Rio Bar

Tłumaczenie: Dorota Jovanka Ćirlić
Seria: Seria z miotłą
Wydawnictwo: W.A.B.
5,17 (75 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
3
7
11
6
18
5
18
4
12
3
9
2
1
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377475119
liczba stron
160
słowa kluczowe
kobieta, wojna, Chorwacja, Bałkany
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Liliowa

Monologi trzech kobiet, które, być może, spotykają się w barze w pewnej nadmorskiej miejscowości. Trzy opowieści przeplatają się i uzupełniają. Jedna z bohaterek mówi o walkach Chorwatów w 1995 roku, pozostałe o trudnych warunkach powojennego życia. Ich wypowiedzi składają się na obraz wojny widzianej oczami kobiet. Wojny, która nie jest konfliktem idei, zderzeniem nacjonalizmów czy walką o...

Monologi trzech kobiet, które, być może, spotykają się w barze w pewnej nadmorskiej miejscowości.
Trzy opowieści przeplatają się i uzupełniają. Jedna z bohaterek mówi o walkach Chorwatów w 1995 roku, pozostałe o trudnych warunkach powojennego życia. Ich wypowiedzi składają się na obraz wojny widzianej oczami kobiet. Wojny, która nie jest konfliktem idei, zderzeniem nacjonalizmów czy walką o wolność - miejsce ideologii zajmują tu konkrety. Wojna burzy bezpieczny porządek codzienności, pokój nie przywraca tego porządku. Kobiety czują się oszukane i zdradzone, odarte ze złudzeń i pozbawione nadziei. Są wściekłe i pełne bólu. Ivana Sajko pozwala im ten ból wykrzyczeć.
Monologi zostały opatrzone przypisami - cytatami z artykułów prasowych, urzędowych dokumentów i aktów oskarżenia, wskazujących prawdziwe osoby, daty i miejsca. W tej książce język fikcji przenika się z językiem faktów, czyniąc ją tym bardziej gorzką i oskarżycielską.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2011

źródło okładki: www.wab.com.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Molly książek: 1765

Danie dnia w Rio barze

Proza wielkiego wykrzyknika. Proza palca wskazującego wycelowanego w geście oskarżenia w kierunku wroga, rządu, świata, Boga i w końcu w kierunku siebie samej. Narratorka w
powieści Sajko pluje jadem słownym, jej emocje wrą, kipią i eksplodują. I choć kocioł bałkański z biegiem lat już ostygł, autorka każe jej zamieszać, tym razem we swych
wspomnieniach, by sypnąć solą w oczy tym, którzy już zapomnieli lub nie chcą pamiętać.

Kiedy w jej ojczyźnie, w Chorwacji, wybuchła wojna, akurat tańczyła na swoim weselu. Porachunki polityczne, o których nie miała bladego pojęcia w jednej chwili odebrały jej wszystko. Została sama ze swą groteskową, na tle zasypanego popiołem państwa, koronkową suknią ślubną. Wojna zabrała jej szczęście, męża, noc poślubną. Wojna sprawiła, że nie było ani długo, ani szczęśliwie.

"Pierwsza syrena alarmowa zagłusza muzykę do tańca. Walc. Kręcimy się w kole roześmianych druhen i pijanych drużbów. W nos łaskocze mnie rozmaryn z jego klapy. Melodia zmienia się raptownie. Syreny? Syreny!!! Szepcę do niego: to chyba nie... chyba nie... chyba nie... Po trzecim powtórzeniu znika z moich ramion. Drużbowie leżą wokół w kawałkach. I wciąż się śmieją. "*

Została wtłoczona do zapchanego do granic schronu; zabijała w najokrutniejszy sposób, by przeżyć; wsłuchiwała się w odgłosy miłości w obozach dla uchodźców, sama próżno czekając na utraconego kochanka. Przeżyła, ocalała, ale co to za życie wśród zgliszczy miasta i własnych marzeń? To dla nich to ekspresyjne...

Proza wielkiego wykrzyknika. Proza palca wskazującego wycelowanego w geście oskarżenia w kierunku wroga, rządu, świata, Boga i w końcu w kierunku siebie samej. Narratorka w
powieści Sajko pluje jadem słownym, jej emocje wrą, kipią i eksplodują. I choć kocioł bałkański z biegiem lat już ostygł, autorka każe jej zamieszać, tym razem we swych
wspomnieniach, by sypnąć solą w oczy tym, którzy już zapomnieli lub nie chcą pamiętać.

Kiedy w jej ojczyźnie, w Chorwacji, wybuchła wojna, akurat tańczyła na swoim weselu. Porachunki polityczne, o których nie miała bladego pojęcia w jednej chwili odebrały jej wszystko. Została sama ze swą groteskową, na tle zasypanego popiołem państwa, koronkową suknią ślubną. Wojna zabrała jej szczęście, męża, noc poślubną. Wojna sprawiła, że nie było ani długo, ani szczęśliwie.

"Pierwsza syrena alarmowa zagłusza muzykę do tańca. Walc. Kręcimy się w kole roześmianych druhen i pijanych drużbów. W nos łaskocze mnie rozmaryn z jego klapy. Melodia zmienia się raptownie. Syreny? Syreny!!! Szepcę do niego: to chyba nie... chyba nie... chyba nie... Po trzecim powtórzeniu znika z moich ramion. Drużbowie leżą wokół w kawałkach. I wciąż się śmieją. "*

Została wtłoczona do zapchanego do granic schronu; zabijała w najokrutniejszy sposób, by przeżyć; wsłuchiwała się w odgłosy miłości w obozach dla uchodźców, sama próżno czekając na utraconego kochanka. Przeżyła, ocalała, ale co to za życie wśród zgliszczy miasta i własnych marzeń? To dla nich to ekspresyjne epitafium nad grobem wyśpiewane głosem zbolałej chorwackiej kobiecości.

Sajko pozwala mówić w swej minipowieści kobietom z którymi niewątpliwie się identyfikuje (miała przecież ledwie 16 lat, czyli niewiele mniej, niż bohaterka "Rio baru", gdy
jej kraj ogarnęła wojenna pożoga). "(...) pierwszy alarm zapamiętałam lepiej niż pierwszy pocałunek"**

Dzieło Chorwatki to właśnie szczera do bólu retrospekcja alkoholiczki uwikłanej w mafijne porachunki, która nieuchronnie zbliża się do całkowitej autodestrukcji, pogrążając się coraz bardziej w swoim nałogu. To jednocześnie przesuwające się jak w kalejdoskopie w
jej pijanych widach poszczególne wydarzenia z historii wojny serbsko-chorwackiej - w przypisach wyjaśnione są jej aluzje i dygresje. Przywołuje obrazy z obozów dla uchodźców,
następnie pląsa w swej sukni ślubnej niczym żądna zemsty starożytna Erynia plądrując i paląc dobytek jej serbskich wrogów, gdy ci zostają przegnani przez Chorwatów. Wspomina kolejne rocznice wyzwoleńczej operacji "Burza" z 1995 roku, by z tonem gorzkiej ironii demaskować intencje przemawiających wówczas polityków, którzy jako jedyni chyba zyskali na tej wojnie domowej, a zyskali kosztem zwykłej, szarej młodzieży, zaślepionej ideą, która okazała się
tylko nic nie wartym śmieciem (wolność zda się wam tylko o tyle, o ile zadowolicie się sprzedawaniem pizzy i coli w nowym sezonie turystycznym, w pięknym spokojnym już kraju,
młodzi Chorwaci - pluje jadem Sajko).

Język "Rio baru" jest ostry niczym potłuczone szkło, ciężki jak głazy spadające w lawinie. To narracja panicznego strachu, który pod wpływem okrucieństw i tragedii będących
udziałem bohaterki ewoluował w drapieżny wyrzut, niezaspokojony pęd zadawania bólu choćby słowami, potrzebę wywrzeszczenia światu swojej wściekłości. Sajko ociera się wręcz o bluźnierstwo (porażająco prawdziwa jest jej oskarżycielska apostrofa do Maryi - "Kurwa, Mario, gdzie ty żyjesz? - krzyczy do chrześcijańskiej świętej, mającej po tym wszystkim jeszcze siłę wybaczać); mistrzowska jest kreacja panny młodej w koronkach i tiulach poplamionych krwią wroga.

"Rio bar" to również próba analizy owoców wojny, które zbiera się jeszcze wiele, wiele lat po tym, gdy wybrzmiał i zamilkł ostatni strzał. Zgniłych owoców anarchii, kompleksu ludzi bez przyszłości z kaleką przeszłością ustawiających się po świadczenia dla weteranów. W końcu autorka reasumuje:
"Kiedyś napisze o nich książkę. Kiedyś. Jak wyjedzie. Zrobi to z pewnym przerysowaniem. Nazwie ich podlanymi tłuszczem kretynami. Oskarży o wysoki stopień bezrobocia, biedę,
korupcję i brak dobrego smaku, o swoje nieregularne menstruacje i niskie ciśnienie, o bliznę na górnej wardze, której dorobiła się pod koniec wojny w pewnej knajpie, gdzie podczas strzelaniny ugryzła ze strachu kieliszek"***

Seria z miotłą i tym razem mnie nie zawiodła. "Rio bar" to książka napisana mocnym, pełnym wulgaryzmów i odrażających metafor językiem; ale przez to bardziej autentyczna.
To książka o mało kobiecej, bo wojennej tematyce, a jednak ze wszech miar warta przeczytania, bo jej autorka oprócz przemyślanej konstrukcji i starannie udokumentowanego
zaplecza historycznego serwuje w niej czytelnikowi coś jeszcze. A mianowicie kreację kobiety doprowadzonej do ostateczności. Obnaża siłę płci pięknej w obliczu krwawej
pożogi, demonstruje porównywalny do słynnego obrazu Muncha ("Krzyk") w swej ekspresjonistycznej wymowie wrzask kobiety o naznaczonym wojną życiorysie na tle zgliszczy swego kraju i życia.

Marzena Molenda

*s. 10
**s.17.
***s. 85

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (11)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 721
Netula_CK | 2016-04-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 kwietnia 2016

Choć książka nie do końca napisana jest w stylu, który lubię, to porusza temat ciekawy i w pewien sposób… bestialski. O wojnie pisze się zazwyczaj z perspektywy mężczyzn – dzielnych, walecznych żołnierzy, gotowych przelać własną krew za ojczyznę lub też punktu widzenia ofiary – wziętego do niewoli, którego jedyną „winą” było pochodzenie, wyznanie lub brak przynależności do właściwej frakcji politycznej.

U Ivany Sajko wojna widziana jest oczami młodych kobiet, oczami panny młodej, której wesele zostało przerwane przez wybuchające nieopodal bomby. To opowieść o bunkrach, gwałtach, topieniu smutków w alkoholu i ciągłym oczekiwaniu – bo on przecież w końcu wróci.

W monologach kobiet będących bohaterkami tej opowieści słychać bunt, niezrozumienie tego, co się stało, poczucie niesprawiedliwości, ale i chęć zemsty, zadośćuczynienia za splamienie krwią białej, jedwabnej sukni, symbolu przyszłego szczęścia. Szczęścia przerwanego zanim tak naprawdę się zaczęło. Dużo wulgaryzmów w ustach...

książek: 1066
neuromance | 2016-02-28
Przeczytana: luty 2016

Bardzo chaotyczna opowieść i ciężko się to czyta. W zasadzie nie wiadomo ile jest narratorek - jedna? dwie? trzy? Książka bogata w informacje i odniesienia do wojny na Bałkanach, trzeba jednak uważnie czytać przypisy, a nawet nie zaszkodzi zapoznać się z nimi najpierw. Osobie nie posiadającej żadnych informacji na temat tamtych czasów na Półwyspie będzie ciężko przebrnąć przez lekturę bez dokształcenia się.

książek: 951
chezmollard | 2014-12-30

Rio bar jest lekturą ciężką. Nietypową. Trudną do ocenienia. Sajko za temat swojej pierwszej powieści obrała wojnę przedstawioną z perspektywy kobiety/kobiet. Jej narracja jest płynna, myśl-słowo-emocja, ale pozbawiona chronologii. Jednocześnie sucha, zdania są krótkie, często nawiązują do sytuacji politycznych, historycznych, których bez przypisów nie byłabym w stanie wyłapać. Pozornie może się wydawać, że jest pijańskim bełkotem, pozbawionym większych odczuć, pełnym dystansu, a jednak jest pełna poczucia niesprawiedliwości, straty, żalu, niezrozumienia. Przez wielu czytelników odbierana jest jako krzyk, wołanie o pomoc. Dla mnie jest bardziej krzykiem rozpaczy i wspomnianego niezrozumienia, że ktoś nagle kazał nienawidzić sąsiada, że ktoś nagle odebrał nam tego, którego kochaliśmy - a my nie do końca rozumiemy dlaczego, po co?

Nie polecam tej lektury na jesienno-zimowy czas nieustannego braku witaminy D. Jest pełna traumy, którą ciężko sobie uzmyslowić. To nie jest zwykła...

książek: 620
lea88 | 2013-09-18
Na półkach: Przeczytane

Książka jest bardzo dziwna i ciężka, czyta się ją bardzo wolno. Pisana jest strasznie dziwnym językiem, zawiera wiele odwołań, aluzji, czasem nie sposób zorientować się o co chodzi autorce. Jedno jest jednak w niej pewnie, opisuje tragizm wojny, odebrane ludziom młodość, szczęście i spokój. Pod tym względem faktycznie mną wstrząsnęła. Na tle przeczytanej przeze mnie literatury faktu idealnie oddaje moje odczucia co do tej wojny.

książek: 299
MOWA-LITER | 2012-11-20
Na półkach: Przeczytane

Rio bar to debiut prozatorski Ivany Sajko - chorwackiej pisarki, autorki dramatów i działaczki artystycznej. Jak na debiut całkiem nieźle, bo książka została uznana za najlepszą chorwacką powieść 2006 roku. W Polsce ukazała się rok temu nakładem wydawnictwa W.A.B., tym samym dołączając do jednej z moich ulubionych serii – serii z miotłą.

O bohaterkach nie wiemy nic, nie znamy ich imion, pochodzenia, stanu cywilnego i nie wiemy dlaczego znalazły się w Rio barze, który także położony jest w bliżej nieokreślonej przestrzeni ogarniętego wojną kraju. Wiadomo tylko, że każda z nich (a może to jedna bohaterka mówiąca głosem trzech różnych kobiet) dotkliwie odczuwa na własnej skórze okrucieństwo wojny próbując przy tym wykrzyczeć światu swoje cierpienie i złość. Porwana suknia ślubna, dramatyczna modlitwa skierowana do Matki Boskiej, oczekiwanie na ukochanego mężczyznę, lufa karabinu wycelowana w skroń i milczące kobiety z krzyczącymi myślami, domagające się sprawiedliwości i uwagi...

książek: 3160
Olala | 2011-12-05
Przeczytana: 03 grudnia 2011

Kiedyś pisało się protest songi, teraz pisze się protest-booki.Ta książka jest swoistym krzykiem, wręcz wrzaskiem pod adresem ludzi, wojny serbsko-chorwackiej, okoliczności, zabranego szczęścia, młodości,zmarnowanego życia. Jest bezgranicznie smutna i niosąca ze soba duży ładunek emocjonalny.

książek: 782
kolmanka | 2011-11-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 listopada 2011

Książka Rio Bar uznana została najlepszą książka chorwacką w 2006 roku. W Polsce ukazała się w całkiem niedawno nakładem wydawnictwa W.A.B., i stała się kolejną z cyklu „serii z miotłą”. Autorka opisuje w niej losy trzech, nieznanych sobie kobiet. Wszystkie na własnej skórze doświadczyły smaku okrutnej i bezsensownej wojny. Każda z nich przeżyła ją na własny sposób, tracąc to, co dla nich najcenniejsze – rodzinę, marzenia, domy czy własne „ja”. Brak tu jednak politycznych dywagacji. Bohaterki powieści nie interesuje tło konfliktu, nie rozmyślają jak do tego doszło i nie płaczą nad tragedią bliźnich. Charakteryzuje je coś innego – są wściekłe, pełne nienawiści, używają wulgarnego języka, krzyczą i domagają się sprawiedliwości. Prowadzą wewnętrzne monologi przypominające lament i przerażanie, przypominające czytelnikowi obraz Muncha - „Krzyk”.

Pierwsza kobieta bawi się właśnie na swoim weselu, kiedy biesiadę przerywa ryk syren:

„ (...) pierwszy alarm zapamiętałam lepiej niż...

książek: 730
mag | 2011-10-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Co zrobić, gdy podczas ceremonii ślubnej nagle wpada do lokalu granat? Szok, panika, jacyś ranni, Pan Młody gdzieś się zapodział, Panna Młoda w białej sukni słyszy jedynie wycie syreny: „ (...) pierwszy alarm zapamiętałam lepiej niż pierwszy pocałunek. Ten alarm jest hermetycznie zamknięty w mojej głowie jak człowiek w trumnie: nic nie czuje, jest obojętny i uparty jak mumia, tylko się starzeje i robi coraz brzydszy i brzydszy. Ale ja już się nie boję nieboszczyków rozrzuconych po mojej głowie i rozsianych w ogrodach, nie boję się, tylko ich pamiętam.” Pamięta i opisuje. Kobieta pierwsza.

„Ja straciłam tylko dom, menstruację i poczucie humoru. Nie mogę się skarżyć. On wróci. Koncentruję się. Zrobi to, zrobi. Przywołuję w pamięci jego portret (...)”. Wystarczy tylko zaczekać. Kobieta druga.

Można też usiąść w Rio Barze, zagadnąć kogoś, kto ci postawi drinka. Alkohol, trochę pomaga znieść rzeczywistość. Całe dnie spędzone w barze, picie do nieprzytomności. Kobieta...

książek: 656
LadyBoleyn | 2011-10-01
Przeczytana: 22 sierpnia 2011

Ludzie często duszą w sobie różnego rodzaju urazy, o których nie są w stanie mówić na głos. Zazwyczaj pojawia się obawa, że społeczeństwo nie zrozumie emocji ani też urazów, jakie dostrzegła dana osoba. Często w pewnym momencie dochodzi do wybuchu, kiedy to gromadzone żale nie mają już miejsca w głowie obywatela, pragnącego powiedzieć wszystko to, co myśli na głos. Tworzy się wówczas przerażający obraz lęków i fobii, o których dotychczas nikt nie miał pojęcia. Ivana Sajko stworzyła właśnie powieść pełną wyrzutów i braku zrozumienia – „Rio bar”, która została uznana za najlepszą chorwacką książkę roku 2006.

„Rio bar” to powieść przesiąknięta wyrzutami, krzykiem oraz próbą znalezienia zrozumienia. Trudno określić, czy w lekturze spotykamy się tylko z jednym bohaterem czy też wyznaniami trzech kobiet, których życie poszło w zupełnie innym kierunku niż oczekiwały. Akcja utworu rozgrywa się w lokalu o nazwie Rio Bar i do końca nie wiadomo, jak trzy Chorwatki o dosyć sceptycznym...

książek: 1765
Molly | 2011-08-12
Przeczytana: 11 sierpnia 2011

Proza wielkiego wykrzyknika. Proza palca wskazującego wycelowanego w geście oskarżenia w kierunku wroga, rządu, świata, Boga i w końcu w kierunku siebie samej. Narratorka w powieści Sajko pluje jadem słownym, jej emocje wrą, kipią i eksplodują. I choć kocioł bałkański z biegiem lat już ostygł autorka każe jej zamieszać, tym razem we swych wspomnieniach, by sypnąć solą w oczy tym, którzy już zapomnieli lub nie chcą pamiętać.
Kiedy w jej ojczyźnie, w Chorwacji, wybuchła wojna akurat tańczyła na swoim weselu. Porachunki polityczne, o których nie miała bladego pojęcia w jednej chwili odebrały jej wszystko. Została sama ze swą groteskową, na tle zasypanego popiołem państwa, koronkową suknią ślubną. Wojna zabrała jej szczęście, męża, noc poślubną. Wojna sprawiła, że nie było ani długo, ani szczęśliwie.
"Pierwsza syrena alarmowa zagłusza muzykę do tańca. Walc. Kręcimy się w kole roześmianych druhen i pijanych drużbów. W nos łaskocze mnie rozmaryn z jego klapy. Melodia zmienia się...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd