Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Killing Bono

Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: Replika
7,54 (48 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
5
8
11
7
18
6
8
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7674-109-3
liczba stron
390
słowa kluczowe
wspomnienia, U2, Bono
język
polski
dodała
Dorota_1988

Niektórzy rodzą się wielcy. Niektórzy po wielkość sięgają. O innych sława sama się upomina. A jeszcze inni mają takiego pecha, że w szkolną ławę dzielą z Bono. Każdy chce być sławny, ale w Dublinie lat siedemdziesiątych młody punkowiec Neil McCormick marzy o czymś więcej niż o marnym losie gwiazdki pop – wierzy, że jego przeznaczeniem jest wieść życie prawdziwego boga rocka. Rozplanował już...

Niektórzy rodzą się wielcy.
Niektórzy po wielkość sięgają.
O innych sława sama się upomina.
A jeszcze inni mają takiego pecha, że w szkolną ławę dzielą z Bono.

Każdy chce być sławny, ale w Dublinie lat siedemdziesiątych młody punkowiec Neil McCormick marzy o czymś więcej niż o marnym losie gwiazdki pop – wierzy, że jego przeznaczeniem jest wieść życie prawdziwego boga rocka. Rozplanował już wszystko – płyty, koncerty, okrzyki w imię pokoju na świecie. Lecz istnieje jedna rzecz, której nie wziął pod uwagę. Chłopak siedzący na drugim końcu klasy ma swoje własne plany.

„Killing Bono” to historia dwóch rozbieżnych istnień. Kiedy Bono i jego U2 sięgali po światową sławę i gwiazdorstwo, ich szkolny przyjaciel Neil torował sobie drogę w przeciwnym kierunku. Kiepskie dragi, dziwaczny seks, jeszcze dziwniejsze fryzury: Neil doświadczył tego wszystkiego na złudnej ścieżce ku umykającej chwale. Ale czasem to właśnie frajerzy mają do opowiedzenia najciekawsze kawałki.

W „Killing Bono” gościnnie wystąpią: papież, Bob Dylan i cała galaktyka sław. To niesamowicie zabawny, zdumiewająco szczery i przedziwnie poruszający zapis życia w cieniu prawdziwej supergwiazdy.

„W szkole byłem fanem Neila McCormicka. Był o wiele bardziej cool niż ja, do tego komponował fajne piosenki i sądziłem, że byłaby z niego pierwszorzędna gwiazda rocka. Okazało się, że myliłem się co do tego ostatniego. A teraz napisał świetną książkę”.

Bono

„Jest to najlepsza książka o człowieku, który próbuje zostać kimś w branży muzycznej, jaką czytałem”.

Sir Elton John

 

źródło opisu: Replika, 2011

źródło okładki: http://www.replika.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 444
alison2 | 2013-01-16
Na półkach: E-book
Przeczytana: 15 stycznia 2013

Na pewnym etapie życia, każdy z nas, mniej lub bardziej poważnie myśli o sławie. Wiele dziewczynek marzy o zostaniu piosenkarką, aktorką czy modelką, chłopcy chociażby o karierze kierowcy rajdowego. W pewnej szkole w Dublinie, w latach 70tych szczytem marzeń wydaje się być kariera członka grupy muzycznej. Brat Neila już od jakiegoś czasu próbuje swoich sił, podczas gdy on sam jeszcze nie do końca jest pewien, w jakiej roli chciałby znaleźć się na scenie. Kiedy jednak dochodzi do wniosku, że muzyka, to właśnie to, co pociąga go najbardziej, jest gotów zrobić wszystko, by swój cel osiągnąć. Razem z bratem, którego niedawno pozbyła się pewna szkolna kapela, zakłada nową grupę, a oczami wyobraźni już widzi siebie na samym szczycie. Planuje wydawanie nowych płyt na coraz większą skalę, trasy koncertowe, spotkania z tłumami zagorzałych fanów. Zakłada że z czasem stanie się tak sławny, że będzie grywał z największymi sławami muzyki a władcy państw będą zapraszać go na herbatę. A ona sam między tymi trasami koncertowymi i herbatkami, znajdzie jeszcze czas na działalność charytatywną i zmienianie świata na lepsze. Pobożne życzenia, pomyśli z przekąsem niejeden z Was. Pewnie i sam Neil doszedłby kiedyś do podobnego wniosku, gdyby nie pewnien drobny szczegół. Pamiętacie, na początku wspomniałam o innej szkolnej kapeli, która wyrzuciła ze swoich szeregów jego brata. Jej nazwa pewnie niewiele by Wam powiedziała, dlatego zdradzę, że z czasem ta czwórka chłopaków zmieniła ją na ... U2. „Zabić Bono” to książka o wielkich marzeniach i okrutnym losie, który ilekroć człowiek wierzy, że stanie się coś dobrego, pod nogi podrzuca nowe, coraz to większe kłody...

Na początku muszę się do czegoś przyznać. Od lat jestem zagorzałym, wiernym fanem zespołu U2. Mogłabym długo opowiadać Wam o dowodach mojego oddania, kto wie, może sama potrafiłabym napisać o tym niewielką książeczkę ;-) Piszę o tym dlatego, by w jakiś sposób Wam wytłumaczyć, jak piorunujące wrażenie robi na mnie już sam tytuł tej książki. Sięgając po nią miałam wrażenie, że będzie to opowieść przepełniona goryczą i nienawiścią do człowieka, który faktycznie wspiął się na sam szczyt. Z drugiej strony wiedziałam, że jakiś czas później Neil McCormick na podstawie licznych wywiadów napisał książkę U2 o U2. Więc o co tu chodzi?

„Killing Bono” to słodko gorzka historia o próbach realizacji swoich marzeń o sławie. Napisana z dużą dawką dystansu do samego siebie i humoru, który sprawia, że często, czytając nawet o dość przykrych episodach w życiu autora, nie możemy powstrzymać się od uśmiechu. To historia dwóch zespołów, które zaczynają praktycznie na tym samym poziomie, z których jeden niczym błyskawica pnie się na samą górę, podczas gdy drugiemu ciągle towarzyszy pech, za sprawą którego, nieustannie szamotają się na samym dole. To doprawdę niewiarygodne, jak niesprawiedliwy może być los, jednym ślepo sprzyjać, innym ciągle utrudniać życie. Chyba każdy fan U2 wie, że na początkach swojej kariery Bono postrzegany był jako jedyny członek w grupie, który tak naprawdę niczego nie umie. Z kolei jak twierdzi sam Bono, Neil miał duże predyspozycje, by stać się sławnym. Jak to możliwe, że tak się nie stało? Pech, ogromny pech... Czytając książkę nieraz miałam ochotę krzyknąć: no dajcie spokój, to niesprawiedliwe! Bo jest coś naprawdę niewiarygodnego w fakcie, że ilekroć chłopak miał szansę się wybić, podpisać kontrakt, wydać sigla, zdarzało się coś złego, co przekreślało wszelkie plany, niejednokrotnie dotykając również osoby, które początkującej grupie chciały pomóc. Jakby tego było mało, paradoksalnie, każdy członek zespołu, który zdecydował się go opuścić, z czasem odniósł mniejszy lub większy sukces... Jakby nad tym biednym chłopakiem z Dublina krążyła jakaś okrutna klątwa, która skazywała go na całkowitą porażkę. Tak więc z jednej strony mamy tutaj naprawdę przygnębiającą historię przekreślania chłopięcych marzeń. Z drugiej strony bardzo sympatyczny obraz powstawania jednej z najbardziej rozpoznawalnych grup muzycznych. Kto mógłby ciekawiej i barwniej opisać szkolny epizod niz ktoś, kto chodził do tej samej szkoły, bywał na pierwszych koncertach, słuchał pierwszej płyty, rozmawiał z Bono na zapleczu sceny, z czasem i stadionów... Pomimo jakże odmiennych i na swój sposób niesprawiedliwych losów tych dwóch ludzi, Neil zawsze pozostawał w przyjaznych stosunkach z Bono, był jego towarzyszem w niekończących sie dyskusjach i jakby nie na to nie spojrzeć jednym z pierwszych, wiernych fanów. Dlaczego więc „Killing Bono”? Wbrew temu co można zakładać to nie Neil wymyślił taki tytuł a własnie jego jakże znany znajomy, uważając że będzie naprawdę chwytliwy i będzie rzucał się w oczy. Nie jest więc efektem drzeniącej w autorze nienawiści a przyjacielskiej współpracy...

Książkę czytałam z nieukrywaną przyjemnością. Praktycznie w ogóle nie trzeba być fanem U2, nie trzeba orientować się w ich muzyce, by wciągnąć się w pokręcone losy Neila. Autor zrobił na mnie ogromne wrażenie: pomimo licznych niepowodzeń, wciąż próbował i uparcie walczył o swoje marzenia. Pomimo własnych porażek i w obliczu spektakularnych sukcesów kolegi nie stał się zgorzkniałym, wielkim przegranym. Zachował zdrowy dystans do życia i do samego siebie. Wreszcie na licznych przegranych zbudował swoją obecną karierę krytyka muzycznego. Być może to nie to, czego początkowo pragnął, myślę jednak, że naprawdę jest zadowolonym z życia człowiekiem.

Fanom U2 książki polecać raczej nie muszę. Myślę jednak że spodoba się również każdemu, kogo interesują zawiłe i często bezwzględne reguły gry branży muzycznej i chętnie poznają ją przez pryzmat momentami naprawdę zabawnych losów wyjątkowo pechowej grupy.



PS. Po pewnym czasie, na podstawie tej książki nakręcono również film o tym samym tytule. Jak na pechowca, Neila przystało, zanim do tego doszło, minęło naprawdę sporo czasu i wydaną furę pieniędzy. Jakby tego było mało, prawdziwa historia jest jedynie inspiracją do tego, co nakręcił reżyser, i niewiele by brakowało a w ogóle nie wykorzystałby w filmie jakiejkolwiek piosenki dawnej grupy Neila. Autor książki zawsze marzył o wielkiej sławie i o tym, że może kiedyś zostanie nakręcony na jego temat film. Marzenie po części się spełniło, ale chyba newet w najgorszych snach nie przewidywał, że będzie to historia wielkiego przegranego. I niech ktoś teraz zaprzeczy, że los bywa naprawdę złośliwy...

(http://alison-2.blogspot.com/2013/01/killing-bono.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka

Skończyłam dziś rano a wciąż nie mogę się pozbierać... To z całą pewnością książka, która znajdzie się w absolutnie ścisłej czołówce moich tegorocznyc...

zgłoś błąd zgłoś błąd