Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
889830 czytelników
2040 dyskusji
125751 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] W krainie koszmarów - wygraj książkę „Złamane dusze".

W krainie koszmarów - wygraj książkę „Złamane dusze".

Vermont, 1950 rok. Jest takie miejsce dla dziewcząt, których nikt nie chce. Nazywa się Idlewild Hall. W pobliskim miasteczku krążą plotki, że szkoła jest nawiedzona. Cztery współlokatorki z internatu łączy wyrażany szeptem strach. Ich przyjaźń rozkwita… do czasu, aż jedna znika w tajemniczych okolicznościach… Vermont, 2014 rok. Dziennikarka Fiona Sheridan nie potrafi przestać myśleć o okolicznościach śmierci jej starszej siostry sprzed dwudziestu lat. I choć chłopak siostry został osądzony i skazany za morderstwo, Fiona nie może pozbyć się podejrzeń, że sprawa ma drugie dno. Wstrząsające odkrycie, dokonane podczas renowacji szkoły Idelwild Hall, połączy śmierć jej siostry z sekretami z przeszłości, które miały pozostać ukryte w cieniu.

Tessa Harris mówi o książce, że to "świetnie napisana, współczesna gotycka opowieść o zmaganiach z naszymi najmroczniejszymi lękami". Wpuśćcie nas do krainy swoich największych koszmarów i napiszcie krótką historię z Waszym największym lękiem w roli głównej. Brrrr!

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Złamane dusze - Jacek Skowroński

Złamane dusze

Autor: Simone St. James

Vermont, 1950 rok. Jest takie miejsce dla dziewcząt, których nikt nie chce… Dla awanturnic, dla córek z nieprawego łoża, dla dziewczynek zbyt mądrych jak na swoje czasy. Nazywa się Idlewild Hall. W pobliskim miasteczku krążą plotki, że szkoła jest nawiedzona. Cztery współlokatorki z internatu łączy wyrażany szeptem strach. Ich przyjaźń rozkwita… do czasu, aż jedna znika w tajemniczych okolicznościach… Vermont, 2014 rok. Dziennikarka Fiona Sheridan nie potrafi przestać myśleć o okolicznościach śmierci jej starszej siostry. Dwadzieścia lat wcześniej ciało Deb znaleziono na zarośniętym boisku, nieopodal ruin Idlewild Hall. I choć chłopak siostry został osądzony i skazany za morderstwo, Fiona nie może pozbyć się podejrzeń, że sprawa ma drugie dno. Gdy dowiaduje się, że Idlewild Hall ma zostać odrestaurowane przez anonimową milionerkę, postanawia napisać o szkole artykuł. Jednak wstrząsające odkrycie, dokonane podczas renowacji, połączy śmierć jej siostry z sekretami z przeszłości, które miały pozostać ukryte w cieniu… oraz z niemilknącym głosem… Pełna napięcia powieść wielokrotnie nagradzanej autorki The Haunting of Maddy Clare – Simone St. James. Złamane dusze to połączenie przyprawiającej o ciarki na plecach opowieści o zjawiskach nadprzyrodzonych i trzymającego w napięciu thrillera. To również historia o niezachwianej przyjaźni, problemach rodzicielskich, obsesjach i seksizmie wpleciona w ciekawą fabułę obejmującą dwie epoki. Associated Press Złamane dusze to inteligentna i przyjemnie mrożąca krew w żyłach książka. Ta niezwykle nowoczesna historia o duchach nie pozwoliła mi zasnąć do późnych godzin nocnych. Fiona Barton, autorka The Widow i The Child, bestsellerów „New York Timesa” Straszna, niepokojąca, wciągająca. To świetnie napisana, współczesna gotycka opowieść o zmaganiach z naszymi najmroczniejszymi lękami. Tessa Harris, autorka The Anatomist’s Apprentice Przyprawiająca o gęsią skórkę opowieść o niepokojącej sile tego, co ukryte przed wzrokiem. „Publishers Weekly” Simone St. James to wielokrotnie nagradzana autorka powieści The Haunting of Maddy Clare, uhonorowanej dwiema nagrodami RITA, przyznawanymi przez Romance Writers of America, a także nagrodą imienia Arthura Ellisa, wręczaną przez Crime Writers of Canada. Pierwszą powieść o duchach, a dokładniej – o nawiedzonej bibliotece, napisała już w liceum. Zanim zajęła się pisarstwem na pełny etat, spędziła dwadzieścia lat za kulisami branży telewizyjnej. Mieszka w Toronto z mężem i rozpieszczonym kotem.

Regulamin
  • Konkurs trwa 8 lutego do 17 lutego włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu NieZwykłe. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 25
jestem_zmanipulowana
10-02-2019 13:00
Otwieram oczy. Leżę. Ciemno. Nic kompletnie nie widzę.
Chwila na przypomnienie - jest noc czy dzień? Gdzie ja jestem?
Nie wiem! Skąd się tu wzięłam? Co robiłam wcześniej? Boże! Nic nie pamiętam. Próbuję wstać - uderzam głową w dziwnie niski sufit...
Wyciągam ręce, nogi wszędzie czuję opór... Dotykam palcami sufitu - ma teksturę drewna...
Momentalnie robi mi się zimno... jakby cała krew odpłynęła z ciała... Wołam: Halo? Jest tam kto?! Pomocy!! Zaczynam tłuc pięściami, drapać... Drzazgi wbijają mi się pod paznokcie, zdzieram skórę z kłykci...
Bolą mnie ręce, czuję lepką krew spływającą po rękach... Oddech mi przyspiesza, po policzkach płyną łzy, zaczynam się dusić, artykułuje
jakieś niezrozumiałe dźwięki. Czy ktoś mnie słyszy?! Halo?!! Tłukę, drapię, szamoczę się, płaczę. Wtedy wieko puszcza, wpada na mnie ziemia, dużo ziemi. Spada na mnie dusi, nie mogę wstać, walczę, wyciągam ręce i nogi najwyżej jak potrafię i wtedy się udaje! Kaszlę. Wypluwam ziemię. Widzę niebo i drzewa. Mogę normalnie oddychać! Biegnę, upadam i...
Otwieram oczy. Leżę. Ciemno. Już wiem, że stąd nie wyjdę, mogę leżeć i tylko czekać, aż zabraknie powietrza...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 213
Bury
10-02-2019 13:35
Schodzę w dół po zżeranych przez rdzę metalowych schodach. Każdy mój krok odbija się echem. Tup, tup, szur, szur tylko czekać, aż coś wylezie z mroku, żeby mnie zjeść. Moje mięśnie napinają się mimo woli, a na czoło występuje zimny pot. W końcu staję na ostatnim stopniu schodów. Wchodzę na podtrzymywany smołowanymi belkami korytarz. Pali się tu tylko jedna żarówka, mrugając i sycząc. Ale wiem, że i ona wkrótce zgaśnie, a ja będę musiał błąkać się po tych podziemiach. Wyjście jest zablokowane, a przede mną labirynt ciemnych tuneli. Gdzie na każdym kroku czają się mroki i strachy, nie wiadomo, który zakręt będzie tym ostatnim i właśnie to jest najbardziej przerażające.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 88
zosia
10-02-2019 16:50
Moje serce przyspiesza. Czuje ucisk w żołądku. Nie mogę oddychać.
Podczas gdy nauczyciel analizuje listę uczniów, ja modlę się by nie zwrócił uwagi na moje nazwisko. Nie przygotowałam się. Nic nie umiem. Nic nie pamiętam.
- Jabłońska! - wykrzykuje i podnosi na mnie wzrok. Po chwili na jego ustach pojawia się drwiący uśmiech. - Zapraszam do tablicy.
Nogi się pode mną uginają. Drżącymi palcami próbuję chwycić kredę. Liczę do dziesięciu mają nadzieję, że to powstrzyma napływające do oczu łzy.
Nie rozumiem poleceń nauczyciela. Nie wiem o co mnie pyta, czego wymaga. Moi koledzy zaczynają się śmiać. Otaczają mnie i wytykają palcami. Nic nie umiem. Nic nie pamiętam. Nic nie rozumiem.

Mimo iż ponad trzydzieści lat temu zakończyłam edukację, ten koszmar wciąż powraca w moich snach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 606
ina71
10-02-2019 17:09
Biorę głęboki wdech. Mówię sobie:
- To potrwa tylko kilka sekund, przecież nie poddasz się lękowi.
Wchodzę, drzwi zamykają się za mną z cichym zgrzytem. Wstrzymuję oddech i patrzę, jak zmieniają się cyfry na wyświetlaczu. Zaraz będzie po wszystkim. Nagle słyszę głośny chrzęst. To się wcześniej nie zdarzało! Zastygam w bezruchu, podobnie jak czerwone cyfry i winda, w której stoję.

Przez chwilę tkwię nieporuszona, ale czuję jak fala paniki podchodzi mi do gardła. Naciskam guzik otwierający drzwi. Raz za razem. Nic! Potem przycisk alarmowy. W końcu zaczynam walić pięściami w drzwi. Wrzeszczę i nawet nie zdaję sobie z tego sprawy. Ściany windy przybliżają się do mnie. To cholerne blaszane pudło staje się coraz mniejsze. Brakuje mi powietrza. Tu nie ma czym oddychać! Uduszę się, albo umrę zgnieciona przez napierające ściany. W oddali słyszę jakieś głosy, nie rozumiem ich, nic nie rozumiem!

Jakiś cichy, ledwo słyszalny głosik szepce mi w głowie: „Uspokuj się, wiesz, co masz robić.” Opadam na podłogę, zamykam oczy, zasłaniem uszy i recytuję:
„Bukiety wiejskie, jak wiadomo
Wiązane były wzwyż i stromo...”

Kolejny zgrzyt, spadam w dół z zawrotną prędkością. Wiem, że to już koniec! Płaczę, ale nie przestaję recytować.
- Mein Gott! – słyszę nagle. Ktoś mnie dotyka. Wrzeszczę, ale jednocześnie czuję powiew powietrza. Otwieram oczy, drzwi stoją otworem. Półprzytomna, łkająca, na kolanach wypełzam z windy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 140
Hipnotyzerka
10-02-2019 17:14
Ohydny, metaliczny smak wypełniał ukradkiem moje usta. Wyskoczyłam z wanny, zarzucając w biegu szlafrok i o mało nie wywijając kozła na kafelkach. Lustro w łazience całkowicie zaparowało, mimo tego dobrze oddawało obraz sytuacji.
Krwawiłam z ust.
Żadne przygryzienie wargi czy języka. Nie dostrzegałam źródła krwotoku, ani nie czułam bólu, przepełniał mnie jednak okropny niepokój.
Diabli wzięli niedzielną kąpiel z lampką mołdawskiego wina i nutami Goi płynącymi z głosników radia.
Wróciłam do łazienki w nadziei, że krwawienie lada chwila ustanie. Chwyciłam odruchowo kieliszek.
Brzęk!
Rozległ się dziwny dźwięk.
Coś leżało na dnie naczynia. Malutkie, z jednej strony białe, z drugiej czerwone i nieco węższe. Wzięłam to do ręki i niemal w tej samej sekundzie odrzuciłam z krzykiem.
- Boże - wypaliłam do samej siebie.
Mój ząb. Ale jak? Dbałam o nie codziennie. Mycie, nici, cykliczne odkamienianie i wybielanie, a tu taka rzecz!
Włożylam palec do ust, aby odnaleźć puste miejsce i zamarłam. Poczułam, jak kolejny ząb porusza się w dziąśle. I następny, i następny.
Pochyliłam się nad umywalką, rozchyliwszy usta. Chciałam wypluć nadmiar krwi i przepłukać usta, zamiast tego pozbyłam się zębów. Spojrzałam w pozbawione już pary lustro i ujrzałam swoją potworną, bezzębną twarz, po czym wszystko zniknęło.
Obudziłam się w wannie z pianą niemal przy nosie. W samą porę!
- To tylko sen - powiedziałam z ulgą.
Siegnęłam po kieliszek wina. Na jego dnie wciąż spoczywał maleńki, biały przedmiot.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 62
Gosia
11-02-2019 09:57
Ciepły wiosenny wieczór, wracam ze spaceru wraz z mamą, siostrą, ciocią oraz jej córką. Szłyśmy już w stronę domu, dokładnie weszłyśmy na osiedle, gdzie wszystkie mieszkamy. Na dworze była już szarówka, stąd przydarzyła mi się wielka trauma, którą pamiętam po dziś dzień. Na stopach miałam moje ulubione japonki, gdy nagle poczułam coś na swojej stopie. Z pewnością, że jakiś liść, trawa czy może gałązka spojrzałam pewnie w kierunku stopy. Z przerażeniem dojrzałam na swojej stopie…żabę. Z przerażeniem zaczęłam krzyczeć, piszczeć i uciekać. Dobiegłam w tym panicznym przerażeniu do samego domu, gdzie chwilę po mnie dotarły moje towarzyszki z zapytaniem co się stało. Opowiedziałam im ze łzami w oczach traumę, którą przeżyłam. Było to dla mnie straszne, bo od zawsze panicznie bałam i nadal boję się żab. Od tej pory płaskie japonki zniknęły z mojej szafy, a każde dotknięcie mojej stopy przez najmniejszy przedmiot przywołuje we mnie straszne wspomnienia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3
Krystyna
11-02-2019 15:18
Noc. Cisza przerywana głośniejszym niekiedy oddechem, westchnieniem, odgłosem zalegającej wydzieliny w drogach oddechowych pacjentów. Spokojna noc na Oddziale dla chorych w stanach apalicznych. Już po wieczornych toaletach i zabiegach, trwa życie w bezruchu, sen - nie sen... Kiedyś przerażał mnie brak kontaktu, niepewność czy słyszą moje słowa. Zawsze do nich mówię, przy kazdej czynności, żeby mieć namiastkę kontaktu z człowiekiem...Przywykłam do braku odpowiedzi, do bezruchu i ciszy w nocy. Nie potrzebne są dzwonki przyzywające-sama muszę dojrzeć co komu potrzeba. Więc chodzę od sali do sali sprawdzając co się dzieje. Teraz, nocą mój największy lęk wygląda jak nagle "wybudzony" pacjent, który niespodzianie siada w łóżku i patrzy na mnie...Taki lęk towarzyszy mi od piętnastu lat na nocnych dyżurach. Z duszą na ramieniu robię obchód sal...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1571
Johel
12-02-2019 13:00
Piątek, piąteczek, piątunio!!! Po pracy wprost na imprezkę, w końcu po to jest się singlem, żeby korzystać z życia!
Ok. Było fajnie, ale już wracam. W szampańskim nastroju pożegnałam się ze swoim towarzystwem i weszłam na klatkę schodową. Co to nakapane na schodach? Krew? Idę za krwawym śladem, bo nie mam wyboru, ciągnie się po schodach wyżej i wyżej, tam gdzie i ja muszę iść. Na wycieraczce pod drzwiami sąsiada leży skotłowana kurtka i kilka krwawych rozbryzgów na ścianie. Ale nic nie słychać. Trochę przerażona przemykam obok, w końcu to nie moja sprawa. Oszołomiona alkoholem szybko zapadam w sen.
Budzi mnie krzyk zza ściany, stłumione odgłosy szamotaniny, krzyk kobiety i płacz dziecka: Mamo! Mamo! Nie!!! I bełkot: ty szmato! ty... zabiję ciebie i szczeniaka... ty...
Łomot przewracanych mebli, trzask drzwi i stłumiony szloch na korytarzu. Cichutko uchylam drzwi i kiwam na sąsiadkę tulącą synka. - Wchodźcie, tylko szybko!
Zamykam drzwi i nasłuchujemy struchlali jak oszalały od alkoholu „pan domu” demoluje mieszkanie wyrykując w noc groźby i przekleństwa...
- Dzwonię po policję – mówię do sąsiadki.
- Nie! Niech pani nie dzwoni! On jest dobry, on nas kocha, to tylko czasem tak... Nie trzeba! Jemu przejdzie!
Z powątpiewaniem patrzę na opuchniętą twarz sąsiadki, na załzawione oczy dzieciaka. To tak ma wyglądać miłość? Czy to ona wyrzuca cię pobitą za drzwi w środku nocy i każe warować na wycieraczce do rana?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 88
Szyszka
12-02-2019 15:20
Zapada zmrok, który ciągnie za sobą ciemny i gruby mrok. Jednak nie jest ciemno, ponieważ niebo rozjaśnia księżyc w pełni. Nie potrafię się wyzbyć wrażenia, że ciągle na mnie patrzy. Jestem niespokojna, więc zaciągam zasłony, ale jego światło jest tak silne, że dalej czuję niepokój i co chwilę zerkam w jego stronę. Mój mąż śmieje się, że mój lęk jest irracjonalny, bo przecież czego tu się bać?
Nadchodzi pora snu, zegar wybija kolejne minuty, a ja leżę. Zapadam w drzemkę, a następnie zaczynam lunatykować, czym budzę i zarazem straszę mojego męża. Mówię od rzeczy, nie mogę się wybudzić i ciągle się wiercę.
Teraz już się nie śmieje tylko asekuracyjnie zaciąga rolety (tak, teraz już odpowiednio słabo przepuszczalne światło), więc lek jest znacznie mniejszy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Booksartlover
12-02-2019 22:07
Serce gwałtownie przyspieszyło swoją pracę, a mięśnie jakby zastygły. Nie mogę ruszyć nawet najmniejszym palcem u stopy. "Spokojnie Ann - za chwilę to minie" powtarzam sobie w myślach, aby się uspokoić. Lecz nagle spadam w taflę jeziora i widzę Gilberta. Przyjaciel macha szaleńczo rękoma i walczy o każdy oddech, a ja nic nie mogę zrobić. Pozostaje mi tylko patrzeć jak woda zabiera go ze sobą..
Nagle łapię duży haust powietrza i zdaje sobie sprawę, że już po wszystkim. Odzyskawszy czucie w mięśniach szybko zapalam lampkę i próbuję się uspokoić. Wiem, że to tylko paraliż senny i wytwór mojego umysłu. Wiem, że po 2-3 minutach minie. I wiem, że ten koszmar będzie mnie męczyć do końca życia. Od nowa i od nowa..
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd