Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Aktualności
Tutaj można dyskutować na tematy związane z aktualnościami i wydarzeniami.
742563 czytelników
4259 dyskusji
72513 wypowiedziPokaż ostatnią
Po co nauce fantastyka?
08-01-2017
Autor: Marcin Zwierzchowski

Czasy, gdy „Star Trek” inspirował twórcę telefonów komórkowych, a Arthur C. Clarke wymyślał podwaliny systemu GPS dawno minęły. Co nie oznacza jednak, że drogi nauki i science fiction się rozeszły – wręcz przeciwnie, potrzebują siebie nawzajem jak nigdy wcześniej.

liczba postów na stronie: 
książek: 25
Marcin
07-01-2017 16:53
Zapraszam do dyskusji.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 186
Krzysztof
08-01-2017 11:18
Fantastyka jest nauce potrzebna. Prezentuje nieskrępowane podejście do zagadnień, niejednokrotnie wysyłając świeży impuls w stronę naukowców, którzy są ograniczeni posiadaną wiedzą. Zgodzę się, że w ostatnich czasach jakby nie ma przełomowych odkryć, ale powód ku temu jest prosty: to co dla człowieka użyteczne, zostało już wynalezione, teraz się to tylko ulepsza. Czy ktoś rzeczywiście potrzebuje latających samochodów? Już teraz kierowcy na drodze potrafią być śmiercionośni i pozwól takiemu latać nad ziemią. Sztuczna inteligencja? Super, ale z drugiej strony ilu ludzi, zwłaszcza młodych, ucieka z rzeczywistości w wirtualną rzeczywistość? Pojawienie się prawdziwej SI, którą można dostosować do potrzeb konsumenta zwiększyłoby tego rodzaju problemy. Osobiście nie widzę przyszłości naszego gatunku pod kątem Androidów, latających samochodów i lewitujących budynków. Widzę ją jako śmietnik przepełniony ludźmi, w którym się nagle obudzimy i stwierdzimy, że jednak czas pozbyć się wszystkiego, czego nie potrzebujemy i postawić tylko na to, co dla nas zdrowe.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 228
Carmel
09-01-2017 19:55
Niestety nieprawda. Mylisz naukę z technologią i innowacyjnością.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2291
wiejskifilozof
08-01-2017 17:52
To ciekawy artykuł,zgadzam się z nim.Weźmy,klika przykładów z książek.Które jeszcze nie weszły w realny świat,loty do innych galaktyk.Podróże w czasie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 228
Carmel
09-01-2017 20:17
Czyli gdyby nie było fantastyki, to astronomia nie wiedziałaby o galaktykach?

W jakim sensie opisy lotów galaktycznych w SF pomagają astrofizyce?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 39
gicu
08-01-2017 23:11
Dzięki Sci-Fi mamy wspaniałe obrazy tego czego nie jest nam dane (jeszcze) zobaczyć. Patrz "Interstellar", książki typu Odyseja Kosmiczna itd. v.

To jest właśnie ten typ książek / filmów, które wgniatają w fotel i powodują, że nie można się od nich oderwać.
W dodatku jak się dowiadujemy, że wiele z tego "sci-fi" jest bardzo i to bardzo zbliżone do prawdy.

Ach... kosmos... . <3
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 228
Carmel
09-01-2017 20:57
Ale co dzięki temu wgniataniu w fotel ma nauka?

"Interstellar" powstało dzięki kilkuletniej batalii astrofizyka Thorne'a. Chciał pokazać naukę szerokim masom.
A SF (tu koncepcje reżysera) pojawiło się jako 'naginacz' faktów dla efektów specjalnych i wtedy nauka była bezradna, ale nic nie zyskała na takim zabiegu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 228
Carmel
09-01-2017 19:34
Nauce fantastyka nie jest potrzebna do niczego.
Technologii fantastyka jest przydatna.
Fantastyce nauka jest potrzebna.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 983
Zuba
09-01-2017 22:18
No, ale nauka to nie tylko badania podstawowe ale też stosowane, czyli to, co nazywasz technologią i innowacyjnością.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 83
k13
09-01-2017 20:48
lub - autorzy sci-fi pokazują do czego można wykorzystać pojawiające się w nauce tendencje lub odwrotnie - to naukowcy, możliwe, że bazując na fantazji pisarzy, starają się przełamać granice aktualnej wiedzy, by sprostać wymogom wizji książkowych.
Nie doszliśmy jeszcze do maksimum naszych możliwości, tak, usprawniamy to co mamy, ale świat czeka na kolejnego Teslę, Einsteina, na przełom i wkroczenie głębiej w świat teorii kwantowej. Nie ma rzeczy niemożliwych, może być tylko za mało czasu. Nauka napędza sci-fi, sci-fi inspiruje naukę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 228
Carmel
09-01-2017 20:51
W SF istnieje wszystko. W nauce istnieje tylko to, co jest możliwe. Nie można wiedzieć bez przygotowania co jest możliwe. Nauka nie potrzebuje do przesuwania własnych granic nic z SF, bo w fantastyce są rzeczy nieweryfikowalne.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 324
Rick
10-01-2017 16:22
"Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona" Albert Einstein
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3392
żabot
10-01-2017 19:44
Tak, bo bez wyobraźni (czytaj: ciekawości świata i ciekawości, co jest tam za widoczną, poznaną granicą) nie było by rozwoju nauki i technologii. Wyobraźnia może przeskoczyć realne i tworzyć nierealne (smoki, czarownice, wiedźminów etc.) ale to nie spowoduje, że stworzymy wehikuły czasu i będziemy się teleportować do czasów dinozaurów. Pisząc, że pewne prawa fizyki czy biologii są... Tak, bo bez wyobraźni (czytaj: ciekawości świata i ciekawości, co jest tam za widoczną, poznaną granicą) nie było by rozwoju nauki i technologii. Wyobraźnia może przeskoczyć realne i tworzyć nierealne (smoki, czarownice, wiedźminów etc.) ale to nie spowoduje, że stworzymy wehikuły czasu i będziemy się teleportować do czasów dinozaurów. Pisząc, że pewne prawa fizyki czy biologii są nieprzekraczalne nie miałem na myśli tego, że czegoś tam kiedyś postęp technologiczny nie osiągnie takiego jak manipulacje genami etc. Dobrze wiem, jaki był poziom wiedzy z genetyki 30 lat temu a jaki jest teraz. Coś, co było wtedy niewyobrażalne wyobrażalne jest dziś. Ale niewyobrażalne przy obecnym stanie wiedzy nie oznacza, że jest niemożliwe w ogóle Ale pewne rzeczy są po prostu niemożliwe. Choćby motyw nie rzadki w SF, że odwrócony jest proces starzenia. Nie zahamowany a odwrócony. To jest po prostu już dziedzina bajek.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 83
k13
10-01-2017 18:40
by przekonać, że do "maksimum" nam jeszcze daleko polecam, paroletnią już, książkę Michio Kaku "Fizyka rzeczy niemożliwych" - im dalej w las tym więcej drzew
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3392
żabot
10-01-2017 19:37
Ale jak to się ma do zasadniczej kwestii, czy SF faktycznie inspiruje w czymkolwiek naukowców, jak twierdzi autor felietonu? Może mam ograniczony umysł, ale związku nie widzę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 228
Carmel
10-01-2017 19:57
Koncept obrońców wkładu SF w aktualne widzenie świata jest taki:

W nauce są luki. Więc oni (naukowcy) nie wszystko wiedzą.

PYTANIA:
Kto wie więcej od naukowców? Jeśli pisarz SF - chętnie go wysłuchają.
Czy z faktu, ze nauka nie ma odpowiedzi na wszystko (np. nie odpowiada raczej na pytania o CEL, tylko DLACZEGO) wynika, że SF wchodzi w te dziury?

====

Naukowcy chętnie zastąpią aktualnie obowiązujące paradygmaty, modele, teorie czymś lepszym, co wyjaśnia świat pełniej, niż ich ustalenia.

Każda teoria ma ograniczenia, tzn. ma warunki brzegowe w ramach których się nią posługujemy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1280
Monika
17-01-2017 17:03
Wietrzę jakiś spisek. Bywam tu dość często i czasem nawet całymi tygodniami nie dzieje się nic specjalnie interesującego. Ale niech się tylko nie loguję przez kilka dni, to po powrocie zaraz widzę jakąś burzliwą dyskusję, która wywiązała się pod moją nieobecność. Przyznać się, kto śledzi moje logowania i najfajniejsze tematy wrzuca wtedy, kiedy mnie nie ma? Nie, przepraszam, przyznać się, kto śledzi moje życie poza LC i potrafi przewidzieć, kiedy nie będę się logować przez tydzień lub dłużej?

Carmel, w pierwszej chwili myślałam, że to Ty, jak tylko zobaczyłam tytuł dyskusji, to podejrzewałam, że to Twoja robota i kolejna prowokacja, istnienie artykułu wszczynającego tę awanturę wręcz mnie zaskoczyło. Ale po chwili przemyślałam sprawę i już wiem, o co chodzi, nazwisko autora artykułu naprowadziło mnie na trop.

Śledzą mnie poprzez "Nową Fantastykę"! Leży w domu, pewnie wmontowali w okładkę jakieś urządzenie szpiegowskie i teraz wiedzą o mnie wszystko! Nie ma jeszcze tak małych kamer? Wymagają zasilania? Nie da się z papieru zrobić nadajnika, który przesyłałby zdobyte dane do bazy? Oto dowód, że "Nowa Fantastyka" dalece wyprzedza naukę, korzysta z technologii, o jakiej nie śniło się jeszcze naszym naukowcom! Nauko, do dzieła, pora gonić fantastykę!

Żarty na bok. Czy fantastyka jest nauce potrzebna? A jeśli tak, to do czego?

Zdecydowana większość z Was wyszła z założenia, że główna zależność pomiędzy nauką i fantastyką zasadza się na wzajemnym inspirowaniu się własnymi osiągnięciami. Nauka coś odkryła, fantaści na tym żerują, fantastyka coś wymyśliła, naukowcy starają się to zrealizować. Pierwszą zależność widzą chyba wszyscy, o drugą się kłócicie - jest, nie ma jej, jest zjawiskiem stałym i istotnym, incydentalnym czy może nieistotnym dlatego, że odkrycia zdarzają się pomimo literatury, a nie dzięki niej?
Macie swoje racje, przedstawiliście je i wydaje mi się, że zakończyliście dyskusję. Wszystkie argumenty zastosowano, sprawa zakończona. Czyżby?

Czy naprawdę uważacie, że jedyne, co fantastyka mogłaby mieć do zaoferowania nauce, to pomysły co do tego, co można badać, czego się po badaniach spodziewać i co próbować osiągnąć? Czy tylko to widzicie? Czy tylko o tym pisał Marcin Zwierzchowski? Czy, jeśli fantastyka nie daje nauce tego, to jest dla niej całkowicie zbędna i nieprzydatna, nie ma już nic więcej do zaoferowania?
Na pewno?

Czym jest nauka? Co jest jej potrzebne?
Nauka nie bierze się znikąd, nie istnieje sama z siebie i dla siebie. Naukę tworzą ludzie. I pieniądze.
Skąd biorą się ci ludzie?
Spośród nas, wszystkich zwykłych ludzi, ze szkół i uniwersytetów, które dają nam podstawy i otwierają oczy na więcej. Ale czy tylko szkoły kreują naukowców? Co sprawia, że inteligentny dzieciak, zamiast wybrać praktyczny i dochodowy zawód, pragnie zostać naukowcem? Czy tylko ciekawość? Czy jest ona wrodzona? Co ją pobudza, czym się karmi? I czy sama ciekawość wystarcza?
A skąd biorą się pieniądze?
Od ludzi. Ludzie je mają i nimi dysponują. Jacy ludzie i co kieruje ich decyzjami?
Ludzie powiązani z przemysłem oraz politycy. Pierwsi kierują się żądzą zysku, a więc wykładają pieniądze na te badania, po których spodziewają się wyników możliwych do praktycznego zastosowania. Drudzy pożądają głosów wyborców, a więc sfinansują to, czym można się przed nimi chwalić. Kiedy można chwalić się nauką? Po co wykładać kasę na badania podstawowe? Tylko po to, by zadowolić lud, tylko wtedy, kiedy lud pożąda nauki, kiedy uważa ją za prestiżową, kiedy spodziewa się po niej osiągnięć, które mogą przynieść korzyści.
Kiedy ludzie wierzą w naukę.
I to jest kluczowy punkt, na to wyraźnie zwrócił uwagę Marcin. Kultura popularna, w tym fantastyka, kształtuje mody, trendy, zbiorową wyobraźnię i oczekiwania wobec przyszłości. I jeśli science fiction pokaże ludziom, że wyprawa na Marsa będzie wspaniałym osiągnięciem, i jeśli ludzie w to uwierzą, i jeśli zaczną się tym ekscytować, to do NASA, ESA, innych agencji kosmicznych i firm powiązanych z tym sektorem popłyną pieniądze. I ludzie będą dawać je chętnie w poczuciu uczestnictwa w Wielkim Dziele Ludzkości. A młodzież będzie marzyła o tym, by dołączyć do wybrańców biorących w tym udział naprawdę, nie tylko poprzez wsparcie duchowe i finansowe. I spośród rzeszy zainteresowanych będzie można wybrać najlepszych, którzy najwięcej zdołają zrobić dla nauki.
Ale jeśli nie będzie fantastyki, jeśli o postępach NASA napisze jakiś dziennikarzyna na dalekiej stronie gazety codziennej, w której kilka stron wcześniej roztrząsane będą założenia tegorocznego budżetu i planowane podwyżki podatków, to ludzie zapytają: "A po co nam badania kosmosu? Po co wydawać fortunę na wycieczkę dla jakiegoś szczęśliwca, który chciałby na całą resztę z nas spojrzeć z góry?" I nie będzie pieniędzy, nie będzie niedochodowych kierunków studiów, a nieliczni naukowcy rekrutować się będą spośród zapaleńców na tyle bogatych, że będą mogli poświęcić się ekstrawaganckiemu hobby bez obawy o środki do życia. Ilu ich będzie i co osiągną?

Zgadzam się z Carmelem i żabotem w tym, że fantastyka niewiele ma do zaoferowania w kwestii inspirowania naukowców do prowadzenia konkretnych badań, poszukiwania konkretnych odpowiedzi i osiągania zaplanowanych przez fantastów wyników. Ale nie uważam, że to oznacza, że fantastyka jest nauce całkowicie zbędna.
Fantastyka naukowa inspiruje nie naukowców, ale resztę z nas, pokazuje nam potencjał tkwiący w nauce, pcha do niej młodych, pomaga rekrutować spośród nich przyszłych naukowców, pozostałych skłania do kibicowania i wspierania finansowego, a wszystkim pokazuje, że nauka jest fajna i godna podziwu, że jej uprawianie nobilituje i że można dzięki niej skorzystać.
A z drugiej strony mroczne fantastyczne wizje pokazują możliwe zagrożenia płynące z niektórych pomysłów naukowców, pomagają hamować ich zapędy, dają przeciwnikom argumenty, a wizjonerom wskazują luki, o których załatanie trzeba zadbać przed próbą wcielenia zwariowanego pomysłu w życie. Bo jak odkrywca się do czegoś zapali, to będzie chciał realizować, nierzadko bez względu na ryzyko, a czasem łatwo go uniknąć, wystarczy pomyśleć i przewidzieć zagrożenia, a im więcej głów nad tym myśli, tym więcej wymyślą. No bo to przecież oczywiste, że system awaryjny musi zadziałać nawet wtedy, kiedy zabraknie zasilania, prawda? Teraz to wiemy, ale czy każdy jest tak projektowany? Czy wszystkie dawne pomysły miały hamulce bezpieczeństwa? Czy zawsze musimy montować je dopiero po pierwszej awarii? Czy nie wystarczy uczyć się na błędach wymyślonych, bez popełniania ich w realu?
Do tego też przydaje się fantastyka.

PS. @żabot, zdajesz się mylić fantastykę naukową z fantasy. To, że na półkach z fantastyką królują smoki i wiedźminy, nie znaczy jeszcze, że fantastyka schodzi na psy i od nauki odchodzi w stronę magii i innych niestworzonych wymysłów, to nie tak. Nazwa fantastyka oznacza oba te gatunki wymysłów, zarówno science fiction, jak i fantasy i oba mają równe prawa stać na półkach opisanych "fantastyka". To nie są półki z fantastyką naukową, na które smoki wdzierają się nieprawnie, to półki wspólne. Z dawniejszego niedoboru fantasy na polskim rynku wynikło przyzwyczajenie starszych czytelników do skrótu myślowego pozwalającego fantastykę naukową nazywać tylko fantastyką, który to nawyk prowadzi do utożsamienia tych nazw i odmawiania fantasy prawa do nazwy "fantastyka", ale nie jest to podejście właściwe. Science fiction to fantastyka naukowa, a fantasy to nowoczesny wytwór baśniopodobny, ale fantastyka to jedno i drugie na równych prawach.
A że fantasy ostatnio na półkach więcej? Cóż z tego? To nie znaczy, że SF ma się gorzej. To nawet nie znaczy, że traci na popularności na rzecz fantasy. Ta ostatnia jest gatunkiem nieco młodszym, a przynajmniej później rozkwitłym, a na dodatek zajęła na rynku nisze innych, wcześniejszych gatunków rozrywkowych opartych na akcji i egzotyce: powieści przygodowej, awanturniczo-podróżniczej, westernu i wielu innych - stąd taka popularność i stały wzrost liczby wydawanych tytułów. A science fiction to gatunek dojrzały, złoty wiek mający już za sobą, a ponadto w swej najlepszej formie raczej wymagający niż rozrywkowy, nic więc dziwnego, że nie wzbudza już takich emocji, że grono czytelników ma stabilne i niepodlegające chwilowym wzrostom i spadkom zainteresowania ogółu.
Fantastyka jako całość jest teraz bardziej fantasy niż kiedyś, bo fantasy lawinowo przybywa. Ale science fiction nie staje się przez to mniej science, nigdzie nie dryfuje, nie przeradza się w fantasy. Jest tym, czym była zawsze, nie zmienia się w swych założeniach, nie zanika. Jest tylko mniej widoczna, bo jest jej mniej, bo mniej popularna, bo wymaga od czytelnika myślenia, a więc nie dla każdego pożeracza fabuł się nadaje. Ukrywa się pod tonami fantasy, ale wcale się w nią nie przeradza.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 604
Trefny
17-01-2017 17:32
Dobrze napisane.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
zgłoś błąd zgłoś błąd