pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Motyl
„Motyl” to jedna z najpiękniejszych i najbardziej poruszających książek ostatnich lat. Niezapomniana opowieść o kobiecie sukcesu, która w wyniku okropnej choroby stopniowo traci swoje myśli i wspomnie...
„Motyl” to jedna z najpiękniejszych i najbardziej poruszających książek ostatnich lat. Niezapomniana opowieść o kobiecie sukcesu, która w wyniku okropnej choroby stopniowo traci swoje myśli i wspomnienia, i tym samym odkrywa, że każdy nowy dzień przynosi jej inne spojrzenie na miłość i życie.
Alice Howland jest dumna z życia, na które tak ciężko zapracowała. Ma pięćdziesiąt lat, jest wykładowcą psychologii na Harvardzie, światowej sławy ekspertem w dziedzinie lingwistyki oraz żoną odnoszącego sukcesy męża i matką trójki dzieci. Kiedy coraz częściej zdarza jej się tracić pamięć i orientację, decyduje się na wizytę u lekarza. Tragiczna diagnoza choroby Alzheimera o wczesnym początku całkowicie zmienia jej życie.
Kiedy nieuleczalna demencja pozbawia jej tożsamości, dotychczas niezwykle niezależna Alice walczy, by nauczyć się żyć każdą chwilą. Musi przewartościować swoje relacje z mężem, uznanym naukowcem oraz oczekiwania w stosunku do dzieci, a także postrzeganie siebie samej w otaczającym ją świecie.
„Motyl”, powieść jednocześnie piękna i przerażająca, to poruszający i niezwykle żywy obraz życia z chorobą Alzheimera, który pozostaje w pamięci jeszcze na długo po zamknięciu książki.
pokaż więcej.
źródło opisu: Papierowy Książyc, 2011
źródło okładki: Papierowy Książyc, 2011
Moja Biblioteczka
Gdzie kupić?
Opinie znajomych
-
371
-
423
-
298
Opinie czytelników
Lisa Genova to młoda pisarka, która stworzyła bardzo dojrzałą i bardzo ważną opowieść, mocną i bolesną, niepozostawiającą obojętnym.
O czym jest ta opowieść?
Lapidarnie powiedziałabym, że o Alice, która straciła wszystko.
Natomiast nieco dłużej, aby przybliżyć temat…, jest to opowieść o 50-letniej kobiecie, Alice Howland, wykładowcy akademickim na Uniwersytecie Harvarda, mającej doktorat i specjalizującej się w psychologii kognitywnej. Ponadto szczęśliwej żonie i matce trójki dorosłych już dzieci. Alice wiedzie bardzo aktywne życie zawodowe i poukładane życie osobiste. Pewnego dnia zaczyna zauważać u siebie pewne symptomy związane z lukami w pamięci. Kiedy decyduje się na wizytę u lekarza , w wyniku badań dowiaduje się, że ma chorobę Alzheimera o tzw. wczesnym początku co jest ważne, ponieważ Pisarka chciała uzmysłowić czytelnikowi co oznacza ta choroba dla kogoś czynnego zawodowo, będącego u szczytu swoich możliwości intelektualnych.
W trakcie lektury przekonujemy się, że Alzheimer… to przerażająca choroba, dewastująca mózg i w konsekwencji życie, odbierająca bez litości człowiekowi po kawałku samego siebie. Bardzo poruszyło mnie zdanie wypowiadane przez lekarza do Alice, a brzmiące: „…, możesz nie być wiarygodnym źródłem informacji o samej sobie”.
Historia jest opowiadana głównie z pozycji Alice, więc czytelnik może przekonać się bezpośrednio jak czuje się ktoś skazany na tę dolegliwość, jak postrzega siebie i otoczenie, jak się zachowuje. W trakcie lektury czułam: niepokój, frustrację, lęk, współczucie, smutek i łzy, ale również determinację jaką przejawiała Alice w walce z chorobą. W trakcie lektury sugestywnie odczuwałam również samotność Alice, lodowato bezdenną.
Ofiarą tej choroby nie jest jedynie sam chory, ale także jego rodzina o czym opowiada Lisa Genova na przykładzie rodziny Alice. Na tej płaszczyźnie mamy możliwość obserwowania bardzo różnorodnych problemów generowanych przez chorobę. Jesteśmy świadkami różnych sytuacji, często trudnych, czasem beznadziejnych oraz skomplikowanych decyzji.
Ciekawy jest tytuł książki, który ma dwa znaczenia, ale nie będę zdradzała jakie. Oryginalny tytuł książki brzmi „Still Alice” i jest zrozumiały już w kontekście tematu jaki porusza bez konieczności zapoznawania się z treścią, natomiast polski tytuł „Motyl” wyjaśnia się dopiero w trakcie lektury i powiedziałabym, że jest ciekawy, nietyzinkowy, alegoryczny.
Muszę wspomnieć, że Autorka bardzo skrupulatnie przygotowywała się do stworzenia tej opowieści, ponieważ zależało jej na wiarygodnym przybliżeniu tematu. Książka ma w zamyśle charakter poznawczy. Intencją Pisarki było bowiem jak najbardziej realne oddanie kolejnych etapów choroby oraz wielopłaszczyznowych problemów jakie z niej wynikają. Można się o tym przekonać czytając Rozmowę z Lisą Genovą, która znajduje się na końcu książki.
Książkę czyta się płynnie pomimo, że miejscami poruszana ciężką, medyczną materię. Pojawiają się medyczne sformułowania jednak spokojnie można przez nie przebrnąć nie gubiąc sensu. W sumie jest pisana prostym językiem co w tym wypadku uważam za ogromną zaletę. Przyznaję punkt Autorce za zdolność opowiadania jasnym językiem o rzeczach naprawdę skomplikowanych.
Jak wynika z powyższego nie jest to książka łatwa, a wręcz przeciwnie. Niemniej jednak obcowanie z rzeczami trudnymi, złożonymi, wymagającymi zaangażowania naszego intelektu wpływa pozytywnie na nasz rozwój wewnętrzny, poszerza naszą wiedzę oraz świadomość. Konkludując bardzo polecam tę wyjątkową książkę. Jestem przekonana, że jest warta poświęconego jej czasu.
Są książki, które podobają się czytelnikowi, takie, które wzruszają i skłaniają do przemyśleń, aż wreszcie te, o których będzie się pamiętać zawsze. Lisa Genova napisała książkę, która wzrusza do głębi, przyprawia o ciarki na plecach, skłania do głębokich refleksji i co najważniejsze pozostawia po sobie ślad na zawsze.
„Motyl” opowiada o losach Kobiety, która w wieku 51 lat usłyszała porażającą diagnozę - „ma Pani Alzheimera”. Alice Howland osiągnęła w swoim życiu bardzo wiele. Ma kochającego męża, troje wspaniałych dzieci, wykłada na Harwardzie i cieszy się nieskazitelną opinią nie tylko wśród znajomych, ale także w gronie swoich współpracowników i studentów. Jej życie to spełnienie marzeń, sama z siebie jest dumna, praca sprawia jej przyjemność, pomimo swojego wieku cieszy się wspaniałą kondycją fizyczną, czy można chcieć czegoś więcej? Wydawałoby się, że już nie …. a jednak Alice chciałaby tylko, albo aż, nie usłyszeć wyroku z ust doktora.
W chwili, kiedy objawy choroby stają się widoczne dla niej samej i dla otoczenia zostaje pozbawiona swojej tożsamości, zostaje pozbawiona tego, co najbardziej w swoim życiu kochała, a mimo wszystko resztkami sił walczy. Zmaga się z trudem codziennego życia, najłatwiejsze czynności, pozornie banalne stają się dla niej trudnością nie do przejścia, barierą nie do pokonania.
Dla zwykłego człowieka Alzheimer kojarzy się z utratą pamięci i w tym momencie nasza wiedza na temat tej choroby kończy się. Niestety to nie wszystko … ta choroba nie dotyka tylko samego pacjenta, ale także jego najbliższych. Wymaga siły, determinacji i wielkiego zaangażowania, niebywałej cierpliwości właśnie ze strony najbliższych. Współczujemy tej osobie, którą bezpośrednio dotyka demencja, ale zapominamy o tych, którzy muszą powiedzieć „to ja Twoja córka/syn”.
Lisa Genova napisała powieść, która wciąga czytelnika bez reszty. Budzi ciekawość i przerażenie, a przede wszystkim uczy czym jest choroba. Pokazuje jak ona wpływa na samego pacjenta i na jego najbliższych. W doskonały sposób autorka przedstawia proces pogłębiania się choroby, kolejne miesiące dają obraz tego, co dzieje się z samą bohaterką. Dzięki wspaniale poprowadzonej akcji czytelnik wsiąka w życie rodzinne przeżywając każdą dobrą i złą chwilę.
Tę książkę trzeba przeczytać. Nie można obok niej przejść obojętnie i pozostawić ją na półce. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, czym jest faktycznie choroba, nie tylko Alzheimer, nie unikajmy trudnych tematów, tłumacząc się tym „że nas na szczęście ten temat nie dotyczy”. Ta książka otwiera oczy, duszę i umysł.
Dzięki tej książce będę inaczej patrzyła na chorobę mojej babci i mam wielką nadzieję, że ja nigdy nie zapomnę, tego co dziś przeczytałam …..
Lisa Genova to zupełnie nieznana mi autorka. Z zawodu neurobiolog, z zamiłowania felietonistka i autorka dwóch książek. Jedną z nich o wdzięcznym tytule „Moty”, mogłam poznać bliżej. Mimo tak pięknego tytułu nie jest to książka lekka czy łatwa, ale z całą pewnością warta przeczytania.
Główną bohaterką jest pięćdziesięcioletnia Alice Howland. Ma wszystko czego potrzeba do szczęścia. Jako wykładowca psychologii na Harvardzie i znana ekspert lingwistyki, czuje się spełniona zawodowo. Także jej życie osobiste zalicza się do udanych, a to za sprawą męża, szanowanego naukowca oraz trójki wspaniałych dzieci. Bohaterka ciężko i sumiennie pracowała na to, co dziś posiada i czuje się szczęśliwa. Jednak jak to w życiu bywa, los jest przewrotny i kobieta z powodu coraz częstszych problemów z pamięcią zgłasza się o pomoc do lekarza. Diagnoza brzmi jak wyrok… Alzheimer. Nieodwracalna, postępująca choroba z nieuniknionym końcem w postaci demencji i całkowitej utraty tożsamości i samoświadomości. Jak żyć po takiej informacji? Jak cieszyć się chwilą, tak ulotną i szybko odchodzącą w przeszłość?
Alice będzie musiała całkowicie zmienić swoje dotychczasowe życie, które już po ogłoszeniu diagnozy wywróciło się do góry nogami. Świadomość, że jakaś parszywa choroba kawałek po kawałku, nieustannie i bez przerwy będzie zabierać jej wszystko co osiągnęła ciężką pracą jest nie do zniesienia. Kobieta będzie musiała przewartościować swoje życie, relacje z mężem i dziećmi oraz nauczyć się cieszyć tym, co jeszcze jej zostało.
Książka poraża, szokuje, potrząsa czytelnikiem. Temat jaki został wzięty pod lupę jest szalenie ciężki i przytłaczający, ale wielki plus za to, że autorka zechciała właśnie o nim napisać. Bohaterka nakreślona jest po mistrzowsku. Poza tym cała gama uczuć, od zaprzeczenia, wyparcia, strachu, lęku, bezsilności po walkę o normalność, próbę zachowania równowagi zostało tu świetnie przestawione. Z pewnością emocje udzielą się także czytelnikowi, który nie jest tylko biernym obserwatorem. Dodatkowo język niezwykle żywy i obrazowy oraz narracja pierwszoosobowa jeszcze silniej pozwala poczuć, z jakimi przeciwnościami i wewnętrznymi rozterkami zmaga się nasza bohaterka.
„Motyl” to książka niepokojąca, którą wprost trzeba przeczytać. Pokazuje bowiem jak kruche i delikatne jest nasze życie i jak bardzo powinniśmy doceniać każdy dzień. Jest to studium cierpienia fizycznego i psychicznego, walki o normalność, szukania sensu życia i próba pogodzenia się z bolesną prawdą a jednocześnie nauka dla nas wszystkich, abyśmy żyli pełnią życia. Polecam tę powieść z czystym sumieniem.
Moja ocena: 6/6
„Przed rokiem neurony w jej głowie, umiejscowione niedaleko uszu, zaczęły obumierać, lecz cały proces odbywał się zbyt cicho, by mogła go usłyszeć. Ktoś mógłby rzec, że działo się coś złego, skoro same neurony zapoczątkowały serię wydarzeń mającą na celu doprowadzenie do ich własnej destrukcji. Niezależnie od tego, czy było to molekularne morderstwo, czy też komórkowe samobójstwo, jej ciało nie było w stanie jej ostrzec, że umiera.”
Alice Howland jest pięćdziesięcioletnią wykładowcą psychologii na Harvardzie. Aktywnie angażuje się w życie uniwersytetu, prowadzi lubiane przez studentów wykłady, wyjeżdża na sympozja, wygłasza przemowy na konferencjach naukowych i przeprowadza liczne badania. Obok pracy priorytetem dla Alice jest rodzina – mąż i trójka dorosłych dzieci, którym poświęca swój wolny czas. Jest osobą, której życie jest świetnie zorganizowane i poukładane. Harmonia ta zostaje zakłócona przez coraz częściej pojawiające się niepokojące części składowe: uciekające z pamięci słowa, gubione przedmioty, mylenie nazwisk znajomych, czy dezorientacja w miejscach dobrze znanych. Alzheimer o wczesnym początku – tak brzmi jednoznaczna diagnoza lekarska. Alice początkowo poszukuje kuracji, która pomogłaby osłabić postęp choroby szybko jednak uświadamia sobie, że stopniowo zostaje wciągnięta w ciemną otchłań.
„Tak bardzo mi przykro, że zachorowałam. Nie mogę znieść myśli, że będzie jeszcze gorzej. Nie mogę znieść myśli, że któregoś dnia spojrzę na ciebie, na twarz, którą kocham, i cię nie rozpoznam.”
„Motyl” to wzruszający zapis zmagań z postępującą demencją. Alice – jeszcze w pełni świadoma symptomów choroby oraz tego co w bliżej nieokreślonym czasie może ona jej przynieść, szczególnie przerażona wizją przyszłości, w której nie będzie w stanie rozpoznawać swoich bliskich - postanawia czerpać jak najwięcej z każdego nowego dnia swojego życia i spędzać czas z rodziną. Bezsilność bohaterki wobec losu, z którym musi się zmierzyć jest zarysowana z niezwykłą starannością i wzbudza w czytelniku silne emocje. Czytając książkę oczami wyobraźni widziałam smutną Alice siedzącą w fotelu bezradnie rozkładającą ręce w obliczu choroby, która ją zaatakowała. Stałam się jej przyjaciółką i pragnęłam wyciągnąć do niej pomocną dłoń dobrze wiedząc, że moja pomoc jest mocno ograniczona.
Alice to wyjątkowo silna kobieta, która pragnie żyć i podejmuje mnóstwo kroków, by ułożyć swoje roztrzaskane na drobne kawałki życie. Zdaje sobie sprawę z nieuniknionego – że pewnego dnia obudzi się i nie rozpozna bliskich jej osób, nie będzie pamiętała gdzie i dlaczego jest, ale mimo wszystko wynajduje rozwiązania, które do pewnego etapu choroby pomagają ją w wykonywaniu codziennych czynności. Niestety, „czarna dziura demencji zbyt szybko pochłaniała pamięć, pozostawiając spustoszenie w jej głowie”.
Trudności wynikające z postępującej choroby okazują się bolesną próbą nie tylko dla Alice, ale także dla jej najbliższych, męża i dzieci. Choroba stopniowo kradnie Alice to co dla niej ważne. Alice traci wszystko co osiągnęła w życiu: nie może już pracować, nie potrafi samodzielnie poruszać się po sąsiedztwie, gubi się w otaczającym ją świecie, zapomina najpierw o drobiazgach, a wraz z postępem choroby o rzeczach bardziej istotnych. Ostatecznie czuje się zagubiona i samotna, a świat w którym się znajduje jest dla niej niezrozumiały.
Lisa Genova w nadzwyczaj delikatny i jednocześnie wnikliwy sposób pokazała w swojej debiutanckiej powieści nie tylko wewnętrzne odczucia osoby dotkniętej Alzheimerem, ale także przeżycia rodziny. Choroba wprowadza szereg zmian w życiu ich wszystkich. Wprowadzenie w codzienny schemat dnia określonych stałych elementów, takich jak opieka nad chorym, organizacja czasu oraz gotowość podjęcia innych koniecznych kroków okazują się niezbędne.
Trzecioosobowa narracja zastosowana przez autorkę ułatwia czytelnikowi poznanie odczuć wszystkich bohaterów. Narrator wszechwiedzący przedstawia świat w obiektywny sposób, pozwalając czytelnikowi na własny odbiór zdarzeń. W „Motylu” dzięki stosowanym chwytom retorycznym narratora i wypowiedziom charakteryzującym się monologiem wewnętrznym mamy do czynienia z mową pozornie zależną. Formy językowe używane przez osobę opowiadającą odzwierciedlają tok myśli i doznań bohatera. W mowie pozornie zależnej uzyskujemy dwa punkty widzenia: bohatera mówiącego do siebie oraz narratora przedstawiającego ten monolog. Dzięki temu zabiegowi powstaje idealnie oddany obraz psychologiczny głównej bohaterki, jej przeżyć, spostrzeżeń oraz przemyśleń. Tak przedstawiona wizja ma zdecydowanie silniejsze oddziaływanie na czytelnika, który swoją przyjaźń z Alice i wędrówkę przez jej życie pragnie kontynuować aż do samego końca.
"Motyl" to przejmująca powieść, która zapada w pamięć na długo. Lisa Genova, doktor nauk medycznych w dziedzinie neurobiologii, znakomicie tłumaczy postęp Alzheimera oraz pustkę, jaką choroba ciągnie ze sobą. Autorka kreuje przy tym silną, inteligentną bohaterkę, która - świadoma porażki - podejmuje niezwyciężoną walkę z demonem. Książka obok wskazówek dla osób cierpiących na Alzheimera oraz ich bliskich obfituje w mądrości życiowe, ucząc tolerancji i przypominając o szacunku, jakim należy obdarzać każdą ludzką istotę. „Motyl” przypomina nam o kruchości i delikatności ludzkiego życia, które powinniśmy uczyć się cenić każdego dnia. Niewątpliwie jest to pozycja, która powinna zagościć na stałe w biblioteczce każdego czytelnika.
http://czytadlatetiisheri.blogspot.com/2012/01/motyl-lisa-genova.html
Lisa Genova jest amerykańską autorką oraz doktorem nauk medycznych w dziedzinie neurobiologii. Niedawno wydała kolejną powieść pt. "Lewa strona życia", która opowiada niezapomnianą historię kobiety, która w wyniku wypadku samochodowego została dotknięta zespołem nieuwagi stronnej, tracąc zdolność postrzegania informacji dochodzących do niej z lewej strony ciała. Na co dzień mieszka wraz z rodziną w Massachusets i pisze felietony dla stowarzyszenia National Alzheimer's Massachusets.
Do sięgnięcia po powieść "Motyl" skłoniły mnie pozytywne recenzje, które zaczęły pojawiać się na wielu portalach książkowych. Wiele osób uważa ją za niezwykle wciągającą i zarazem przerażającą opowieść o człowieku dotkniętym ciężką chorobą. Po tego typu opiniach nie musiałam się długo zastanawiać nad tym jaka powieść zagości w moich dłoniach jako kolejna. Tym bardziej, że jako przyszły Pedagog Specjalny uwielbiam tego typu historie i aż cała drżę, gdy na mojej drodze stają kolejne czytelnicze wyzwania.
Alice Howland to kobieta, która przeżyła w swoim życiu naprawdę wiele. Mimo wszelkich przeciwności losu nie poddała się jednak i dla dobra swojej rodziny była w stanie znieść nie jedno upokorzenie i chwilę zwątpienia. Ze wszystkich sił starała się spełnić swoje marzenia, a dzięki swojej owocnej pracy została wykładowcą psychologii na Harvardzie, a także światowej sławy ekspertem w dziedzinie lingwistyki. Z czasem bohaterka dowiaduje się o nieuleczalnej chorobie, która sprawia, że musi zmienić całe swoje dotychczasowe życie. Relacje z mężem, a także oczekiwania w stosunku do dzieci sprawiają, że Alice zaczyna doceniać każdy przeżyty dzień. Jest to o tyle trudne, iż nie jest ona w stanie zapanować nad dopadającą ją demencją. Pozbawiana tożsamości walczy o każdą chwilę szczęścia, która jej pozostała...
Lisa Genova stworzyła niezwykłą powieść, która wywołuje w czytelnikach wiele sprzecznych uczuć. Z jednej strony jest ona przesiąknięta ogromna ilością cierpienia. Towarzyszy nam ono bowiem już po pierwszych przeczytanych stronach i mimo optymistycznych wzmianek - nie jest w stanie zejść na drugi plan opowieści. Mimo to "Motyl" ukazuje nam również niekończącą się walkę z czasem, który ukazuje Molom Książkowym, że nawet najgorsza choroba sprawia, iż człowiek jest na tyle silny by stawiać jej chociaż najmniejszy opór. Bardzo często motywuje nas ona przewartościowania naszego dotychczasowego życia i zmian, które wpływają na naszą korzyść. Oczywiście ma to miejsce w większym lub mniejszym stopniu, jednak najważniejsza jest wiara i konsekwencja w podjętych działaniach.
"Motyl" jest książką, która z czystym sumieniem chciałabym polecić wszystkim tym, którzy nie mieli z nią jeszcze do czynienia. Nie obawiajcie się tego, że może Was ona przerazić i zaszokować. Nie bójcie się poznać historii, która za kilkanaście lat może dotknąć kogoś z Waszych bliskich. Nadszedł czas aby co poniektórzy zaczęli zastanawiać się nad sensem swojego życia, a także zagrożeń, które czyhają na nas niemalże na każdym kroku. W dzisiejszych czasach świadomość to podstawa!
Wydawnictwo Papierowy Księżyc, maj 2011
ISBN: 978-83-61386-06-3
Liczba stron: 368
Ocena: 10/10
Recenzja opublikowana została na:
[http://recenzje-leny.blogspot.com/2011/08/lisa-genova-motyl.html]
http://miqaisonfire.wordpress.com/2011/09/21/77-motyl-lisa-genova/
Pamięć to umiejętność rejestrowania i ponownego przywoływania wrażeń zmysłowych, różnego rodzaju informacji, czy chociażby skojarzeń, których doświadczamy, uczymy się i postrzegamy przez całe życie. Jak wielka jest jej potęga? Jak ważną stanowi umiejętność? Na co dzień nie jesteśmy tego świadomi, wiecznie zapracowani, zagonieni, rejestrujący dzięki pamięci kolejne upływające dni życia, które zapełniają szuflady naszych wspomnień. A co by się stało, gdyby pamięć nagle o sobie przypomniała odmawiając nam posłuszeństwa?
Taka sytuacja przydarzyła się Alice Howland - bohaterce książki Motyl. Alice to pięćdziesięcioletnia szczęśliwa mężatka i matka trójki dzieci, będąca u szczytu kariery wykładowczyni psychologii na Harvardzie. Jest szczęśliwa, spełniona i zadowolona z życia. Praca to jej pasja, jest światowej sławy ekspertem w dziedzinie lingwistyki, szanowana i podziwiana wśród kolegów i całego środowiska naukowego. Szczęście jednak nie trwa wiecznie, Alice zapada na chorobę Alzhaimera o wczesnym początku. Znajduje się w nielicznej grupie chorych, którzy zapadają na demencję w tak młodym wieku. Zaczyna się niewinnie, zapomina o drobnostkach, o jakich często zapominają zdrowi ludzie. Gdzie podziały się klucze, okulary, telefon. Tłumaczy sobie, że to wina roztargnienia, stresu, przemęczenia, trybu życia. Jednak z tygodnia na tydzień sytuacja się pogarsza, zapomina coraz więcej, nazwy tak dobrze jej znanych przedmiotów, zapomina o wcześniej umówionych spotkaniach, traci orientację w miejscach, które zna jak własną kieszeń. Choroba postępuje bezlitośnie zabierając powoli tożsamość Alice, ubezwłasnowolniając ją, zamykając w czterech ścianach domu, w którym i tak nie czuje się bezpiecznie, a z dnia na dzień bardziej obco. Jak mocno można walczyć o tożsamość? Jak bardzo można chcieć zachować wspomnienia? Ile wysiłku kosztuje walka kiedy wiemy, że jesteśmy skazani na przegraną? O tym dowiesz się po przeczytaniu Motyla.
Czy zastanawiałeś się kiedyś jakie to musi być uczucie patrzeć w oczy ukochanej osoby i nie poznawać jej, patrzeć w lustro i nie mieć pojęcia kim jest ta osoba? Jak straszna musi być utrata świadomości, strach przed otaczającym nas światem, jak okrutny jest Alzhaimer bezlitośnie czyszczący nasz mózg ze wspomnień? Po lekturze Motyla nie sposób z przerażeniem o tym nie myśleć.
Motyl to debiutancka powieść Lisy Genowy – amerykańskiej pisarki i felietonistki Stowarzyszenia National Alzheimer`s Association. Autorka jest doktorem nauk medycznych w dziedzinie neurobiologii, co z pewnością pozwoliło dodać wiarygodności książce. Nie zasypuje nas jednak medyczną terminologią skupiając się głównie na odczuciach chorej Alice, co porusza jeszcze bardziej wyzwalając w czytelniku ocean współczucia dla bohaterki, której zresztą nie da się nie lubić. Książka wciąga od pierwszych stron, nie dając wytchnienia aż do ostatniej i długo, długo po przeczytaniu. Podsumowując poruszająca do głębi, przerażająca do szpiku kości i wzruszająca do łez, z pewnością nie pozwoli długo o sobie zapomnieć. Polecam!
Żyjąc w ciągłym biegu często zdarza się nam czegoś zapomnieć : spalony czajnik, drzwi nie zamknięte po wyjściu z domu, żelazko nie wyłączone z kontaktu itp. Tłumaczymy się wtedy roztargnieniem lub przemęczeniem z nadmiaru codziennych obowiązków. Kiedy jednak problem z pamięcią nasila się tak, że z trudem przypominamy sobie potocznie używane słowa lub nie wiemy jak posługiwać się najprostszymi rzeczami to znak, że w naszym organizmie dzieje się coś niedobrego i nie wolno lekceważyć niepokojących symptomów. Więcej na ten temat dowiemy się czytając debiutancką książkę Lisy Genovy zatytułowaną ,,Motyl’’. Autorka dzięki swojemu medycznemu wykształceniu ( zajmuje się dziedziną neurobiologii) i kwalifikacjom, dysponuje odpowiednią wiedzą na temat choroby Alzheimera odpowiedzialną w większości przypadków za niespodziewane zaniki pamięci.
Główną bohaterką powieści jest pięćdziesięcioletnia Alice Howland. Kobieta od ponad dwudziestu pięciu lat wykłada psychologię poznawczą na Uniwersytecie Harvardzkim, gdzie odnosi sukcesy naukowe będąc na różnego rodzaju konferencjach, sympozjach lub odczytach. Prywatnie jest również szczęśliwą i spełnioną żoną oraz matką trójki dorosłych, wspaniałych dzieci. Prowadzi więc udane życie osobiste i zawodowe i nic więcej do szczęścia jej nie potrzeba. Niestety los bywa czasami bardzo przewrotny….
Pewnego dnia Alice zauważa, że ma coraz większe problemy z pamięcią. Początkowo bagatelizuje ten fakt, lecz gdy któregoś dnia gubi się w drodze do własnego domu, czuje że coś jest nie tak. Zaniepokojona tym stanem rzeczy, umawia się na wizytę do swojego lekarza. Choć swoje dolegliwości składa na karb przemęczenia, ewentualnie menopauzy, woli jednak upewnić się co do prawidłowej diagnozy. Po przeprowadzeniu serii podstawowych i zaawansowanych badań, rozpoznanie brzmi jak wyrok - Alzheimer. Jak dalej żyć, gdy choroba z dnia na dzień zabierze godność, szacunek i człowieczeństwo?
Książka ,,Motyl’’ jest niezwykle mocną, poruszającą historią o kobiecie, która w jednej chwili zmienia się z cenionego pedagoga i naukowca w osobę ograniczoną i wyobcowaną. ,,Nie będzie w stanie sama jeść, mówić, nie rozpozna Johna i dzieci’’. Bardzo trudno wyobrazić sobie życie z takim niezniszczalnym wrogiem, lecz Lisa Genova w niezwykle obrazowy i prawdziwy sposób nakreśliła emocje Alice, jej zmagania z chorobą, determinacje i siłę walki o każdy kolejny dzień. Kobieta nie poddaje się tak łatwo zbliżającej się demencji. Wie, że rodzina i najbliżsi tak naprawdę nigdy nie zrozumieją jak to jest zmagać się z najprostszymi czynnościami, dlatego Alice próbuje odnaleźć inne osoby dźwigające ten sam krzyż, aby nawzajem stać się podporą w trudnych chwilach.
Śledząc fabułę ,,Motyla’’ rzucił mi się w oczy pewien aspekt, otóż zauważyłam iż istnieją grupy wsparcia tylko dla opiekunów osób dotkniętych Alzheimerem. Nie ma natomiast żadnych spotkań dla chorych znajdujących się w początkowym stadium demencji a przecież nie są oni jeszcze całkowicie nieudolni. Potrafią posługiwać się językiem, wygłaszać opinię i przez dłuższy czas zachować przytomność umysłu. Niestety większość z nas boi się takich ludzi, jakby ich ,,ułomność’’ była zaraźliwa przez co znajdują się oni w tzw. próżni społecznej, gdzie dominuje samotność i frustracja. Sama główna bohaterka z tęsknotą wspomina swoje życie z przed czasów choroby ,,kiedyś byłam dociekliwa, niezależna i pewna siebie. Brakuje mi tego uczucia. Brakuje mi wykonywania czynności bez trudu. Brakuje mi uczestnictwa w teraźniejszości. Brakuje mi bycia potrzebną’’.
Wielokrotnie łzy same nieproszone uciekały z moich oczu obserwując bezsilność i postęp choroby Alice. Zdaje sobie sprawę iż na całym świecie istnieje duży odsetek ludzi zmagających się z Alzheimerem na którego niestety ciągle nie ma lekarstwa. Mam tylko cichą nadzieję, że może kiedyś jakiś nowy testowany specyfik odniesie pozytywne rezultaty i nastąpi przełom w walce z demencją.
Wszystkim bez wyjątku bardzo gorąco polecam zapoznać się z niezwykłą historią zawartą w książce ,,Motyl’’. Musimy nauczyć się otwarcie mówić o tym co trudne, poruszające i bolesne. Życie Alice i jej rodziny jest swoistym przykładem i świadectwem na to, jak ważna jest teraźniejszość, bo nigdy nie wiadomo co może przynieść przyszłość ... tylko czasem motyl wspomnień przysiada na ramieniu i skrzydłami cień na twarzy kładzie...
*****************************************************
Kupując książkę ,,Motyl’’ wspierasz Polskie Stowarzyszenie Pomocy Osobom Z Chorobą Alzheimera.
O Alzheimerze nikt nie napisze wspomnień. Nikt nie napisze jak z tego wyszedł i jakiego spustoszenia dokonała choroba. Sam dotknięty tą przypadłością nie wyrazi tego jak się czuje i jak bardzo się boi tego co będzie w przyszłości. O ile objawy są możliwe i łatwe do zaobserwowania, o tyle uczuć i emocji towarzyszących osobie cierpiącej na Alzheimera można się tylko domyślać. I o ile jesteśmy w stanie wczuć się w sytuacje rodziny chorego, o tyle nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie tego przez co przechodzi sam chory. O Alzheimerze i z Alzheimerem nikt nie zdoła napisać szczęśliwego zakończenia. Takie historie są skazane na zapomnienie tudzież na wyparcie z pamięci. Jednak Lisa Genova podjęła się trudnego zadania wejścia w umysł osoby dotkniętej tą chorobą i dlatego właśnie książka „Motyl” jest tak wyjątkowa.
Gdy Alice dowiaduję się, że cierpi na chorobę Alzheimera ma zaledwie 50 lat i jest u szczytu naukowej kariery. To gorzka ironia, że kobieta, która jest autorytetem w dziedzinie psychologii i która zbudowała swoje życie na nauce zapada na demencje. Wkrótce ma stracić wszystko co nadawało jej życiu sens przez tyle lat.
"Motyl" to właśnie zapis życia po diagnozie oraz z diagnozą - zapis stopniowego, konsekwentnego pogarszania się stanu zdrowia i świadomości. Miesiąc po miesiącu, rok po roku obserwujemy jak Alice coraz bardziej zatraca siebie. Rzeczywistość widziana oczami Alice jest wypaczona i bolesna. Tak łatwo wczuć się w jej postać i tak trudno jej nie współczuć. Chociaż Alice jest postacią fikcyjną, ja w n i ą uwierzyłam - płakałam razem z nią i razem z nią miałam nadzieje. Na co? Że ten cały Alzheimer okaże się jakimś ponurym żartem. Że to nie może się t a k skończyć.
Główna bohaterka zyskała sobie moją sympatie i mój podziw, ponieważ nigdy nie zadawała pytań typu „dlaczego ja?” oraz nie miała do nikogo pretensji. Alice jedynie „żałowała że nie chorowała na raka. W jednej chwili zamieniłaby Alzheimera na raka. Wstyd jej było, że tak właśnie czuła i z całą pewnością targowanie się w tej kwestii było bezcelowe, jednak i tak pozwoliła sobie na tę fantazje. Mając raka, mogłaby z nim walczyć. Mogłaby poddać się operacji, naświetlaniom albo chemioterapii. Istniała szansa, że może wygrać.”
„Motyl” to książka, która wciąga i poraża swoją treścią - jest jak bolesne zdarzenie z (inną) rzeczywistością. Pomimo trudnego tematu, jestem niesłychanie wdzięczna, że taka książka powstała. Tragedia ludzi cierpiących na Alzheimera nie powinna być ukryta za drzwiami domów - należy o tym mówić i się tego nie bać, a tym bardziej nie wstydzić. Książka Genovej to głos (a może nawet krzyk) tych, którzy chorują i zatracili już ten głos w czeluściach niepamięci i spustoszenia wywołanego przez Alzheimera. „Motyl” to powieść o nieocenionych walorach edukacyjnych. Pozwala ona także spojrzeć na nasze codzienne problemy z innej perspektywy – czy to co spędza nam sen z powiek jest naprawdę tego warte?
W moim odczuciu „Motyl” to swoisty hołd oddany ludziom chorym na Alzheimera. Pozwala na lepsze zrozumienie choroby oraz przerywa zmowę milczenia na jej temat. Historia Alice to historia wielu ludzi, których los nie oszczędził i obdarzył felernym zmutowanym genem. Czytając o Alice przypomniała mi się inna osobą chora na Alzheimera, a mianowicie Iris Murdoch. Noblistka w dziedzinie literatury, której choroba również odebrała wszystko. Czytając o Alice, a pamiętając o Iris nasuwa się niepokojąca i przerażająca myśl: czy t o może dotknąć i mnie? czy ja także mogę na t o zapaść? a co jeśli w mojej rodzinie ktoś na t o zachoruje? Bo chorobie Alzheimera jest naprawdę bez różnicy komu zniszczy życie. Odpukać w niemalowane …
Są takie książki, które odciskają piętno w psychice. Bez wątpienia jest nią właśnie "Motyl". Historia kobiety, która choruje na Alzheimera. Każdego dnia choroba postępuje, odbierając jej możliwość normalnego funkcjonowania, obezwładnia ją...a jednak książka niesie przesłanie,że nie należy poddawać się i walczyć w imię własnej godności.
"Możesz nie być wiarygodnym źródłem informacji o samej sobie"
Alice Howland ma 50 lat, jest wykładowcą psychologii kognitywnej na Uniwersytecie Harvarda, zaś jej światowe osiągnięcia w dziedzinie lingwistyki zagwarantowały jej międzynarodowe uznanie i prestiż. Jest dumna nie tylko z własnych osiągnięć, lecz również z błyskotliwej kariery naukowej męża Johna oraz trójki udanych dzieci. Jednak Alice zaczyna zauważać niepokojące problemy z koncentracją, zaniki pamięci i zaburzenia orientacji; początkowo kładzie te wciąż incydentalne niedogodności na karb objawów menopauzy, stresu i przemęczenia spowodowanego aktywnym trybem życia na wysokich obrotach. Kiedy objawy nasilają się zakłócając normalne funkcjonowanie, decyduje się na wizytę u neurologa.
Lekarska diagnoza brzmi jak wyrok śmierci: Alice cierpi na chorobę Alzheimera o wczesnym początku.
Wiadomość ta spada jak grom z jasnego nieba na całą rodzinę. Zdruzgotana Alice musi nauczyć się żyć ze świadomością nieuleczalnej choroby, która nieubłaganie pozbawia ją własnej tożsamości, niszczy jej błyskotliwy umysł i ponadprzeciętne zdolności intelektualne, zaciera słowa i myśli, gubi wspomnienia. Jest zmuszona do rezygnacji z tego, co dotąd ją określało, co kochała i dawało jej olbrzymią satysfakcję, bez czego czuje się bezwartościowa - z życia zawodowego i naukowego, pracy wykładowcy na Harvardzie.
Pogłębiająca się demencja zmusza Alice do przewartościowania swojego dotychczasowego życia, a zwłaszcza relacji z najbliższymi: mężem, który jest rozdarty pomiędzy kontynuowaniem swojej kariery naukowej a opieką nad żoną oraz dziećmi, w stosunku do których musi zmienić swoje oczekiwania.
Alice próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji, określić się na nowo, poznać samą siebie w kontekście zmian, jakie wywołała w niej choroba. I choć stopniowo traci swą niezależność, zapomina znaczenia słów, nazw przedmiotów, technik wykonywania codziennych czynności i imion dzieci, gubi się we własnym domu, nie rozpoznaje twarzy - jednym słowem traci swoje jestestwo - zaczyna odkrywać, że o tym, kim jest, nie decyduje tylko to, co i ile jest w stanie zapamiętać; że jest kimś więcej, niż kobietą, która zapadła na ciężką i nieuleczalną chorobę.
"Motyl" to książka wyjątkowa, przerażająca i fascynująca zarazem. Lisa Genova ujęła mnie idealną równowagą pomiędzy zachowaniem nadzwyczajnej wrażliwości, delikatności i współczucia a naukową precyzją i wiarygodnością opisywanej historii. To coś więcej, niż poruszający swoim autentyzmem portret kobiety we wczesnym stadium Alzheimera. To spojrzenie na rzeczywistość oczami kobiety pogrążającej się w chorobie, która próbuje zrozumieć zmiany, jakim podlega jej osobowość oraz sposób, w jaki wpływają na jej postrzeganie świata. Mamy wgląd w jej myśli, uczucia, nastroje i emocje, jakie towarzyszą jej w chorobie. Ta niesamowita perspektywa, w dodatku tak wiarygodna i prawdziwa, nie byłaby możliwa bez ponadprzeciętnej empatii, zrozumienia i wyobraźni, a także fachowej wiedzy na temat choroby Alzheimera. Lisa Genova dokonała rzeczy niezwykłej.
Kiedy życie i świat Alice kurczy się do ulotnej bieżącej chwili, a najbliższa rodzina staje się nierozpoznawalna, uświadamiamy sobie z całą mocą okrucieństwo choroby i rozmiar spustoszenia, jakie czyni w ludzkim organizmie - zwłaszcza w przypadku osoby będącej u szczytu swoich możliwości intelektualnych, o której wartości stanowił imponujący dorobek naukowy; upadek w otchłań demencji jest tym bardziej przerażający i wstrząsający.
"Motyl" to wartościowa i wzruszająca lektura pozwalająca nam zrozumieć, co dzieje się w umyśle człowieka z chorobą Alzheimera. Ukazuje wszelkie aspekty tej choroby, począwszy od ledwo dostrzegalnych zmian w codziennym życiu po najbardziej znaczące, wpływające na relacje z najbliższymi, zachowanie i osobowość chorego. To wyjątkowo wszechstronne spojrzenie, które uczy empatii i zrozumienia, otwiera oczy na tragedię, jaką jest demencja. Uświadamia, co stanowi prawdziwą wartość życia, skłania i motywuje do przewartościowania go, poraża autentyzmem przeżyć i emocji, wzrusza do łez i zostaje w pamięci na długo.
To jedna z tych książek, które zmieniają życie i nasze spojrzenie na świat. Po prostu trzeba ją przeczytać, do czego zachęcam z całego serca.
Choroba Alzheimera to jedna z tych, które przerażają mnie w najwyższym stopniu. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji w której nie poznaję osób, które kocham, nie pamiętam jak się ubrać, czym jest przedmiot, który przede mną leży. Czuję się osobą aktywną umysłowo - i w dużej mierze to jak myślę sprawia, że jestem kim jestem. Podobnie było z główną bohaterką powieści "Motyl".
Alice Howland to kobieta, która zdecydowanie za największy swój atut uważa mózg. Jest aktywna, niezależna, inteligentna. Kończy 50 lat, jest szanowanym wykładowcą, specjalistką od lingwistyki na jednym z bardziej prestiżowym uniwersytetów w USA. Problemy z koncentracją i pamięcią początkowo przypisuje menopauzie. Częstotliwość z jaką się jej przydarzały zaniepokoiła ją. Diagnoza jest jednoznaczna - choroba Alzheimera. Potwierdzają ją dodatkowo badania genetyczne. Niemalże z dnia na dzień jest zmuszona zrezygnować z kariery naukowca, odsunąć się od wszystkiego, co wcześniej stanowiło kwintesencję jej życia.
"Motyl" to choroba widziana oczami samej chorej. Rozdziały pomyślane zostały jako kolejne miesiące. Codzienne sytuacje, którym ulega Alice przeplatają się z obrazami wytworzonymi w jej mózgu. Język Lisy Genovy jest emocjonalny, sugestywny. Nie sposób nie utożsamiać się z Alice, nie przeżywać jej lęków, obaw i radości. Spore wrażenie robi sposób w jaki autorka ukazała postęp choroby. Kolejne "kamienie milowe" wgryzają się w wyobraźnię tak mocno, że momentami nie sposób czytać dalej - trzeba, choć na chwilę odłożyć książkę na bok, aby ochłonąć.
Główna bohaterka w pewnym fragmencie powieści stwierdza, że jeśli postawiono by ją przed wyborem rak czy Alzheimer bez wahania wybrałaby to pierwsze. Mogłaby walczyć, poddać się chemioterapii. W pracy, wśród znajomych postrzegano by ją jako osobę silną, niepoddającą się przeciwnościom losu. W przypadku Alzheimera nie ma możliwości aktywnej walki, jedyne wyjście to poddanie się i czekania na to, co przyjdzie za tydzień, miesiąc. I walczenie ze stereotypem osoby obłąkanej, szalonej, niezrównoważonej. To mocne stwierdzenie. Takich nie brakuje w "Motylu".
Imponuje przygotowanie, doświadczenie i wiedza, jakimi dysponuje Lisa Genova. Jest ona z wykształcenia neurobiologiem, w swojej rodzinie zetknęła się z chorobą Alzheimera - znała temat od podszewki. Jednak wiedza to jedno, a umiejętność dobrego jej przekazania to osobna kwestia. Książkę czyta się jednym tchem. Mimo trudnej tematyki, mocnych, przeładowanych emocjami obrazów - nie sposób oderwać się od niej na dłużej.
Filmów czy książek poruszających tę tematykę niestety brakuje. Oprócz fachowych broszur, które stają się przewodnikami dla rodzin, opiekunów, jak i samych chorych, brakuje historii, które przemawiały obrazem. Wyjątkowe w "Motylu" jest to, że historia opowiedziana jest z perspektywy osoby chorej, a nie jej opiekuna. Sama autorka porusza tę kwestię w powieści - kiedy Alice szuka grupy wsparcia dla samej siebie natrafia na mur. Owszem, istnieją grupy wsparcia, jednak tylko dla opiekunów. Wraz z osobami, które tak jak ona, są dotknięte chorobą we wczesnym stadium, tworzy taką grupę.
"Motyla" polecam szczególnie. Po pierwsze dlatego, że to kawał bardzo dobrej literatury. Zmuszającej do myślenia, zastanowienia się, spojrzenia dookoła siebie. Po drugie dlatego, że dotyka problemu choroby, która może dotknąć każdego z nas. I to nie tylko w wieku podeszłym, ale również, jak miało to miejsce z bohaterką książki, w wieku, w którym ostatnią myślą jest ta o chorobie. Autorka podjęła się trudnego zadania - granica pomiędzy tanim dramatyzmem a prawdą była niezwykle cienka. Wyszła z tego zadania obronną ręką. Książka wzrusza, otwiera oczy na problem. Po prostu trzeba ją przeczytać.
„Przybrała postawę wojowniczki. Zrobiła wydech i nabrała w płuca jeszcze więcej powietrza, akceptując dyskomfort oraz wyzwanie rzucone jej koncentracji i wytrzymałości, zdeterminowana, aby utrzymać ciało w ej pozycji, zdeterminowana, aby walczyć.”*
Alzheimer - postępująca, degeneracyjna choroba ośrodkowego układu nerwowego, charakteryzująca się występowaniem otępienia. Nazwa choroby pochodzi od nazwiska niemieckiego psychiatry i neuropatologa Aloisa Alzheimera, który opisał tę chorobę w 1906.**
Alice Holland jest pięćdziesięcioletnią kobietą, która wykłada na uniwersytecie w USA. Wykłada lingwistykę. Żyje aktywnie. Początkowe problemy z pamięcią bierze na krab menopauzy i zbytnio się tym nie przejmuje. Jednak z czasem to się powiększa. Kobieta zgłasza się do lekarza by poznać przyczynę tego co się dzieje.
Wyniki badań są jak wyrok. Alzheimer. Z dnia na dzień będzie coraz gorzej. Będzie musiała pogodzić się z tym, że już nie jest niezależna, osoby w jej otoczeniu to bliscy, a ona ich nie będzie poznawać. Najprostsze czynności będą sprawiać jej kłopoty, nie będzie pamiętać do czego służą przedmioty życia codziennego. Aice będzie cierpieć na demencję, oraz całkowitą utratę świadomości i tożsamości.
Jak ta niezależna od nikogo kobieta poradzi sobie z tym, że teraz mus polegać na innych, a elektroniczne urządzenie będzie jej przypominać o tym co i kiedy ma robić? Co ma robić gdy nie poznaje własnego dziecka? Co czują bliscy Alice?
Choroba Alzheimera jest czymś co mnie przeraża. Sięgając po „Motyla” byłam pełna sprzecznych emocji czy powinnam ją czytać. Teraz jestem bogatsza o wiedzę o tym jak to jest, jak mogą się czuć osoby dotknięte tą chorobą jak i jej otoczenie.
Książka jest wstrząsająca. Temat poruszony w powieści jest trudny. Zawartość szokuje i nami wstrząsa. Nie znam nikogo borykającego się z tą chorobą, ale wydaje mi się, że Alice jest wykreowana wyśmienicie. Cała. Osobowość, uczucia. Sprawia, że czujemy jej lęk, strach… Ale czy rozumiemy całkowicie?
Nie da się jej szybko przeczytać, ale jak już zacznie się czytać nie sposób się oderwać. Wszystko to oraz pierwszoosobowa narracja oraz bardzo ciekawy język sprawia, że czas leci niezauważany, a my… Przeżywamy życie Alice. Polecam. Bardzo wartościowa lektura.
*str. 201
**http://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_Alzheimera źródło: internet
Strach, zagubienie, bezsilność... Co czują ludzie, których spotyka choroba ?
Zastanów się nad swoim życiem, wyobraź sobie bliskie Ci osoby, rodzinę, przyjaciół. Pomyśl o swojej pracy, o satysfakcji jaką Ci sprawia, przejdź do tego co dla Ciebie ważne i co tworzy Twoją osobę. To kim jesteś teraz, jest lustrzanym odbiciem zdarzeń z przeszłości. Pamięć jest nieodzownym elementem naszego jestestwa. Bez niej stajemy się obcy dla samych siebie.
Choroba Alzheimera jest to choroba mózgu charakteryzująca się postępującą degeneracją tkanki mózgowej: utratą i zmniejszeniem jej objętości, zwyrodnieniem amyloidowym i obecnością mikroskopijnych włókien w komórkach nerwowych.
Definicja nie mówi nam wiele, książka sprawia, że zaczynamy rozumieć.
Wielu ludzi żyje z tą chorobą bez diagnozy, objawy utożsamia się z podeszłym wiekiem, ponieważ średnia wieku pacjentów z Alzheimerem wynosi 70-75 lat. Główną bohaterkę książki poznajemy jako 50-letnią kobietę, która odnosi sukcesy w życiu rodzinnym i zawodowym. Ma kochającego męża, odchowała trójkę dzieci. Sama jest szanowanym wykładowcą psychologii na Harvardzie, światowej sławy ekspertem w dziedzinie lingwistyki, nie ma więc wątpliwości, że mózg jest tą częścią jej życia, z której jest dumna i który jej nigdy nie zawodzi. Do czasu ... Wtedy u Alice zaczynamy dostrzegać pierwsze objawy choroby, nawet przez myśl jej nie przeszło, że może być to Alzheimer. Brała pod uwagę stres, zmęczenie, menopauzę, a nawet raka. Diagnoza była szokiem, czymś niepojętym, przecież jest zdrową, silną kobietą. Jak żyć ze świadomością, że jutro nie rozpozna własnych dzieci ?
Pierwszoosobowa narracja sprawia, że czujemy bliskość z bohaterką, tworzy się swojego rodzaju intymność, miałam wrażenie rozmowy z przyjaciółką, a nie opowieść obcej kobiety. Język jest prosty, ale dosadny. Specjalistyczne słownictwo nadaje książce realny charakter, w żadnym stopniu nie przeszkadza w odbiorze książki.
Alice jest bohaterką, to w jaki sposób walczyła z choroba jest niezwykłe. W zmaganiach z Alzheimerem, pokazała jak silną ma osobowość. Osoby we wczesnym stadium mają świadomość zmian, jakie zachodzą w ich mózgu. Zdają sobie sprawę, że każdy dzień jest walką o wspomnienia. Wcześnie zdiagnozowana choroba pozwala się spowolnić, lecz koniec jest taki sam. Bezsilność jest obezwładniająca.
Książka jest niezwykła, wzruszająca, niewątpliwie warta uwagi. Otwiera oczy na chorobę, na to co jest naprawdę ważne. Na pewno zmieni myślenie, że Alzheimer to choroba dotykająca ludzi w podeszłym wieku, którzy nie mają świadomości co się z nimi dzieje.
Zszokował mnie fakt, że tworzone są liczne grupy wsparcia na opiekunów, którzy owszem, potrzebują zrozumienia. Lecz nie bardziej niż sami chorzy. Chodź Alzheimer we wczesnym stadium jest rzadki, nie można pozbawiać tych ludzi pomocy. Takie przypadki się zdarzają i ośmielę się powiedzieć, że bezdusznym jest zostawianie takich osób samych sobie. Przykład Alice pokazał jak wiele dało jej wsparcie, nie tylko rodziny, ale i osób z taką chorobą jak ona. Tylko oni po części mogli zrozumieć jak ciężko jest jej się odnaleźć w nowej rzeczywistości.
Książka na stałe zagości w mojej biblioteczce, co więcej na pewno do niej wrócę. Pozycja godna polecenia, nawet najbardziej wymagającym czytelnikom. Prawdziwa do bólu.
Czy ktoś z Was kiedyś zastanawiał się, co oznacza żyć z chorobą Alzheimera? Co oznacza żyć z kimś, kto na tę chorobę zapadł? Lisa Genova – autorka książki „Motyl” – podjęła ten trudny temat i uświadomiła mi, jak mało wiem na temat tego zagadnienia zarówno z teoretycznego jak i praktycznego punktu widzenia.
Czym jest Choroba Alzeimera wiemy. Teoretycznie. Zaniki pamięci, demencja, brak czasowej orientacji w terenie itp. Choroba posiada swoje stadia rozwoju, które charakteryzują się konkretnym zestawem objawów. I tyle. Rzadko kto zastanawia się, co czują osoby, które dowiadują się, że mają Alzheimera. Co czują, kiedy nie mogą sobie przypomnieć imienia swojego dziecka albo adresu miejsca, w którym mieszkają. Co czują wówczas, kiedy wiedzą, że są chorzy, są świadomi, że to objaw choroby, ale to nie przynosi ulgi, bo adres nadal jest nieznany. Z drugiej strony co muszą czuć ich bliscy, kiedy wiedzą, że od tego momentu ich życie diametralnie się zmieni. Rzadko kto zastanawia się, co czuje osoba, która dowiaduje się, że jest chora mając za sobą jedynie połowę życia.
Lisa Genova zaprezentowała historię, które mnie w pewnym sensie zabiła. Książkę skończyłam dwa dni temu, ale dopiero teraz jestem stanie coś o niej napisać.
Alice wiedzie takie życie, jakie ja zawsze chciałam mieć. Jest niezwykle wykształconą i inteligentną wykładowcą na Harwardzie. Ma trójkę dzieci, z czego jedno nie poszło w ślady rodziców i nie studiuje, rozwijając swoją aktorską karierę. Mąż - naukowiec. Pracuje także na uniwersytecie. Spędza wiele godzin prowadząc badania laboratoryjne. Są dobrym małżeństwem. Nikt do nikogo nie ma pretensji, że badania, nauka i praca są ważne a czasem może i ważniejsze od rodziny. Wiadomo, że to krótkoterminowy etap i zaraz wszystko wróci do normy. To dobra rodzina. Szczęśliwa. Trochę modelowa. No może Lydia - aktorka - "niszczy" trochę ten model. Jest fajnie. Są nagrody. Wyróżnienia. Konferencje. I są też pierwsze zaniki pamięci. Drobiazgi. Okulary, klucze, ale to przecież nic takiego. Mąż szuka kluczy codziennie a ona mu pomaga, więc w czym rzecz. Niebezpiecznie robi się dopiero wówczas, gdy Alice nie może zorientować się w terenie parku, po którym codziennie biega i nie wie, gdzie jest jej dom. Badania. Testy. Konsultacje. Diagnoza. Alzeimer. W wieku 50 lat! Będąc na szczycie kariery zawodowej - naukowej! Alzheimer! Postępujący, wyniszczający, niebezpieczny, tajemniczy, nieprzewidywalny. Dziedziczny. Widomość jest szokiem zarówno dla Alice jak i Johna. Nie pomaga nawet czysto naukowe podejście, analizy substancji, których nazwy nie moge powtórzyć. Jest tylko jedno pytanie - co dalej?
Kolejne rozdziały okazują miesiąc po miesiącu życiu Alice i próby zatrzymania codzienności. Możemy zauważyć zmiany, jakie w niej zachodzą. Motyw, kiedy to choroba paradoksalnie poprawia jakość życia. Mamy także okazję poznać reakcje i sposób radzenia sobie z tą sytuacją także Johna. Dylematy między pracą a domem stają nie jeszcze większe. Jak tu nie rezygnować z czegoś w momencie, kiedy jednak z czegoś trzeba zrezygnować. Jak poradzić sobie z sytuacją patrzenia na intelektualne wyniszczanie żony, która kiedyś była niezwykle pociągająca intelektualnie. Co wybrać? I dlaczego muszę wybrać?
Poznajemy też reakcje dzieci. Każde działa inaczej, każde ma inne podejście do życia, każde chce dobrze. o zastanawiające, że zawsze osoby, które są obok chorego wiedzą o wiele lepiej, czego chory chce.
Przede wszystkim poznajemy jednak uczucia Alice, która musi się z chorobą zmagać! Codziennie widzi objawy jej postępowania (o wielu zanikach pamięci wie przecież tylko ona). Najgorsze jest to, że Alice jest świadoma! Ona jest świadoma tego, jak to się skończy, jest świadoma wszystkich objawów, postępowania, wpływu na rodzinę, konsekwencji w pracy i tego, jak to się skończy. I to boli bardziej niż sama choroba.
Książka jest niezwykle poruszająca. Zwraca uwagę na wiele problemów jak np. brak grup wsparcia dla samych osób chorych, aby mogli pogadać, wymienić się doświadczeniami, uczuciami. Każdy wychodzi z założenia, że przecież zapomną o tym i organizowane są tylko terapie oraz grupy wsparcia dla osób bliskich. Autorka pobudza do myślenia na temat choroby, ale także na temat jakości życia, wartości życiowych, wartości, do których przywiązujemy uwagę. Daje do myślenia!
Na końcu książki znajduje się wywiad z autorką. Nie pomijajcie go. Ja już się nie mogę doczekać, kiedy do Polski "przywędruje" kolejna jej powieść.
Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia pojawiają się u was problemy z pamięcią. Najpierw zapominacie jak nazywają się najprostsze rzeczy codziennego użytku, gdzie stoją używane przez was przedmioty, potem, że mieliście coś zrobić, z kimś się spotkać, wyjechać gdzieś w celach służbowych, aż w końcu zapominacie swoją przeszłość, tracicie wspomnienia lub pojawiają się wyrywkowo w waszej świadomości.
Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia stojąc na skrzyżowaniu, które przechodzicie codziennie w drodze do domu, nie wiecie, w którą stronę pójść, by do niego trafić, krawężnik czy słup są znacznie bliżej niż wam się wydawało…
Trudne, prawda? Niewyobrażalne. A wszystko to i jeszcze więcej przytrafiło się Alice, bohaterce powieści Motyl, u której w wieku pięćdziesięciu lat zdiagnozowano chorobę Alzheimera.
W ogólnej świadomości społeczeństwa choroba ta kojarzy się po prostu z zapominaniem nazw rzeczy, ulic, ludzi, z nie rozpoznawaniem bliskich. A to tylko kropla w morzu objawów, których doświadczają chorzy.
Do tej pory wydawało mi się również, że Alzheimer, kojarzony z demencją starczą i osłabionym wieloletnią pracą mózgiem, dotyka ludzi starszych - nasze babcie, dziadków. Nic bardziej mylnego. Istnieje coś takiego jak choroba Alzheimera o wczesnym stadium. Jej objawy mogą się pojawić nawet u trzydziesto i czterdziestolatków.
Alice Howland jest znanym szanowanym wykładowcą psychologii kognitywnej na Uniwersytecie Harvarda, gdzie pracuje również jej mąż, znany i utalentowany biolog.
Alice osiągnęła wszystko, o czym marzyła na drodze kariery. Jest ekspertem zapraszanym na sympozja, konferencje, odczyty. Zasięga się u niej opinii, konsultuje różne przypadki.
Powiodło się jej również na gruncie prywatnym. Jest szczęśliwą mężatką i matką trójki dzieci.
Całe szczęśliwe życie nagle ulega zmianie, kiedy Alice słyszy diagnozę. Uznając zaniki pamięci, dezorientację za objawy menopauzy i przemęczenia, zgłasza się do lekarza z chorobą już rozwiniętą i szybko postępującą.
Jak w takiej sytuacji żyć? Jak kobieta, której narzędziem pracy jest umysł, intelekt ma przyjąć do wiadomości, że już wkrótce nie będzie mogła ich używać. Wręcz przeciwnie, nie będą one zdatne do niczego.
Lisa Genowa prezentuje niezwykle intymny, osobisty zapis przeżyć kobiety, która traci swoją tożsamość. I mimo podjętej walki, wie, że nieuchronnie i nieubłaganie nadejdzie dzień, gdy całkowicie straci swoje ja i świadomość życia, jakie prowadzi teraz i jakie kiedykolwiek prowadziła. Obserwując jej wewnętrzne zmagania z samą sobą i z nie rozumiejącym jej światem zewnętrznym stara się przekonać innych, że Alzheimer nie oznacza zaburzeń psychicznych i niepoczytalności, bo tak właśnie widzą to wszyscy wokoło. Chorzy są odtrącani i spychani na margines społeczny, nawet przez ludzi wykształconych. Doskonałym przykładem jest kadra profesorska na Harvardzie, która jak ognia unikała Alice, kiedy ogłosiła swoją chorobę. Ludzie nie są w stanie zmierzyć się z umysłową słabością innych, boją się też zarazić.
Alice sama zauważa, że z każdym dniem jej stan się pogarsza. W stanach świadomości zmaga się ze sobą, bojąc się tego, co nadejdzie, bojąc się dnia gdy przestanie rozpoznawać bliskich, gdy stanie się bezwolna. W jej głowie zapętlają się myśli, w ich gonitwie Alice się gubi, nawet jeśli by chciała nie potrafi się odezwać, wyrazić tego, co czuje, myśli nie mogą przejść w słowa. Jest ograniczona i wyobcowana. Przeszłość zlewa się z teraźniejszością. Nie może planować, a marzenia jej nie sięgają poza najbliższe klika tygodni, jeśli tylko będzie pamiętała o czym marzyła…
Genova w bardzo naukowy i precyzyjny, a zarazem przystępny i subtelny sposób prowadzi nas przez chorobę bohaterki, od diagnozy, przez wszystkie powtarzane co jakiś czas testy, przez jej codzienność naznaczoną klęską i zapomnieniem. Obserwujemy jej emocje, widzimy jej oczami, myślimy jej myślami. Wnikamy w nią głęboko i współodczuwamy.
Autorka zwraca szczególną uwagę na te małe i wielkie zmiany jakie zachodzą w chorym i jego życiu. Ukazuje jak przewartościowuje się świat osoby z Alzheimerem, jak zmieniają się jej priorytety, jak inaczej postrzega pojęcia miłości, przyjaźni, życia, jak postrzega samą siebie, jak rozliczyć się musi ze wszystkim, czym żyła do te pory i skupić na trudnej codzienności. Ale jest jeszcze jeden ważny aspekt. To ludzie bezpośrednio związani z chorym, przyjaciele i rodzina, tutaj mąż John i dzieci Anna, Lydia i Tom. Autorka doskonale prezentuje relacje w rodzinie, różny stosunek do choroby i do chorej.
To powieść bolesna i trudna, wzruszająca i poruszająca, ale również inspirująca i bardzo ważna. Dla osób, które z tą chorobą nic nie mają wspólnego opisywane objawy są momentami wręcz abstrakcyjne i surrealistyczne.
Nie przestaję myśleć o losach Alice. Wczoraj, po przeczytaniu, streściłam problem i treść mężowi, podjęliśmy dialog na ten temat. Nie mogłam długo zasnąć, wciąż myślę, rozważam.
Za dużo emocji jest we mnie odnośnie tej powieści. Chciałabym powiedzieć znacznie więcej i pewnie w inny sposób jednak długo jeszcze nie będę w stanie myśleć o tej powieści na chłodno.
Oto na początek marca mam przyjemność podzielić się refleksją z na pewno najlepszą książką tego roku i jedną z wybitniejszych jakie czytałam do tej pory. Ostrzegam, że podeszłam do niej z ogromnym ładunkiem uczuć osobistych. Alzheimer dla mnie to coś najgorszego, jako że oceniam się li i jedynie przez pryzmat mojej wiedzy, utrata tych danych zapisanych na dysku mojego mózgu byłaby dla mnie klęską. Moim pytaniem kontrolnym jest bitwa pod Piotieres i wtedy wdrożę swój plan Motyl.
Ale po kolei. Alice jest naukowcem, takim raczej z wyższej Pólki, jej życie toczy się pomiędzy wykładami a lotami na konferencje, jej mąż również pracuje naukowo, mają trójkę dzieci, dwójkę ambitnych i jedną mniej zapatrzoną w sukces naukowy i stroniącą od uniwersytetów córkę Lydię. Alice ma pięćdziesiąt lat, powoli oswaja się z menopauzą, dopuszcza do siebie myśl, że to już z górki. Ale nie zdaje sobie sprawy jakiej prędkości nabierze ta lawina, chociaż chyba Alzheimer musiał tłuc się jej po głowie, zapominanie, zapominaniem, ale skrajna dezorientacja? Mimo wszystko gdy pada diagnoza, potwierdzona dodatkowo testami genetycznymi wali się jej świat, walą się jej plany, przez chwile stara się to ukryć przed mężem, jednak w końcu musi mu wyznać tą straszną prawdę, później przyjdzie czas na dzieci, a jeszcze później na stopniową degrengoladę.
Oryginalny tytuł podkreśla, że mimo zaników pamięci, problemów z komunikacją to jest wciąż Alice, co ona zresztą podkreśla na swoim ostatnim odczycie. Polski tytuł nawiązuje do planu, który układa jeszcze świadoma Alice, aby nie dopuścić do tego aby umarł jej duch, a wegetowało tylko jej ciało.
Wybaczcie ciężko mi się pozbierać po książce którą tak opłakałam i przeżyłam. To przejmujący zapis przeżyć osoby która traci osobowość, traci wspomnienia, umiera od środka. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam… Alzheimer to nie tylko zapominanie kluczy, czy drobne domowe wypadki, to dla bliskich jest trudne, ale dla chorego… wyobraźcie sobie że kilka razy dziennie przypominacie sobie najgorszy moment życia i za każdym razem czujecie ten sam ból co za pierwszym razem. Wyobraźcie sobie że wspomnienia uciekają jak woda, że wstając z krzesła i prostując grzbiet zapominacie po co się podnosiliście, albo wyobraźcie sobie ból tych coraz rzadszych okresów zwanych w starożytności lucida intervalla, stan jasności, kiedy uświadamiacie sobie co się z wami dzieje. Nie możecie sobie tego wyobrazić? Słusznie, też nie mogę, takie cierpienie jest niewyobrażalne i niewysłowione. Bohaterka chce Zamienic się na raka, bo z rakiem można walczyć, można przegrać, lub wygrać, ale piłka jest w grze… tutaj mkniemy w stronę przepaści, po stromym zboczu, samochodem w którym hamulce zawiodły, czasami zatrzymujemy się na jakimś głazie, czy drzewie, ale zbliżamy się do katastrofy, gdy opuszcza nas panika, odczuwamy nieuchronność tej klęski… i chyba jeszcze gorsze poczucie bezsilności…
Każda metafora będzie chyba mało trafna, bo do czego można porównać stopniowe zapominanie miłości którą dawaliśmy i braliśmy, zapominanie twarzy najdroższych nas osób…
Według mnie tej książki nie trzeba polecać…. Nie zgadzam się tylko z tekstem z okładki, w którym autor pewnej powieści twierdzi, że książka jest do przeczytania w kilka nocy. Absolutny fałsz!! Jestem pewna że gdy raz ją weźmiecie w ręce trudno będzie ją odłożyć!
Są takie rzeczy, które przerażają i na które nie mamy wpływu. Nic nie jesteśmy w stanie zrobić i ta bezsilność dobija… Jedną z takich rzeczy jest choroba, na którą nie ma lekarstwa. Ta straszna choroba to Alzheimer. Wbrew pozorom to nie jest choroba wieku starczego, coraz częściej zapadają na nią ludzie w sile wieku. Nie ma na nią lekarstwa, choremu nie ma jak pomóc i zatrzymać jej rozwóju.
Alzheimer jest jak cichy zabójca – osacza i odcina chorego od świata. Ciągle mało wiadomo o tej chorobie, chorzy nie mają wsparcia i muszą sobie sami radzić z jej ekspansją. Bardzo mnie ucieszyła informacja zamieszczona na początku książki, że część z ceny książki przeznaczona jest dla chorych.
I bardzo wiele znaczy dla chorych i ich rodzin wywiad z autorką umieszczony na końcu książki – wiem, co mówię, bo należę do takiej rodziny. Moja babcia kilka lat temu zmarła na Alzheimera i książka „Motyl” stanowiła dla mnie wspomnienie mojej babci, wsparcie, ale i przygnębiła mnie….
Nikt mi nie zagwarantuje, że nie jestem nosicielem tego zmutowanego morderczego genu, a choroba jest dziedziczna. Przeraża mnie fakt, że chory żyje w próżni – jest powoli odcinany od bodźców zewnętrznych, aż w pewnym momencie nie jest już w stanie czytać czy oglądać filmów, bo nie jest w stanie ich zapamiętywać…. A ja nie wyobrażam sobie życia bez moich ukochanych książek….
Główna bohaterka „Motyla”, Alice Howland, pięćdziesięcioletnia psycholog, kobieta pełna życia i pasji, zauważa, że coś się dzieje z jej pamięcią. Zapomina słów, gubi orientację w terenie…. Niby nic, a jednak. Idzie na badania – diagnoza jest straszna „Alzheimer”. Choroba rozwija się bardzo szybko i zmienia diametralnie całe życie Alice – przestaje sprawdzać się jako wykładowca, coraz częściej zapomina się, ciągle czegoś szuka, nie poznaje córek….
Popłakałam się, gdy doszłam do momentu, kiedy Alice otworzyła plik „Motyl”. Tytułowy motyl to plik, który napisała sama do siebie Alice, jeszcze w pełni władz umysłowych, gdzie pisze o chorobie, o sobie. Niesamowite, że gdy po roku otworzyła go … już nie pamiętała, że to napisała… już nie znała tej kobiety… a minął tylko rok….
Tempo choroby jest szokujące – człowiek cofa się w rozwoju i zapomina jak wykonywać podstawowe czynności. Pewnego dnia mąż znajduje sfrustrowaną żonę, która nie potrafi poradzić sobie z założeniem sportowego stanika, który okazuje się być…majtkami. Śmieszne i straszne zarazem!
Pamiętam moją babcię u schyłku choroby, gdzie nie mogła już sama spożyć posiłku, nie panowała nad wypróżnianiem, siedziała i bawiła się misiem. Serce się krajało.
Książka Lisy Genovy poruszyła mnie do głębi i ruszyła lawinę wspomnień. Jest tak pięknie napisana, prosto i zwyczajnie, bez medycznego bełkotu. Niezwykła opowieść o życiu, prawdziwa i wzruszająca.
„Motyl” porusza, wstrząsa i przeraża. To nie jest łatwa i przyjemna lektura, po której można przejść do porządku dziennego.
Ciężko było mi się z nią zmierzyć, ale cieszę się, że ją przeczytałam! Mam nadzieję, że mnie ten wyrok nie spotka…. Bo Alzheimer to wyrok….śmierci….
http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2011/12/motyl-lisa-genova.html
Życie potrafi być przewrotne. Gdy wydaje nam się, że wszystko idzie jak po maśle, a droga na szczyt, choć trudna i mozolna, wciąż pozwala nam sięgnąć gwiazd, rzeczywistość postanawia spłatać nam figla, pokazując jak łatwo można z tego szczytu spaść, w gorzki sposób nagradzając nas za nasze zaślepienie wyczekiwanym sukcesem i ignorowanie pierwszych objawów nadchodzącej porażki. Co zrobić, gdy z dnia na dzień trzeba pogodzić się z myślą, że wszystko to, co tak pieczołowicie budowało się przez całe swoje życie, nagle runie, pozostawiając po sobie gruzy rzeczywistości i opadający kurz wspomnień?
Alice mimo swojego wieku i nieuchronnie zbliżającej się jesieni życia, wydaje się być osobą żyjącą aktywnie, cieszącą się z udanego życia rodzinnego i zawodowych sukcesów. Wszak bycie wykładowcą na Harvardzie to nie byle co. Lecz nagle dzieje się coś niepokojącego. Zdenerwowanie, stres, dezorientacja, ważne sprawy umykające z pamięci, a do tego wszystkiego brak miesiączki. Czyżby więc nieunikniona w życiu kobiety menopauza? Wszystkie objawy, które zauważyła u siebie Alice, zrzucone zostają na karb kończących się „kobiecych dni”. Niestety, coraz więcej rzeczy zaczyna uciekać Alice z pamięci. Gdy kobieta gubi drogę do domu podczas codziennego biegu, zdaje sobie sprawę, że czas na wizytę u lekarza.
Kolejne badania i serie testów dotyczące zaburzeń pamięci, sprawiają, że diagnoza jest jednoznaczna – Alzheimer. Alice nie może uwierzyć w to, co się stało. Przecież nie ma osiemdziesięciu lat, by dotykała ją demencja starcza. Więc dlaczego akurat ona? Dlaczego właśnie ją dotknęła ta choroba, która każdego kolejnego dnia będzie odzierać ją z powoli zanikającej tożsamości? Co na to John i dzieci? Co, gdy pewnego dnia nie rozpozna ich twarzy…?
„-Tak bardzo mi przykro, że zachorowałam. Nie mogę znieść myśli, że będzie jeszcze gorzej. Nie mogę znieść myśli, że któregoś dnia spojrzę na ciebie, na twarz którą kocham, i cię nie rozpoznam.”
Alzheimer jest okrutny. Wobec swoich ofiar nie ma litości. Z każdym kolejnym dniem odbiera im wszystko, co udało im się osiągnąć. Najpierw drobne informacje, daty, mało istotne szczegóły. Później powaga sytuacji rośnie, gdy umykać zaczynają poszczególne słowa, imiona, twarze, by w końcu zaczęły zanikać podstawowe potrzeby. Człowiek zaczyna ginąć w cieniu Alzheimera. Okres choroby to nie tylko ciężki okres dla chorującego, ale również dla najbliższych, którzy stają się jedyną podporą w przerażającej codzienności. Alzheimer jest przerażający…
„Motyl” jest boleśnie prawdziwy. Nie spodziewałam się, że poruszy mnie aż tak bardzo. Choć stylistycznie ma kilka mankamentów, o których wspomnę za moment, to emocjonalnie rozłożył mnie na łopatki. Czuję, że książka Lisy Genovy otwarła mi oczy, ale to, co widzę, nie należy do widoków miłych, przyjemnych i bezbolesnych…
Wspominałam o mankamentach, które według mnie posiada „Motyl”. Jednym z nich są urywane w nieoczekiwanych momentach rozdziały. Miałam wrażenie, że niektóre kończyły się w środku właśnie toczącej się akcji, co sprawiało, że odczuwałam niedosyt. Podobnie jest z drugim mankamentem „Motyla” – otóż książka ta posiada otwarte zakończenie, których tak bardzo nie lubię. W tym wypadku jest jeszcze gorzej, bo powieść niesamowicie mnie wciągnęła i zainteresowała, a nagle okazało się, że to już koniec. A nie lubię przedwcześnie żegnać się z książką, która skradła mi serce.
Jeśli chodzi o pozytywy, to nie będę pisać o banałach i utartych frazesach, o fantastycznej fabule, postaciach, etc., bo tutaj jest to niepotrzebne. „Motyla” po prostu trzeba przeczytać. Uważam, że jest to dobra lektura nie tylko dla osób zaangażowanych w chorobę Alzheimera i związanych z nią mniej lub bardziej, ale również dla laików. Mnie „Motyl” otwarł oczy, poruszył moje serce i wstrząsnął mną do głębi. Nie da się zaprzeczyć, że również mnie przestraszył… Tak czy inaczej uważam, że warto przeczytać powieść Lisy Genovy p.t. „Motyl”.
Czy wybaczylibyście mi, gdybym podsumowała powieść Lisy Genovy jednym zdaniem? O, np. takim, jakie zamieściłam przed godziną na facebooku: "Wszystko, co było dla mnie pewnikiem, teraz się zmieniło. Nie poznałam piękniejszej książki w swoim życiu...". Wybaczylibyście?
Napisanie czegokolwiek mądrego, sensownego czy - po prostu - odpowiedniego na temat 'Motyla' jest zadaniem tak trudnym i wymagającym, że aż bolesnym. A ja jestem tchórzem, bo chciałabym zostawić Was z jednym zdaniem i uciec. Boję się, że nie znajdę odpowiednich słów na opisanie tej powieści. Boję się, że wyjdę na wariatkę, która zachłysnęła się z zachwytu. Ale nic nie poradzę - spędziłam dzisiejszy dzień z fenomenalną książką. Być może zbyt łatwo wpadam w stan uwielbiania, być może jestem naiwna i prosta, ale nic mnie to nie obchodzi - 'Motyl' jest fenomenalny i nic tego nie zmieni.
Lisa Genova przedstawiła fragment życia genialnej kobiety sukcesu - wielkiej legendy Harvarda, wielkiej odkrywczyni - Alice Howland. Kobieta przekroczyła właśnie pięćdziesiątkę i wciąż zachwyca elegancją, profesjonalizmem, klasą i inteligencją. Wzbudza powszechny podziw, świat nauki ją uwielbia, studenci kochają. Alice wspina się na szczyt...
...po to, by błyskawicznie z niego spaść.
Zaczyna się niewinnie - od szukania drobnych przedmiotów, gubienia drogi, zapominania o spotkaniach. Następne tygodnie są jednak gorsze - z pamięci ulatują daty, nazwiska i imiona. Liczne badania, liczne wizyty u lekarzy i jedna, koszmarna diagnoza: Alzheimer. Choroba, która całkowicie zmienia życie Alice, jej męża i dzieci, znajomych z pracy oraz ukochanych studentów. Świat nie jest już taki sam...
Lisa Genova stopniowo buduje napięcie - od początku podrzuca nam poszlaki, które - z pozoru niewinne - zaczynają wzbudzać naszą czujność. Tak, jak choroba bohaterki ujawnia się stopniowo i spokojnie, tak i historia toczy się początkowo bez większych burz i zahamowań. Po setnej stronie zaczyna się jednak jazda, jak na rollercoasterze. Kiedy świat Alice zaczyna wirować i my mamy problem z utrzymaniem równowagi.
'Motyl' opowiada o straszliwej chorobie, która może dotknąć każdego z nas. Autorka umiejętnie wplata w opowieść fakty na temat Alzheimera i - przede wszystkim - na temat pomocy chorym i ich bliskim. Wiele z tej książki wyniesie każdy, kto zetknął się kiedykolwiek z tym problemem - sposób rozumowania, uczucia i psychika Alice zostają rozłożone na części pierwsze, poddane analizie (dobrej analizie - nie nachalnej, nie przesadzonej - takiej, która pozostawia wiele niedomówień) i rzucone w twarz czytelnikowi. Nie dostajemy ich na srebrnej tacy - atakują nas one i zalewają. Nie dają się od siebie oderwać, nie dają o sobie zapomnieć. Alice wsiąka w czytelnika, wciąga go do swojego świata i z tego świata nigdy już nie wypuszcza. Bo po tej książce nic nie jest takie, jakie było...
Mogłabym Wam opowiedzieć o łzach i dreszczach emocji, o ściskaniu w gardle i zapieraniu tchu - ale nie będę. Zamilknę i dam Wam szansę, abyście sami odczuli to, co mnie było dane. Zazdroszczę tym, którzy mają tę powieść jeszcze przed sobą...

Albertus
Zinamon
Weltbild
Selkar
Empik
Matras
