Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Pióropusz

Seria: Proza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
5,88 (230 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
17
8
16
7
55
6
59
5
38
4
16
3
16
2
8
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-08-04421-6
liczba stron
320
język
polski

Znakomita powieść autora cenionego za twórcze łączenie prozy „nurtu chłopskiego” z tradycją gombrowiczowską. Historia dotyczy powojennego dzieciństwa zadziornego bohatera pochodzącego z rodziny wiejskich „biedniaków” i złodziei. Niepiśmienny ojciec za eksces z nauczycielem oraz kradzież i zniszczenie tablicy szkolnej zostaje – jako wróg ludu – zamknięty do stalinowskiego więzienia. Chłopiec i...

Znakomita powieść autora cenionego za twórcze łączenie prozy „nurtu chłopskiego” z tradycją gombrowiczowską.

Historia dotyczy powojennego dzieciństwa zadziornego bohatera pochodzącego z rodziny wiejskich „biedniaków” i złodziei. Niepiśmienny ojciec za eksces z nauczycielem oraz kradzież i zniszczenie tablicy szkolnej zostaje – jako wróg ludu – zamknięty do stalinowskiego więzienia. Chłopiec i jego matka dochodzą sprawiedliwości. Paradoksalnie, konieczność pisania podań w tej sprawie rodzi w bohaterze kult słowa pisanego. Symboliczny dar od ojca – kradzione pióro ze złotą stalówką – przesądza o jego dalszych losach.

 

źródło opisu: nota wydawcy

źródło okładki: wydawca

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 135
uroborus | 2014-11-07
Na półkach: Przeczytane

W świecie słów

Nagrody literackie mają bardzo duże znaczenie nie tylko dla wyróżnionych, ale również dla całego światka literackiego. Oczywiście są one ogromnym splendorem dla laureata oraz czynnikiem, który jak magnes przyciąga czytelników do półek sklepowych. Jeśli spojrzymy bardziej horyzontalnie, najistotniejszym sensem nagród jest funkcja kreowania gustów czytelniczych oraz wyznaczanie nowych trendów w literaturze. Zmierzając do meritum, otóż rozdano literackie nagrody Nike za najlepszą książkę 2011 r. Laureatem został „Pióropusz" autorstwa Mariana Pilota. Czy wybór jury był słuszny? Ciężko jednoznacznie stwierdzić, jednak jedno jest pewne, oryginalna powieść Mariana Pilota powracając do najbardziej pierwotnych atrybutów pisarstwa, czyli do kultu języka i słowa pisanego, bez wątpienia wyznacza nowe trendy w literaturze współczesnej.

Nie będę streszczał tutaj treści książki, ponieważ tak naprawdę treść nie jest tutaj najistotniejsza. To samo dotyczy chronologii. Wydarzenia nie następują po sobie, ponieważ luźno przeplatają się ze snami oraz różnymi imaginacjami. Trudności z zachowaniem kolejności zdarzeń wynikają także z zastosowanego języka. Autor potrafi ciągnąć jedno zdanie przez całą stronę, zalewając przy tym czytelnika nieskończoną ilością słów. Z tego powodu książkę czyta się niezwykle ciężko. Aby przeczytać „Pióropusz" ze zrozumieniem należy wykazać się nie lada cierpliwością oraz skupieniem. Czytaniu nie sprzyja także brak jakiegokolwiek podziału na rozdziały. W moim odczuciu ograniczenie treści do minimum oraz zastosowanie trudnego języka wystawia czytelnika na nie lada próbę. W moim odczuciu, lektura powieści Mariana Pilota jest obcowaniem z czystą formą literacką lub, innymi słowy, z czytaniem dla samej przyjemności czytania.

Oprócz sowizdrzalskiego i krnąbrnego języka mamy tutaj do czynienia z istną literacką etnografią. Autor odkurza i na nowo powołuje do istnienia wymierającą już gwarę powojennej wielkopolskiej wsi. W czasach, kiedy praktycznie wszyscy mówimy tą samą lub przynajmniej podobną polszczyzną, „Pióropusz" zyskuje na wartości, jako językoznawcza praca badawcza z okresu, kiedy niemal każda mała ojczyzna miała swój własny sposób mówienia. Występuje tutaj duże nagromadzenie słów zaczerpniętych prosto z gwary, co w efekcie znacznie utrudnia rozumienie tekstu. Znaczenia niektórych słów można domyślić się z kontekstu, jednak występują też takie, gdzie ewidentnie przydałby się wręcz słownik. Notabene, jako ciekawostkę podam, że w księgarniach możemy także znaleźć „Ssapy, Szkudły, świętojanki: słownik dawnej gwary Siedlikowa", również autorstwa Mariana Pilota.

Nie jestem do końca pewien, w jakim stopniu autor odtwarza rzeczywistą gwarę lokalnej społeczności, a w jakim stopniu blefuje, bowiem w moim odczuciu wiele słów może być wytworem wybujałej wyobraźni Mariana Pilota. Autor prowadzi zabawę w słowotwórstwo, przez co czytelnik zasypywany jest lawiną różnych wyrazów bliskoznacznych i przekleństw, a raczej z uwagi na humorystyczną konwencję - zaklinań. Uważam, że jest to wyraz pewnej dozy infantylności w postawie autora. Tak jak dzieci bawiące się w piaskownicy lubują się w wymyślaniu przezwisk na współtowarzyszy zabawy, tak samo tutaj mamy do czynienia z podobną sytuacją. Wyobraźnia autora nie zna granic. Poprzez łączenie różnych, często niepasujących do siebie wyrazów, tworzy zmyślne zbitki słowne funkcjonujące, jako przezwiska lub jako alternatywa dla istniejących już słów. Efekt jest przekomiczny i przezabawny. Nie będę zdradzał, tylko nadmienię, iż w podobnej humorystycznej i przewrotnej konwencji utrzymana jest także puenta.

Dzięki umiejętnemu posługiwaniu się humorem, zamiast smutnej, pijanej i zaściankowej polskiej wsi, jaką znamy z książek historycznych i przekazów ustnych, otrzymujemy obraz biednej, ale na swój sposób radosnej wspólnoty. Sarkazm i kpina z sytuacji politycznej, obyczajowej, społecznej pozwala trywializować problemy oraz stwarza przyjazny klimat wiejskiego życia. Z uwagi na to, nie należy, zatem w książce szukać ścisłych związków z rzeczywistością. Owszem, miejsce akcji, czas akcji oraz pozostałe elementy świata przedstawionego w sporej części są analogiczne do sytuacji obiektywnej, jednak związki, jakie między nimi zachodzą, interpretowane są w dosyć luźny sposób. „Pióropusz" jest swego rodzaju osobliwym rozliczeniem z przeszłością, wiemy albowiem, że zawiera wątki autobiograficzne zaczerpnięte z dzieciństwa autora.

Do niewątpliwych zalet należy zaliczyć także dobrze spasowaną i kompletną kompozycję powieści. Wszystkie elementy wydają się być dobrane z rozmysłem według określonego wcześniej planu. Charakterystyka głównego bohatera jest wyrazista i wiarygodna. Autor udowodnił, że pomimo upływu lat, nadal potrafi nawiązać duchem do chłopca w podartych portkach, który dorastał na biednej wsi w Wielkopolsce. Co więcej, bardzo podoba mi się sposób umiejscowienia głównego motywu powieści - umiejętności pisania. W czasach, kiedy nie wszyscy mogli poszczycić się darem pisania i czytania, istniał kult słowa pisanego, przekonania, że słowo napisane na kartce papieru może zdziałać znacznie więcej niż słowo wypowiedziane. Abstrahując od tego, zatrważający jest fakt, iż obecnie w dobie społeczeństwa post nowoczesnego, wśród dorosłych coraz częściej występuje zjawisko wtórnego analfabetyzmu, a wśród dzieci i młodzieży coraz szersze kręgi zatacza dysleksja, dysortografia oraz dysgrafia.

Słowem podsumowania, czy warto, zatem polecić powieść Mariana Pilota? Czy przeciętny czytelnik poszukujący zgrabnej fabuły, wartkiej akcji czy idei w literaturze powinien sięgnąć po „Pióropusz"? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, jednak myślę, że naprawdę warto. Książka przy pierwszym kontakcie wydała mi się wyjątkowo zabawna i zawadiacka, jednak prawdziwą jej wartość nie sposób odkryć w fotelu, lecz dopiero po uprzednim namyśle. Pomijając funkcję rozrywką i jak wspomniałem na początku „czytanie dla samej przyjemności czytania", „Pióropusz" jest także cenną pozycją z punktu widzenia językoznawstwa. Ponadto, jest dobrym nośnikiem idei oraz co znamienne, potrafi skłonić do myślenia. Jest to książka specyficzna, dlatego nie można zapewnić, że spodoba się każdemu. Czy komuś przypadnie do gustu czy też nie, nie można przejść obok tej pozycji obojętnym, co z pewnością wywoła skrajne opinie i dyskusje nad sensem przyznania nagrody. W dużym uproszczeniu, dyskusja nad „Pióropuszem" będzie zawsze dyskusją na temat miejsca i funkcji języka we współczesnej literaturze. Z mojej strony, nie pozostaje mi nic innego jak tylko serdecznie zachęcić do lektury „Pióropusza".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Roman Kostrzewski. Głos z ciemności

Książka dobra, szkoda tylko, że mało było w tym historii zespołu KAT (zabrakło pewnych smaczków jak dla mnie). Początek książki średnio-ciekawy. Z cał...

zgłoś błąd zgłoś błąd