Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ptaszyna

Tłumaczenie: Andrzej Sieroszewski
Seria: Nowy Kanon
Wydawnictwo: W.A.B.
7,17 (350 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
34
8
101
7
110
6
64
5
17
4
5
3
4
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Pacsirta
data wydania
ISBN
9788374149839
liczba stron
200
słowa kluczowe
literatura węgierska, xx wiek
język
polski
dodała
Dorota_1988

Początek września 1899, prowincjonalne miasteczko Sarszeg na Węgrzech. Emerytowany urzędnik Akacjusz Vajkay i jego żona Antonina wyprawiają swoją jedyną córkę do wujostwa na wieś. Ptaszyna, jak ją nazywają, jest starą panną. Brzydką, zwiędłą, pozbawioną wdzięku. Ale chociaż wyjeżdża tylko na tydzień, państwo Vajkayowie bardzo przeżywają rozstanie. Smutek rodziców szybko przyćmią niezwykłe...

Początek września 1899, prowincjonalne miasteczko Sarszeg na Węgrzech. Emerytowany urzędnik Akacjusz Vajkay i jego żona Antonina wyprawiają swoją jedyną córkę do wujostwa na wieś. Ptaszyna, jak ją nazywają, jest starą panną. Brzydką, zwiędłą, pozbawioną wdzięku. Ale chociaż wyjeżdża tylko na tydzień, państwo Vajkayowie bardzo przeżywają rozstanie.
Smutek rodziców szybko przyćmią niezwykłe emocje, jakich dostarczy im nagła zmiana trybu życia. Bo przez ten tydzień wiele się wydarzy. Będą jadać w restauracji – od dawna jadali tylko w domu, ponieważ Ptaszynie nie służą zbyt wymyślne potrawy. Pójdą do teatru, czego od dawna nie robili, ponieważ Ptaszyna nie lubi teatru. Antonina kupi sobie nową torebkę. Będzie grała na pianinie, czego nie robiła, odkąd okazało się, że Ptaszyna nie ma talentu muzycznego. A przede wszystkim – Vajkayowie zaczną spotykać się z ludźmi. Okaże się, że Akacjusz był kiedyś członkiem miejscowego klubu i świetnym graczem w karty, a Antonina miała przyjaciółki, z którymi plotkowała przy kawie…
Chwilę przed wyjściem po córkę na dworzec będą nerwowo sprzątać dom. Antonina schowa nową torebkę, Akacjusz w ostatniej chwili wyrzuci do kominka bilet z teatru. Kiedy dowiedzą się o parogodzinnym opóźnieniu pociągu, pierwszą ich myślą będzie: Katastrofa kolejowa! Czy myśli tej towarzyszy strach, czy podświadoma nadzieja, można tylko zgadywać.
Kosztolanyi z niebywała lekkością i elegancją opisuje toksyczne relacje rodzinne, które na zewnątrz wyglądają na wzorowe, a rozpacz i pustkę kryjącą się pod codzienną rutyną przedstawia z subtelną ironią i poczuciem humoru najwyższej próby.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 381
Arek | 2012-03-21
Przeczytana: 21 marca 2012

Coś małego, niepozornego. W ostatecznym doczytaniu – uderzającego. Zachwyty krytyków na obwolucie nie są przesadzone, choć pewnie formułowałbym je inaczej. Podkreśliłbym jak Kosztolanyi dogrzebuje się tego, co głęboko skrywane, wyrzucane ze świadomości. Odnotować trzeba jak z wyczuciem wydobywa tajemnice mieszkańców miasteczka, nawet na moment nie tracąc kontroli nad materiałem literackim. Jego narracyjne cięcia są precyzyjne, słowo zaś oszczędne, ale i wyzyskujące każdą głoskę.

Wybuchy są, owszem. Tyle, że niczego nie rozsadzają. Niemoc (w dużej mierze wynikająca z czynników zewnętrznych, nie zaś woli bohaterów) jest wszechogarniająca. A każde drgnięcie w uniwersum węgierskiego Sarszegu to zaledwie pomruk, który niknie w rytmie miasteczka. Gaśnie, bo regularność gestów, spotkań i tras bohaterów nie poddaje się naruszeniom. Porządek ponad wszystko. Niemoc ostatecznie prowadzi więc ku nudzie, a nie frustracji.

Powiedziałbym też o tym, jak niepozorność sennego miasteczka urasta do miana symbolu - to zadanie dla historyka, by ocenić ile z “Ptaszyny” można odczytać jako alegorię sytuacji społeczno-politycznej w monarchii austro-węgierskiej. Jestem przekonany, że sporo. Choć ta parabola akurat nie jest najważniejsza (daje się jednak dostrzec pomiędzy akapitami), to czyni przestrzeń Sarszegu i jego bohaterów figurami wyższego sensu. Co ważne: bez szkody dla warstwy czysto psychologicznej.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Magia olewania

Książka wnosi w życie człowieka tyle, co statusy gimnazjalnych filozofów na dowolnym portalu społecznościowym.

zgłoś błąd zgłoś błąd