Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
905902 czytelników
2087 dyskusji
128053 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Z rodziną najlepiej na zdjęciu – wygraj książę „Dunbar”.

Z rodziną najlepiej na zdjęciu – wygraj książę „Dunbar”.

Potentat medialny Henry Dunbar, chciwy i bezwzględny osiemdziesięciolatek, pada ofiarą swoich dwóch równie wyrachowanych córek, które podstępem umieszczają ojca w sanatorium, chcąc przejąć rodzinny interes. Dunbar planuje jednak ucieczkę. Aby uratować swoje imperium, musi szukać pomocy u najmłodszej córki, którą wcześniej wydziedziczył.

Jak mówi stare porzekadło "z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach". Rodzinne spędy, kolacje, święta to idealna sceneria do różnego rodzaju sprzeczek i kłótni. Opiszcie jedną z takich sytuacji i podajcie swoje remedium na unikanie bądź rozwiązywanie rodzinnych waśni.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Dunbar - Jacek Skowroński

Dunbar

Autor: Edward St Aubyn

Potentat medialny Henry Dunbar, chciwy i bezwzględny osiemdziesięciolatek, pada ofiarą swoich dwóch równie wyrachowanych córek, które podstępem umieszczają ojca w sanatorium, chcąc przejąć rodzinny interes. Dunbar planuje jednak ucieczkę. Aby uratować swoje imperium, musi szukać pomocy u najmłodszej córki, którą wcześniej wydziedziczył. Nowa powieść autora znakomitego cyklu „Patrick Melrose”, bezwzględnego portretu współczesnych klas wyższych, nawiązuje do Króla Leara Williama Shakespeare’a. St Aubyn wykorzystał fabułę słynnego dramatu elżbietańskiego, żeby opowiedzieć o szaleństwie współczesnego świata. Stworzył szereg pełnokrwistych, fascynujących postaci, na czele z głęboko tragicznym bohaterem tytułowym, i w typowy dla siebie, prześmiewczy sposób obnaża z chirurgiczną precyzją ich egoizm i zdeprawowanie.

Regulamin
  • Konkurs trwa 15 - 21 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu -Wydawnictwo W.A.B.. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2255
LubimyCzytać
15-05-2019 14:36
Dunbar Dunbar
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 364
lily_rose
15-05-2019 16:51
Remedium na unikanie rodzinnych waśni może być tylko jedno: UNIKAĆ spotkań z krewnymi! Jednakże bądźmy realistami - nawet gdy ograniczymy swoją obecność do minimum i tak pozostaną takie przykre okazje jak Boże Narodzenie czy święta wielkanocne.
Chyba najbardziej niebezpieczne są rodzinne spędy, kiedy na stole pojawia się alkohol(wesele, komunie). Wtedy wszystkim rozwiązują się języki i istnieje groźba, że każdy będzie mówił TO, co naprawdę myśli! Taka niebezpieczna sytuacja zdarzyła się na weselu kuzynki:
Ciotka Zocha pod wpływem procentów obgadała wujka Krzysztofa, któremu się powodzi. Facet studiował w Poznaniu, opatentował jakiś wynalazek i teraz ma fabrykę pod Katowicami. Wybudował piękny dom, córce wyprawił ślub w pałacu. Innymi słowy - odniósł sukces! Tego rodzina nie mogła mu wybaczyć.. Ciotka zatem ze złośliwością wspominała dawne czasy, gdy wujek Krzysztof jeszcze jako student, był biedny jak mysz kościelna, chodził w przetartych butach, stołował się u rodziny i nie stać go było nawet na bilet tramwajowy, więc przemierzał Poznan pieszo. Z jaką satysfakcją o tym mówiła! Oczywiście ta wypowiedź dotarła do wuja i zaczęła się awantura. On nazwał ją zawistną, ona przezwała go od "burżuja"!
P.S. Znalazłam jednak remedium na unikanie rodzinnych waśni - podczas spotkań z krewnymi siedzieć w słuchawkach na uszach i przepasce na oczach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 424
niedźwiadek
15-05-2019 18:13
"Stół pełen słów"
Wszyscy wiemy, że wspólne, rodzinne obiady, kolacje i inne tego typu zgromadzenia, gromadzą - poza ludźmi - ich problemy, głęboko chowane urazy... lub te mniej głęboko chowane. Kłótnia w takich okolicznościach sprawia, że bardziej niż jeść smaczne potrawy widelcem - na widelcu siedzimy. A już NAJGORSZE są WESELA. O zgrozo! Te nieprzemyślane ustawienie gości, te kurtuazyjne uśmiechy i ciekawskie spojrzenia pytające, a raczej oskarżające: Dlaczego ona przyszła sama? Dlaczego oni jeszcze są razem? Dlaczego ona z nim nie zerwie? Dlaczego ubrała taką krótką sukienkę? Dlaczego ubrała spodnie? Czy ona ma na sobie majtki?
Tak - wesela rządzą i niestety nie ma na to leku, poza nie pójściem na wesele. Bywa, że to nie te wypowiedziane słowa bolą najbardziej, ale te niewypowiedziane, te ciche, złośliwe podszepty i oskarżające oczy ciotki "piątej wody po kisielu".

RADA
Nie przejmować się - ale to przychodzi z czasem, bo z czasem rozumiesz, że szkoda czasu na takie "ciotki".
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 55
Agnieszka
15-05-2019 18:41
Z rodziną ŚP.taty nigdy nie miałam jakichś szczególnie ciepłych relacji,jednak od czasu do czasu kontaktowaliśmy się ze sobą.Po śmierci taty brata bliźniaka sytuacja zrobiła się bardzo nieprzyjemna,gdyż rozpoczął się spór o spadek. Zmarły wujek nie miał żony ani dzieci,więc dziedziczyła jego siostra i ja. Ciocia chciała w całości przejąc mieszkanie po bracie,więc skierowała do sądu sprawę dotyczącą stwierdzenia nabycia spadku,w którym "zapomniała" dodać,że ma jeszcze dwie rodzone siostry mieszkające w Rosji,a ode mnie od razu zażądała zrzeczenia się spadku,ale odmówiłam.Powiedziałam,że może wziąć moją część mieszkania,ale ma mi zwrócić pieniądze za podatek od spadków i darowizn,który musiałabym zapłacić w Urzędzie Skarbowym. Nie chciałam nawet zwrotu pieniędzy (kilkadziesiąt tysięcy złotych) za swoją połowę mieszkania.Ciocia jednak nie zamierzała niczego płacić,wysuwała tylko kolejne roszczenia wobec mnie. Ja napisałam do sądu pismo,że ciocia nie wykazała istnienia sióstr,które przecież też dziedziczą. Gdy doszło do rozprawy,sąd stwierdził,że ze względu na brak wszystkich spadkobierców,umarza sprawę,po czym wściekła ciocia wycofała sprawę o stwierdzenie nabycia spadku. Gdy wyszłyśmy z sądu,naskoczyła na mnie razem z mężem i synową. Czułam się strasznie upokorzona i było mi przykro,bo pomyślałam,że tato się w grobie przewraca widząc z nieba to wszystko.Od tamtej pory kompletnie nie utrzymujemy ze sobą kontaktów,a ja zostałam wrogiem numer 1 dla tej rodziny. Przykre,ale cóż począć.Jak widać,pieniądz przesłania niektórym wszystko,łącznie ze zdrowym rozumem,bo mieszkanie pozostało "bezpańskie" i popada w riunę
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 37
Nygusia28
15-05-2019 19:53
Jestem rodzinnym odludkiem. Nie tęsknię za rodziną ani bliższą ani dalszą. Nie lubię rodzinnych spotkań ani tych zwyczajnych ani tych okolicznościowych czy świątecznych. Odbebniam spotkania z mamą i bratem a po fakcie cieszę się że mam kilka tygodni z głowy.
Trzy lata temu umarł mój tata. Zanim umarł bratowa rzuciła pomysłem by święta bożego narodzenia spędzić u nich czyli 300 km od mojego domu. Bez wahania odmówiłam. Zaproponowałam żeby mama z ojcem pojechali, z góry zacierając ręce że spędzę święta tylko z moim partnerem.
Tymczasem w październiku umarł tata i następnego dnia po pogrzebie wypłynął temat świąt. Zaproponowałam, żeby brat zabrał mamę samą. Nie wiem czemu rozpętała się karczemną awantura. Nie wierzyłam własnym uszom ale brat miał gigantyczne pretensje. Usiłował mnie zmusić do zmiany zdania. Nie ugięłam się.
W rezultacie o taką bzdurę rodzina się rozpadła. Później doszły jeszcze kombinacje brata i mamy ze spadkiem. Chcieli mnie zmusić do zrzeczenia się spadku żeby brat mógł zamieszkać w domu mamy a w zamian miał jej kupić mieszkanie za połowę wartości domu. Czyli podsumowując on dostałby swój spadek od razu a ja testamentem miałabym po jej śmierci otrzymać mieszkanie. Otrzymać albo nie bo jak powszechnie wiadomo testament można podważyć.
Miałam dość tych przepychanek finansowych ale nie dałam się.
Wykończyły mnie. Później okazało się że mama wyciela bratu numer i nie zdecydowała się wyprowadzić z ukochanego domu. Brat kupił sobie szeregowke.
Po co było kruszyć kopię o spadek?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 62
Wamp_irka
15-05-2019 19:54
"Znów sama, tylko z córką i rodzicami" - już czuję szepty ciotek za plecami. Pewnie jak odjedziemy zbiorą się obrady kuchennego stołu i będzie że może nienormalna jestem, albo że lesbijka jakaś, a może tysiąc innych pomysłów. Siedzimy w tym jakże bardzo rodzinnym gronie, którego nienawidzę i gdyby nie podkład antystresowy, byłoby widać że oblewa mnie gorąca fala. Przecież nie mogę powiedzieć wszystkim prawdy, wykrzyczeć bólu i żalu, skazałabym wówczas siebie i córkę na banicję. Dlatego nie bywam na świętach, na chrzcinach, na weselach... Grzecznie się wykręcam. Siedzi obok mnie matka z ojcem i kontrolują sytuację, szybko odpowiadają na pytania, unikają tematów o tym że ich córka "nie ma prawa głosu dopóki jest na ich garnuszku", czego oczywiście głośno nie powiedzą. Wszystko jest piękne, sielankowe, dobrze nam się żyje, a ja się cieszę że mam w nich wsparcie i pomoc, a oni uwielbiają wnuczkę. Tak... A we mnie wszystko wrze, skręca się i czuję obrzydzenie. Unikanie tego wszystkiego to już moja taktyka, bo nie da się wszystkich zadowolić, w końcu i tak będą swoje gadać. Zajmuję się wtedy dzieciakami, idę do nich i się bawimy, zagaduję na różne tematy. Tak mi lepiej, one nie wiedzą jak ciotce jest ciężko, ale nie są jeszcze dwulicowe i nie rozdają dobrych rad, nie naśmiewają się, nie plotkują... Więc może gdyby reszta też odnalazła w sobie dziecko to te wszystkie imprezy rodzinne byłyby wygodniejsze.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 138
KailaaMoor
16-05-2019 08:35
Może to nie koniec świata, ale przed świętami każdy ma u nas wizję jak je przygotować. Sprzeczki na temat wyboru dań, ozdób i wszystkiego o czym można zdecydować. Moje antidotum na psucie atmosfery kłótniami było jedno i sprawdza się już prawie dwa lata. Lista z podziałem obowiązków - każdy losuje za co jest w dane święta odpowiedzialny i dzięki temu każdy może w święta mieć swój udział w tworzeniu. Okazało się, że to dobre, bo nagle chętniej słuchało się sugestii innych wiedząc, że w danej kwestii ma się decydujący głos. Co dziwne, nagle łatwiej było pójść na kompromis i dograć wszystko tak by pasowało! :)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 70
Kika
16-05-2019 14:15
Brat skaczący do gardła, bo zaparkowałam auto pod jego oknami... Taka błahostka a awantura na cały dom i oczywiście kolejny rok nieodzywania się...niemożliwe, a jednak.
Z czasem dorosłam do tego, że rodzina to nie ludzie którzy mają to samo nazwisko, czy podobne DNA a tak naprawdę z chęcią wydrapali by nam oczy. Bo mamy więcej, bo żyjemy inaczej, bo chcemy być sobą i nie jesteśmy posłuszni. Brat, który zazdrości nam zakupionego auta, czy ciocia, która na każdym kroku krytykuje, bo masz za krótkie włosy, bo ubierasz się jak dziwak... czy warci są naszej uwagi?
Doceniam tych, na których mogę liczyć, którzy mnie wspierają i szczerze życzą mi dobrze. To wokół nich skupiam się na przyjęciach rodzinnych. Całą resztę delikatnie ignoruję. Aby nie wywoływać kłótni, grzecznie przestawiam auto, które kłuje w oko brata; przytakuje cioci, mówiąc, że faktycznie nie mam gustu i z uśmiechem dołączam do tych, których szczerze cenie i kocham.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 4
djjj
16-05-2019 16:55
FIKCJA LITERACKA
Wujek miał minę jakby się zesrał; ojciec nie lepszą, ale to wujkowi dyndała z wąsa nitka makaronu. Nigdy nie byli do siebie tak podobni jak w tamtej chwili. Żałuję, że nie pstryknąłem im fotki, bo wyglądali jak dwa buraki. Po gwałtownej kłótni braci, remiza była pogrążona w głuchej ciszy. Przerwał ją dopiero jeden z gości obecnych na stypie, wracając do spożywania rosołu. Po chwili dołączyli do niego pozostali i salę wypełniło siorbanie i rytmiczne dzwonienie łyżek o talerze. Kucharka nie skąpiła pieprzu, rosół palił w przełyk, choć zdążył wystygnąć. Wtem krzesło szurnęło, trzasnęły drzwi. Wujek wyszedł. Ojciec walnął pięścią w stół i ruszył za nim. Nie trzeba było długo czekać, żeby żałobnicy oblężyli okna jak muchy.
- Przecież oni się pozabijają! - ryknęła zrozpaczona ciotka.
- Umarł dziadek, niech żyje spadek! - kretyński żarcik zawisnął mi na koniuszku jęzora, który na szczęście dostał się między zęby i tylko pisnąłem z bólu, dopchawszy się do okna.
Stali plecami do gapiów. Nad ich głowami wznosiły się kłęby dymu. Zauważyłem, a był to ułamek sekundy, jak zerknęli na siebie i kiwnęli głowami porozumiewawczo. Czyżby fajka pokoju? Następnie wypięli się i pokazali gołe dupy, nam, podglądaczom. Wtedy zrozumiałem, że nie należy zbytnio interesować się nieswoimi sprawami. Można wtedy zobaczyć coś, czego nie chciało się widzieć.
I jeszcze ostatni banał: niektóre sprawy, jak waśnie członków rodziny, lepiej zostawić samym zainteresowanym, o ile nie poproszą o pomoc.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 848
Anksunamun
16-05-2019 21:37
Jako dziecko sądziłam, że Boże Narodzenie to naprawdę jakiś niezwykły czas w roku, gdyż skutecznie przekonywały mnie do tego wszystkie filmy i reklamy w telewizji. Jakie było moje rozczarowanie, kiedy co roku okazywały się zupełnie inne od tego, co pokazywano na ekranie.
Zamiast stosów paczek z niespodziankami i świątecznych przygód w typie spotkania Piotrusia Pana była tylko niezbyt bogata kolacja przy wspólnym stole i parę prezentów. W dodatku atmosfera daleka była od magicznej i radosnej: dorośli odnosili się do siebie z wymuszoną uprzejmością, a w powietrzu unosiła się aura wzajemnej niechęci i wieloletnich uraz.
Wprawdzie nigdy nie widziałam kłócących się dorosłych (robili to za zamkniętymi drzwiami), ale i tak te doświadczenia nieodwracalnie zniechęciły mnie do wszelkich rodzinnych spotkań i spędów.
Dziś nie utrzymuję kontaktu z krewnymi i jestem z tego faktu niesłychanie zadowolona. Jeśli bowiem nie ma się rodziny, nie trzeba się też męczyć z rodzinnymi waśniami – to jest moja recepta!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd