Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
905202 czytelników
2087 dyskusji
127974 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Najdziwniejsza randka – wygraj książkę „Miłość z błękitnego nieba”.

Najdziwniejsza randka – wygraj książkę „Miłość z błękitnego nieba”.

Walentynkowy Kraków to dla wielu zakochanych jedno z najbardziej romantycznych miejsc na ziemi. Co się stanie w mroźną walentynkową noc? Kto zwycięży w biznesowych negocjacjach i w jaki sposób zakończy się próba osiągnięcia niemożliwego kompromisu? Z pozoru niewinny splot wydarzeń sprawi, że życie wielu osób zmieni się bardzo mocno.

Kto nigdy nie przeżył dziwnej randki? Krępujące rozmowy, nietrafione miejsca lub kompletnie niedopasowani partnerzy. Podzielcie się swoimi najdziwniejszymi randkami, którym daleko było do zakończenia „I żyli długo i szczęśliwie”. A może wręcz przeciwnie, po takim spotkaniu rzeczywistość nie była wam już straszna?

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Miłość z błękitnego nieba - Jacek Skowroński

Miłość z błękitnego nieba

Autor: Krystyna Mirek

Walentynkowy Kraków to dla wielu zakochanych jedno z najbardziej romantycznych miejsc na ziemi. Tu właśnie przybywa Angelika, która ma do podpisania najważniejszy kontrakt w karierze. Nie zawaha się przed niczym, byle tylko osiągnąć cel. Dla niej Kraków to miasto, z którego kiedyś uciekła i nie zamierza wracać do niełatwych wspomnień. Jest skoncentrowana na pracy i nie pozwala sobie na żadne sentymenty. Po drugiej stronie barykady stoi właściciel prężnie rozwijającej się firmy, prywatnie niepoprawny kobieciarz, choć z zasadami. On też chce podpisać ten kontrakt, ale na swoich warunkach. I również nie ma oporów, by korzystać ze wszelkich sposobów, które mogą do tego doprowadzić. Co się stanie w mroźną walentynkową noc? Kto zwycięży w biznesowych negocjacjach i w jaki sposób zakończy się próba osiągnięcia niemożliwego kompromisu? Z pozoru niewinny splot wydarzeń sprawi, że życie wielu osób zmieni się bardzo mocno.

Regulamin
  • Konkurs trwa 14 - 20 maja włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwo Edipresse. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 58
anin
16-05-2019 10:39
Od jakiegoś czasu spotkałam się z chłopakiem. Znałam jego najbliższą rodzinę, ale babci, która mieszkała około osiemdziesiąt kilometrów od nas, nie było mi dane jeszcze spotkać.
Któregoś razu w mojej rodzinie szykowało się wesele, w związku z tym zrobiłam sobie paznokcie - długie, równe, piękne. Konrad stwierdził, że skoro już tak ładnie się wystroiłam, to "może pojedziemy w sobotę do babci? Rodzinę poznasz". Byłam rozanielona, w końcu facet, w którym kochałam się na zabój, zrobił krok do przodu.
Podjechał po mnie z mamą i siostrą. Mama się zdziwiła, że nie mam ubrań na zmianę, ale wytłumaczyłam jej, że nie widzę potrzeby bo przecież nie będziemy nocować. Dziwnie spojrzała na moją sukienkę, paznokcie... przemilczała.
Okazało się, że rodzinę poznawałam podczas WYKOPEK, na które kompletnie nie byłam przygotowana. Myślałam pożyczać stare ciuchy Konrada, nakładać kilka par rękawiczek.
Na koniec, podczas powrotu, usłyszałam "babcia Cię polubiła, zdałaś najważniejszy egzamin". Nasz związek nie potrwał juz długo, właściwie skończył się zaraz po najbliższym weselu. I wcale nie przeszkadzało mi te poczucie humoru, wykopki, tylko przedmiotowe traktowanie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 70
Kika
16-05-2019 13:13
Kuzyn koleżanki poprosił ją by nas z sobą umówiła. Chłopak był przystojny i sympatyczny więc się zgodziłam. Przyjechał po mnie i zabrał mnie w swoje ulubione miejsce. Okazało się, że jego hobby to wędkarstwo. Opowiedział mi wszystko o sprzęcie, zasadach wędkarskich, gatunkach ryb. Spędziliśmy dwie godziny nad jeziorem i w tym czasie próbował złowić dla mnie rybkę. Nie dopuszczał mnie do słowo a on miał tylko ten jeden temat... Z radością wróciłam do domu. To była najnudniejsza randka. Gdybym chociaż miała książkę albo słonecznik ;-)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 77
kasiula
16-05-2019 14:45
Poszłam kiedyś na koncert. Po jakimś czasie podszedł do mnie blondyn. Coś do mnie mówił. Nie wiem co bo w klubie huczało. Kiwnęłam tylko głową chcąc pozbyć się gościa. Koncert się skończył, wychodzę a on biegnie za mną. Poczekaj-krzyczał nie umówiliśmy się na godzinę, 18 jutro?
Dopiero wtedy zrozumiałam w co się wpakowałam. Pewnie pytał mnie w klubie czy się z nim umówię a ja bezmyślnie machnęłam głową. Głupio mi było się wykręcić a z wrażenia nawet nie wiedziałam jak więc znowu tylko skinęłam głową i poszłam do domu. Na drugi dzień poszłam w wyznaczone miejsce, nie wiem co sobie myślałam. Usiedliśmy w knajpce. Zamówiliśmy piwo, rozmowa absolutnie się nie kleiła. Siedzieliśmy w milczeniu każde patrząc w inną stronę. Zaczynałam żałować, że zamówiłam piwo bo już dawno bym wyszła. Pod koniec pokala zapytał: Masz psa? Nie odpowiedziałam dopiłam duszkiem piwo i wstałam. On poderwał się za mną. Poczekaj - powiedział tylko zapłacę. Zaczął szukać w kieszeniach kasy po chwili powiedział: Kurczę zapomniałem portfela. Wyjęłam z torebki 10 zł, położyłam na stolik i ruszyłam do drzwi. Starał się za mną nadążyć, po wyjściu powiedział: To zapraszam cie teraz do siebie. Dziękuję ale nie -odpowiedziałam i ruszyłam z nerwem na przystanek. Chłopak natrętnie dotrzymywał mi kroku. Na przystanku z kieszeni wyjął blister tabletek. Chcesz?- zapytał,moja mama jest psychiatrą. Nadjechał autobus, wsiadłam nie patrząc jaki to numer i tyle gościa widziałam. Dziękuję, że nie istniał wtedy fb i komórki.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 126
sloneczko89
16-05-2019 17:16
Przychodzą mi do głowy trzy takie spotkania, które ze względu na przebieg, okoliczności - zapadły mi szczególnie w pamięci.
Jedna z randek przypominała rozwiązywanie psychotestu. Chłopak zadawał mi przygotowane wcześniej pytania i w zależności od odpowiedzi, mówił mi czy byśmy do siebie pasowali, czy nie. Pytania były typu: "z jakim zwierzęciem się utożsamiasz?". I tak przez całe spotkanie..
Druga randka trwała pięć minut. Chłopak wysiadł z samochodu, oparł się o maskę, zdążył zapytać co słychać, a chwilę potem podjechało kolejne auto, wynurzył się z niego kierowca i zaczął szarpać się z moim rozmówcą. Sytuacja beznadziejna. Nie wiedziałam co robić więc odsunęłam się na bok, oni się kłócili, a ja zwiałam stamtąd przestraszona.
No i trzecia randka, z której wróciłam zniesmaczona. Chłopak na pierwszym spotkaniu opowiadał mi o swoich preferencjach seksualnych (ze szczegółami), fantazjach, przeżyciach erotycznych ze swoją byłą dziewczyną (!). I w sumie to były dwie główne myśli przewodnie naszego (krótkiego) spotkania; seks i jego była partnerka.
Opisane powyżej randki dostarczyły mi rozmaitych wrażeń i emocji, od rozbawienia, przez strach, po złość.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1175
ogarbejbe
16-05-2019 21:28
Randka z której uciekłam aż się za mną kurzyło? Była, była. Chłopak niezbyt mi się podobał wizualnie, ale za słabo go znałam by go skreślić. Na randce, nie rozmawiał wcale. Prowadziłam monolog, a on kiwał głową. Chciał mnie przytulić, a potem chciał zamówić deser dla par. Nie powtórzyliśmy randki, choć chciał.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 72
Claf
16-05-2019 22:23
Po wyjeździe na studia poszłam na (o zgrozo!) imprezę ludzi z mojego rocznika. Ogólnie to nienawidzę takiego sposobu spędzania wolnego czasu, ale była to jedyna taka okazja na poznanie kogoś w nowym mieście. Trochę potańczyłam, trochę posiedziałam w toalecie, poczym usiadłam sama przy stoliku (teraz już wiem, że to błąd). W pewnym momencie dosiadł się do mnie chłopak (nawet przystojny), uśmiechnął się od ucha do ucha i pyta:

- Lubisz może ananasy?
- Co?? - zupełnie nie spodziewałam się takiego pytania.
- Taki owoc tropikalny, który wygląda trochę jak taka pa...
- Wiem co to ananas. - przerwałam mu szybko - Chyba je lubię.

Po tej odpowiedzi zaczęła się nasza długa, pełna emocji dyskusja na temat ananasów. Pytał się jak mogę je „chyba lubić” i czy uważam, że owoce mają uczucia. Ogólnie czułam się dziwnie rozmawiając z tym dziwnym człowiekiem na tak dziwne tematy. Jednak wraz z upływającym czasem zrozumiałam, że bardzo dobrze mi się z nim rozmawia. Dopiero o 3 spostrzegłam się jak jest już późno. Wstałam niespodziewanie od stołu i rzuciłam tylko:

- Muszę już lecieć, jest strasznie późno.
- Hej, czekaj! Jutro, koło pomnika w Parku Andersa, godzina 18. To nie jest pytanie. Może tym razem porozmawiamy o jakimś ciekawym warzywie? Może o szparagu?

Odwróciłam się i odbiegłam. Nie znałam jego imienia, numeru telefonu, a pomimo to byłam najszczęśliwszą dziewczyną w mieście - umówioną na randkę i douczoną w temacie ananasów.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Martyna
17-05-2019 09:43
Właśnie uświadomiłam sobie, że nie chodziłam na randki z prawdziwego zdarzenia. To wszystko wina mojego męża! Za szybko mnie sobą zauroczył, miałam zaledwie lat siedemnaście. Jak wróci z pracy koniecznie muszę mu powiedzieć, że wybieramy się na randkę, aby nadrobić to co straciliśmy. To będzie najdziwniejsza i zarazem najfajniejsza randka w naszym życiu, ponieważ będzie z nami nasz syn :-) Nie wiem czy można nazwać to wydarzenie randką, ale jak ma się dzieci to wszystko jest możliwe. Wspólnie wybierzemy naszą ulubioną restaurację, założymy stroje, które bardzo lubimy i zamówimy nasze ulubione dania, a potem wielki deser i będziemy bardzo radośni.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 442
Mystery
17-05-2019 13:00
Najdziwniejszą randkę miałam z chłopakiem, który... wcale nie był chłopakiem! Jakoś tak wyszło, ze umówiłam się z dziewczyną, chociaż i ona i ja byłyśmy przekonane, że piszemy z płcią przeciwną. Cóż, dziwne są zakręty losu. A my Darią do dziś się z tego śmiejemy. Dzięki temu przyjaźnimy się już od wielu lat, jesteśmy jak siostry. Cieszę się, że tak wyszło, bo moja przyjaciółka jest niezastąpiona. Moim mężem natomiast dziś jest jej brat :-) A jej chłopakiem jest... mój kuzyn. Co w rodzinie, to nie zginie.
Z Darią wciąż robimy sobie takie niby randki we dwie i śmiejemy się z własnej, młodzieńczej głupoty.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 72
olga9127
17-05-2019 14:20
Najgorsza randka? W moim przypadku to chyba najbardziej niezręczna randka. Przed spotkaniem nie znaliśmy się, nic o sobie nie wiedzieliśmy. Umówiliśmy się do kina. Niby normalna randka, ale od samego początku wszystko szło nie tak. Musiałam daleko dojechać , w miejsce w którym jeszcze wcześniej nie byłam więc trochę się pogubiłam i w końcu aby się nie spóźnić musiałam biec. Okazało się, że wcale nie musiałam się tak śpieszyć, bo mój randkowy partner spóźnił się 20 min i na salę weszliśmy w ostatniej chwili. Przegapiłam ulubioną część wypadku do kina, czyli zwiastuny, a przeprosin nie usłyszałam. Chłopak wybierał film i to był największy błąd – „Don Jon”. Jeśli ktoś nie zna, to jest to film o facecie uzależnionym od oglądania porno, a w samym filmie było tego całkiem sporo. Takiego filmu nie wybiera się na pierwszą randkę, zdecydowanie odradzam! Powiedzenie, że było niezręcznie to mało powiedziane. Reszta wieczoru wcale nie była lepsza – rozmowa ogóle się nie kleiła, skakaliśmy z tematu na temat, ale nie potrafiliśmy znaleźć wspólnych zainteresowań. Na koniec gdy odwoził mnie do domu to przegapiliśmy zjazd więc podróż się sporo wydłużyła, a niekomfortowa cisza trwała. Więcej się nie spotkaliśmy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 848
Anksunamun
17-05-2019 15:10
Przeżyłam kilka bardzo dziwnych, niepokojących randek w swoim życiu. Ale od początku.
Na pewno też macie tak, że poznając nową osobę, jesteście w stanie szybko wyrobić sobie o niej opinię, kierując się pierwszym wrażeniem. Nierzadko jednak takie oceny okazują się błędne – większość ludzi, z którymi rozmawiałam, twierdzi, iż potrzebują znacznie więcej czasu, aby ostatecznie przekonać się, czy ktoś jest w ich typie. Nigdy zaś nie spotkałam się z kimś, kto wiedziałby to po prostu od razu. Problem w tym, że ja wiem.
Nazwijcie to instynktem, szóstym zmysłem, przeczuciem – poznając nową osobę, w jakiś niewytłumaczalny sposób wiem, czy okaże się ona dla mnie kimś ciekawym, kimś, z kim można się zaprzyjaźnić, czy może kimś, komu lepiej nie ufać. W skrajnych przypadkach w mojej głowie odzywa się wielki alarm, każący mi natychmiast uciekać.
Takie skrajne przypadki miały właśnie miejsce podczas kilku randek w moim życiu – umówiłam się na spotkanie z facetami, których poznałam przez Internet. W świecie wirtualnym wydawali mi się na tyle „optymalni”, że postanowiłam dać im szansę w rzeczywistości.
Nie chodzi o to, że zachowywali się w jakiś dziwny sposób, byli nachalni, wyglądali podejrzanie, czy mówili coś niepokojącego. Roztaczali tylko, że tak to nazwę, złą aurę, z powodu której serce zaczynało mi walić z przerażenia i jak najprędzej kończyłam spotkanie.
Były to najdziwniejsze randki, jakie przeżyłam, i do dziś na ich wspomnienie przeszywa mnie dreszcz grozy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd