Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bezzmienna

Cykl: Protektorat parasola (tom 2)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,38 (840 ocen i 103 opinie) Zobacz oceny
10
79
9
104
8
197
7
247
6
147
5
40
4
15
3
7
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Changeless
data wydania
ISBN
9788376487373
liczba stron
320
język
polski
dodała
R_xxoo

Powieść o wampirach, wilkołakach i… sterowcach. Alexia Maccon, lady Woolsey, budzi się bladym zmierzchem i słyszy, że jej mąż, zamiast spać, jak na porządnego wilkołaka przystało, drze się w niebogłosy. A potem znika, pozostawiając jej na głowie pułk nadprzyrodzonych żołnierzy, tabun zaklętych duchów oraz wściekłą królową na dokładkę. Ale ona ma w zanadrzu turniurę i zaufaną parasolkę, o...

Powieść o wampirach, wilkołakach i… sterowcach.

Alexia Maccon, lady Woolsey, budzi się bladym zmierzchem i słyszy, że jej mąż, zamiast spać, jak na porządnego wilkołaka przystało, drze się w niebogłosy. A potem znika, pozostawiając jej na głowie pułk nadprzyrodzonych żołnierzy, tabun zaklętych duchów oraz wściekłą królową na dokładkę. Ale ona ma w zanadrzu turniurę i zaufaną parasolkę, o arsenale kąśliwej uprzejmości nie wspominając. I gdy śledztwo rzuca ją do Szkocji, barbarzyńskiej ojczyzny szpetnych kamizelek, po raz kolejny staje na wysokości zadania. Kto wie, może nawet wyśledzi zaginionego małżonka – jeśli przyjdzie jej na to ochota.

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2011

źródło okładki: http://www.proszynski.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 652
Ewa-Książkówka | 2012-03-27
Przeczytana: 25 marca 2012

Niedawno, a konkretnie dziewięć miesięcy temu, poznałam pewną osobliwą kobietę. Wtedy jeszcze panienkę (bardziej zgryźliwi przed panienką dodaliby określenie „starą”, ale ja na szczęście taka nie jestem), uściślając jej stan cywilny. Miała na imię Alexia, a nazwisko – ze względu na to, że było jednym z najbardziej dźwięcznych, jakie dane mi było w życiu wymawiać – mocno zapadło mi w pamięć. Brzmiało ono Tarabotti. Czy ktoś już może kojarzy, o kim mowa? Jeśli nie, to śpieszę z informacją, że chodzi o bohaterkę powieści Gail Carriger pt. „Bezduszna”. Panna Alexia tak mnie urzekła swoim specyficznym charakterem, stylem bycia i zamiłowaniem do okładania kogo popadnie ulubioną parasolką, że postanowiłam poznać jej dalsze losy.

I tak, całkiem niedawno, wpadła mi w ręce druga część z zapisu życia panny Tarabotti pt. „Bezzmienna”. O przepraszam! Teraz już pani Maccon (lub też lady Woolsey, jak kto woli) odkąd poślubiła pewnego osobliwego wilkołaka. Cóż u niej, zapytacie? Jak jej się wiedzie? Czy się zmieniła? Czy jej zwyczaj wpajania innym kultury za pomocą parasolki odszedł w zapomnienie? Odpowiedź na ostatnie pytanie przyszła szybciej, niż myślałam:

Jak śmiesz! Ty bezczelny – (łup!) – arogancki – (łup!) – nadęty – (łup!) – krótkowzroczny psie – (Łup, łup!).[1]

Czy uczy manier jakiegoś podrzędnego wilkołaka, czy majora Channinga z Channingów chesterfieldzkich – nie miało to już dla niej większego znaczenia. Zamążpójście zatem, nie wpłynęło na powściągnięcie bezpośredniości i ograniczenie zręczności lady Maccon w posługiwaniu się parasolką – to już wiem na pewno. A co dalej w jej burzliwym życiu?
Dalej, moi drodzy, doświadczyć możemy nad wyraz intrygującej podróży sterowcem do Szkocji, gdzie lady Woolsey miała wątpliwą przyjemność zażywania lotu po jego zewnętrznej stronie. Nie podróżowała, co prawda, tym sposobem przez cały czas, ale wierzcie mi, że skok na bungee może się przy tym schować…
Fakt, że udała się tam w poszukiwaniu swego męża w dość obszernym towarzystwie, wpłynął zbawiennie na jej zdolność zachowania funkcji życiowych. Co nie znaczy jednak, że na tym skończyło się dybanie losu na jej życie, a raczej nie losu, tylko zdrajcy, którego czym prędzej musiała zdemaskować. Jednak, jak go rozpoznać w tłumie, bądź co bądź, zadeklarowanych przyjaciół?
W tak zwichrowanym i niebezpiecznym stylu życia lady musiała mieć zapewnioną pomoc. Czyją? Wiadomo, parasolki! Ale nie takiej zwykłej, jak wcześniej, o niee… To parasolka stuningowana, wyposażona w rozliczne opcje unieszkodliwiania lub zabijania wroga. Do wyboru, do koloru! Zatrzymanie silnika parowego? Nie ma sprawy! Aplikowanie trucizny? Proszę bardzo! Wystarczy tylko dobrze opanować te wszystkie funkcje, by być panią życia i śmierci. Pod warunkiem oczywiście, że jej właściciel sam się nią przez przypadek nie unieszkodliwi…
Przygód w fabule nie brakuje, wierzcie mi. Poza walką o życie (choć o nieżycie chyba też) w powieści występuje także wątek zatrważającego pocałunku, który okazał się być… mokry (kto to widział takie rzeczy?!) albo niezwykle burżujską rozrywkę odwijania mumii. Chcecie więcej?

Chętnie opowiedziałabym jeszcze kilka innych fascynujących wątków, gdybym była pewna, że nie zabiorę Wam tym radości z czytania. A wierzcie mi, że podczas lektury na pewno jej nie zabraknie, bo sama wielokrotnie łapałam się na tym, że przed przystąpieniem do niej, uśmiechałam się do siebie w duchu na myśl o ponownym spotkaniu z lady Maccon, jej wilkołakowym i wiecznie nienasyconym erotycznie mężem oraz resztą bohaterów.

Styl drugiej części przygód tej nadzwyczajnej damy jest bardzo podobny do pierwszej – nadal ten sam bajeczny język, powalająca na kolana ironia, poczucie humoru przesiąknięte nutą sarkazmu, jak również otoczka czasów wiktoriańskich. Bywa, że druga część jakiejś serii mocno traci na wartości w porównaniu z pierwszą, jednak w przypadku „Bezzmiennej” jest to całkowicie wykluczone. Podczas tak pasjonującej lektury nie sposób się nie śmiać czy nudzić, niemożliwe jest po prostu niepokochanie Gail Carriger za wykreowanie tak cudownej postaci! Ach, jak pomyślę, że mam w zasięgu ręki kolejną część... to już mi się serce cieszy!

I wezmę ją, i przeczytam! Wbrew twierdzeniu jednej z bohaterek:

Ja unikam czytania, jeśli tylko mogę sobie na to pozwolić. Strasznie psuje wzrok. I czoło się od niego marszczy, o tutaj.[2]

A co mi tam! Niech się marszczy. Na botoks zacznę sobie odkładać…

Ocena: 6/6


[1] G. Carriger, Bezzmienna, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011, s. 20.
[2] Tamże, s. 142.

***http://ksiazkowka.blogspot.com/2012/03/bezzmienna-gail-carriger.html***

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pożądanie. Antologia opowiadań miłosnych, zmysłowych, erotycznych i dziwnych

Dwanaście swobodnych improwizacji na temat pożądania. Młodzi autorzy obojga płci, próbują opisać złożone uczucia miłości, tęsknoty, namiętności, odrzu...

zgłoś błąd zgłoś błąd