Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tygrysie Wzgórza

Tłumaczenie: Anna Gralak
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Otwarte dla Ciebie". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Otwarte
7,42 (674 ocen i 138 opinii) Zobacz oceny
10
63
9
107
8
173
7
170
6
88
5
39
4
18
3
10
2
4
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tiger Hills
data wydania
ISBN
9788375151244
liczba stron
472
język
polski
dodał
Fynemoor

Pozwól się oczarować historii zakazanej miłości, która naznacza całe życie. Koniec XIX wieku, południowe Indie. Nad brzegiem strumienia zjawiskowo piękna Dewi i jej przyjaciel Dewanna beztrosko się bawią. Są nierozłączni niczym ziarenka kardamonu. Kilka lat później Dewi poznaje Maću, sławnego pogromcę tygrysa. Ta chwila zmienia wszystko. Dziewczyna już wie, że nie pokocha nikogo innego. Kiedy...

Pozwól się oczarować historii zakazanej miłości, która naznacza całe życie.

Koniec XIX wieku, południowe Indie. Nad brzegiem strumienia zjawiskowo piękna Dewi i jej przyjaciel Dewanna beztrosko się bawią. Są nierozłączni niczym ziarenka kardamonu.
Kilka lat później Dewi poznaje Maću, sławnego pogromcę tygrysa. Ta chwila zmienia wszystko. Dziewczyna już wie, że nie pokocha nikogo innego. Kiedy w sercu Dewanny budzi się uczucie do Dewi, sprawy przybierają tragiczny obrót…

Zapierające dech w piersiach opisy nieprzeniknionej dżungli, łagodnych wzgórz i plantacji kawy tworzą egzotyczne tło sagi o sile namiętności i przeznaczenia.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2011

źródło okładki: www.otwarte.eu

pokaż więcej

książek: 2806
FannyBrawne | 2016-01-29
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Książka z gatunku tych, które najbardziej lubię. Wielowątkowa, saga rodzinna rozgrywająca się na przestrzeni wielu lat, z rozbudowanym tłem historycznym, wątkiem miłosnym i główną postacią kobiecą. Nie mogłam nie przeczytać i nie mogłam nie zrecenzować.

Dewi jest pierwszą od wielu lat dziewczynką w swojej rodzinie. Ma jednego starszego brata, gdyż reszta z rodzeństwa powymierała. Nic więc dziwnego, że dziewczynka jest rozpieszczana i uwielbiana przez bliskich. Jej przyjacielem staje się Dewanna, który po samobójczej śmierci matki, jest wychowywany przez dziadka. Dewanna uwielbia swoją towarzyszkę i z czasem w jego sercu rodzi się miłość. Jednak pewnego dnia Dewi spotyka Macu, pogromcę tygrysa. Choć ona jest jeszcze dzieckiem, a on dorosłym mężczyzną, Dewi postanawia, że kiedyś wyjdzie za niego za mąż.

Lata mijają. Dewi wyrasta na najpiękniejszą pannę w wiosce i odrzuca kolejnych adoratorów, bo czeka na Macu, choć ledwo pamięta jego twarz. W końcu nawiązuje z nim bliższą znajomość i wzbudza w mężczyźnie uczucia. Tymczasem Dewanna trafia do szkoły medycznej, gdzie przechodzi kotowanie. Chłopak stara się znieść to z honorem, jednak jego koszmar jeszcze się powiększa. Jeden ze starszych uczniów robi sobie z niego ofiarę i zaczyna prześladować. Po wyjątkowo okrutnym incydencie, roztrzęsiony Dewanna ucieka ze szkoły i wraca do Dewi. Prosi ją o rękę, a dziewczyna odmawia, nie rozumiejąc jego zachowania. Jednak Dewanna nie jest sobą, nie rozumie odmowy ukochanej, bo wciąż ma w pamięci okrucieństwa ze szkoły, a poza tym jest przekonany, że Dewi jest JEGO, że są sobie przeznaczeni i nic nie może ich rozdzielić. Nie zdając sobie sprawy ze swego czynu, Dewanna zmusza swoją przyjaciółkę do stosunku płciowego. Kiedy uświadamia sobie, co zrobił, jest już za późno. Para musi wziąć ślub. Zraniona i rozgoryczona Dewi nie ma jednak zamiaru się z tym pogodzić. Przez lata odtrąca męża i wciąż myśli o Macu.

Nigdy nie interesowałam się specjalnie Indiami, więc opisy przyrody czy uprawy kawy średnio mnie interesowały. Skupiłam się na historii i bohaterach. Od razu mówię, że naprawdę się starałam polubić i zrozumieć Dewi, ale nie mogłam. W dzieciństwie dziewczynka jest rozpieszczona i próżna, skupiona tylko na sobie, nawet Dewanna jest dla niej ,,nową zabawką"(takie wyrażenie pojawiło się w książce). Nie przejęła mnie jej miłość do Macu, po prostu nie mogłam uwierzyć, że dorosła kobieta wciąż przechowuje w sobie obraz starszego i nieznanego sobie mężczyzny, którego twarzy praktycznie nie pamięta. Dla mnie to nie była miłość, tylko(jak ktoś już słusznie na tym forum zauważył) zwykłe pożądanie, a jednocześnie przekonanie, że przecież taka piękna dziewczyna zasługuje tylko na pogromcę tygrysa, no i przecież nie zrezygnuje ze swojego planu, nawet jeśli w chwili jego powzięcia miała może z dziesięć lat. To, co spotkało Dewi było naprawdę straszne, i mogę się nie dziwić jej rozpaczy i oziębłości do męża, ale jej nieświadome krzywdzenie go przed oświadczynami, nie dostrzeganie przez lata jego miłości i odtrącanie przyjaciela, bo przeszkadza jej w spotkaniach z Macu, to coś, czego nie mogę zrozumieć. Przez te wszystkie lata Dewi nie zauważała starań męża, odtrącała go i raniła, a później swoją złość przeniosła na syna, którego traktowała często po prostu okrutnie i bezdusznie. A najbardziej oburzyło mnie odebranie syna Macu jego rodzonej matce. Dewi zasłaniała się tym, że może zapewnić chłopcu lepsze warunki i wykształcenie, jednak naprawdę chodziło jej tylko o zatrzymanie dla siebie cząstki Macu. Cząstki, którą bez litości odebrała wdowie po pogromcy, która kochała go równie mocno, jeśli nie bardziej niż główna bohaterka. Dopiero pod koniec książki zaczęłam współczuć Dewi i rozumieć ją. Mimo to, zastanawiam się, co by było, gdyby poślubiła Macu. Czy po latach żyliby szczęśliwie, nadal wpatrzeni w siebie, otoczeni gromadką dzieci i wnuków? Szczerze w to wątpię.

Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, najbardziej polubiłam Dewannę. Ciężko mi to powiedzieć, bo uważam, że gwałt to najgorsze zło i najbardziej okrutna rzecz(obok morderstwa), które można zrobić drugiemu człowiekowi, jednak Dew nie zdawał sobie sprawy, że Dewi tego nie chce, nie był wówczas sobą, a w dodatku prześladowało go wspomnienie swojego prześladowcy. Mężczyzna odpokutował za swój czyn, przez lata znosząc zachowanie żony, a jednocześnie kochając ją i wspierając. Było mi go naprawdę żal. Jego miłość do Dewi, zanim nie skalał jej jednym złym czynem, była bardzo piękna i romantyczna, szczególnie spodobał mi się fragment, kiedy Dewanna mówi do śpiącej przyjaciółki, że nie będzie jej bratem. Natomiast Macu mnie nie urzekł. Jak wspominałam, dla mnie uczucie między nim a Dewi to była fascynacja, zauroczenie, żądza, oczarowanie, ale na pewno nie miłość. Żałowałam natomiast jego żony, która zawsze była ,,tą drugą", a w kocu pozbawiono ją własnego syna. Jeśli chodzi o następne pokolenie, to bardzo przywiązałam się do Nandzu, syna Dewi i Dewanny, która wciąż był odrzucany przez matkę i musiał wiele wycierpieć. Jego jedyną pociechą była miłość do rodzinnej plantacji, tytułowych Tygrysich Wzgórz. Mimo, że starał się o nich zapomnieć, wciąż musiał tam wracać. Inna sprawa była z Appu, synem Macu, wychowanym przez Dewi. Miał on swoje przebłyski, ale przez większą część książki dał się poznać jako próżny, arogancki mężczyzna. Winę za to ponosiła głównie Dewi, która rozpieszczała przybranego syna i przekonywała go, że wszystko mu wolno. Najciekawszą postacią była babcia Dewi, zwana z hinduska taji, która zawsze była oparciem i pomocą dla głównej bohaterki, która dopiero po jej śmierci, uświadomiła sobie, ile ta staruszka dla niej znaczyła. Taji próbowała przekonać wnuczkę, by zapomniała o przeszłości i starała się żyć dla innych.

Książka została określona jako indyjskie ,,Przeminęło z wiatrem". Rzeczywiście, obie powieści mają sporo wspólnego, zwłaszcza wątek miłosny jest podobny, pojawia się też motyw pracującej kobiety, ukochanej ziemi, a nawet sam akt poczęcia Nandzu przypomina nieco scenę, kiedy Rhett zanosi Scarlett do sypialni po scenie zazdrości o Ashleya(tylko, że, jak się okazało, Scarlett nie miała nic przeciwko i wtedy po raz pierwszy zrozumiała, że czuje coś do swojego męża). Panną O'Hara jednak zawsze lubiłam, w przeciwieństwie do Dewi. Obie autorki kreślą sugestywne tło historyczne, jednak Margaret Mitchell zrobiła to według mnie lepiej i ciekawiej.

,,Tygrysie Wzgórza" to poruszająca historia o różnych rodzajach miłości, przywiązaniu do ziemi, cierpieniu, okrucieństwie, a w końcu też wybaczeniu i nowej nadziei. Ostatnie strony czytałam przez łzy i zakończenie sprawiło, że postanowiłam podnieść ocenę o jedną gwiazdkę. Było w nim wszystko - ból, wyrzuty sumienia, dziecięca przyjaźń i dojrzała miłość, umiłowanie rodziny i domu. Całość książki była tak przygnębiająca, że chwilami miałam ochotę ją odłożyć, ale nie trwało to długo, bo Sarita Mandanna pisze naprawdę plastycznie i potrafi wciągnąć w swój świat. Natomiast zakończenie było dla mnie kwintesencją nadziei. Z jednej strony to smutne, że bohaterom potrzeba było tylu lat, żeby się porozumieć i wybaczyć, a jednocześnie Dewi w końcu zrozumiała, jak Dewanna ją kochał przez całe życie i otworzyła dla niego swoje serce. Zakończenie nie jest typowo zamknięte, ale dzięki temu zostawia pożywkę dla naszej wyobraźni.

Polecam wam z całej serca ,,Tygrysie Wzgórza". Może podczas czytania nieraz się zdenerwujcie, zasmucicie czy nie będziecie zdolni już znieść tej goryczy. Ale literatura ma wywoływać emocje i ta książka właśnie to robi. Wiem, że opisałam praktycznie całą fabułę, ale tylko w ten sposób mogłam wyrazić swoją opinię.

,,Każde… każde z nas ma swój przydział szczęścia i smutku."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czy wspominałam, że Cię kocham?

Kocham! Przeczytałam tą książkę w jeden dzień. Pamiętam z tej książki wszystko. I szczerze mówiąc nie dziwie się Eden, że uwielbia Carmel Lotte. Teraz...

zgłoś błąd zgłoś błąd