Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaopiekuj się moją mamą

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
7,63 (107 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
15
8
25
7
33
6
12
5
4
4
1
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Please Look After Mom
data wydania
ISBN
978-83-932534-1-8
liczba stron
176
słowa kluczowe
powieść koreańska
język
polski
dodała
Noelle

Już nigdy nie pomyślisz o swojej mamie w ten sam sposób po przeczytaniu tej książki. „Zaopiekuj się moją mamą” to niezwykła i głęboko poruszająca historia o rodzinie poszukującej matki, która znika pewnego popołudnia wśród tłumu na stacji metra. Opowiedziana z perspektywy córki, syna, męża i samej matki jest uniwersalną opowieścią o miłości, rodzinnych sekretach, przeszłości i współczesności....

Już nigdy nie pomyślisz o swojej mamie w ten sam sposób po przeczytaniu tej książki. „Zaopiekuj się moją mamą” to niezwykła i głęboko poruszająca historia o rodzinie poszukującej matki, która znika pewnego popołudnia wśród tłumu na stacji metra. Opowiedziana z perspektywy córki, syna, męża i samej matki jest uniwersalną opowieścią o miłości, rodzinnych sekretach, przeszłości i współczesności. Stanowi chwytającą za serce sentymentalną podróż świadomości, która doprowadza cię do spotkania twarzą z twarz z gorzką prawdą - że nie wiesz nic o swojej matce. „Ja nie znam mamy. Wiem tylko, że zaginęła...” Patronat nad książką objęli: Radio Dwójka, Zwierciadło, Merlin, Sztukateria, Female oraz eholiday.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Kwiaty Orientu, 2011

źródło okładki: http://www.kwiatyorientu.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 393
Paideia | 2011-11-10
Przeczytana: 09 listopada 2011

Moje przemyślenia na temat tej książki nie będą długie. Bo nie mam pomysłu na jej opisanie. Wycisnęła ze mnie tyle potu, zmusiła do intensywnego wysiłku, a na koniec nawet nie przysporzyła zbyt wiele radości z tego, co przeczytałam. Po raz pierwszy miałam do czynienia z prozą koreańską. Być może dlatego, że nasze kultury, a zatem i postrzeganie kultu rodziny, znacznie się od siebie różnią, z jednej strony potrafiłam zrozumieć to, co działo się w książce, z drugiej zaś zupełnie tego nie ogarniałam. Owszem, historia rodziny, która traci matkę na dworcu w Seulu jest niepowtarzalna, opisana z perspektywy córki, syna, męża, a także samej zaginionej, wnosi jakąś innowację z moje dotychczasowe doświadczenia. Chyba nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się czytać czegoś równie przesyconego emocjami. Tak, ta powieść jest PRZESYCONA.

Nie potrafiłam też odnaleźć się w sposobie narracji - w drugiej osobie liczby pojedynczej. Tak jakby narrator nie zwracał się do nas, czytelników, ale do bohatera czy bohaterki. Jakby czytelnik w tym wszystkim był niepotrzebny. Miałam wrażenie, jakby autorka prowadziła monolog z samą sobą. To było strasznie deprymujące i czasami wręcz zniechęcało do czytania.

Może dodam jeszcze kilka słów na temat samej fabuły. Była sobie rodzina: matka, ojciec - mieszkający na wsi, oraz czwórka ich dzieci: dwie córki i dwóch synów. Większość z nich mieszkała w Seul i to właśnie do nich wybrali się rodzice, by świętować kolejne urodziny ojca. Na stacji metra mąż wsiadł do wagonu, po czym zauważył, że nie z nim już żony. Nie mógł już wysiąść, bo kolejka ruszyła. Cała rodzina rozpoczyna poszukiwania kobiety. Jednocześnie każdy członek rodziny niejako robi rachunek sumienia z postępowania wobec osoby, której już nie ma w ich życiu. Rozpoczyna się walka z czasem, walka z przeszłością, poczucie porażki. Każdy z bohaterów odkrywa nagle, jak ważna w ich życiu była zaginiona osoba.

Celowo nie podaję imion, gdyż tak samo w przeważającym stopniu postępowała autorka. Nie jestem w stanie określić, na ile jest to zabieg literacki, a na ile kulturowa mentalność Koreańczyków. Być może oni rzadko odzywają się do siebie po imieniu...

Książkę zaliczam do dziwnych. Nie potrafię inaczej jej nazwać. Owszem, skłoniła mnie do przemyśleń na temat relacji z rodzicami, ale nie trwało to długo. Czy prawdą jest, że po przeczytaniu tej książki nigdy już nie pomyśli się o własnej matce w ten sam sposób? Nie odpowiem na to pytanie. Jeśli wy chcecie się z nim zmierzyć, po prostu sięgnijcie po tę książkę i spróbujcie się z nią zmierzyć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ojciec nieświęty

Niewygodna prawda której nie akceptują "katolicy". Prawda o wykreowanym naciąganie "autorytecie".

zgłoś błąd zgłoś błąd