Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szczodre Gody

Tłumaczenie: Grzegorz Zaręba
Cykl: Komisarz Kluftinger (tom 5)
Wydawnictwo: Akcent
6,09 (46 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
3
7
13
6
18
5
6
4
3
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Rauhnacht
data wydania
ISBN
9788362180332
liczba stron
360
język
polski
dodała
Ag2S

Pokryty śniegiem górski pensjonat, tajemnicze morderstwo, nieznośny doktor Langhammer – komisarz Kluftinger znów na tropie! Nowa książka bestsellerowego duetu: Volker Klüpfel i Michael Kobr. Dla państwa Kluftingerów ma to być krótki, odprężający wypoczynek w górach, którym chcą się cieszyć mimo towarzystwa dość specyficznego małżeństwa Langhammerów. Zimowy weekend w pięknym górskim hotelu w...

Pokryty śniegiem górski pensjonat, tajemnicze morderstwo, nieznośny doktor Langhammer – komisarz Kluftinger znów na tropie! Nowa książka bestsellerowego duetu: Volker Klüpfel i Michael Kobr.

Dla państwa Kluftingerów ma to być krótki, odprężający wypoczynek w górach, którym chcą się cieszyć mimo towarzystwa dość specyficznego małżeństwa Langhammerów. Zimowy weekend w pięknym górskim hotelu w Allgäu z atrakcją w postaci sztuki kryminalnej na żywo zapowiada się naprawdę ciekawie. Niestety początkowa zabawa szybko przeistacza się w rzeczywistość, gdy jeden z gości hotelowych zostaje zamordowany. Kluftinger staje przed nie lada zagadką: zwłoki znajdują się w pokoju zamkniętym od wewnątrz. Na domiar złego szalejąca burza śnieżna wywołuje lawinę, która odcina hotel od reszty świata. Komisarz może liczyć tylko na siebie. To znaczy: prawie…. Do śledztwa miesza się Langhammer. Na domiar złego dochodzenie rozgrywa się w czasie osławionych Szczodrych Godów, o których w górach opowiada się przerażające historie.

Słowiańskie Szczodre Gody to okres odpowiadający niemieckim Rauhnächte – 12 nocom między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli. Pierwsza z nich (Rauhnacht) rozpoczynała się o 24:00 w Wigilię i trwała do tej samej godziny 25 grudnia. Ostatnia kończyła się 5 stycznia. Po niej następowało święto Trzech Króli.

Tradycja dwunastu nocy prawdopodobnie wywodzi się z roku księżycowego, który liczył 354 dni i był o jedenaście dni (czyli dwanaście nocy) krótszy od roku słonecznego. Wierzono, że w tym czasie zaburzone zostają prawa natury i że nocami domy są nawiedzane przez dusze zmarłych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Akcent, 2011

źródło okładki: http://www.wydawnictwoakcent.pl/index.php?d=ksiazk...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 273
zuzankawes | 2012-03-06
Na półkach: Przeczytane

Kryminał na wesoło? O tak, wprost przepadam! Nigdy nie zgodzę się, że ten rodzaj literatury musi być zawsze pisany w tonie śmiertelnej powagi. Wystarczy już samo to, iż jego akcja kręci się wokół śmierci. Dlatego, ku mojej olbrzymiej radości, przeczytałam książkę pisarskiego duetu Klupfel – Kobr, o komisarzu Kluftingerze i śledztwie które prowadził. Pomimo, iż książka napisana jest w zupełnie odmiennym stylu niż powieści kryminalne mojego mistrza, Eduardo Mendozy, czy chociażby Ryszarda Ćwirleja lub Jerzego A. Wlazły, to duet ten bardzo szybko podbił moje serce. Podobnie z resztą, jak duet bohaterów „Szczodrych godów” – komisarz Kluftinger i doktor Langhammer.
Nie wiem skąd autorzy powieści czerpią ten dar (bo poczucie humoru i ironia darem są niewątpliwym), lecz para ta obdarzona nim została niezwykle hojnie.
Powieść nawiązuje do tradycji gatunku. I dobrze, bo widać, że Klupfel i Kobr czerpią od mistrzów takich jak Agatha Christie, czy Edgar Allan Poe (od tego ostatniego zaczerpnięto motyw zbrodni w zamkniętym pokoju). Dzięki temu spod pióra duetu wyszła całkiem zgrabna historia, napisana szalenie zabawnym językiem, z wciągającą intrygą i zbrodnią (prawie) doskonałą. Książka tryskająca humorem i wprawiająca w dobry humor czytelnika, dzięki dowcipnym dialogom i żartom sytuacyjnym.
Cała historia jest dość prosta. Do pensjonatu w Alpach zaproszony zostaje komisarz Kluftinger wraz ze swą połowicą oraz z zaprzyjaźnionym małżeństwem. Na miejscu poznają pozostałych szczęśliwców, którzy podobnie jak pary Kluftinger – Langhammer, zostali wyróżnieni przez gospodynię zaproszeniem. Właścicielka pensjonatu przygotowała dla swoich gości nie lada gratkę: grę w kryminał. Pobyt w pensjonacie umilać ma gościom zabawa w detektywów. Niestety, to co miało być niewinną rozrywką staje się rzeczywistością i w niedługim czasie w hotelu ginie jeden z gości. Tu do akcji wkracza komisarz Kluftinger, a wraz z nim doktor Langhammer. Ta niezwykła para przypomina co żywo postacie z filmu „Dwaj zgryźliwi tetrycy”. Niby dokuczają sobie na każdym kroku, lecz żyć bez siebie nie mogą. Sprawa komplikuje się, gdy hotel zostaje odcięty od świata w skutek śnieżycy. Kluftinger rozpoczyna gorączkowe poszukiwanie mordercy.
Muszę przyznać, że Kluftinger urzekł mnie. Mało tego, wprost uwiódł. Wbrew dzisiejszemu trendowi w powieści kryminalnej, po pierwsze nie jest człowiekiem o zrujnowanym życiu osobistym (szczęśliwy mąż swej żony), a jedyne jego nałogi to jedzenie i powtarzanie słowa „prymuśnie!” Przy takim bohaterze gęba sama się uśmiecha! W duecie z Langhammerem, pan komisarz sprawia już, że czytelnik mówiąc kolokwialnie, rży ze śmiechu. Bo jak tu się nie śmiać z komisarza wydziału kryminalnego, który boi się zwłok, lub z doktora, z zamiłowania detektywa – amatora, który posiada kuferek z zestawem małego detektywa. Świetnie czyta się kryminał, gdzie na równi z prowadzoną sprawą, pociągnięty jest wątek sztubackich psikusów wzajemnie robionych sobie przez doktora i komisarza.
Ta para jest po trosze niczym doktor Watson i Sherlock Holmes, choć w Kluftingerze można doszukać się i nieco z Herkulesa Poirot (w zaproponowanej przez właścicielkę hotelu grze wciela się on z resztą w tę postać). Kluftinger krok po kroku przybliża się do rozwikłania zagadki, której rozwiązanie jest dość przewidywalne, co i tak nie zmniejsza wartości książki.
Jeśli dodać do tego odrobinę tajemniczości i grozy, spowodowanej przypadającemu w czasie „wypoczynku” gości hotelu, świętu Szczodrych Godów, będziemy mieć już pełnię obrazu. To straszne święto, w czasie którego podobno zmarli nawiedzają żywych, dodatkowo potęguje grozę wśród zgromadzonych w hotelu ludzi. Niestety, potęguje ją tylko u bohaterów książki, bo wątek ten dość słabo pociągnięty został przez autorów.
Polecam książkę każdemu, kto lubi pośmiać się przy lekturze. Niezależnie od tego, czy jest fanem kryminałów, czy nie. Jeśli zaś fanem kryminałów jest, to powiem tylko, że jest to lektura obowiązkowa!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wnuczuś

Kupiłam tę książkę ze sto lat temu i dopiero teraz uparłam się by przeczytać. Nie żałuję ani kartki choć zdecydowanie jest ona dla dzieci i młodzieży....

zgłoś błąd zgłoś błąd