Aktualności
Tutaj można dyskutować na tematy związane z aktualnościami i wydarzeniami.
889000 czytelników
5919 dyskusji
113099 wypowiedziPokaż ostatnią
Jak NIE uczyć dzieci czytania książek
18-06-2014
Autor: Paulina Surniak

To wydaje się takie proste. Kiedy dziecko chce pograć na komputerze / tablecie / smartfonie / konsoli, wystarczy powiedzieć – dobrze, możesz grać, ale najpierw poczytaj przez godzinę. Skuteczne i łatwe, prawda?

liczba postów na stronie: 
książek: 509
Miyako
21-06-2014 09:44
Wydaje mi się, że na początek powinno się zrezygnować z łatwej rozrywki czyli telewizora, tabletu, komputera i nie podsuwać tych sprzętów dziecku tylko po to, żeby mieć spokój. Dziś coraz częściej łatwiej jest dziecku dać komputer i 'niech się bawi' niż z nim usiąść i poczytać. Wybierajmy programy telewizyjne bardziej rygorystycznie i uczmy dzieci, że tablet i komputer to przede wszystkim narzędzia do pracy. Oczywiste jest, że w XXI wieku dzieciaki muszą się uczyć korzystać z komputera i innych zdobyczy techniki, ale raczej należy im pokazywać, że to sprzęt, który ma ułatwić życie i pracę [naukę] niż dostarczać rozrywki [jak np. gry komputerowe].

A co do mnie...
Nie przypominam sobie, żeby moi Rodzice zmuszali mojego Brata oraz mnie do czytania. Do spółki z Dziadkami czytali nam obojgu bardzo dużo i zawsze mieli na to czas. Od najmłodszych lat widziałam jak Mama i Babcia układają się w fotelu z książką i czytają godzinami. Natomiast mój Dziadek od książek stronił [jakbym go zobaczyła czytającego książkę, to uznałabym, że go podmienili :D], a Tata, który dzień w dzień musiał [i musi nadal] czytać ustawy/przepisy/akty prawne/itd. po książki sięgał rzadko, zazwyczaj na urlopach, bo w wolnym czasie wolał zająć się np. majsterkowaniem. Przy czym Tacie wcale się nie dziwię, bo sama przerobiłam studiowanie przepisów dzień w dzień i wiem, że po jakimś czasie wcale nie ma się ochoty czytać, tylko znaleźć sobie inną rozrywkę.

W każdym razie ja połykam teraz książki i to lubię, a Brat czyta coś raz na ruski rok, gdy go z jakiegoś powodu naprawdę zaintryguje - poza tym nie lubi. I szczerze mówiąc nie widać po nim, żeby ta niechęć rzutowała na jego inteligencję, bo skubany wie tyle rzeczy, że ja mu nigdy nie dorównam [książka już dawno przestała być jedynym nośnikiem wiedzy,a do tego nigdy nie była wolna od propagandy czy przekłamań], a przez akty prawne przebija się szybciej, łatwiej i przyswaja je lepiej niż ja [oczytana] i Tata [z trzydziestoletnim stażem] razem wzięci.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 378
Przemysław
23-06-2014 11:22

Miyako: A nauka czytania w przedszkolu była kiedykolwiek obowiązkowa? Pytam serio. Nauczyłam się czytać mając właśnie pięć lat, ale sama z siebie, bo chciałam, pytałam rodziców o literki, o słowa, a ci ciesząc się, że wykazuję taki pęd do wiedzy nie czekali na to, aż pójdę do szkoły, tylko sami w domu mnie uczyli.
Nie pamiętam natomiast żadnych lekcji czytania w przedszkolu. Wręcz przeciwnie - w pierwszej klasie byłam jedyną osobą, która płynnie czytała - reszta uczyła się od zera.
Dla jasności: do przedszkola chodziłam dość dawno temu - nie będę mówiła ile, bo łapię doła na tę myśl ;D

No ja kojarzę piąte przez dziesiąte, że jakieś tam literki w przedszkolu poznawaliśmy. Też to było dawno, więc głowy sobie nie dam uciąć. Jednakże, jestem na etapie przedszkola swojego dziecka (no w sumie to właśnie ten etap dobiega końca) i dwa lata temu panie w przedszkolu poinformowały nas, że z programu znika nauka czytania. Na szczęście panie są rozumne, nie mają klapek na oczach i "przemyciły" za zgodą rodziców program nauki czytania. Rodzice oczywiście się zgodzili, zapłacili i temat został wdrożony. Pytanie tylko czemu "na lewo"? Czemu przedszkola powoli traktuje się jak przechowalnie naszych pociech?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 509
Miyako
23-06-2014 22:32
Kolega z pracy ma synka w wieku przedszkolnym i opowiadał kiedyś, że w przedszkolu niemalże zakazano rodzicom uczyć dzieci czytać, co wprawiło w szok praktycznie wszystkich rodziców. Uzasadnienie było takie, ze w szkole będą się nudzić, jak poznają litery za szybko. Jak tego słuchałam to miałam ochotę walić głową w ścianę.

Możliwe, że za moich czasów [Boże, jak to brzmi ;(] po prostu...
Kolega z pracy ma synka w wieku przedszkolnym i opowiadał kiedyś, że w przedszkolu niemalże zakazano rodzicom uczyć dzieci czytać, co wprawiło w szok praktycznie wszystkich rodziców. Uzasadnienie było takie, ze w szkole będą się nudzić, jak poznają litery za szybko. Jak tego słuchałam to miałam ochotę walić głową w ścianę.

Możliwe, że za moich czasów [Boże, jak to brzmi ;(] po prostu zostawiano to w gestii przedszkolanek i rodziców.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 963
Krysztyna
23-06-2014 20:23
Za czasów mojego dzieciństwa nie miałam pokus w postaci komputera, smartphone'a czy innych urządzeń elektronicznych. Jedyną rozrywką były zabawki i ewentualnie telewizor. Teraz widzę, że może tak było lepiej? Pokusy w postaci wszechobecnych "gadżetów" strasznie rozpraszają.

Jako dziecko nie lubiłam czytać, nawet kiedy już umiałam. Zazwyczaj książki, niebędące lekturami szkolnymi, czytali mi rodzice albo babcie. Do tego stopnia, że trzy pierwsze części sagi "Harry Potter" czytałam sama dopiero, kiedy postanowiłam zabrać się drugi raz za całą serię. Pamiętam również, że najpierw wybierałam pozycje raczej mało ambitne czytelniczo, tj. z małą ilością tekstu, ale dużą obrazków, jak książeczki edukacyjne czy encyklopedia dla dzieci (najciekawsze dla mnie były te na tematy przyrodnicze).

Jednakowoż, pewnego dnia coś zmieniło się w moim podejściu do czytania, a było to tak naturalne, że nie pamiętam, co mną kierowało, i postanowiłam od tej pory sama czytać, a nawet pochłaniać książki. Czynność ta okazała się uzależniająca, a moja, początkowo rozpaczająca, mama cieszyła się, że podzielam jej pasję (ona czyta odkąd umie i robi to, kiedy tylko ma wolną chwilę).

Podsumowując, uważam, iż chęć czytania jest czymś indywidualnym dla każdej osoby i przychodzi (albo i nie, zważając na fakt, ile osób w Polsce nie czyta nic, nawet gazet <-- pomińmy ten fakt) z wiekiem. Myślę, że kiedy dziecko ma dobre wzorce w domu (zagłębiający się w lekturach rodzice), jest duże prawdopodobieństwo, że i ono podzieli ich pasję.

Mały zbiór rad:
a) nie powinno się nikogo zmuszać do czytania, bo można go w ten sposób tylko zniechęcić
b) każda osoba ma swój gust i nasze dzieci nie muszą podzielać naszego (np. ja lubię fantastykę, mama kryminały, a tata woli ostatnio książki historyczne)
c) pamiętajmy również, że gust czytelniczy ewoluuje, nie jest stały
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1757
Inna_odInnych
23-06-2014 21:25

A nauka czytania w przedszkolu była kiedykolwiek obowiązkowa? Pytam serio. Nauczyłam się czytać mając właśnie pięć lat, ale sama z siebie, bo chciałam, pytałam rodziców o literki, o słowa, a ci ciesząc się, że wykazuję taki pęd do wiedzy nie czekali na to, aż pójdę do szkoły, tylko sami w domu mnie uczyli.
Nie pamiętam natomiast żadnych lekcji czytania w przedszkolu. Wręcz przeciwnie - w pierwszej klasie byłam jedyną osobą, która płynnie czytała - reszta uczyła się od zera.
Dla jasności: do przedszkola chodziłam dość dawno temu - nie będę mówiła ile, bo łapię doła na tę myśl ;D


Nie wiem, czy była obowiązkowa, ale kiedy ja chodziłam do przedszkola (chyba to był rok 1996-1997, coś koło tego :)) to na 100% miałam naukę czytania i pisania w przedszkolu. Do dziś pamiętam ćwiczenia, które robiliśmy (nie wiem, dlaczego literka C i cebula na rysunku tak mocno wbiły mi się w pamięć). Pamiętam również, że na tablicy korkowej pani układała słowa przyczepiając karteczki z poszczególnymi literkami, a my musieliśmy pod spodem przyporządkować, które to samogłoski (przypinająć czerwoną karteczkę) i spółgłoski (niebieską). Nie wiem, dlaczego, ale doskonale pamiętam, jak moja koleżanka z grupy musiała tak zrobić słowo "apteka", a ja sprawdzałam, czy moim zdaniem dobrze to zrobiła :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1794
Monika
23-06-2014 22:58
Zapytałam niedawno mamę, kiedy i jak nauczyłam się czytać. W ogóle nie mam obrazu siebie uczącej się czytać. Okazało się, że ciekawość i chęć czytania wykazywałam już jako trzy, może czterolatek. Lubiłam "oglądać" litery, pytałam wszędzie gdzie tylko mogłam, w poczekalni u lekarza, na przystanku autobusowym, oglądając książki z bajkami, gazety itp.: "jaka to literka?". Trochę na odczepnego, bo wiecznie pytałam o te wszechobecne litery, może nawet nieświadomi niczego dorośli nauczyli mnie czytać :) Łatwo zapamiętywałam nazwy liter. Nie chodziłam do przedszkola, tylko do zerówki i umiałam już wtedy czytać. Uwielbiałam to i czytałam dzieciom w grupie bajki :) Byłam zła i obrażona, bo pani prawie wcale nie "kazała" mi czytać, podczas gdy inne dzieci ciągle ćwiczyły czytanie. Wtedy normalne było, że w zerówce uczyło się czytać. Dziś sama jestem nauczycielką w przedszkolu i nie wyobrażam sobie, że można zakazać uczyć dzieci czytania. Owszem, nie jest to na obecną chwilę obowiązkowe, co nie znaczy, że zabronione! U mnie w przedszkolu pięciolatki uczą się czytać i pisać. Jest to wiek, gdzie dzieci same ciągle pytają, jak ja kiedyś: "a co to za literka?". Chcą się same podpisywać na swoich pracach, obrazkach. Nie można w nich zabijać chęci poznawania świata liter i świata w ogóle. Wiem, że wiele osób (nauczycielek również) interpretuje jako zakaz to, że czytanie w przedszkolu stało się nieobowiązkowe.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 611
Mis820
01-08-2014 15:47
Sadze ,że jeśli moje dziecko zaciekawi się czytaniem to dobrze :-) .Jeśli nie to nie zamierzam go do tego zmuszać. Nic na siłę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 208
Zania
22-05-2017 19:52
Cóż, ja zostałam wychowana na książkach, tak jak moje siostry, przyjaciółki i przyjaciele. Nie mam więc doświadczeń z życia z komputerem. Mogę wam opowiedzieć pewną anegdotę: gdy rodzice chcieli mnie zapoznać ze światem komputerów ściągnął parę edukacyjnych gier po angielsku z Dorą (hit mojego dzieciństwa, tak samo jak mali Ainstaini, problem polegał na tym, że oglądałam bajki po angielsku gdzie Dora uczy hiszpańskiego, więc niewiele rozumiałam, ale angielskie słówka zostały mi w pamięci) oraz "Barbie tęczowa syrenka". Dora po pewnym czasie mi się zwyczajnie znudziła, a w drugiej grze był jakiś labirynt, przez który za nic nie mogłam przejść. Obraziłam się na ekran i skończyłam z grami na parę lat.
Mam małą radę: jeżeli dziecko nie chce książek, to może się namówi na komiks? Zwłaszcza:Tytus Romek i A'Tomek. Księga XI. Ochrona zabytków!!!!!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
zgłoś błąd zgłoś błąd