Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Brulion Bebe B.

Cykl: Jeżycjada (tom 6)
Wydawnictwo: Akapit Press
6,93 (5611 ocen i 219 opinii) Zobacz oceny
10
324
9
588
8
724
7
2 006
6
1 036
5
725
4
81
3
99
2
9
1
19
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8387463396
liczba stron
222
słowa kluczowe
jeżycjada, Bebe, Dambo
język
polski

Inne wydania

Podczas nieobecności mamy Beatą Bitner i jej bratem Konradem nieoczekiwanie zaopiekuje się Aniela Kowalik. Bebe i Kozio (bo tak wszyscy zwracają się do naszych bohaterów) nie od razu potrafią zapałać sympatią do chwilami nadtroskliwej lub znów zbyt opieszałej Anieli, z czasem jednak wspólnie stworzą zgrany zespół powiększony o tak ciekawe osobowości jak Bernard Żeromski czy jego młody...

Podczas nieobecności mamy Beatą Bitner i jej bratem Konradem nieoczekiwanie zaopiekuje się Aniela Kowalik. Bebe i Kozio (bo tak wszyscy zwracają się do naszych bohaterów) nie od razu potrafią zapałać sympatią do chwilami nadtroskliwej lub znów zbyt opieszałej Anieli, z czasem jednak wspólnie stworzą zgrany zespół powiększony o tak ciekawe osobowości jak Bernard Żeromski czy jego młody przyjaciel Damazy Kordiałek (czyli Dambo). W dodatku Bebe pełna niewiary w siebie, ukryta przed światem pod obronnym pancerzem nadmiernego spokoju i opanowania zaczyna nabierać większej pewności, odwagi i zaufania do innych. A wszystko dzięki miłej znajomości z Damazym...

 

źródło opisu: www.merlin.pl

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 586
Inez | 2015-04-19
Na półkach: Przeczytane, 2015

„(…) są rzeczy, których w pełnym słońcu się nie dostrzega, a które potrzebują po prostu półmroku i specjalnego oświetlenia. Podobnie jak są ludzie, rzeczy i zjawiska, których nie zauważa się w czasach pogodnych, dostatnich i szczęśliwych.”

Tym razem Małgorzata Musierowicz na miesiąc (przełom sierpnia i września) przenosi nas w czasie do 1988 roku. Poznańska rzeczywistość nie przejawia jeszcze żadnych znamion zbliżających się przemian politycznych i społecznych. Pesymistycznie nastawiony do życia, udręczony tłum ciągle pędzi przed siebie w poszukiwaniu dobrobytu. Dla wielu ludzi szczytem marzeń jest trzypokojowe mieszkanie w pozbawionym wdzięku i rodzinnej atmosfery, szarym domu z betonu przy ul. Norwida. W obraz ponurego miasta nieodzownie wpisany jest obładowany przedmiotami (niekoniecznie potrzebnymi, ale skoro akurat „rzucili” do sklepu, to trzeba kupić, a nuż się przyda!) szary obywatel PRL oraz „dwóch byczków taszczących plastikowy kantorek z Pepsi”. Właśnie w taką powszedniość autorka wrzuca odstających od tłumu bohaterów, którzy nie chcą podporządkować się konwenansom, ale żyć zgodnie z własnymi zasadami i przekonaniami.

Mamy tu cały wachlarz interesujących postaci kobiecych. Józefinę – nieodpowiedzialną matkę, która wybiera karierę zawodową, a swoje dzieci pozostawia bez środków do życia, ale za to z obietnicą zakupu świetnych dżinsów po powrocie z Nowego Yorku. Beatę „Bebe” Bitner – opanowaną i chłodną w okazywaniu uczuć piękność, która nie zawsze radzi sobie ze spadającymi na jej nastoletnie ramiona trudami. Anielę Kowalik (tak, tak, tę z „Kłamczuchy”) – rozczarowaną życiem, niespełnioną artystycznie nieszczęśliwą młodą kobietę, która zagubiła swoje prawdziwe „ja” w morzu własnych kłamstw.

Na tym żeńskim tle odznacza się jedno specyficzne indywiduum, które, moim zdaniem, buduję całą siłę przekazu tej powieści. Bernard Żeromski, bo o nim mowa, to mężczyzna, którego z pewnością nie sposób przeoczyć, nawet podczas przypadkowego spotkania na ulicy. Wielki, potężnie zbudowany, z rozłożystą brodą i ciemnymi, związanymi w kitkę włosami; ubrany w kitel roboczy koloru khaki i pasiaste skarpety do kolan. Ten uczynny i obdarzony poczuciem humoru zbieracz guzików nie stroni od pogadanek światopoglądowych oraz happeningowych akcji społecznych. Pod jego ironicznym spojrzeniem na rzeczywistość kryje się jednak bardzo wrażliwy, spragniony rodzinnego ciepła samotny mężczyzna, który wielokrotnie czuje się niepotrzebny. A tak na marginesie: Czy tylko mi jego wygląd oraz sposób bycia od razu skojarzyły się z Hagridem? Oczywiście oprócz różowych, fosforyzujących sznurowadeł u wojskowych butów oraz równie różowiutkiego, pluszowego plecaczka-pandy niedbale zarzuconego na plecy :)

Bernard jest nieprzystosowany do życia według schematów, ale wystarczająco dojrzały do życia we własnym stylu. Stopniowe poznawanie go dostarczyło mi wiele radości oraz było prawdziwą przyjemnością, której i Wam życzę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Berlin, późne lato

Dla mnie arcydzieło. Bardzo smutne arcydzielo ale warto przeczytac... O wojnie, o uczuciach, o ucieczce, o człowieczeństwie o trudnych czasach. Moja u...

zgłoś błąd zgłoś błąd