Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Demony Leningradu

Cykl: Demony (Adam Przechrzta) (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
7,4 (473 ocen i 46 opinii) Zobacz oceny
10
32
9
43
8
152
7
145
6
76
5
14
4
6
3
4
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375745863
język
polski
dodał
Casthaluth

Koszmar, który dusi grozą nawet zimne, bezlitosne serce Ławrienitja Berii. Ulicami udręczonego głodem, oblężonego Leningradu przemyka wcielona Śmierć. Coś więcej niż oszaleli z rozpaczy kanibale, żerujący na trupach poległych towarzyszy. Coś, co nawet w ludziach, którzy przetrwali stalinowskie czystki oraz furię dywizji Wehrmachtu, czy Waffen SS powoduje skrajne przerażenie. Kiedy ryczą...

Koszmar, który dusi grozą nawet zimne, bezlitosne serce Ławrienitja Berii.

Ulicami udręczonego głodem, oblężonego Leningradu przemyka wcielona Śmierć. Coś więcej niż oszaleli z rozpaczy kanibale, żerujący na trupach poległych towarzyszy. Coś, co nawet w ludziach, którzy przetrwali stalinowskie czystki oraz furię dywizji Wehrmachtu, czy Waffen SS powoduje skrajne przerażenie.

Kiedy ryczą działa budzą się demony.

Istoty, których istnienie nie mieści się w bolszewickiej ideologii. Tam gdzie nie wystarcza rozkaz Stalina, furia Berii i bestialstwo katów z NKWD - tam wkraczają do akcji drużyny GRU - wojennoj razwiedki.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Fabryka Słów, 2011

źródło okładki: www.fabrykaslow.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1279
Heisenberg | 2017-04-11
Na półkach: Przeczytane

Mam pewien problem z miarodajną oceną „Demonów Leningradu” Adama Przechrzty.
Chciałbym dać wyższą ocenę, więcej gwiazdek, ale mam opory ku temu.
Książka zaczyna się bardzo obiecująco – oblężony przez nazistów Leningrad, siarczyste mrozy, a do tego tajemnicza sekta kanibali, tzw. Doskonałych. Z nią to walczy główny bohater powieści, major Razumowski. Akcja wciąga niesamowicie! I nagle – bach! Wątek leningradzki się urywa, pozornie zakończony, po czym akcja przenosi się do stolicy Związku Sowieckiego. No i zaraz robi się tygiel – jakaś militarna akcja na niemiecki garnizon, za chwilę tajemnicze morderstwa prominentnych osób w Moskwie – jeden wątek się nie zakończył, a już następuje drugi, po nim kolejny i tak to się ciągnie. Klasyczny przykład przysłowia „Gdzie kucharek sześć…”. Do tego strasznie irytowała mnie jedna rzecz – po każdym wyżej wspomnianym morderstwie zabójca zostawiał rosyjskie przysłowie, w którym to zawsze pojawiało się słowo „razum”. Nazwisko głównego bohatera to Razumowski. Razum – Razumowski…
Przy pierwszym przypadku można uznać to za zbieg okoliczności, kiedy jednak następują kolejne zabójstwa plus przysłowia ze słowem „razum”, to aż się prosi żeby major GRU, człowiek niezwykle inteligentny dodał dwa do dwóch. Ja, szary czytelnik praktycznie od razu zauważyłem związek; Razumowskiemu to zajęło nieco więcej czasu. Owszem , w końcu na to wpadł, ale wydaje mi się że jak na jego możliwości, to „dzięki” autorowi zrobił to stanowczo za późno. Wtedy okazuje się, że sekta Doskonałych nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. I bardzo dobrze, bo przez to akcja powieści wróciła na właściwe tory, znowu stała się bardziej spójna; niestety nie na długo. Wątek ten znowu kończy się znienacka, i zaraz mamy kolejny – tym razem sprawa z wąglikiem (mnie osobiście najmniej interesująca; zrobiło się w książce strasznie naukowo, coś a’la James Rollins i jego cykl „Sigma"). Końcem końców znowu mamy związek z kanibalami, aczkolwiek dość incydentalny.
I nagle powieść się kończy, ot tak sobie.
Szczerze powiedziawszy, to momentami miałem wrażenie jakbym czytał zbiór opowiadań, tylko pozornie powiązanych ze sobą.
Troszkę też denerwujący był wątek stricte historyczno-ideologiczny, bo śmiem wątpić czy GenKom Beria – jedna z najbardziej niesławnych postaci w historii świata - tak łatwo dawał by sobą manipulować przez majora kontrwywiadu, a tak się to ma na kartkach „Demonów Leningradu”, i to w miarę często.
Na obronę autora stwierdzę jednak, że pisze sprawnym językiem, przez co lektura nie męczy. Gdyby tylko mniej razy używał zwrotu „ach, Razumowski, Razumowski, w co żeś ty się wpakował”, oraz jego wszelkich odmian to też by nie zaszkodziło…
Lekko zawyżone sześć gwiazdek – na więcej ta powieść niestety nie zasługuje, niemniej jednak ciekawsze fragmenty tej książki powodują, że mam w planach sięgnąć po co najmniej jeszcze jeden tom tego cyklu. Z nadzieją na większą spójność kontynuacji cyklu, i wyjaśnienie/zakończenie wątków występujących w tej książce.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Margo

Dla mnie? Jest to naprawdę genialna książka. Wszystko przez to, że nie jest to klasyczny thriller psychologiczny, tylko obraz psychologiczny boh...

zgłoś błąd zgłoś błąd