CzytajPL konkurs
Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
867410 czytelników
1956 dyskusji
121739 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Szczypta magicznego realizmu - wygraj książkę „Księżna jeleń".

Szczypta magicznego realizmu - wygraj książkę „Księżna jeleń".

W swojej nowej książce Andrés Ibánez zagłębia się w świat średniowiecznej fantastyki, żeby opowiedzieć historię Hjalmara, ucznia czarnoksiężnika, oraz jego spotkania z fascynującą księżną Pasquis. I oto ukazuje się naszym oczom osobny świat, żywy w każdym szczególe: ludne miasto Irundast, nad którym góruje Wieża Magów, gdzie mieszkają piękna Olcha, król Urbán i arcymag Saamsar de Olden, a dalej całe uniwersum nieogarnionych imperiów, fanatycznych religii i prastarych legend. Znajdziemy tu kolejne etapy magicznych wtajemniczeń, wielką miłość, długą podróż, niekończącą się wojnę. A przecież ten świat z obłoków i wyobraźni boleśnie przypomina nasz własny.

„Księżna jeleń” to wyprawa w poszukiwaniu naszych wewnętrznych demonów, a także refleksja nad władzą, zniewoleniem i wolnością. Opiszcie swój dzień, wplatając w niego szczyptę magicznego realizmu. Niech odrobina fantastyki przeniknie do Waszej rzeczywistości.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Księżna jeleń - Jacek Skowroński

Księżna jeleń

Autor: Andrés Ibáñez

„Księżna jeleń” to wyprawa w poszukiwaniu naszych wewnętrznych demonów, a także refleksja nad władzą, zniewoleniem i wolnością. Po wielkim popisie narracyjnym, jakim była powieść „Lśnij, morze Edenu”, w swojej nowej książce Andrés Ibánez zagłębia się w świat średniowiecznej fantastyki, żeby opowiedzieć historię Hjalmara, ucznia czarnoksiężnika, oraz jego spotkania z fascynującą księżną Pasquis. I oto ukazuje się naszym oczom osobny świat, żywy w każdym szczególe: ludne miasto Irundast, nad którym góruje Wieża Magów, gdzie mieszkają piękna Olcha, król Urbán i arcymag Saamsar de Olden, a dalej całe uniwersum nieogarnionych imperiów, fanatycznych religii i prastarych legend. Znajdziemy tu kolejne etapy magicznych wtajemniczeń, wielką miłość, długą podróż, niekończącą się wojnę. A przecież ten świat z obłoków i wyobraźni boleśnie przypomina nasz własny.

Regulamin
  • Konkurs trwa 7 listopada do 14 listopada włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Rebis. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 14
Paweel132
08-11-2018 18:57
Każdego ranka o świcie słońca wstaję
i biegnę przed siebie na leśne rozstaje.
Nie dziwię się wcale, gdy widzę jaszczura
ani ghula co wcina pepperoni.
Antylopy hasają po zamarzniętym stawie
w obawie przed ciepłem chcą się ukryć w chłodzie.
Kosiarzy, żniwiarzy i innych bojarzy,
nie widzę, bo ludzie wtem śpią w wyrkach.
Gdy wracam do domu po trenowaniu,
wracam przez park i oglądam panie
Przyległe jaszczurze i smocze jeansy sprawiają,
że panie pięknie i pewnie wyglądają.
Ciekawym jest faktem, że jaszczurowie,
oddają nam swoje skóry za autobusy.
Muszą w czymś przecie sunąć do pracy,
racy-cacy ja też muszę już jechać do pracy!
W robocie czas bardzo prędko mija,
więc pamiętaj: ważna jest każda chwila.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1537
Johel
09-11-2018 09:20
17. lutego
Sobota. Śnił mi się kot. Wielkimi, mądrymi oczami wpatrywał się uporczywie w moje okno i wiedziałam, że wybrał sobie właśnie mnie. Nic nie mogłam poradzić, zostałam dostrzeżona i zawłaszczona. Obudziłam się przeczuwając, że coś się nieuchronnie zmieni. Miałam dziś w planach odwiedziny u siostry, więc poszłam powoli, spacerując i delektując się chłodnym słonecznym przedpołudniem. Z witryny sklepu spojrzała na mnie kocia mordka. Och! To okładka czasopisma. Przypomniałam sobie Kota ze Snu i kupiłam magazyn. Na balkonie mijanego domu siedział czarny kot, następny zwierzak popatrzył z przejeżdżającego samochodu. Na wysokim parkanie zapowiedź wystawy fotografii znanego artysty – koty w roli głównej. Chmura nad moją głową pokiwała zachęcająco kocią łapką w stronę wejścia do parku. Siadam na ławce w plamie słońca. Jest zimno, nie posiedzę długo. Kątem oka zauważyłam jakiś ruch między drzewami. Oczywiście! To kot. A właściwie kociak. Co tu robisz, mały? Jadłeś coś dzisiaj? Chyba nie. Wyglądasz na samotnego. Kici kici! Zatrzymał się i spojrzał prosto na mnie. Podszedł pewnym krokiem i wskoczył mi na kolana. Poznałam go. To był Kot ze Snu. Właśnie dopełniło się moje przeznaczenie. Wiedziałam, że od teraz należę do niego. Tego dnia nie odwiedziłam już siostry. Spędziłam go razem z moim nowym przyjacielem na wzajemnym poznawaniu swoich charakterów i zwyczajów. Teraz ma na imię Felix, a poznaliśmy się w Światowy Dzień Kota. Magia, czyż nie?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1441
Tina
09-11-2018 09:33
Śniłam, że dryfuję po łagodnych wodach rzeki Soły. Unoszę się na powierzchni niczym łódź, a nurt delikatnie mnie kołysze. Kiedy otwarłam oczy poczułam zapach kwitnących lilii wodnych i przez chwilę pomyślałam, że być może rzeczywiście spędziłam tę noc nie w łóżku, lecz jako wodna rusałka. Kiedy byłam mała i siadałam na kolanach prababci, często opowiadała mi, że w czasach jej dzieciństwa można było spotkać prawdziwe wodne istoty. Miały długie włosy i zielone, bezkresne oczy. Lubiły leżeć na brzegach rzeki w ciepłe, letnie noce. Czesały się grzebieniami z rybich grzbietów i plotły fantazyjne warkocze, śpiewając pieśni w niezrozumiałym dla nikogo języku. Zniknęły wiele lat temu, podobno dlatego, że ludzie przestali w nie wierzyć. Odeszły do innej rzeczywistości. Była sobota, więc tradycyjnie poszłam na śniadanie do kawiarni, gdzie mogłam w spokoju poczytać poranną prasę i wypić dobrą, mocną kawę. Dzisiaj była wyjątkowo pełna. Dwa stoliki dalej siedział tajemniczy mężczyzna, który szkicował coś w swoim grubym brulionie. Spoglądał to na mnie, to do zeszytu i zagadkowo się uśmiechał. Po dłuższej chwili podszedł do mnie i pokazał mi swój rysunek. Wyglądałam na nim tak, jak w dzisiejszym śnie; płynąca z nurtem, otoczona rzecznymi kwiatami, w prześwitującej sukni z łusek i wianku na głowie. Powiedział, że podszedł bliżej, ponieważ chciał się przekonać, czy moje oczy rzeczywiście mają intensywny zielony kolor. Nie zawiódł się.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1243
Patrycja
09-11-2018 10:48
Był wczesny ranek. Nad Poznaniem unosiła się delikatna mgiełka, która spowijała miasto niczym całun. Szłam sobie na tramwaj do pracy, mijałam akurat Park Mickiewicza (oho, Wieszcza znów nie ma w domu), kiedy nad głową usłyszałam rżenie. Spojrzałam na dach Opery- miejsce pomnika też było puste czyli Pegaz znów lata nad miastem. Ostatnio wędrujące pomniki stały się problemem większym niż Niekończące się Prace Remontowe i nowe galerie (bynajmniej nie artystyczne), które rosły jak grzyby po deszczu. Pegaz ściga się na Ławicy z samolotami, koziołki harcują po rynku i nie myślą sobie grzecznie wracać w południe na ratusz coby się turystom pokazać a Bamberka z Hipolitem Cegielskim wieczorami chadzają po restauracjach. Pogrążona w rozmyślaniach doszłam na Most Teatralny a tam na przystanku tramwajowym jakieś poruszenie: pytam kogoś co się dzieje.- A! Stary Marych znów pcha się do szesnastki z rowerem a motorniczy na to, że ma wysiąść albo on dalej nie pojedzie! Spóźnię się do pracy –westchnęłam. Czyli dzień jak co dzień w Poznaniu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 73
wilk
09-11-2018 19:57
Starannie zawiązałam szal pod szyją i otuliłam kurtką, usiłując jednocześnie omijać spojrzeniem lustro wiszące na ścianie po mojej prawej stronie. Miało piękną, metalową ramę i być może właśnie dlatego wciąż go nie zdjęłam.
A może walczyłam, żeby nie zostać zdominowaną przez to, co patrzyło na mnie z jego tafli.
Bestia wyglądała jak cień, zajmując całą przestrzeń holu, choć fizycznie, wraz ze mną, tak naprawdę nikogo nie było – istota miała jelenią czaszkę zamiast głowy, a szerokie poroże porastał bluszcz. Wyglądała pięknie, ale jednocześnie przerażająco.
Nie chcesz wychodzić – szepnęła, a ja zgrzytnęłam zębami słysząc jej głos tak klarownie, jakby mówiła prosto do mojego ucha.
- Wychodzę – mruknęłam, pociągając za klamkę.
Już chwilę potem zbiegałam w dół klatki schodowej – choć w pobliżu nie było żadnego zwierciadła, nie znaczyło, że bestii nie ma w pobliżu.
W końcu wciąż słyszałam jej szept.
Oni cię tam nie chcą, nie chcą, nie chcą… zostań ze mną, tam tylko się ośmieszysz, ośmieszysz, ośmieszysz…
Przełknęłam ślinę, wychodząc z budynku i ruszyłam ulicą – w sklepowych witrynach widziałam nie tylko swoją niewielką posturę, ale i istotę o jeleniej czaszce zamiast głowy i porożu porośniętym bluszczem. Bezgłośnie sunęła za mną, z gracją lawirując między przechodniami i samochodami.
Wiesz, że tak naprawdę masz tylko mnie… tylko ja wiem, co tak naprawdę, naprawdę, naprawdę pragniesz…
Mocniej zacisnęłam szczęki. Ona nie miała o niczym pojęcia.
Nie miała o niczym pojęcia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 420
Mili
10-11-2018 00:40
Anioł trąca mnie delikatnie i prosi bym wstała. Zaczął się dzień.
Dobry dzień.
Początek końca mojego życia.
Jesienne słońce wpada przez firanki i tworzy złocistą mozaikę na parkiecie i bajecznie ruchome opowieści na ścianie.
Wokół łóżeczka syna tańczą kolorowe motyle, szumem skrzydeł przegrywając kołysanki do snu.
Rozganiam je rękami, ale nie chcą odlatywac, jeden nawet zaplątał mi się we włosy. Złoty pył opada powoli z powiek dziecka, a ja biorę go w ramiona, składam pocałunek na maleńkiej skroni i unoszona zapachem świeżo parzonej kawy, płynę nad podłogą do kuchni, gdzie czeka strażnik ogniska domowego.
Później ta sama trasa, co zwykle. Żłobek - praca - zakupy - dom.
Rzeczy nabyte w ciągu dnia, a niepotrzebne zostawiamy na progu mieszkania. Mały skrzat ciągnie mnie za sznurowki, mówiąc:
"Urazy i małe złości też proszę zostawić przy wejsciu".
Mąż przygniata skrzata dużym workiem negatywnych emocji, z plakietką "praca".
Tylko maleństwo wchodzi w asyście motyli, bez zbędnego balastu, dzieląc się radością i miłością.
Ale to nam wystarcza, bo motyle mają to do siebie, że mimo swej delikatności, dają mnóstwo powodu do śmiechu.
I tak spędzamy wieczór wśród książek, z których codziennie coś przenika do naszej rzeczywistości.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 473
ina71
10-11-2018 17:05
Kolejny upiorny dzień. Nienawidzę mojej pracy, niczego się tu już nie nauczę, jestem już znużona powtarzalnością, nudą, wciąż tymi samymi ludźmi i tematami rozmów. Wiem, że powinnam poszukać nowej pracy, ale nie mam siły, a przede wszystkim nie wiem, co chciałabym robić. Wracam do domu, koty witają się mnie radośnie, ale nawet one nie poprawiają mi humoru. Zwierzaki wyczuwają mój nastrój i starają się go zmienić. Najpierw dokazują, skaczą po meblach, walczą na pokaz, później przychodzą się przytulić. Ich starania sprawiają, że chce mi się płakać. W końcu dają spokój. Kocur przygląda mi się z najwyższej półki regału, gadając do siebie, jakby coś planował. Próbuję zabić czas czytaniem. W końcu idziemy spać.

W nocy budzi mnie kot. Liże mnie po twarzy, aż otwieram oczy. Odganiam go, ale nie daje za wygraną.
- Chodź! – woła.
Zwlekam się z łóżka. Kot sprawdza, czy idę za nim i biegnie do salonu. Przyśpieszam, bo wydaje mi się, że pokój pulsuje dziwnym światłem. Staję zdumiona i oczarowana. Syjamczyki siedzą na parapecie, widzę dwie kocie sylwetki na tle ogromnego księżyca, który zajmuje całe okno. Ich ogony falują rytmicznie, koty mruczą urzekająco. Podchodzę bliżej, nasz satelita jest ogromny, takiego jeszcze nie widziałam. Światło księżyca przesącza się przez okno, otula mnie i oczyszcza, jak gąbka. Długo tkwimy, zachwyceni, przy oknie.
- Widzisz – mruczy kot – świat jest taki piękny.
To prawda, jutro nie będzie lepiej, ale zostanie ze mną księżyc. Księżyc i koty.
- Dziękuję – szepcę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
krzysztofdlu1983
10-11-2018 22:55
codziennie budzi mnie śmiech mojego dziecka. To najcudowniejsza melodia na budzik. Spoglądam na nią, i wiem że trzeba jechać szybko do pracy aby szybko wrócić do pracy. Aby się troszkę zrelaksować, przemieszczam się frunąc między drzewami w magicznym lesie, Zatrzymuję się koło szczęśliwego potoku aby napić się filiżankę szczęśliwej herbaty, aby mieć siłę i moc do pracy. Kiedy docieram do pracy podpisuję się na liście zamykam oczy i jest 1500 i można iść do dom, Potrafię myślami przewijać i zatrzymywać go w najlepszych momentach.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 50
Marta-Atek
11-11-2018 11:01
Budzik 5:30 wstaję wyspana, nic mnie nie boli, mam ogromną motywację i chęć pójścia do pracy - nawet z uśmiechem na ustach. Za oknem piękny dzień: ptaki śpiewają, słońce świeci jest około 20 stopni. Schodzę na dół, a tam czeka na mnie wykwintne śniadanie. Od czasu do czasu robi się samo. Ubieram się z najładniejszą sukienkę a co za tym idzie rajstopy. Podobno jakoś super wytrzymałe. Pracuje w przedszkolu a tam rajstopy trzeba mieć codziennie nowe. Wychodzę do pracy a wszyscy, których mijał są uśmiechnięci od ucha do ucha. W pracy wyjątkowo udany dzień. Nikt nie zapłakał, nikt nie wylał na siebie zupy, nawet nikt nie narobił w spodnie! Dzieci były wyjątkowo grzeczne i ani razu nie zwróciłam im uwagi. Wróciłam do domu (rajstopy bez oczka!) Na stole jeszcze lepszy obiad od śniadania. Postanawiam wykorzystać szczęśliwy dzień i idę do kina. Tam promocja na darmowy popcorn dla 100 osoby -akurat to byłam ja, w sali kinowej tylko jedno miejsce - zajmowane przeze mnie i 0 reklam! Po udanym seansie wracam do domu i kładę się spać. Zasypiam od razu bez pomocy środku nasennych.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 92
books_pr
11-11-2018 11:04
Wstaje rano, jak zawsze bez energi i chęci do życia. Bo przecież każdy dzień wygląda tak samo. Śniadanie, toaleta i praca. Przez całe cholerne 5 dni od 6 do 20. Czuję się jak w jakim filmie, gdzie muszę pracować po nocach, a nic z tego nie mam. Ba! Co ja mogę mieć, pracując przy "pakowaniu kurczaków" w Holandi. Chyba jednak wolę żyć myślą o weekendzie, jedyne co mnie trzyms przy zdrowych myślach. Bo latające kurczaki w śnie, nie wyglądają zachęcająco, tym bardziej że każdego dnia pakujesz je, a później ładują u mnie na talerzu. No przecież nic innego mi tak nie smakuje... No więc wstaje z tą chora myślą. Mówiłam już że zawsze marzyłam o opokalipsie Zombie? Nie? To przewińmy taśmę.
Jasna cholera! Mam wymarzony strój, w dłoni trzymam kusze, a na plecach czuje ciężar latamy.
Wyglądam przez okno, i doznaje szoku, który po chwili moja. Może i wyglądam jak chora psychicznej a śmielej się do rozpuku, bo kto by chciał brać udział w apokalipsie. Tak Ja. I o to za oknem rozgrywa się cała akcja. Nie umiem walczyć, nigdy tego nie robiłam. Ale wiem co mam robić i zabieram się,za ratowanie tyłka moim bliskim. Czuję się jak władca! I pstryk. Budzik... Czas iść do pracy.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd