Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pan Samochodzik i święty relikwiarz

Cykl: Pan Samochodzik i (tom 2)
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza "Warmia"
6,86 (630 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
67
8
73
7
240
6
128
5
77
4
10
3
7
2
4
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8385875018
liczba stron
220
język
polski

Inne wydania

Na Uroczysku, wysepce opodal kolegiaty w Łęczycy, archeolodzy badają prasłowiański kurhan. Tomasz N.N., student historii sztuki i pracownik redakcji jednej z gazet, dołącza do ekipy badawczej. W podziemnym korytarzu wiodącym z Uroczyska do kolegiaty uczeni odnajdują piękny relikwiarz z pierwszej połowy XIV wieku.
Wcześniej książka była wydana pt. „Uroczysko”.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwo-warmia.pl/Pan%20Samochodzik/PS%200%20-%205.html

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1326)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1471

"Na Uroczysko zabrał mnie Nemsta swoją nowiutką "Ifą" w słoneczne, upalne popołudnie".

To zdanie zapowiada pełną przygód i humoru opowieść, którą czytałam już tak wiele razy, że mój egzemplarz lekko się rozleciał. Chociaż lekko to chyba zbyt łagodne określenie na poporcjowaną książkę z fruwającą okładką. Mea culpa.

Obecnie "Uroczystko" jak i "Skarb Atanaryka" uznawane są za część serii o Panu Samochodziku, dla mnie jednak nadal pierwszą jej częścią jest "Wyspa złoczyńców", a historia o wykopaliskach na bagnach i pięknej, tajemniczej kolegiacie jest tylko miłym dodatkiem do serii, chociaż na pewno ciekawszym niż historia złodziei roślin doniczkowych.

Zabawne, że mój egzemplarz jest wybrakowany i nie ma w nim... ostatnich kilku stron, więc koniec tej historii poznałam dopiero po wycieczce do biblioteki :) Przysięgam, to nie ja je zgubiłam! Taki chyba już wyszedł z wydawnictwa ;)

książek: 304
chrispu | 2015-01-27
Na półkach: Różne, Przeczytane, Posiadam

Zaskakująca książka o przygodach późniejszego "Pana Samochodzika". I jeszcze do tego zaskakująco dobra. Nie ma tu co prawda słynnego "samochodu" a więc nie ma też, standardowo występujących w każdej z następnych powieści z tego cyklu, pościgów i popisywania się niesamowitymi możliwościami auta. Jednak moim zdaniem, zupełnie to nie przeszkadza. Jest za to dużo ciekawej intrygi, trochę humoru i sporo jak na tę serię,rozterek miłosnych głównego bohatera.
Opowieść jest dosyć statyczna - całość akcji dzieje się albo na wykopaliskach lub w kolegiacie i jej pobliżu. Ale jest tu coś, co mnie urzekło - świetny średniowieczno - zabobonny klimat, na który składają się zarówno opowieści z tamtych czasów jak i przytaczane podania, legendy ludowe czy opisy rzucania czarów.
Podsumowując - ciekawa książka z pogranicza sensacyjno - detektywistycznego, z kimś jakby pierwowzorem późniejszego Pana Samochodzika, z mnóstwem informacji historycznych. Dla fanów serii - pozycja obowiązkowa.

książek: 1333
ZARAZA | 2012-12-17
Przeczytana: listopad 2012

Ciekawie napisane, choć momentami odpływałam troszkę. Książka niewątpliwie dla fanów Pana Samochodzika :)

książek: 210
Jedraz | 2016-10-06
Na półkach: 2016, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 września 2016

"Vive diu vitamque tuam perpende viator"... czyli rozwiązujemy tajemnicę starej kolegiaty w Opornej.

Zbigniew Nienacki po raz kolejny zabrał mnie w niesamowitą podróż i przygodę po naszej malowniczej Polsce.
Tym razem autor postanawia osadzić wydarzenia książki na Uroczysku niedaleko wsi Oprona. Po raz kolejny otrzymujemy w opisie malowniczy krajobraz okolicy oraz miejscowych zabytków oraz jak to bywa z Nienackim dużą porcję zagadek i miejscowych legend.

Pan Samochodzik i Święty relikwiarz to wstęp do 14 tomowego cyklu o Panu Samochodziku, i opisuje przygodę Tomasza N.N. jeszcze przed tym jak został pracownikiem Ministerstwa Kultury i Sztuki. Tu mamy Tomasza jako studenta historii sztuki, który dorabia jako dziennikarz w gazecie. Książka jako wprowadzenie do cyklu jest dobra, aczkolwiek jeśli miałbym ją porównać do następnych części to na pewno jest to książka o wiele słabsza.
Czemu? Na pewno dlatego, że Pan Samochodzik nie ma tu swojego wehikułu, który był jego znakiem...

książek: 109
wishjet | 2013-09-29

Pierwotnie napisana i wydana jako "Uroczysko", z czasem trafiła do serii "Pan Samochodzik..." - w tym wypadku jako "... i święty relikwiarz". Jednak sporo brakuje do klimatu właściwych "Panów Samochodzików". Zresztą o jakich "samochodzikach" mówimy skoro Pan Tomasz nie otrzymał jeszcze spadku po wujku Gromille a jedyny samochodzik, który jeździ na kartach powieści to wschodnioniemiecka IFA? (Tak na marginesie: ta IFA to tak naprawdę DKW - dekawka - zaprojektowana jeszcze za Hitlera).

Co ciekawe, Nienacki swoim "Uroczyskiem" zasłużył na ciepłe słowa Pawła Jasienicy (patrz jeden z esejów w jego "Tylko o historii"), który mocno promował wówczas wartościowe książki popularyzujące historię, w szczególności te związane z archeologią.

książek: 722
Agacha | 2014-08-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 sierpnia 2014

Wreszcie Pan Samochodzik (jeszcze bez szmochodu) jakiego pamiętam z młodości. Pierwsza część mnie rozczarowała, a ta jest już utrzymana w duchu pozostałych książek z serii.

książek: 92
Piratka | 2015-03-21
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

"Uroczysko" udało mi się poznać po przeczytaniu większej części Kanonu Panasamochodzikowego. Jeszcze w starym wydaniu, pod starym tytułem, zanim Wydawnictwo Warmia zmieniło na „Święty Relikwiarz”. Podobno przywróciło tytuł oryginalny, zmieniony w 1957 z nakazu cenzury. Ale w końcu, co za różnica, skoro temat został ten sam. Z początku trudno było wyobrazić Pana Tomasza bez samochodu. Lecz przecież Wehikuł nie rozwiązywał zagadek a tylko pomagał doścignąć złoczyńców. Tu obyło się bez pościgów, czarne charaktery miały co najwyżej furmankę, bagno nie nadawało się do pływania, jedyna scena w której przydał by się Wehikuł to ta z jazdą do szpitala, ale i tak zdążyli na czas.
Owa scena w szpitalu wielce wymowna.
Cieć : Chorych nie przyjmujemy. Chyba, że pogotowie przywiezie.
„Zaciągnąłem go do samochodu, pokazałem nieprzytomnego chłopca. Pokiwał głową.
– My nie takie rzeczy tu widujemy – pouczał mnie. – Zresztą nie mam pod ręką żadnego lekarza.
– A gdzie są? – wrzasnąłem.
– A skąd ja...

książek: 2106
michall_1985 | 2015-11-19
Przeczytana: październik 1994

Z drugą książką o Tomaszu N.N było już nieco lepiej.Znałem styl,wiedziałem czego się spodziewac i przepadłem...

Historia w tle,intryga dostosowana swoim poziomem trudności do młodego czytelnika i opisy przenoszące czytelnika w tamten świat.Wszystko to sprawiło,że pokochałem serię.

książek: 873
Grzesio | 2012-12-22

Chyba w przeciwieństwie do większości miłośników przygód Pana Samochodzika pióra Nienackiego, akurat te wczesne, pre-samochodzikowe tomy włączone do serii przez wydawnictwo Warmia, podobają mi się nie mniej - a raczej bardziej - od tomów "prawdziwych".
Nie ma tu wprawdzie tej szybkości czy spektakularności akcji, ale jest za to swoisty spokój, refleksja, zaduma nad przeszłością - wszystko to tworzy razem niepowtarzalny klimat. Także wyraziste zarysowanie postaci przydaje tej książce uroku.
Zresztą trudno "Święty relikwiarz" (czyli "Uroczysko") oceniać razem z "prawdziwymi Samochodzikami" - bo jednak inna jest postać głównego bohatera, jakkolwiek też zbudowana na wątkach autobiograficznych.

książek: 210
ro48 | 2015-03-15
Na półkach: Przeczytane

A owszem, czytałem. Jeszcze pod tytułem: Uroczysko (i nie ukrywam tytuł pierwotny bardziej mi się podobał).
Opinia bardzo dobra bo do dzisiaj serce mi mocniej bije jak sobie przypomnę jak Tomasz nazywał jedną z bohaterek powieści - Babie Lato (a minęło już jakieś 25 lat :-), a scena pocałunku, bodajże nad kryptą z tajemniczym, niepełnym napisem po łacinie, wykształciła we mnie, wtedy młodego chłopaka pierwsze, prawdziwe i piękne uczucia romantyczne i za to doświadczenie dziękuję p. Zbigniewowi.
Dziękuję też, że swojej przygody z powieściami tego świetnego autora nie rozpocząłem od Uwodziciela, bo wtedy mój romantyzm mógłby być ciut inny :-)

zobacz kolejne z 1316 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd