Aktualności
Tutaj można dyskutować na tematy związane z aktualnościami i wydarzeniami.
867550 czytelników
5723 dyskusji
106261 wypowiedziPokaż ostatnią
Literatura ambientowa, czyli prawdziwa rewolucja w czytaniu cyfrowym
07-11-2018
Autor: LubimyCzytać

Słyszeliście już o nowym formacie książek elektronicznych? Literatura ambientowa to innowacyjna koncepcja, która dzięki spersonalizowanej narracji przeniesie akcję powieści do miejsca, w którym czytelnik obecnie się znajduje. Z racji tego, że kochamy książki i nowinki technologiczne, nie mogliśmy się powstrzymać, by nie sprawdzić, jak to działa!

liczba postów na stronie: 
książek: 2324
Matylda
08-11-2018 08:09
Wypróbowałam:) Bardzo to ciekawe, ale mega rozpraszające, jak dla mnie - nie moje klimaty.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 28
Piotr-Pietia
08-11-2018 08:20
Książka na smartfonie? Naprawdę?!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 471
LadyYarel
08-11-2018 09:10
Bookemon Go normalnie...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 615
Johnson
08-11-2018 09:12
Nazwijcie mnie staroświeckim, ale "książki w kalkulatorze" się nie tykam, dla mnie to tylko papier w tradycyjnej formie. Nie mówię nie, może kiedyś, ale póki co jeszcze miejsce na półkach jest ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 476
Michał
08-11-2018 10:12
Co będzie następne? Okulary 4D, które będzie można włożyć i "przejść" przez całą książkę, z obrazkami, dźwiękami, postaciami? Jedynym działaniem tej technologii jest sprawianie, że człowiek staje się coraz mniej wrażliwy, ma stopniowo kastrowaną wyobraźnię i ograniczane są zdolności poznawcze. Zamiast widzieć oczami wyobraźni, oczami mózgu i duszy, mamy widzieć wyłącznie... oczami. Jestem na nie, jeżeli chodzi o takie nowinki. Pod płaszczykiem technologii i postępu sprzedaje nam się narzędzie, które automatyzuje nas jeszcze bardziej.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 857
ogarbejbe
08-11-2018 10:40
A potem dziwimy się, że społeczeństwo jest coraz bardziej leniwe, nie radzi sobie i jak popsuje się jakiś sprzęt to jest lament. A sami ograniczamy sobie myślenie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 684
_s_iw
08-11-2018 10:30
Nie rozumiem tylu negatywnych opinii na temat tej koncepcji. Może dla starego wyjadacza książek się nie sprawdzi, chociaż czasami warto wyjść ze swojej konserwy, ale założę się że dla wielu ludzi, którzy niezbyt często czytają, będzie to jakaś ciekawostka i z czasem sięgną po bardziej tradycyjną literaturę, czy to książkę, ebooka czy audiobooka :) Jako zachęta do czytania to bardzo fajna inicjatywa :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 476
Michał
08-11-2018 12:31
Skąd pomysł, że literatura ambientowa może prowadzić do tego, że ktoś sięgnie po tradycyjną książkę czy ebooka? Wydaje mi się, że będzie dokładnie odwrotnie - książkę podaną w taką formie będzie wygodniej czytać, po co sobie komplikować życie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 790
Darsky
08-11-2018 13:02
Wow, to może być nowy poziom odczuwania akcji w książce. Chętnie bym wypróbowała. Raz na jakiś czas, można poddać się takiej rozrywce. Obecnie czytam książki papierowe oraz ebooki w stosunku pół na pół, więc elektroniczne książki są dla mnie codziennością :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 505
Almara
08-11-2018 13:19
Osobiście nie przywiązywałabym zbyt dużej wagi do tego gadżetu, roztaczając wizje przyszłości, w której literatura ambientowa miałaby jakiś większy wpływ na profil czytelnika jutra, albo wręcz całej ludzkości.
To wygląda na zwykłą zabawkę, którą ludzie trochę się pobawią i szybko porzucą, bo nie ukrywajmy - po opadnięciu pierwszego wrażenia taka rozrywka zacznie być po prostu dość nudna. A przynajmniej w aktualnej formie, o której mowa.
Największy sukces, jaki temu wróżę, to dogonienie w popularności Pokemon Go przy dobrych wiatrach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 385
Alicja
09-11-2018 11:02
Pokemon Go nie jest chyba dobrym porównaniem, zważając na fakt, że w niedzielne popołudnia można zauważyć całe rodziny grające w tą grę na ulicach miast.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 9949
tsantsara
08-11-2018 13:52
Mnie bardziej pociągałaby taka opcja, żeby czytnik przybliżał mi miejsce akcji powieści zamiast zbliżać je do mnie. Bo czytelnik woli chyba, czytając, raczej dokądś się przenieść, niż żeby mu powieść przychodziła z butami do pokoju... Owszem, może to ma jakiś 'zastraszający' potencjał, więc zyska jakiś urok przy literaturze sensacyjnej, czy horrorach, bo te, chcąc wystraszyć, lubią podpełznąć i znienacka zrobić "hu!" czytającemu. Ale w innym przypadku to ja wolę znaleźć się TAM, a nie, żeby powieść mi przyszła TU.
Czyli niechby czytnik/tablet automatycznie podkładał zdjęcia ulic, na których dzieje się akcja - z google'a, czy może obrazki z instagramu, idąc po najmniejszej linii oporu. Tak mógłbym się bawić, bo teraz taką ilustrację wyszukuję sobie sam na komputerze lub tablecie, czytając tradycyjną książkę...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1341
Monika
09-11-2018 03:43
Też mi się wydaje, że przenoszenie akcji TU ma potencjał tylko dla fabuł straszących.
Ale nie wiem, czy w przypadku innych korzystne byłoby podkładanie zdjęć z TAM? No bo gdzie w takim razie wyobraźnia? Lub miejsce na własne poszukiwania, jeśli już jakiś czytelnik ma potrzebę uzupełniania treści książki o dodatkowe materiały? Od tego mamy filmy, żeby treści towarzyszył obraz, w książkach ten...
Też mi się wydaje, że przenoszenie akcji TU ma potencjał tylko dla fabuł straszących.
Ale nie wiem, czy w przypadku innych korzystne byłoby podkładanie zdjęć z TAM? No bo gdzie w takim razie wyobraźnia? Lub miejsce na własne poszukiwania, jeśli już jakiś czytelnik ma potrzebę uzupełniania treści książki o dodatkowe materiały? Od tego mamy filmy, żeby treści towarzyszył obraz, w książkach ten obraz jest kreowany przez tekst we współpracy z wyobraźnią, zastępowanie tego podłożonym obrazem jest jak zamiana książki w film. Trochę jestem na nie.

PS. Błagam, tylko nie "najmniejsza linia oporu"! Jak ten językowy koszmarek w ogóle się narodził?!!!
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1341
Monika
09-11-2018 03:41
Zabawka na krótko i chyba bez większego potencjału na przyszłość. No bo jak by to miało działać? Jak autor ma napisać taką książkę, gdzie, ile i w jaki sposób wstawić do książki te miejsca, w które później automat wpasuje coś z naszego otoczenia, co da nam złudzenie, że akcja dzieje się tuż obok? Pomyślcie, żeby było możliwe wstawienie jakiejkolwiek nazwy miasta, to w treści nie może być tego miasta opisów - bo nie będą się zgadzać! A jak czytelnik nie będzie w mieście? Wstawić nazwę wioski i opowiadać o wieżowcach, blokowiskach i skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną? Spotkać na ulicy Pcimia Dolnego duchy z pobliskiego indiańskiego cmentarza, a w Buenos Aires upiory Wielkiej Wojny? Czy może miejsce na nazwę straszydła też zostawić pustą, do wypełnienia czymś najbardziej pasującym do lokalnego folkloru? Tylko jaki algorytm i gdzie wyszuka tego potwora, który ma niby pasować do miejsca pobytu czytelnika? A jeśli już go wyszuka, to czy potwór to sama tylko nazwa? Przecież inaczej straszy wampir, a inaczej południca, o różnych też porach doby się pokazują - wszystko ma dopasować automat? Chciałabym zobaczyć algorytm, który tyle zdoła w książce pozmieniać i dopasować!
A jeśli nie zdoła, to jakie mamy możliwości? Świat tak ubogi i nieopisany, że powstawianie dowolnych nazw będzie pasowało? Element straszący tak uniwersalny i schematyczny, że jednakowo będzie pasował do każdego miejsca na świecie? Bohaterowie tak pozbawieni jakiejkolwiek tożsamości kulturowej, że po dodaniu lokalnych imion czytelnik z żadnego zakątka globu nie rozpozna ich jako obcych? To się nie może udać!
Dobrze, ograniczmy zasięg odbioru takiej "książki" do jednej kultury, jednego kraju. Nadal pozostaje znacząca różnica miasto/wieś - nie ma miejsca na opisy godzin szczytu. Różnice lato/zima - nic nie można napisać o ubiorze. I wszystkie inne drobiazgi, które składają się na opis otoczenia i warunków, ale które zapisane ograniczają miejsce i czas do pewnego tylko dozwolonego zakresu, który nie będzie obejmował wszystkich rodzajów miejsc, w jakich mogą znaleźć się czytelnicy - jednym książka będzie pasować do otoczenia, innym pasować nie będzie, będą w niej niekonsekwencje burzące jakiekolwiek pozory rzeczywistości. Czyli tak napisana książka zadziała tylko w typowym mieście - czytelniku, pozwól swojemu tabletowi wypełnić puste miejsca na nazwę miasta i nazwy ulic - lub tylko w typowym małym miasteczku czy wiosce. Ale wielkomiejska scena wyboru najlepszej restauracji nie zadziała w wiosce, w której jest jeden pub albo i tego nie, a niedostępność na romantyczny wieczór innej knajpki niż ta jedyna w okolicy, w której pracuje była, nie może być problemem w mieście. Każdy taki szczegół otoczenia i fabuły ogranicza obszar komfortowego czytania do miejsc odpowiednio do książki pasujących. A zatem, żeby książka była jak najbardziej uniwersalna i czytalna w jak najbardziej różnorodnych miejscach, musi tych szczegółów mieć jak najmniej, musi być bezopisowa, niezakotwiczona w rzeczywistości, nijaka. Lub dziać się niemal w całości w miejscach, które są uniwersalne i wszędzie niemal identyczne. W mieszkaniu, w sklepie, w kościele. Ale już nie na przystanku autobusowym, bo w mieście czeka się kilka minut, jeździ wiele linii i czeka jakiś anonimowy tłumek, a na wsiach autobusy jeżdżą co godzinę lub kilka i na przystankach pustka lub sami znajomi - wykorzystanie takich miejsc musi być albo suche i bezopisowe, albo muszą zostać przewidziane dwa lub więcej warianty, z których czytelnikowi ukazany zostanie ten pasujący do jego okolicy, no i tak czy owak lokalna specyfika nie może mieć wpływu na fabułę, bo trzeba by dalej ciągnąć dwie różne fabuły, dwie całkiem odmienne opowieści dla czytelników, którym tak lub inaczej los się w danym miejscu potoczył.
Czyli albo wiele, mnóstwo wersji opowieści uwzględniających wszelkie możliwe warunki lokalne, albo jedna opowieść, ale niezależna od różnic w otoczeniu, sucha, pozbawiona opisów, udekorowana tylko całkowicie nieistotnymi nazwami własnymi z okolicy czytelnika. Pierwsze bardzo pracochłonne i niestety zawodne (kto przewidzi wszystko?), drugie po pierwszym zachwycie świeżością pomysłu puste, bezbarwne, nudne.
To się nie może lub nie powinno przyjąć. Wątpię w wielki wybór dopracowanych, rozbudowanych, rozgałęziających się opowieści uwzględniających wszystkie możliwości warunków lokalnych w otoczeniu czytelnika. A zatem to, co może nam być oferowane w większych ilościach, to albo lepsze lub gorsze fabuły, które dadzą się czytać, ale w których wypełnienia nazwami z tylko niektórych okolic pasują, a inne wzbudzą uśmiech politowania ("z mojego biura na dwudziestym ósmym piętrze spoglądam na zatłoczone ulice Wólki Mniejszej"), albo opowieści tak pozbawione umocowania w otoczeniu, że żadne nazwy nie będą miały wpływu na fabułę ("siedzę w fotelu, za oknem miasto/wieś/las w słońcu/deszczu/mgle, dzwoni telefon, odbieram, słyszę [tu sensowny element mający związek z fabułą], odkładam słuchawkę, a za oknem wciąż miasto w słońcu/las we mgle [ale nijak to nie wpływa na moje przemyślenia i reakcję na dźwięki z telefonu]"). Czyli, prócz ewentualnie kilku interesujących, jakoś dopracowanych ciekawostek w pierwszych odsłonach tej nowej formy przekazu, w dalszej perspektywie spodziewam się miałkich schematów i żałosnych niedoróbek. Oby się nie upowszechniło!
Na szczęście wydaje się to nadawać wyłącznie do niewymagających schematycznych gatunków, do jakichś horrorów, kameralnych thrillerów (psychopata w okolicy, ale nie globalny spisek, bo ten za mocno musiałby być umocowany w świecie), romansideł, może mniej ambitnych obyczajówek. Na pewno taka nowoczesna rewolucja nie grozi starej dobrej fantastyce, co bardzo sobie chwalę :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
zgłoś błąd zgłoś błąd