Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Córka kata

Tłumaczenie: Edyta Panek
Wydawnictwo: Esprit
7 (467 ocen i 106 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
42
8
103
7
164
6
80
5
35
4
10
3
8
2
4
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Die Henkerstochter
data wydania
ISBN
978-83-61989-63-9
liczba stron
460
słowa kluczowe
kryminał, literatura faktu
język
polski
dodała
zuezuowezuo

Krótko po zakończeniu wojny trzydziestoletniej w bawarskim Schongau dochodzi do serii brutalnych morderstw na dzieciach. Mieszkańcy miasta widzą w nich dzieło Szatana. Rozpoczyna się polowanie na czarownice. Akuszerka Marta zostaje uznana za morderczynię i oskarżona o konszachty z diabłem, jednak kat, który ma wykonać wyrok, nie wierzy w winę kobiety. Razem z córką Magdaleną i medykiem Simonem...

Krótko po zakończeniu wojny trzydziestoletniej w bawarskim Schongau dochodzi do serii brutalnych morderstw na dzieciach. Mieszkańcy miasta widzą w nich dzieło Szatana. Rozpoczyna się polowanie na czarownice. Akuszerka Marta zostaje uznana za morderczynię i oskarżona o konszachty z diabłem, jednak kat, który ma wykonać wyrok, nie wierzy w winę kobiety. Razem z córką Magdaleną i medykiem Simonem prowadzi śledztwo na własną rękę. Rozpoczyna się walka z czasem. Czy uda się ocalić życie oskarżonej kobiety? Ile jeszcze niewinnych istnień musi zginąć, by prawda wyszła na jaw?

 

źródło opisu: Nota wydawcy

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 333
Nyx | 2012-03-31
Na półkach: Przeczytane

Sięgając po "Córkę kata" miałam nadzieję na bardzo dobry kryminał (a może nawet thriller) dziejący się w XVII-wiecznej Bawarii. Tytuł brzmiał szalenie intrygująco, a znaleziona w Internecie informacja, że Oliver Pötzsh jest najprawdziwszym potomkiem rodziny Kuislów - katów, o której pisze tylko podsyciła moje zainteresowanie lekturą. I w ostatecznym rozrachunku książka nie była zła, a jednak trochę się zawiodłam...

W Schongau dochodzi do serii brutalnych morderstw na dzieciach. Każde z nich ma pozostawiony na ciele znak - znak czarownicy. Wszystkie z ofiar na krótko przed śmiercią (lub zaginięciem) były widziane w domu akuszerki Marty. Nic dziwnego więc, że wszyscy podejrzewają ją o konszachty z diabłem i zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Wywleczona z domu i upokorzona, Marta zostaje wtrącona do więzienia, w którym czekać będzie na serię tortur przeprowadzoną przez miejscowego kata - Jakuba Kuisla. Ten jednak głęboko wierzy w niewinność kobiety. Postanawia więc przeprowadzić własne śledztwo i znaleźć prawdziwego winowajcę. W tropieniu zabójcy pomaga mu Simon, młodszy lekarz oraz jego córka - Magdalena. To, co odkryją, będzie naprawdę przerażające...

Zacznę od tytułu - jak wszyscy wiemy, tłumacze często zmieniają oryginalny tytuł książki. Jak się okazuje, w tym przypadku nie nastąpiła żadna zmiana - Oliver Pötzsch naprawdę w ten sposób nazwał swoją książkę! Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Magdalena Kuisl gra w tej książce nawet nie drugie, ale trzecie skrzypce. Nie jest główną bohaterką, nie przyczynia się też w prawie żaden sposób do rozwiązania zagadki. Gdyby tytuł brzmiał "Syn Kata" nie miałabym żadnych zastrzeżeń - prolog wyraźnie traktuje o Jakubie Kuislu i jego niechęci do pójścia w ślady ojca. Czemu więc Pötzsch nadał taki, a nie inny tytuł? Wątek poboczny z romansem w tle to o wiele, wiele za mało.

Ogromną zaletą i jednocześnie lekką wadą książki jest skupienie się przez autora głównie na postaci Jakuba Kuisla. Został on przedstawiony perfekcyjnie, z całą gamą sprzeczności, ze swoim trudnym charakterem i nieprzewidywalną naturą. Reakcji Jakuba nie dało się zgadnąć, co czyniło lekturę nasyconą niespodziankami. Niestety, pozostali bohaterowie zostali potraktowani już trochę gorzej - żaden z nich nie miał wystarczającej siły przebicia, oryginalnego charakteru. Owszem, postaci różniły się między sobą, ale i tak - przy Kuislu wypadły wręcz blado. Niemniej jednak, to nie powstrzymało mnie przed polubieniem Magdaleny - za jej zdecydowanie, wolę walki i upór oraz Simona - za miłość do książek i... do Magdaleny.

Oliver Pötzsch powinien popracować nad swoim warsztatem - książka była napisana dobrym językiem i w momentach napięcia nie pozwalała mu ustać, lecz była stanowczo zbyt długa. Autor za mało skupiał się na samej zagadce, a jego myśli błądziły wśród opisów zachowania kolejnych postaci, ich przeszłości i relacji z resztą ludności w wiosce. Oczywiście, w tym miejscu nie sposób nie docenić pracy, jaką Pötzsch włożył w stworzenie tej powieści - przestudiował swoje drzewo genealogiczne, realia tamtejszej epoki, skutki wojny trzydziestoletniej i wiele wiele innych. Czytając książkę z jednej strony byłam pod wrażeniem szczegółów, z drugiej jednak łatwo było się nimi przesycić - wtedy tomik lądował na półce i nie wyglądał już tak zachęcająco, nie błagał o ponowne otwarcie.

Samo rozwiązanie zagadki, momenty śledztwa w lochach z czasów wojny, tajemniczy mężczyzna z kościotrupią ręką i mali bohaterowie - wystraszone dzieci-sieroty walczące o życie - wszystko to udowodniło, że autor dysponuje pokładami fantastycznych pomysłów. Historia rodziny Kuislów i miasteczka Schongau to zupełnie coś nowego, świeżego i interesującego na naszym polskim rynku. Przyznam, że nigdy wcześniej nie czytałam podobnej książki i koniec końców wcale nie żałuję, że po nią sięgnęłam.

Przesłanie powieści i to uczucie "spełnienia" po dotarciu do końca ostatniej strony są w stanie w dużej mierze zrekompensować wcześniejsze braki i niedociągnięcia. Mentalność ludzi w XVII wieku była boleśnie ograniczona - każde odejście od normy, przejaw oryginalności, czy nowoczesne metody leczenia schorzeń były tępione, a ludność kierowała się zabobonami. Według mieszkańców Schongau czarownicą mogła być właściwie każda kobieta w mieście - gdy odpowiednio długo się szuka, coś się w końcu znajdzie, prawda?

Wspomnę jeszcze o wydaniu - okładka przyciąga wzrok, jest naprawdę piękna. Tekst ma dość oryginalną czcionkę, która nie ma wpływu na poziom czytelności tekstu - nadal jest ona na wysokim poziomie. Każdy rozdział książki jest ozdobiony małym rysunkiem. Oprócz tego spis postaci i mapka Schongau ułatwiają czytelnikowi "wgryzienie się" w powieść.

Ocena tej książki sprawiła mi naprawdę nie lada wyzwanie. Z jednej strony lektura dłużyła się, z drugiej jednak sama historia była szalenie ciekawa (czy to aby nie jest sprzeczność?). Myślę jednak, że do "Córki Kata" wrócę, tym razem będę stawiać na powolne delektowanie się światem przedstawionym.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Giant Days #1: Królowe dramy

Mój zachwyt nad komiksami wydawanymi przez debiutujące Non Stop Comics trwa. Tym razem sięgnęłam po Giant Days - dzieło, które najpierw było komiksem...

zgłoś błąd zgłoś błąd