Aktualności
Tutaj można dyskutować na tematy związane z aktualnościami i wydarzeniami.
851723 czytelników
5461 dyskusji
100626 wypowiedziPokaż ostatnią
Jak nie promować czytelnictwa
27-05-2018
Autor: Marcin Zwierzchowski

W czasie gdy statystyki czytelnictwa lecą na łeb, na szyję, urzędnicy wciąż próbują przekonać Polki i Polaków do książek wykładami o ważności lektury i o tym, jak to czytanie uczyni nas mądrzejszymi. Im samym jednak jakoś książki nie pomogły, bo od lat popełniają te same błędy.

liczba postów na stronie: 
książek: 836
Klaudia
07-06-2018 16:53
A może by tak najpierw zmienić podejście do lektur w szkole? Po co nauczyciel mówi, że lektura będzie ciężka? Przecież to od razu wiadomo, że młodzież nie przeczyta.

Jakby parę lektur usunąć a dać nowe to może by się coś zmieniło. A skoro rodzice nie czytają, to szansa, że dziecko będzie czytać jest niewielka.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 13
Amos-Oskar
08-06-2018 21:26
Nie rozumiem, skąd biorą się takie pomysły. "Czytaj książki - będziesz mądry", czy też "Czytaj książki, to się posikasz" jest równie bezsensowne. Ja czytałem już we wczesnym dzieciństwie: bo rodzice czytali książki, bo rodzice zaprowadzili mnie do biblioteki, wszędzie, gdzie się znalazłem: na wczasach, na kolonii, na zimowisku, w szkole - wszędzie zaraz zapisywałem się do biblioteki. Ciułałem grosik do grosika, zbierałem i sprzedawałem butelki, wystawałem w kolejce, żeby kupić Zagadki Fromborka, a idąc niemal na oślep do domu z nosem w książce, podziwiałem ilustracje Szymona Kobylińskiego. Kupowałem Świat Młodych i ślęcząc nad komiksem z ostatniej strony, upajałem się zapachem papieru i farby drukarskiej. Każdego dnia niemal, wracając ze szkoły wstępowałem do antykwariatu, by chociaż pooglądać niektóre woluminy. Gdy odwiedzałem z rodzicami znajomych czy krewnych zawsze sprawdzałem czy mają książki, a jeśli tak to jakie, po czym z zachwytem sięgałem po różne cudowne dzieła oprawione w twarde lakierowane okładki zwykle z płóciennym grzbietem. Wychowałem się na radiu, książkach i prasie. I nigdy nie potrzebowałem więcej. Czytanie było czymś naturalnym, to był styl życia, chleb powszedni. Ale chyba najważniejsze było to, że były wokół osoby, które potrafiły wskazać dobrą książkę, dobrą serię, dobrego autora. Klub Siedmiu Przygód, Naokoło Świata, Kluczyk, Jamnik, Koliber, Nike... Podróż pociągiem - książka, deszczowy dzień wakacji - książka, jesienno-zimowy wieczór - także książka. Jakoś nikt mnie nie zmuszał nie namawiał, nie obiecywał, że będę mądrzejszy, że będę robił mniej błędów. Oczywiście zdarzały się książki okropne, nie do czytania w ogóle: Orzeszkowa, Żeromski, Sienkiewicz... A jednak nawet szkolne lektury, główne narzędzie intelektualnej eutanazji - nie zdołały mi wyrządzić szkody. Zawsze wiedziałem, że są książki - podobnie jak autorzy - dobre i złe, mądre i głupie, wzniosłe i prymitywne, ciekawe i nudne, podstępne i szczere. Czytać, to jest, rozpoznawać litery, nauczyła mnie matka, ojciec zaś pokazał co to znaczy wskoczyć do książki i nią żyć. Skąd więc teraz pomysły, żeby reklamować czytelnictwo? Wiele współcześnie napisanych książek nie nadaje się do czytania, są bezwartościowe a nawet niebezpieczne. I nie budzą już chyba takich emocji. Po prostu to już jest inny świat, świat, w którym na książki chyba nie ma już miejsca…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
konto_usuniete
08-06-2018 21:42
Co masz na myśli, pisząc "niebezpieczne"?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 836
Klaudia
14-06-2018 17:30
Vashji_rae Chyba chodzi o to, że w książkach są opisane samobójstwa, morderstwa... A dzisiaj, młodzi ludzie, nie umieją odróżnić fikcji od rzeczywistości... A czasem, podejmują takie decyzje w rzeczywistości np. odebranie sobie życia. 13 Powodów, na przykład jest tego przykładem.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1339
Monika
14-06-2018 21:15
Trochę wątpię. Są jakieś badania, które wykazują, że młodzież ma jakieś problemy z odróżnianiem fikcji od rzeczywistości? Rozumiem, że wielu może nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji czynów popełnianych w realu, ale to raczej problem systemu edukacji. Nie niezdolność młodych do odróżniania rzeczywistości od fikcji, ale ich ograniczona znajomość zasad rządzących rzeczywistością. Popkultura... Trochę wątpię. Są jakieś badania, które wykazują, że młodzież ma jakieś problemy z odróżnianiem fikcji od rzeczywistości? Rozumiem, że wielu może nie zdawać sobie sprawy z konsekwencji czynów popełnianych w realu, ale to raczej problem systemu edukacji. Nie niezdolność młodych do odróżniania rzeczywistości od fikcji, ale ich ograniczona znajomość zasad rządzących rzeczywistością. Popkultura pokazuje to i owo i pokazuje to w sposób podkolorowany - jest fajne, a nawet jeśli zabronione, to co z tego, jak masz szczęście albo łeb na karku, to przecież się wywiniesz. I o krok dalej, nawet jak cię na czymś złapią i ukarzą, to i tak jest nadal fajnie, bo te kary jakoś mało surowe, czasem są niezłą przygodą, a o ciemnych stronach niewiele albo wcale. I brakuje uzupełnienia tego, o czym popkultura nie wspomina, w szkole i w domu, wykazania młodemu, że rzeczywisty świat nie jest tak milusi, jak ten w filmie.
Ale opowieści o tym, że jak małolat postrzela sobie na komputerze do ludzi, to potem będzie strzelał w realu, bo nie odróżnia i nie zdaje sobie sprawy, że ludzie to nie obrazki na ekranie i że rzeczywistości nie można cofnąć i zagrać w nią jeszcze raz, należy między bajki włożyć. Zapytany małolat jak najbardziej jedno od drugiego odróżnia. Wie, że jak zabije w realu, to na zawsze. Co najwyżej nie zdaje sobie sprawy, że jak to zrobi, to będzie miał naprawdę przesrane. Wie o policji, tak teoretycznie, ale może wierzyć, że akurat jego nie złapią. A z dużym prawdopodobieństwem nie ma pojęcia o tym, co jego i jego otoczenie czeka oprócz modelowego procesu i nie takiej strasznej odsiadki - wszystkie kwestie emocjonalne w rodzinie i wśród (byłych) przyjaciół, potępienie społeczne, nagonka medialna i na koniec nieusuwalny wpis w życiorysie, który przekreśla na zawsze jakiekolwiek normalne życie w społeczeństwie. Z tego dzieciaki nie zdają sobie sprawy, bo im tego nie mówimy i nie pokazujemy. Ale że fikcja jest fikcją, to wiedzą doskonale.

A samobójstw chyba nie popełnia się dlatego, że to fajne i w książce było? Najpierw trzeba nie lubić swojego życia, nie mieć na nie żadnego pomysłu, a dopiero potem przychodzi pomysł, że można by z tym skończyć. Ewentualne wyeliminowanie samobójstw z książek i filmów dostępnych młodzieży nie rozwiązuje problemu. Jeśli nie będą mieli takich wzorców i nie będą wiedzieli jak się od razu zabić lub nie wpadną na ten pomysł, to znajdą inną, może wolniejszą, ale docelowo równie skuteczną metodę autodestrukcji. Problemem jest brak celu, perspektyw i nadziei, a nie to, że popkultura podsuwa złe rozwiązania. Podsuwa za mało dobrych, ale to wina nie tylko jej, ale bardziej całego systemu edukacji, nie tylko szkoły, ale też rodziców i władz. Eliminacja "złych" książek, filmów i gier nie pomoże.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 304
ina71
16-06-2018 19:58
Myślę, że żeby promować czytelnictwo w Polsce, trzeba najpierw zrobić coś z cenami książek. I tu możemy wziąć przykład z Niemców. Niemcy uważają, że książki, jako nośniki wiedzy i kultury powinny podlegać szczególnej ochronie rynkowej. Dlatego tutaj z cenami książek jest jak z cenami papierosów. Nieważne gdzie kupujesz, za nowość na rynku zawsze zapłacisz tę samą cenę. Dotyczy to także internetu. Księgarnie, czy inne sklepy nie mogą narzucać swoich cen, muszą się trzymać tych, ustalonych przez wydawnictwo. W ten sposób nawet jeśli książka stanie się popularna, jej cena nie wzrośnie. Te zasady obowiązują już od 150 lat, nazywa się to Buchpreisbindungsgesetz.

§ 1 Buchpreisbindungsgesetz
„Das Gesetz dient dem Schutz des Kulturgutes Buch. Die Festsetzung verbindlicher Preise beim Verkauf an Letztabnehmer sichert den Erhalt eines breiten Buchangebots. Das Gesetz gewährleistet zugleich, dass dieses Angebot für eine breite Öffentlichkeit zugänglich ist, indem es die Existenz einer großen Zahl von Verkaufsstellen fördert.“
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1399
Tina
18-06-2018 10:35
Prawo, prawem, ale wiele jest ksiegarn, gdzie kupisz ksiazki po przecenie, bo np. jedna strona jest zagieta i to juz podchodzi pod Mängelexemplar I JUZ MOZNA TANIEJ SPRZEDAC! Kupilam dziesiatki takich 'wybrakowanych' ksiazek.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 44
kaki15
17-06-2018 00:12
Jeszcze się nie spotkałam z tym aby wszystkie "czytaj będziesz mądry"(pij mleko będziesz wielki?), "nie czytasz, nie idę z Tobą do łóżka" itp zadziałały.
Uważam, że najważniejsze to DAĆ DOSTĘP, i NIE ZNIECHĘCAĆ. prawda jest taka, że największą robotę dla czytelnictwa w tym wieku zrobili autorzy POTTERA, GREYA, ZMIERZCHU czy KODU DA VINCI, bo to się po prostu chciało i dało czytać. Odpuśćmy więc sobie akcje (choć w nich akurat chodzi o zarobek) nie ględźmy ludziom sięgającym po książkę,czy czyta coś dobrego czy nie. Dajmy łatwy dostęp w bibliotekach i cenach, zastanówmy się nad kanonem lektur(bo gdybym w odpowiednim momencie nie trafiła na takiego Pottera na którego musiałam czekać, to wszelkie "Romeo i Julie","Potopy" czy "Krzyżacy" na dłuuugie lata zniechęciły by mnie do czytania czegokolwiek.
Abstrahując od tematu, jak do książek zachęcić, i czy takie kampanie są dobre zastanówmy się czy jest się czym przejmować?
Myślę że nie ma sensu za przeproszeniem spinać dupy, że tyle osób nie czyta i to jest takie złe, bo nie jest- cóż, książki albo są rozrywką (i wtedy są zupełnie równe telewizji, internetowi, graniu, chodzeniu po górach, malowaniu paznokci czy co tam jeszcze kto lubi, oraz tu POTOP,ZMIERZCH i HOBBIT, są równe, i różnią się tylko "zjadliwością" ) albo sposobem na zdobycie wiedzy, której potrzebujemy, i ją też albo zdobędziemy w ten sposób albo w sposób alternatywny (rozmowa ze specjalistą, film tematyczny, naukowe artykuły). Z tego wynika, że nie ma się czym przejmować, bo to trochę jakbyśmy zaczęli dyskutować czy jestem gorsza bo nie jeżdżę konno czy ktoś z Was bo nie jeździ motocyklem.
Wrzućmy na Luz w tej sprawie, i zmieńmy własne podejście
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 347
elpajaro
17-06-2018 22:42
Zgadzam się z pomysłami autora artykułu. Żadna kampania typu :oglądaj film będziesz mądry" nie przekonałaby mnie żeby zacząć oglądać filmy codziennie. Dodam jeszcze tylko jedno: kultura czytania wychodzi z domu. Dla mnie czytanie zaczęło się od wakacyjnych przyjazdów ciotki, która przywoziła dla mnie torbę książek i tylko czekałam, aż zaczniemy je wspólnie czytać. Nastroiła mnie pozytywnie do przedmiotu, jakim jest książka. Od tamtego okresu nie ma dnia, żebym nie przeczytała chociaż jednej strony, a mam dwoje dzieci i pracę. I to chcę przekazać dalej, bo czym skorupka za młodu... itd. ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 171
Ela91
18-06-2018 08:51
Najpierw czytałam literaturę popularną, moja mama dużo czytała, zwłaszcza jak miała mnie w brzuszku, później tata czytał mi na dobranoc, później i ja zaczęłam, dopóki nie skończyły się książki w domu do mojego wieku, na parę lat przestałam. Ja zaczęłam czytać od momentu kiedy dowiedziałam się, że ktoś doszedł gdzieś po przeczytaniu książki. Później czytałam bo do stypendium naukowego potrzebne są artykuły opublikowane. Następnie czytam, ponieważ to lubię, a są mi potrzebne te naukowe książki, żeby pisać artykuły, napisać doktorat, zostać zatrudnionym jako dobrze zapowiadający się naukowiec humanista. Książki trzeba czytać bo dają mądrość, taka prawda.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 80
Cain78
18-06-2018 12:11
http://www.mbp.kalisz.pl/art,626,180612-f5-sp-koscielec-klinika#skip

Taka akcja jest pomysłowa i uważam, że pomaga dzieciakom złapać książkowego bakcyla.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 42
Mariusz
18-06-2018 18:32
Dla mnie sprawa prosta. Nie lubisz czytać, nie sprawia ci to żadnej przyjemności? Nie czytaj! Kogo obchodzą jakieś durne statystyki. Życie jest za krótkie. Wolisz obejrzeć film, obejrzyj sobie. I niech nikogo nie obchodzi czy to będzie Fellini czy komedia z Sandlerem xD Te wszystkie akcje są śmiechu warte. Chcecie promować czytelnictwo, to zacznijcie od podstaw. Wiadomo te wszystkie nudne lektury muszą być, bo to jakieś tm nasze kulturowe dziedzictwo. No ale niech to skrócą do minimum i wplotą w to jakiegoś "Harrego Pottera". Może wtedy więcej osób polubi czytanie. Ale te akcje śmiechu warte. Najlepsze "Nie czytasz nie idę z tobą do łóżka". Od razu mówię, że to nie działa. Ja czytam i też nie nic xD
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd