryminałom; nie namawiam do tworzenia literatury zaangażowanej – jedynie angażującej. Gdy tymczasem w Wichrołaku autor, obiecując szerokie tło społeczne, wycofuje się z tego rakiem po kilkudziesięciu stronach, zostawiając nas sam na sam z mydłkowatą powieścią obyczajową. Akurat ten wątek mogę zdradzić bez skrupułów i oznaczania jako spojler: porzucona dziewczyna w wyniku ciężkiego porodu traci pamięć i nie poznaje w nowo przybyłym do wsi ojca swojego dziecka, aczkolwiek serce nie sługa. On z kolei, udając inspektora sanitarnego, co to niby chce wyjaśnić zagadkową śmierć owiec, w istocie nie może się uwolnić od poczucia winy wobec swej dawnej kochanki, którą poznał – do wszystkich literackich diabłów – w bibliotece! Gdyby nie fakt, że autor stosuje specyficzną konstrukcję rozrzuconych fragmentów ułożonych achronologicznie, przegrałby w tworzeniu historii o trudnej miłości nawet z Grocholą i Sową.
Generalny zarzut dotyka więc przede wszystkim odklejenia gatunkowego. W naszych ponowoczesnych czasach tworzenie sylw genologicznych nie jest ciosem w brzuch literatury, jednakowoż podważać kompetencje gatunkowe należy zawsze po coś. Tymczasem Szlachetko dekonstruuje kryminał, który u niego jest love story podszyty, a powieść społeczną traktuje jako tło dla wyświechtanej opowieści chyba o ludzkiej samotności. Daleko temu do innowacji tak samo jak do odkrywczości, a więc jest to działanie czysto represyjne wobec potulnych woli pisarza, niczym owieczek bacy, gatunków Całość wygląda jakby olej wlać do wody – mimo wstrząśnięcia nie łączą się ze sobą poszczególne elementy.
Nie uwierzyłem ani w zbrodnię, ani w intrygę, ani w miłość. Ani tym bardziej w siłę opowieści.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dlaczego mężczyźni kochają zołzy. Kultowy poradnik o miłości i związkach

Książka dla kobiet bez klasy. "Smakowite maczanki"? Wolałabym być wyszydzaną przez autorkę "miłą dziewczyną", niż podać ukochane...

zgłoś błąd zgłoś błąd