Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
909809 czytelników
2107 dyskusji
128821 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Lata 90. to było to! – wygraj książkę „Taśmy rodzinne”.

Lata 90. to było to! – wygraj książkę „Taśmy rodzinne”.

Marcin Małys ma 30 lat, 63 tysiące złotych długu i mętną wizję własnej przyszłości. Kiedy ojciec decyduje się go wydziedziczyć i przekazać wielomilionowy majątek na cele dobroczynne, Marcin postanawia odzyskać należne mu dziedzictwo. Żeby nakłonić ojca do zmiany zdania, musi przekonać do siebie matkę, siostrę i brata, którzy postanowili o nim na zawsze zapomnieć.

Większa część akcji książki odbywa się w szalonych latach 90. Nawet sama okładka nawiązuje do popularnych kaset VHS. Gdybyście mieli wybrać jedną rzecz, która kojarzy wam się z tymi latami to, co by to było? Zespół muzyczny, style ubioru, a może jakieś wydarzenie?

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Taśmy rodzinne - Jacek Skowroński

Taśmy rodzinne

Autor: Maciej Marcisz

Marcin Małys ma 30 lat, 63 tysiące złotych długu i mętną wizję własnej przyszłości. Kiedy ojciec decyduje się go wydziedziczyć i przekazać wielomilionowy majątek na cele dobroczynne, Marcin postanawia odzyskać należne mu dziedzictwo. Żeby nakłonić ojca do zmiany zdania, musi przekonać do siebie matkę, siostrę i brata, którzy postanowili o nim na zawsze zapomnieć. Z przezabawnej historii o próbach radzenia sobie z dorosłością Taśmy rodzinne przeradzają się w poruszającą sagę rodzinną. To opowieść o magicznej i fatalnej sile pieniądza, narodzinach fortun nowobogackich, toksycznym poczuciu wyjątkowości i skutkach manipulowania wspomnieniami. O tym, czego nigdy nie dowiemy się o cudzej rodzinie i o pewnej taśmie VHS.

Regulamin
  • Konkurs trwa 10 - 16 czerwca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu W.A.B. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 69
Rafall
11-06-2019 17:20
Pierwsze skojarzenie z latami dziewięćdziesiątymi to dla mnie Adidas Torsion. Hahahahh. Ale po kolei. W 1990 roku MŚ w piłce nożnej odbywały się we Włoszech. To był pierwszy mundial kiedy przed i po meczach w telewizji pojawiła się cała masa reklam sprzętu sportowego. Ja tak to zapamiętałem. Mało tego, te wszystkie rzeczy były na półkach i można je było kupić. Może nie w moim mieście, ale w Warszawie na pewno. Po smutnych latach osiemdziesiątych, kiedy w sklepach nie było nic to naprawdę robiło wrażenie. Przynajmniej na mnie. Miałem naście lat. Ale niestety nie mogłem sobie ich tak po prostu kupić. Musiały to być buty dość drogie. Nie mogłem poprosić mamy o pieniądze bo ich najnormalniej w świecie nie miała. Marzenie o butach trzeba było odłożyć. W czerwcu 1991 roku kiedy zbliżał się koniec roku szkolnego już powoli rozglądałem się za pracą na wakacje. Razem z kolegą znaleźliśmy zajęcie parzy budowie dróg. Nie była to najlżejsza robota …. ale dała ogromną frajdę przy wypłacie. Po prawie dwóch miesiącach pracy wystarczyło już tylko pojechać na zakupy do Warszawy i były !!!!!! Miałem wtedy naprawdę wiele satysfakcji. Teraz kiedy to piszę przypominają mi się jeszcze inne rzeczy , nie opowiem Wam o nich … ale zacząć trzeba było od Adidasów. To ciekawe co człowiek zapamiętuje ……..
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 735
Ola
11-06-2019 23:06
Lata 90-te wprowazdiły Polskę w świat kapitalizmu. To wtedy można było zrealziować "the american dream" od pucybuta do milionera. W polskim wydaniu od handelku na stoliku do ...NO właśnie, dla jednych do nikąd, dla innych do poważnego businessu na dużą skalę, skórzanych teczek i markowych garniturów. Wtedy, kto miał jakąkolwiek grajfkę do interesu zajmował sie handlem. Sprzedawano z ciężarówek, samochodów osobowych , łóżek i stolików turystycznych, albo w wersji super przenośnej po prostu z torby turystycznej. Co? Wszystko! Kosmetyki, mięso, słodycze, narzędzia, meble... Co dusza zapragnie. Prwdziwy misz-masz, w jezyku II dekady XXI wieku można by rzec melanż. Takie samozwańcze tragowiska zagościły w centrach dużych i małych miast wprowadzając niepowtarzalną atmosferę. Atmosferę nowości, otwarcia na zachód i produkty do tej pory reglamentowane,, niedostępne. Kolorowy zawrót głowy dla zmęczonych szarością codziennego życia i pustymi półkami sklepowymi Polaków. To był niepowtarzalny element w rozowoju naszego życia publicznego, gospodarczego i społecznego. Ja myśląc lata 90-te mogę mysleć tyko o tym zachwycajacym powiewie inności, ciągle nienormalnej, ale fascynującej. Atmosfery kolorowych stoisk różnego sortu i maści. Klimat już nie do odtworzenia, nie do odnalezienia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 29
jokototo
12-06-2019 10:51
W latach 90 tych zniknął czołg. Czołg stał przed moim blokiem na placu. Nie wiem jaki to był model czołgu, ale stał tam odkąd pamiętam. Najpierw na niskim cokole , potem na wysokim (pewnie dlatego że często bawiły się na nim dzieci ). Podczas obchodów światowych dni młodzieży w 1991 zagraniczni pielgrzymi robili sobie pod nim zdjęcia. Wkrótce potem zniknął, nawet nie wiem kiedy. Jakiś czas potem ktoś namalował wielkimi białymi literami napis "CZOŁGU WRÓĆ" na betonowych płytach w miejscu gdzie stał.
Nie mam żadnego zdjęcia z czołgiem, szkoda. Teraz w tym miejscu jest parking.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 487
dami251
12-06-2019 12:20
Lata 90-te to dla mnie, dziecka rocznik 76 przede wszystkim przejście do innego świata. Świata pełnego kolorów, neonowe szaliki i czapki sprzedawane na łóżkach polowych pamiętam do dziś. Poznawanie nowych, nieznanych dotąd smaków, słodyczy przywiezionych z zagranicy, jajka z niespodzianką, tropikalnych owoców, które nie wiadomo było jak jeść, kiwi czy ananasy. Soczki w kartonikach z rurką. Gumy do żucia na każdym kroku, w każdej budce.
Jeśli mam wybrać jedną rzecz to niech będą po prostu banany. Moim marzeniem w latach 80-tych było najeść się bananów ile tylko dam radę. To marzenie spełniło się na początku lat 90-tych. Można powiedzieć, że te lata były jak piękny sen, każdego dziecka pamiętającego lata kryzysu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 40
SylwiaAnna
12-06-2019 14:32
Lata 90-te dla mnie to koniec szkoły i czas szukania pracy, której nie było...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 861
Anksunamun
12-06-2019 15:01
W latach 90. byłam jeszcze małą dziewczynką, toteż moje wspomnienia nie są zbyt szczegółowe. Myślę jednak, że tym, co najbardziej rzuca mi się w oczy, to ówczesny brak Internetu. Oczywiście tak naprawdę Internet wtedy już istniał, ale nie był jeszcze aż tak rozpowszechniony, a komputery wszechobecne. Pamiętam, że gdy byłam kilkulatką, wielkie wrażenie robił na mnie telefon typu cegła z antenką, który rodzice kazali nosić ze sobą mojej koleżance z podwórka, aby zawsze mogli się z nią skontaktować i upewnić, że nic złego jej się nie dzieje. Taki telefon miał naturalnie biało-czarny wyświetlacz, a o Internecie nie było mowy – największą jego atrakcją była gra w „węża”.
Obecnie mówi się, że dzieciaki, które dorastają ze smartfonem w dłoni, mają „gorsze” dzieciństwo. Sądzę, że ludzie uważają tak, gdyż większość miło wspomina lata dziecięce, które z odległości czasu wydają się tym bardziej wspaniałe, sielankowe – i najlepsze. Nie oznacza to jednak, że współczesne dzieci cokolwiek tracą – czasy, w których żyją, są po prostu inne od tamtych. Za parędziesiąt lat też pewnie będą mówić przyszłym potomkom, że „kiedyś to było…”
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 4
bajer82
12-06-2019 15:10
-Panie Marku kręci pan, czy zgaduję hasło?
-Kręcę… - musiałem zaryzykować. Miałem jak na razie 8mln na koncie. I chociaż wszyscy powtarzali, że już wygrałem, bo dostałem się do programu, a na teścia mogłem spojrzeć z góry, gdyż hasło, że do „Koła Fortuny” dostają się tylko znajomi Pijanowskiego, sprawiało, że czułem się prawie jak rodzina pana Wojciecha, to miałem w tej grze swoisty cel. I nie chodziło tu o główną nagrodę, na którą sąsiedzi zzielenieli by z zazdrości. Wiedziałem, że jako pechowiec nie mam co marzyć o Polonezie Atu. Moje aspirację sięgały nie tak wysoko, lecz i do tego potrzebowałem jeszcze 4 mln. Silny ruch ręką i koło zatrzymało się na milionie – B jak Barbara – powiedziałem, by zgodnie z moim oczekiwaniem na tablicy podświetliły się dwa prostokąty
-Zgaduję pan panie Marku?
-Kręcę – zdecydowałem, ciężko wzdychając. Do celu zostało 2 mln, 2 spółgłoski, 2 szanse na zebranie sumy i 2 bankruty. Koło pokazało 500 tyś. Chodź dalej byłem w grze, to jeszcze raz musiałem zaryzykować i musiała paść konkretna kwota. Podałem literę i bez dania szansy prowadzącemu zakręciłem, by z przerażeniem spojrzeć jak wskaźnik mija 5mln i zatrzymuję się na…
-Niespodzianka – upewnił mnie Pijanowski.
Oczywiście podałem prawidłową literę, by dowiedzieć się, że pod tajemniczym polem znajduję się szwajcarski zegarek, po czym zrezygnowany odgadłem hasło. Całe moje ryzyko, by wcześniej nic nie kupować, spełzło na niczym. Do wymarzonego ŁÓŻKA WODNEGO zabrakło mi dokładnie 250 tyś zł!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1
Karolina_B
13-06-2019 11:08
Tylko jedna rzecz, która kojarzy mi się z latami 90-tymi ? Nie wiem co wybrać, tyle wspomnień, zdjęć, rzeczy na strychu z którymi tak trudno się rozstać.
Może kolory ? Po latach szarości i buro-beżowych ubrań zalała nas fala barw. Kolorowo było wszędzie – w domach królowały fototapety przedstawiające zachód słońca, wodospad, plażę z palmami, jelenia na rykowisku, a najlepiej to wszystko razem. Oczywiście nie muszę dodawać, że na tych „obrazach” dominowały wyraziste barwy: morska zieleń, czerwień i kolor znany dzisiaj jako blue electric (wtedy to był po prostu niebieski).
Panowie nosili koszule we wzory, które dzisiaj trudno mi opisać. To były takie jakby rozmyte plamy, albo obłoki. Na porządku dziennym były też koszule hawajskie, z palmami, albo parasolkami. I wreszcie klasyk – ortalionowy dres. Sama miałam niebieski, z białymi pasami i czerwoną wstawką.
Kolorowo było wszędzie: w domu, na ulicy, w telewizji, nawet na talerzu bo rozpoczął się import towarów do tej pory niedostępnych (egzotycznych owoców, ryb, itd.). Dzisiaj żyjemy i wyglądamy już inaczej, czasem przy takich wspomnieniach pojawia się jednak tęsknota za tym co było i jacy wtedy byliśmy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 24
MariaJolanta
13-06-2019 12:10
Sierpień 1993 roku. Oboje byliśmy pełnoletni – on ciut młodszy. Dobrze się prezentował, nie miał dużych wymagań-podobnie jak rozmiarów. Dawał poczucie drzemiących w nim możliwości, chociaż podszytych elementami zaskoczenia. Ze względu na kolor dostał ksywkę „Żółtek”. Kosztował 6.000.000 zł (słownie: sześć milionów złotych) i był moim pierwszym autem :-) Ludzie! Co to były za emocje, gdy „spacerkiem” (5km/h) wybrałam się w pierwszy rajd po osiedlowych uliczkach. Ja widziałam, mnie widzieli; miałam ochotę królewskim gestem pozdrawiać wszystkich mijanych. „Maluch”, „Kaszlak”, „Toczydełko”, dla mnie „Żółtek” – czyli Fiat 126p –ten wehikuł czasu i przestrzeni oferował mi możliwości wyjazdów na biwaki, w odwiedziny do rodziny, na zakupy mniejsze i większe (nawet po materiały budowlane). I mimo, że był przedstawicielem poprzednich dekad, to dla mnie na zawsze już będzie tą jedyną rzeczą nieodłącznie kojarzącą się z szalonymi latami 90-tymi. Cały czas przechowuję umowę kupna, chociaż przedmiotu tej umowy już nie ma…
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 566
agucha
13-06-2019 22:00
Lata 90-te to prawie całe moje nastoletnie życie. Pamiętam głównie dwa wydarzenia, które ukształtowały w pewnym stopniu moją osobowość i zainteresowania. Jedno to tragiczna śmierć księżnej Diany, rok 1997, miałam 15 lat. Akurat słuchałam radia, kiedy o tym powiedzieli. Od tamtej pory zaczęłam interesować się światem, polityką, wydarzeniami. I tak zostało do dziś. Zamiast na pudelka zaglądam na strony z regionalną prasą czy dzienniki z wiadomościami. Czytam i słucham o tym co dzieje się na świecie, lubię wiedzieć i mieć swoje zdanie na temat aktualnych wydarzeń.
Drugie wydarzenie, nie pamiętam dokładnie kiedy, wiem jedynie, że wcześniej niż pierwsze. Wiem, że była wtedy niedziela. Mój brat oglądał mecz w tv. Grała polska liga, nie bardzo mnie to interesowało ale jakoś przypadkiem zerknęłam jednym okiem na chwilę i akurat Maciej Szczęsny, ówczesny bramkarz Legii, w końcowych minutach wbiegł na boisko aby pomóc swojej drużynie w ataku. Nie mam pojęcia dlaczego i jakim cudem ale od tamtej chwili pokochałam piłkę nożną. Ta postawa bramkarza coś we mnie poruszyła, zaczęłam interesować się sportem, szczególnie piłką nożną i to zainteresowanie trwa oczywiście do dnia dzisiejszego.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd