Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
861762 czytelników
1926 dyskusji
120391 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] O miejskiej legendzie - wygraj książkę „Nie odpuszczaj".

O miejskiej legendzie - wygraj książkę „Nie odpuszczaj".

Małe miasto. Jedna tragiczna noc. I wielka tajemnica, która przetrwała lata. Przed laty, jeszcze w szkole średniej, detektyw Napoleon „Nap” Dumas stracił brata. Leo i jego dziewczyna Diana zostali znalezieni martwi na torach kolejowych. W tym samym czasie zniknęła bez śladu również Maura, którą Nap uważał za miłość swojego życia. Kiedy po latach od zaginięcia Maury śledczy znajdują jej odciski palców w samochodzie należącym do podejrzanego o morderstwo, Nap rozpoczyna gorączkowe śledztwo. Zamiast odpowiedzi natrafia jednak na kolejne niewiadome. Okazuje się, że nie wiedział nic ani o kobiecie, którą kochał, ani o przyjaciołach z dzieciństwa, ani o opuszczonej bazie wojskowej, w pobliżu której dorastał, a przede wszystkim – nie wiedział nic o Leo i Dianie, których śmierć jest o wiele bardziej mroczna i przerażająca, niż kiedykolwiek mógłby sobie wyobrazić.

Harlan Coben tworząc nową powieść zainspirował się dwiema miejskimi legendami krążącymi w miasteczku, w którym się wychowywał. Czy w miejscach, z których pochodzicie, też wśród mieszkańców pewne historie żyją swoim życiem? Wcielcie się w dziennikarzy opisujących miejscową legendę w rubryce kryminalnej. W artykule wykorzystajcie tytuł książki.

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Nie odpuszczaj - Jacek Skowroński

Nie odpuszczaj

Autor: Harlan Coben

Małe miasto. Jedna tragiczna noc. I wielka tajemnica, która przetrwała lata. Przed laty, jeszcze w szkole średniej, detektyw Napoleon „Nap” Dumas stracił brata. Leo i jego dziewczyna Diana zostali znalezieni martwi na torach kolejowych. W tym samym czasie zniknęła bez śladu również Maura, którą Nap uważał za miłość swojego życia. Kiedy po latach od zaginięcia Maury śledczy znajdują jej odciski palców w samochodzie należącym do podejrzanego o morderstwo, Nap rozpoczyna gorączkowe śledztwo. Zamiast odpowiedzi natrafia jednak na kolejne niewiadome. Okazuje się, że nie wiedział nic ani o kobiecie, którą kochał, ani o przyjaciołach z dzieciństwa, ani o opuszczonej bazie wojskowej, w pobliżu której dorastał, a przede wszystkim – nie wiedział nic o Leo i Dianie, których śmierć jest o wiele bardziej mroczna i przerażająca, niż kiedykolwiek mógłby sobie wyobrazić. Fałszywe tożsamości, mroczne rodzinne sekrety i tajemnicze spiski – czyli wszystko to, za co czytelnicy kochają mistrza thrillerów – Harlana Cobena!

Regulamin
  • Konkurs trwa od 10 października do 17 października włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - wydawnictwu Albatros. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1978
LubimyCzytać
10-10-2018 14:02
Nie odpuszczaj Nie odpuszczaj
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Bartus20
10-10-2018 16:36
Nazwa mojej miejscowości podobno wzięła się od kostuchy gdy słyszysz tę nazwę na myśl przychodzi ci tylko jedno skojarzenie śmierć.Jako dziennikarz pracujący w miejscowej gazecie "Głos Kostuchny" chciałbym dowiedzieć się jaka była historia nadania nazwy mojej miejscowości prosiłbym osoby,które coś na ten temat wiedzą o kontakt ze mną pod numerem telefonu 707.......To tylko jedna z tajemnic którą chciałbym poznać.Druga to historia mojej rodziny,o której niewiele wiem,i fajnie byłoby się o niej coś ciekawego dowiedzieć,ale to temat który dotyczy mojej własnej osoby ,który schodzi na razie na dalszy plan.A teraz zajmijmy się historią nadania nazwy mojej miejscowości(Kostuchny),która podobno wiąże się z zabójstwem młodej osoby.
Po opublikowaniu ogłoszenia mój telefon dzwonił jak szalony.Zadzwoniła pewna pani, i powiedziała,że żyła pewna osoba która znała całą tę historię,ale teraz prawdopodobnie już nie żyje.Mimo wszystko poprosiłem ją o rozmowę-tę kobietę która zadzwoniła ,i spotkaliśmy się następnego dnia.

-Dzień dobry.
-Jestem dziennikarzem miejscowej gazety"Głos Kostuchny"Chciałbym porozmawiać z panią na temat poruszony w ogłoszeniu,co pani na to?
_No niema problemu,ale ja chyba niewiele pomogę,.Wiem tyle co pan.
A ta zmarła kobieta mówiła pani coś na ten temat może kiedyś?
Nie nic.Ale podobno miała jakieś zapiski u siebie w domu.Możemy pójść i poszukać.A przy okazji dowie się pan czegoś o swojej rodzinie,bo właściwie po to tutaj przyszłam.
-Po krótkim zastanowieniu zgodziłem się pójść z tą panią do domu tej zmarłej osoby bo pomyślałem,że może mi się to przydać do artykułu ,który chciałem napisać.W drodze na miejsce zastanawiałem się czego uda mi się dowiedzieć o swojej rodzinie....ale tak myślałem że w tej pierwszej sprawie niewiele się dowiem i obowiązującym będzie hasło NIE ODPUSZCZAJ,a co do mojej rodziny hmmm to pytanie pozostawiam bez odpowiedzi...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 376
miś
10-10-2018 18:52
Zakopiańskie Strachy na Lachy

O mieście mojego dzieciństwa można powiedzieć wiele, ale niewielu zna Zakopane od strony "duchowej". Krupówki, jak głosi legenda i starzy górale, są nawiedzone. Jako polna droga, biegnąca przez piękny tatrzański krajobraz, zostały świadkiem brutalnego morderstwa. Zginęła na niej cała rodzina, rodzicie i ich troje dzieci. Nikt nigdy nie odnalazł mordercy, spora część ludzi, którzy pamiętają najdawniejsze czasy twierdzi, że zabił ich wilkołak, który miał grasować w pobliskich lasach, a którego wycie do dziś dnia można usłyszeć.
Jeszcze teraz znalazłam, lecz pozwólcie, że imiona tych informatorów zachowam dla siebie, świadków, którzy ponoć widzieli całą nieszczęsną rodzinę, jak tuła się o trzeciej w nocy po Krupówkach i prosi o pomoc.
Wierzyć, czy nie, radzę nocą po Zakopcu nie spacerować. Jeśli nie traficie akurat na duchy, lub wilkołaki, to na pewno na jakiegoś pijaka wracającego z karczmy. Chyba że, Czytelniku, bardzo chcesz doświadczyć silnych emocji, to NIE ODPUSZCZAJ i spaceruj do woli.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 74689
Edyta
10-10-2018 20:22
Niecałe dwa kilometry od mego domu, po drugiej stronie jeziora stoi opuszczony dom. Swego czasu budził wiele emocji, gdyż doszło tam do wielkiej tragedii rodzinnej. Było to z dwadzieścia lat temu jak nie lepiej i teraz już nikt tak naprawdę nie potrafi powiedzieć co tam tak naprawdę się stało. W każdym bądź razie w dość niejasnych okolicznościach umarły tam dwie siostry niemal w tym samym czasie. Gdy byłam nastolatką było to ulubione miejsce przesiadywania dzieciaków. Przynajmniej za dnia. Nocą raczej tam nikt sie nie zapuszczał, chociaż było kilku odważnych. Jednak szybko wybiegali stamtąd śmiertelnie przerażeni. I tak narodziła się po jakimś czasie pogłoska, że w domu straszy.A że nie bardzo wierzyłam w takie rzeczy stwierdziłam, że o północy wejdę do domu. Nie pomyślałam tylko jak wymknę sie z domu, ale jakoś się udało. Poszła ze mną przyjaciółka, która miała mnie podtrzymać na duchu.
Byłam dzielna, dopóki nie stanęłam na ganku tamtego domu. Wtedy obleciał mnie strach.
-NIE ODPUSZCZAJ - stuknęła mnie.
I wiecie co, naprawdę miałam zamiar tam wejść ale w tym momencie ze środka rozległ sie jakiś dziwny odgłos - coś jakby krzyk, jakby jęk. Tak szybko uciekałyśmy, że chyba pobiłyśmy wszelkie rekordy. Minęło już sporo lat od tamtego wydarzenia ale żadna siła nie zmusi mnie bym tam weszła w nocy. Podejrzewam, że wtedy mogło do środka dostać sie jakieś zwierzę albo dałoby sie to wytłumaczyć jakoś inaczej. Jednak dom stoi dalej, nieraz słychać stamtąd jakieś dziwne odgłosy. Nawet tego lata dzieciaki testowały swoją odwagę próbując wejść do środka w nocy. Różnie to się kończyło z tego co słyszę. A przez to wszystko legenda żyje swoim życiem. A może ktoś z Was odważy sie tam wejść o północy?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 119
Meekhanka
11-10-2018 14:02
W dzisiejszym artykule wybierzemy się na Podlasie, w mało popularne lecz niezwykłe tereny. Znalazłam tam miejscowości, w których czasami pozostało 10 mieszkańców, średnia wieku wynosi 70 lat a domy wyglądały tak, jakby nie długo miały zrezygnować ze stania prosto. Przyznajcie – miejsce, które aż pachnie legendami, podaniami i różnymi historiami. Udało mi się tyle materiału zebrać, że nie zamkniemy się w jednym artykule, ale do brzegu. Dzisiaj zajmiemy się „Kamienną babą”.
Zgodnie z instrukcjami podanymi przez jedną z pań udałam się do miejscowości X gdzie stało charakterystyczne drzewo. Miałam tam zostawić samochód, odwrócić się plecami i pójść prosto. Po ok. 800 metrów znalazłam Kamienną babę. Tak naprawdę, to kamień narzutowy przypominający krzyż. Posłuchajcie jednak historii a zmienicie zdanie.
Dziewczynę i chłopaka połączyło uczucie. Młodzi chcieli się pobrać, ale na drodze stanęli jej rodzice. Dziewczyna jednak stwierdziła w myślach: „Kochasz go. Nie odpuszczaj”. Po ustaleniu daty ślubu, dziewczę się wystroiło, założyło wianek i ruszyło do kościoła. Gdy wychodziła, matka rzekła do niej:
- Lepiej żebyś się w kamień zamieniła, niż stanęła na ślubnym kobiercu wbrew naszej woli.
Dziewczyna jednak biegła już do narzeczonego, do kościoła, w którym mieli się pobrać. Został jej tylko mały pagórek, kiedy poczuła się ciężka a każdy krok był coraz trudniejszy. Jeszcze chwila i cała zamieniła się w głaz. Tak stoi do dziś, jako przestroga dla nieposłusznych dziewcząt i kawalerów.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 3
AnkaKa
12-10-2018 09:23
Nieopodal kościoła stał stary dworek wybudowany jeszcze przed pierwszą wojną światową przez szlachecką rodzinę Radziwielskich, u której mieszkali naziści okupujący pobliskie tereny. W dworku organizowano huczne zabawy, w których tłukła się rodzinna porcelana, ginęły srebra, a obrazy wywożone zostawały na zachód. Jak ustaliłam, w roku 1943 Radziwielscy przestali pokazywać się publicznie. Mieszkańcy obawiali się najgorszego. Zdążyłam otrzymać tylko nikłą informację od starej Janiczakowej, że pewnej zimowej nocy, podczas jednej z zabaw, usłyszała kilka strzałów. To kazało mi myśleć, że rodzina została zamordowana. Niestety naziści nigdy nie ujawnili, co faktycznie stało się z ciałami. Zajmowali dworek aż do roku 1944, kiedy to opuścili go w pośpiechu i ruszyli do Berlina. Mieszkańcy próbowali przywrócić świetność dworkowi, ale za każdym razem okazywało się, że ktoś lub coś bardzo skutecznie temu przeszkadza. Postanowiłam sama zbadać tę sprawę i za dnia, weszłam do lichych pomieszczeń. Wokół mnie hulał wiatr. Słyszałam dźwięki fortepianu, śmiech i uderzenia sztućców o talerze. Mimo strachu postanowiłam pójść dalej. Pod schodami, urwane drzwi odsłaniały czarną głębię. Stamtąd dobiegało zimno i uderzenia młotem. NIE ODPUSZCZAJ – powiedziałam do siebie i zeszłam na dół. Natrafiłam na kolejne drzwi zabroczone krwią. Oświetliłam latarką pomieszczenie i zauważyłam stos kości leżących na środku. Wszystkie dźwięki ucichły. Tak naziści podziękowali na gościnę.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 151
Kamila
12-10-2018 12:52
Z przekazami ustnymi bywa różnie. Przechodząc z ust do ust czasami tracą na wartości, mają zmienianych bohaterów, dodane efekty. Jednak najważniejsze jest to, aby zachować sens. W małej miejscowości w której się wychowywałam również jest pewna opowieść, którą każdy zapytany przekaże inaczej. Jeden powie że to zdarzenie przydarzyło się jemu, inny że komuś z rodziny. Ja znam tę historię z opowieści dziadka i taką wersję pragnę przekazać dalej. W centrum miasteczka znajduje się kościół i bardzo długi cmentarz. Większość mieszkańców, aby dostać się gdziekolwiek - muszą koło niego przechodzić. Dziadek był jeszcze młody, wracał właśnie wzdłuż cmentarza z imienin u kolegi. Idąc przysłowiowym "wężykiem" nie zwracał za bardzo uwagi na to, co się dzieje przed min. Skupiał się, aby się nie przewrócić. Nagle usłyszał śmiech, bardzo głośny i wyraźny. Okazało się, że parę kroków dalej stoi dziewczyna. Młoda, ładna... dziadek pomyślał "no NIE ODPUSZCZĘ", wyprostował się, poprawił krawat i z uśmiechem zapytał:
- A pani to się tak nie boi po nocy sama chodzić?
- Jak żyłam to się bałam, teraz to już nie - również z uśmiechem odparła dziewczyna i skręciła do bramy cmentarnej.
Dziadek poczuł jak z organizmem odpływa mu krew, wraz z alkoholem. Tak się przestraszył, że podobno nigdy jeszcze w tak szybkim tempie nie pokonał drogi do domu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 657
Yevoni
12-10-2018 16:58
Powiadają, że jak już raz kostucha wpadnie do naszej miejscowości to nie wychodzi dopóki się nie nasyci.
Nikt nie wie skąd to się bierze, ale kiedy na tablicy ogłoszeń pojawi się nekrolog zawsze po nim pojawia się kilka następnych. Tak to już jest w małej mieścinie położonej w niewielkiej kotlinie otoczonej polami uprawnymi i lasem.
Ludzie zawsze wiążą łańcuch śmierci z wieloma legendami jakimi obrosła społeczność, a to w starej baszcie nadal siedzą skazańcy i na jesieni polują na słabe dusze, a to na wiosnę "Biała dama" - jedyna młoda panienka, która nie uratowała się, kiedy podczas roztopów zawalił się dom na bagnach - przechadza się po rozmokniętych polach rozsiewając pomór. W zimę natomiast pod postacią dzikiej zwierzyny, pod miejscowym kościołem, złe duchy czyhają na przechodniów i tam zamieniają się duszami żeby zaraz zabrać też ciało.
Coś w tym musi być... bo kiedy u nas wieje wiatr, ludzie się wieszają.
To już trzeci taki przypadek w ciągu miesiąca. Dlatego ja NIE ODPUSZCZĘ i dowiem się co się za tym kryje.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 245
karola
12-10-2018 18:22
Mieszkam na wsi. I muszę przyznać, że na tej wsi krąży pewna legenda. Dotyczy ona pewnego opuszczonego domu. Znajduje się on na uboczu, gdzie jest naprawdę mało domów (nawet jak na wieś). Nie ma tam nawet lamp więc strach chodzic po nocach. Jest on w surowym stanie, tylko cegły, jakieś drzwi i okna. Nikt w nim nigdy nie mieszkał. Blacha na dachu cała zardzewiała, cześc okien wybitych, drzwi metalowe zamknięte tak że nikt nie wejdzie, balkon prawie sie zawalił. Do tego domu da sie wejść tylko od piwnicy (wiem, bo będąc 12 latka sprawdzałam). Mówią, że tam straszy. Niektórzy mówili, że widzieli kogoś w oknach i takie bla bla bla, ale oczywiscie pewnie to tylko wymyślone historie. Moim zdaniem jest to legenda stworzona przez dorosłych, żeby dzieci po prostu sie tam nie bawiły, nie wchodziły tam. jednak musze przyznać, że będąc dzieckiem bałam się tego domu, a zwłaszcza nocą. Oczywiście z biegiem lat mi przeszło.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 434
joola
13-10-2018 02:01
Opuszczone domostwa, tajemnicze miejsca, dziwni ludzie...
W moim miasteczku, na poddaszu starej kamienicy, podobno mieszka pani, której nikt nie widział od 50 lat. Wg miejskiej legendy owa staruszka liczy (w zależności od polotu opowiadacza) od 120 do 150 lat. Żywi się konserwami i sucharami dostarczanymi jej raz w roku przez stuletniego syna mieszkającego w Niemczech. Syna oczywiście też nikt nigdy nie widział.

Sekret długowieczności Hildy, to - do wyboru:

a) fakt, że nigdy niczego nie pije (!)

b) w czasie okupacji w obawie przed rozstrzelaniem, zażyła jakiś zmutowany cyjanek z ampułki, który nie tylko jej nie zabił, ale dał moc życia wiecznego

Na zapuszczonym podwórzu owej kamienicy czasami płoną znicze, leżą kwiaty i listy do starszej pani, z prośbami o mentalne wsparcie.
Dlaczego nikt nigdy nie rozprawił się "empirycznie" z tą legendą - nie mam pojęcia!

NIE ODPUSZCZAJ, Hildo! Żyj dalej, ku pokrzepieniu naszej wyobraźni!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd