Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Małe anioły

Tłumaczenie: Aleksandra Kamińska
Seria: Niesamowite historie
Wydawnictwo: Hachette
6,55 (74 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
4
8
7
7
19
6
13
5
11
4
5
3
5
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Angel Babies
data wydania
ISBN
9788375757231
liczba stron
277
słowa kluczowe
anioły
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ewa

MAŁE ANIOŁY to wspaniały zbiór pięknych historii o tym, jak anioły przemawiając do nas. Czasem komunikują się z nami przez najmłodszych członków naszych rodzin, czasem osobiście interweniują, aby uratować życie naszych pociech lub nasze. Przygotujcie się na oczarowanie! Anioł ukazujący się matce w trakcie porodu. Tajemnicza uzdrawiające światłość. Pocałunek anioła ratujący życie malucha....

MAŁE ANIOŁY to wspaniały zbiór pięknych historii o tym, jak anioły przemawiając do nas. Czasem komunikują się z nami przez najmłodszych członków naszych rodzin, czasem osobiście interweniują, aby uratować życie naszych pociech lub nasze. Przygotujcie się na oczarowanie! Anioł ukazujący się matce w trakcie porodu. Tajemnicza uzdrawiające światłość. Pocałunek anioła ratujący życie malucha. Piękny nieznajomy przyprowadza zaginione dziecko do matki i znika. Nastolatek, który otrzymuje SMSa od swojego zmarłego przyjaciela.

 

źródło opisu: http://merlin.pl/Male-anioly_Theresa-Cheung/browse...(?)

źródło okładki: http://merlin.pl/Male-anioly_Theresa-Cheung/browse...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 203
zuzia5135 | 2015-01-06
Na półkach: Przeczytane

Książka pt „Małe anioły”, nie porusza jednej historii. Jest ona zbiorem fragmentów listów do autorki od najróżniejszych ludzi z różnych zakątków świata. Zaciekawiła mnie piękna okładka z iście anielsko wyglądającym dzieciątkiem na zdjęciu.

Kiedy zaczęłam czytać wszystko wydało mi się bardzo naciągane i zbyt niesamowite, żeby było prawdziwe. Przyznam, że zagościła u mnie myśl, aby porzucić czytanie tej książki, ale jak już się zabrałam, to trzeba było dokończyć. I co chwilkę przekonywałam samą siebie: „jeszcze jedna historia” ” i „jeszcze jedna”…

Według autorki każde dziecko rodzi się z pamięcią rajskich zakątków i duszyczki czekające na narodzenie się na ziemi bawią się tam w niebie razem ze sobą. Aby nie pamiętały, przed narodzeniem anioły całują te dzieciątka. Po pocałunku dzieciom pozostaje rynienka pod noskiem. Ale przez pierwsze lata swojego życia dzieci umieją widzieć duchy czy też anioły, które się nimi opiekują. Anioły te mają imiona i często pełnią rolę „niewidzialnego przyjaciela” naszego dziecka.

Podobno w większości to dzieci mają prawo do widzenia takich rzeczy, bo ich umysł jeszcze nie jest zamknięty na takie możliwości. My dorośli wyparliśmy z siebie nieraz zdolność wiary, spontaniczności, energii i radości z której anioły czerpią garściami. Osoba, która nie zamknęła swojego umysłu na świat niematerialny przyciąga te istoty jak magnes.

Znajduje się tutaj kilka historii o tym, jak małe dzieci cudem ocalały z wypadków, których nie powinny przeżyć. Albo ostrzeżenia przed nadchodzącym niebezpieczeństwem zarówno dla dzieci, jak ich rodziców, które pozwoliły uniknąć wypadku. Kilka listów mówi o tym, że małe dzieci rozmawiają ze swoim przyszłym rodzeństwem, które pod postacią aniołków je odwiedza. I w sumie doprowadza do swoich narodzin (np. córka samotnej matki w kościele mówi o tym, że ten pan, będzie ojcem jej brata, który ją odwiedza). Pojawiają się też tajemniczy nieznajomi, którzy pomagają w opresji, po czym równie tajemniczo, jak się pojawili- znikają…

Kilka opowieści mówi też o cudownych uzdrowieniach, po odwiedzinach lekarza czy pielęgniarki, którzy nigdy nie pracowali w tym szpitalu.

Znalazłam też rozdział mówiący o aniołach, które przybywają do nas pod postacią zwierząt: Psów, kotów czy nawet łabędzia. Bardzo to prawdopodobne, bo przecież my, ludzie bardzo doceniamy obecność naszych milusińskich i nie możemy powiedzieć o ich braku oddania nam. Szczególnie psy są wierne nam do grobowej deski, mimo, że nie zawsze traktujemy je tak, jak powinniśmy.

I jeden rozdział, który mi szczególnie przypadł do gustu- ten, który opowiada o zmarłych którzy chcą nam coś przekazać, pożegnać się czy czuwać nad nami. Jak już pisałam, większość z tych historii wydawała mi się naciągana i przez głowę przemknęło mi nawet, że na poczekaniu mogłabym wymyślić setki takich historyjek.

Jednak przy czytaniu o różnych sposobach pożegnania się zmarłych, moja pamięć odtworzyła kilka historii z opowieści moich bliskich i znajomych, a także moich własnych przeżyć.

Zdarza nam się przecież, że śnią nam się nasi bliscy zmarli. Czasem dzwonią do drzwi, pukają w okno, gaszą światło…Czasem staje nam zegarek na tej godzinie, w której ktoś zmarł i nikt nie może go naprawić. A innym razem jakieś przedmioty związane ze zmarłym znajdują się nie tam, gdzie powinny, a w radiu leci piosenka, którą on lubił.

Przyznajmy zatem, że sfera tego, co niepojęte dla naszych naukowych umysłów, istnieje i gdzieś tam czeka, żeby ją odkryć. Odkryć w sposób nienamacalny i niezbadany. Nie próbować tego zbadać, zmierzyć, ale zwyczajnie zaakceptować. Nie wszystko powinno nam się przedstawiać i ujawniać, bo my jesteśmy częścią tego wszechświata, a ten nieogarnięty wszechświat jest częścią nas…

Mimo, że książka z początku nie bardzo mnie pociągała, to jednak wykonała swoje zadanie- skłoniła mnie do refleksji, a nawet do rozmowy o tym z bliskimi.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ojciec nieświęty

Niewygodna prawda której nie akceptują "katolicy". Prawda o wykreowanym naciąganie "autorytecie".

zgłoś błąd zgłoś błąd